Koszalin, Poland
wydarzenia

Koszalin: Partnerstwo z reżimem

Autor eWok, fot. Internet 22 Marca 2022 godz. 8:15
Od 29 lat Koszalin ma umowę partnerską z białoruską miejscowością Lida. W tym czasie do tego ponad stutysięcznego miasta udały się trzy, może cztery delegacje z Koszalina. Podczas jednej z wizyt koszalinianie przekazali, dla dopiero co powstałego tam, Domu Polskiego sprzęt RTV. Dziś już nikt nie pamięta co to było. Może telewizor, a może magnetowid... Częstsze są za to wizyty mających polskie korzenie mieszkańców Lidy w Koszalinie. A to za sprawą ich udziału w organizowanej w naszym mieście imprezie kulturalnej - Chóry Polonijne. Ale do tego, by chóry z Lidy przyjeżdżały do Koszalina nie jest w ogóle potrzebna umowa partnerska...

Do Koszalina przyjeżdżają bowiem chóry z innych białoruskich miast takich jak: Mińsk, Grodno, Brzeście czy Baranowicze. A przecież żadna z tych miejscowości nie jest partnerem Koszalina...

- Nie dysponujemy jakimś chronologicznym zapisem wizyt - mówi Robert Grabowski, rzecznik prezydenta Koszalina. - Z tego co pamiętam, to w 2007 roku do Lidy i Grodna pojechał Piotr Kroll, ówczesny wiceprezydent Koszalina. Uczestniczył on w wystawie rolniczej oraz wziął udział w miejskim święcie. Na święto tego partnerskiego miasta udał się także, bodaj w 2016 roku Tomasz Czuczak, sekretarz miasta. Był też, chyba w 1998 roku wyjazd do Lidy podczas którego przekazaliśmy dopiero co otwartemu Domowi Polskiemu jakiś sprzęt RTV - dodaje rzecznik. 

Jak na blisko 30 lat współpracy to przyznać trzeba bardzo niewiele. Statystycznie wypada jakaś jedna wizyta koszalinian na 7-8 lat. No i jakiś telewizor...

A jak miała wyglądać ta współpraca? Gdy 31 maja 1993 roku podpisywano  "Porozumienie ramowe o współpracy między miastem Lidą w Białorusi, a miastem Koszalin w Rzeczypospolitej Polskiej" stwierdzono, że "przedstawiciele Lidy i Koszalina są przekonani, że ze względu na podobne problemy komunalne i rozwojowe ścisła współpraca służyć będzie wzbogaceniu życia kulturalnego oraz społeczno - ekonomicznego obydwu miast. Są oni przekonani o tym, że to porozumienie ramowe między ich miastami stanowić będzie element normalizacji stosunków między Białorusią a Rzeczpospolitą Polską i tym samym konstruktywnie przyczyni się do umocnienia przyjaźni". A trzeba wiedzieć, że Białoruś ogłosiła niepodległość w 1991 roku. 

Współpraca partnerska powinna w szczególności obejmować dziedziny takie jak: 

- rozwój kontaktów i wizyt między mieszkańcami obydwu miast

- wymiana młodzieżowa

- wymiana kulturalna

- współpraca między szkołami, placówkami badawczymi

- kontakty i współpraca gospodarcza

- porządkowanie i modernizacja miast, architektura i budownictwo mieszkaniowe.

Co ważne w umowie znalazł się także zapis: "obydwa miasta co dwa lata przedyskutują uzyskane efekty partnerstwa miast i zadecydują o dalszym rozwoju swej współpracy".

Dlaczego tak ważne i symboliczne jest zerwanie tej umowy? Bynajmniej nie dlatego, że jest ona w zasadzie martwa, a ostatni kontakt miał miejsce w 2016 roku. Umowa została podpisana nie ze stowarzyszeniem Polaków, a z władzami miasta, które popierają i utożsamiają się z reżimem Aleksandra Łukaszenki. Na Białorusi instytucje należące do mniejszości polskiej stają się coraz częściej celem ataków ze strony wymiaru sprawiedliwości i władz. Szkoły oraz inne instytucje, w których nauczany jest język polski, są pod coraz większą presją. Wiele z nich musiano zamknąć. A rządzący krajem Łukaszenka wielokrotnie oskarżał Polskę o odpowiedzialność za masowe protesty na Białorusi. M.in. dlatego pięciu przedstawicieli niezarejestrowanego na Białorusi Związku Polaków, w tym jego przewodnicząca Andżelika Borys, przebywają w areszcie. Zarzuca się im m.in. udział w niedozwolonych imprezach masowych oraz „podsycanie waśni narodowościowych i religijnych”. Zarzuty obejmują nawet „próbę zrehabilitowania narodowego socjalizmu”. Obrońcy praw człowieka uznają działania przeciwko polskim placówkom oświatowym i przedstawicielom mniejszości polskiej za motywowane politycznie i mówią o więźniach politycznych.

Pewnie także dlatego ograniczona została także działalność Domu Polskiego. Na jego oficjalnej stronie Facebooka  ostatni wpis jest z ubiegłego roku. Napisaliśmy wiadomość z prośbą o odpowiedź, czy nadal działają? Nie otrzymaliśmy jednak żadnej informacji. 

Innym powodem dla którego powinniśmy zerwać umowę to sprawa agresji Rosji na Ukrainę i roli, jaką w niej odgrywa Białoruś. Kraj ten stał się logistycznym zapleczem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Według Pentagonu to z Białorusi wyleciało 70 z 480 rakiet skierowanych w ukraińskie miasta. Z terenu tego kraju cały czas wyjeżdżają kolumny rosyjskiego sprzętu i żołnierzy jadących walczyć z Ukraińcami. Najdłuższa miała 64 kilometry. W Ukrainie mordowane są kobiety, dzieci i starcy. Niemal cały demokratyczny świat jednoczy się i nakłada sankcje na Rosję i Białoruś. Polacy, w tym także mieszkańcy Koszalina bardzo aktywnie pomagają ukraińskim uchodźcom. 

Oto niektóre komentarze po naszym materiale " Koszalin: Czy zerwiemy umowę partnerską z białoruskim miastem?" pojawiły się m.in. takie komentarze: 

 

 

 

 

Czytaj też

Konkurs o Banderze w Iwano‑Frankiwska: spór o pamięć i przyszłość

eWok - 6 Stycznia 2026 godz. 10:11
Na początku 2026 r. mer Iwano‑Frankiwska Rusłan Martsinkiw ponownie ogłosił w mediach społecznościowych konkurs upamiętniający Stepana Banderę – patrona wielu ulic na zachodniej Ukrainie, a jednocześnie postać budzącą w Polsce skrajne emocje. Zgodnie z zapowiedzią organizatorzy zachęcają, by przesłać rysunek, zaśpiewać piosenkę lub zadeklamować wiersz o Banderze, dołączając zdjęcie lub nagranie w komentarzu pod facebookowym postem .  Dla trzech najlepszych prac przewidziano nagrody po 10 tys. hrywien, a konkurs potrwa do 29 stycznia; laureatów wyłonić ma jury 3 lutego – w rocznicę powstania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów firtka.if.ua . Rok wcześniej Martsinkiw organizował podobny konkurs na piosenkę lub wiersz o Banderze, zachęcając uczestników do szerokiego udostępniania prac w sieci unn.ua . Konkursy te są elementem lokalnej polityki historycznej: na zachodniej Ukrainie Bandera traktowany jest jako symbol walki o wolność, a miejskie władze często włączają go do edukacji patriotycznej. Dla Polaków nazwisko Bandera kojarzy się z rzezią wołyńską – stąd każda uroczystość ku jego czci budzi sprzeciw. Tegoroczny konkurs zyskał dodatkowy wymiar, bo Iwano‑Frankiwsk od 2010 r. pozostaje miastem partnerskim Koszalina koszalin.pl . Konfederacja interweniuje, prezydent odpowiada Informacje o konkursie szybko dotarły do polskich mediów. Portal Polskiego Radia poinformował, że 5 stycznia 2026 r. działacze partii Konfederacja w Koszalinie zorganizowali konferencję prasową, na której zaapelowali do władz miasta o reakcję. Przedstawiciel młodzieżówki Filip Gawroński mówił, że „tamto miasto organizuje wydarzenia kulturalne, które polegają na oddawaniu czci zbrodniarzom wojennym” i że Koszalin, utrzymując partnerstwo, powinien brać pod uwagę, iż zwycięzcy konkursu mogą kiedyś przyjechać z pracami do Polski prk24.pl . Działacze oczekują, by prezydent Koszalina wystosował oficjalny protest do mera Iwano‑Frankiwska prk24.pl . Prezydent Koszalina Tomasz Sobieraj zareagował z rezerwą. Oświadczył, że odniesie się do sprawy jedynie wtedy, gdy otrzyma oficjalne pismo – nie zamierza komentować postów z Facebooka ani doniesień medialnych prk24.pl . Podkreślił, że nie zna zasad konkursu ani jego kontekstu, a pojedyncze inicjatywy nie są powodem do zrywania partnerstwa; „nie jest to powód do wszczynania wojny między dwoma narodami” – powiedział, zaznaczając, że priorytetem jest kontynuowanie współpracy prk24.pl . Konfederacja jednocześnie deklaruje, że nie domaga się zerwania stosunków, a jedynie „upomnienia lub edukacji historycznej” prk24.pl . Dlaczego Bandera dzieli Polaków i Ukraińców Aby zrozumieć, skąd biorą się te emocje, warto przypomnieć sylwetkę bohatera konkursu. Stepan Bandera (1909–1959) był działaczem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. W 1940 r. stanął na czele radykalnej frakcji OUN‑B, która dążyła do stworzenia oddziałów wojskowych zdolnych do podjęcia walki o niepodległość dzieje.pl . W czerwcu 1941 r. ogłosił we Lwowie deklarację niepodległości, ale rychło został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie koncentracyjnym dzieje.pl . W czasie jego uwięzienia zbrojne ramię OUN‑B – Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) – przeprowadziło w latach 1943–1945 zorganizowaną eksterminację ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Według historyków w rzeziach, nazywanych masakrą wołyńską, zginęło około 100 tys. etnicznych Polaków, głównie kobiet i dzieci notesfrompoland.com . Organizację UPA stworzyli działacze OUN‑B, dlatego w Polsce często uważa się Banderę za moralnie odpowiedzialnego za te zbrodnie. Po wojnie Bandera mieszkał na emigracji w Niemczech, gdzie w 1959 r. został zamordowany przez agenta KGB dzieje.pl . Ocena jego roli pozostaje źródłem sporu. Dla wielu Ukraińców Bandera uosabia walkę o niepodległość i opór wobec sowieckich represji; jest bohaterem narodowym, zwłaszcza na zachodzie kraju dzieje.pl . Polscy historycy podkreślają jednak, że ideologia banderowska była inspiracją do ludobójstwa na Polakach i Żydach; w dyskusjach publicznych banderysta bywa zestawiany z nazistami i komunistami notesfrompoland.com . Spór o Banderę stanowi więc element trudnej polsko‑ukraińskiej historii i powraca w momentach politycznych napięć. Partnerstwo i pamięć – co robić? Koszalin i Iwano‑Frankiwsk podpisały umowę partnerską w 2010 r. i przez lata prowadziły ożywioną współpracę edukacyjno‑kulturalną: młodzież wymieniała się wizytami, a koszalińskie chóry brały udział w festiwalach w Iwano‑Frankiwsku koszalin.pl . Takie partnerstwa buduje się po to, by zbliżać społeczności – zwłaszcza w trudnych czasach. W 2022 r. to Koszalin organizował zbiórki i kolonie dla dzieci z Ukrainy, a władze deklarowały dalsze wsparcie dla zaatakowanego kraju. Czy w takiej sytuacji należy zrywać dialog z powodu konkursu o Banderze? Z jednej strony polscy samorządowcy muszą reagować na sygnały ze strony mieszkańców i szanować pamięć ofiar rzezi wołyńskiej. Z drugiej jednak – domaganie się natychmiastowego zerwania partnerstwa może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Samorządowcy nie mają wpływu na lokalną politykę historyczną w Ukrainie, a sankcje symboliczne często prowadzą do dalszej polaryzacji. Rozsądną drogą wydaje się dialog i edukacja. Można zaproponować Iwano‑Frankiwsku wspólne projekty upamiętniające ofiary masakr, zorganizować w Koszalinie wystawy przypominające trudną historię Wołynia i zaprosić ukraińskich partnerów do uczestnictwa. Tłumacząc polską wrażliwość, należy jednocześnie próbować zrozumieć, że heroizacja Bandery jest częścią odporu wobec rosyjskiej agresji i zaborów. Historia nie powinna być przeszkodą w niesieniu pomocy – czego przykładem jest choćby projekt rządu RP „Czyste Powietrze” i wsparcie militarne dla Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji. Wnioski Spór o konkurs rysunkowy w Iwano‑Frankiwska pokazuje, jak bardzo polityka pamięci wpływa na relacje pomiędzy miastami partnerskimi. Ogłoszenie konkursu poświęconego Stepanowi Banderze przez mera Iwano‑Frankiwska można interpretować jako element lokalnej tradycji, jednak w Polsce budzi on bolesne skojarzenia z ludobójstwem na Wołyniu notesfrompoland.com . Lokalni działacze Konfederacji w Koszalinie domagają się reakcji, argumentując, że nie można przyglądać się gloryfikacji zbrodniarza prk24.pl . Prezydent Koszalina odpowiada, że potrzebne jest oficjalne wystąpienie i kontekst, a zrywanie partnerstwa nie służy nikomu prk24.pl . Wobec różnic w ocenie Bandery warto zachować równowagę. Polska i Ukraina mają wspólnego wroga w postaci rosyjskiego imperializmu, ale też różne doświadczenia historyczne. Rozładowanie napięcia wymaga od obu stron empatii: Polacy oczekują potępienia zbrodni UPA, Ukraińcy chcą, by świat dostrzegł ich prawo do heroizowania walki o niepodległość. Miasto Koszalin może w tej sytuacji stać się miejscem dialogu – zamiast barykad z papierowych koron.

Pomorze Zachodnie nie chce współpracować z agresorami, a Koszalin utrzymuje partnerstwo z białoruskim miastem

Ala za WZP, fot. Wikipedia - 1 Marca 2022 godz. 11:26
Zarząd Województwa Zachodniopomorskiego rozwiązuje umowy o współpracy z Obwodem Mińskim na Białorusi i Administracją Obwodu Kaliningradzkiego w Rosji. Podczas dzisiejszego posiedzenia uchwała w tej sprawie została skierowana pod obrady Sejmiku. Jednocześnie w obliczu rosyjskiej agresji marszałek Olgierd Geblewicz podejmuje międzynarodowe inicjatywy jako przewodniczący okołobałtyckiej organizacji BSSSC (Baltic Sea States Subregional Cooperation) oraz szef EPL (Europejskiej Partii Ludowej) w ramach Komitetu Regionów. W Koszalinie nic nie słychać, by władze miasta chciały zerwać z podpisaną w 1993 roku umowę partnerską z białoruskim miastem Lida. Wzywamy prezydenta i radnych do podjęcia uchwały w tej sprawie. „Nieuzasadniona agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, prowadzona z terytorium Rosji i Białorusi (przy aktywnym udziale władz białoruskich) wywołała oburzenie całego cywilizowanego świata. Społeczeństwo polskie (w tym mieszkańcy Pomorza Zachodniego) wykazuje ogromną ofiarność zapewniając pomoc walczącym oraz ludności cywilnej na Ukrainie, a także tysiącom uchodźców, szukających schronienia w Polsce. Województwo Zachodniopomorskie postanowiło ponadto zamanifestować swoją solidarność ze społeczeństwem i władzami ukraińskimi, wypowiadając wiążące region umowy o współpracy z białoruskim Obwodem Mińskim oraz porozumienie o współpracy z rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim” – czytamy w uzasadnieniu uchwały.  W Koszalinie póki co cisza w tej sprawie. A szkoda, bo Słupsk postanowił zerwać współpracę z Archangielskiem i Grodnem.     Sesja sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego planowana jest na przyszły tydzień i wtedy – po przegłosowaniu uchwały przez radnych – sprawa nabierze formalnej mocy.    Nasz region ma podpisaną umowę o współpracy z Obwodem Kaliningradzkim od 2004, a z Mińskim – od 2010 roku.    BSSSC jest organizacją zrzeszającą regiony z 10 krajów wokół Bałtyku. Nasze województwo jest członkiem BSSSC od 1993 r. Współpraca subregionalna państw Morza Bałtyckiego ma strategiczne znaczenie dla wszystkich zrzeszonych tam regionów. Olgierd Geblewicz podjął decyzję o tym, że Rosja nie będzie brać udziału w najbliższym posiedzeniu zarządu BSSSC. Podczas spotkania marszałek zawnioskuje o wykluczenie najeźdźcy z udziału w pracach organizacji.   Wczoraj Olgierd Geblewicz jako szef EPL zaapelował również do szefów pozostałych grup politycznych w Komitecie Regionów o zajęcie wspólnego stanowiska potępiającego agresję Rosji i wywołanie wojny w Ukrainie. Marszałek chce, by Komitet Regionów wyraźnie poparł sankcje nakładane na Rosję przez Komisję Europejską, a także wsparcie ze strony organów europejskich dla walczącej Ukrainy.    - Pragnę, by donośny głos solidarności z heroicznym narodem ukraińskim popłynął od wszystkich europejskich samorządowców – mówi Olgierd Geblewicz. – Chcę także wyraźnie zaakcentować nasze wsparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy. Musimy pozostać zjednoczeni i stanowczy, jednocześnie piętnujący wszystkie formy kolaboracji z reżimem Putina. Cieszę się osobiście, że jako EPL rozstaliśmy się z węgierską partią FIDESZ Wiktora Orbana w Komitecie Regionów. Postawa przywódców węgierskich w obliczu najazdu rosyjskiego agresora jest rozczarowująca.