Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Paris Saint-Germain: Królowie moralności czy szejkowie hipokryzji?

2021-04-27 15:24:00 Ala za Arskom
W drugiej z par półfinałowych Ligi Mistrzów kibiców czekają „derby Zatoki Perskiej”. Naprzeciwko siebie staną Paris Saint-Germain i Manchester City, dwa kluby, których właścicielami poprzez fundusze inwestycyjne de facto są państwa: odpowiednio Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie. I chociaż jednych z drugimi łączą petrodolarowe fundamenty i nieskończenie zasobne portfele, w ostatnim czasie The Citizens stali się w oczach opinii publicznej pazernymi grabarzami futbolu, a paryżanie bohaterami chroniącymi uboższych przed chciwością elity. Czy niechęć PSG do wzięcia udziału w Superlidze faktycznie wynikała z chęci stania się piłkarskim Robin Hoodem?

Niedoszły projekt utworzenia Superligi miał wynieść pod niebiosa jej twórców, z Realem Madryt na czele, a

tymczasem dwoma klubami które najmocniej skorzystały na tym rokoszu są PSG i Bayern Monachium, czyli ci, którzy od razu odmówili separatystom i nie włączyli się do krytykowanego projektu. Kibice z całego świata prześcigali się w chwaleniu tych klubów, posuwając się nawet w swoim entuzjazmie do nazywania ich „Robin Hoodami”, którzy chcą się dzielić z biedniejszymi, a także chwaląc wysiłki paryżan i monachijczyków w „ratowaniu futbolu”. Mówi się, że w futbolu „jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz” i gdyby to wyświechtane porzekadło było prawdą, to faktycznie PSG miałoby prawo chwalić się tym, że nie dało się nabrać na ułudę elitarnych rozgrywek dla bogaczy. Czy jednak faktycznie prezesowi mistrza Francji, Nasserowi Al-Khelaifiemu, chodziło w tym wszystkim o dobro futbolu? Czy jednak o portfel swój i swoich mocodawców?

Nie strzelać do własnej bramki

Jednym z pierwszych głosów krytycznych, który pojawił się chwile po doniesieniach o powstaniu Superligi, był ten piłkarza Paryżan, Andera Herrery. – Zakochałem się w futbolu ludowym. Futbolu należącym do kibiców. W tym marzeniu, że mój ukochany zespół kiedyś zmierzy się z najlepszymi. Jeżeli ta Superliga faktycznie się wydarzy, te marzenia umrą. Skończą się sny kibiców mniejszych zespołów, że na murawie wywalczą sobie prawo gry w kluczowych rozgrywkach. Kocham futbol i nie mogę milczeć. Wierzę w poprawioną Ligę Mistrzów, ale nie w bogaczy kradnących coś, co stworzył lud. Kradnących najpiękniejszy sport na świecie – stwierdził Bask. 

Te piękne słowa pewnie miałyby większe znaczenie, gdyby nie wypowiedział ich zawodnik klubu, który miał najwięcej do stracenia w związku z projektem Superligi. Pod względem czysto sportowym: jaki interes ma PSG w podłączaniu do finansowej kroplówki swoich największych, ogromnie zadłużonych rywali, jak Barcelona czy Real Madryt? Przepastne portfele i brak debetu na koncie są jednymi z głównych atutów Paryżan w perspektywie kolejnych lat. Słabsi rywale to mniejsza konkurencja na rynku transferowym, możliwość sprowadzania lepszych piłkarzy za mniejsze kwoty, a co za tym idzie szansa na stanie się hegemonem i osiągnięcia tego, co jeszcze nigdy się PSG nie udało – wygrania Ligi Mistrzów. Rozgrywek, których rozwój, nawet jeśli ostatecznie to nie klub z Francji będzie sięgał po puchar, jest w żywotnym interesie „Robin Hooda” Al-Khelaifiego, właściciela konglomeratu mediowego BeIn Sports, który jest właścicielem praw do transmisji tych rozgrywek na wielu rynkach i regularnie wpompowuje miliardy euro do UEFA. Psucie własnego produktu po prostu nie leży w ich interesie. A biorąc pod uwagę fakt, że na swojej wierności prezes PSG jeszcze wzmocnił swoją pozycję w europejskich strukturach, podbijając serce szefa UEFA Aleksandra Ceferina, na pewno było warto.

– Nasser, dziękuję ci całym sercem. Pokazałeś, że respektujesz futbol i jego wartości. Jesteś wielkim człowiekiem – powiedział Al-Khelaifiemu Ceferin, który w tym samym wystąpieniu nazwał secesjonistów „wężami”. Szef PSG zyskał całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że… po prostu nic nie zrobił. A warto zauważyć, że właściwie nie miał innej opcji – jego szefem jest emir Kataru, państwa, które w przyszłym roku organizuje piłkarski mundial i jest tak powiązane siecią interesów z działaczami FIFA i UEFA, że w żadnym wypadku nie mogłoby sobie pozwolić na wystąpienie przeciwko nim.

Wygrać nie tylko wizerunkowo

Z czterech zespołów pozostających na placu boju w tej edycji Ligi Mistrzów, to Paris Saint-Germain może już się ogłosić zwycięzcą pod względem wizerunku i skutecznego bronienia swoich partykularnych interesów. To jednak dla tego klubu za mało – projekt musi się obronić pod względem sportowym, a tutaj sytuacja nie jest oczywista. Dziesięć lat katarskich rządów na Parc des Princes nie przyniosło ani jednego europejskiego trofeum, a w tym sezonie nawet dominacja na krajowej arenie stoi pod znakiem zapytania – na cztery kolejki przed końcem rozgrywek liderem Ligue 1 jest Lille, a szanse na tytuł zachowują też AS Monaco i Lyon. Paryżanie będą musieli połączyć skuteczną grę w półfinałowym dwumeczu LM z brakiem jakichkolwiek potknięć na krajowej arenie. The Citizens mogą być już spokojni o mistrzostwo Anglii i rzucić całe siły na wymarzony podbój Europy. Według ekspertów, to może przeważyć szalę: kurs w firmie Totolotek na wygraną Manchesteru City w pierwszym spotkaniu to 2.26, a za złotówkę postawioną na gospodarzy można zarobić 2,97 zł (minus podatek). Bukmacherzy Totolotka wierzą też, że to właśnie ta para półfinałowa wyłoni ostatecznego zwycięzcę tegorocznej Ligi Mistrzów: faworytem do zgarnięcia trofeum jest Manchester City (kurs 2.35), ale na drugim miejscu jest PSG, z kursem równym 4. Real Madryt i Chelsea są niżej oceniane.

Dlaczego szanse PSG, które w ćwierćfinale wyeliminowało obrońców tytułu z Monachium, są mniejsze niż angielskiego zespołu? Oprócz większego zaangażowania w walkę ligową, trzeba zwrócić uwagę na to, że chociaż Paryżanie mają lepsze indywidualności, są po prostu trochę słabszą drużyną. Jeśli Neymar czy Mbappe będą mieli „dzień konia” – szanse PSG wzrosną. Wciąż jednak w dwumeczu, w którym zadecydują niuanse, kluczowe może się okazać doświadczenie trenerów. A to Pep Guardiola w ostatnich kilkunastu latach pokazał, że skuteczności w zdobywaniu trofeów inni mogą mu pozazdrościć. Na liście najbardziej utytułowanych szkoleniowców przegrywa już tylko z Sir Alexem Fergusonem, Mirceą Lucescu, Jockiem Steinem i Walerym Łobanowskim. Żeby zebrać kolekcję 30 trofeów, potrzebował tylko 13 lat. W tym samym czasie gablota prowadzącego obecnie PSG Mauricio Pochettino wzbogaciła się o jedno, jedyne trofeum – Superpuchar Francji. Argentyńczyk umie jednak skutecznie pokrzyżować szyki bardziej utytułowanemu rywalami, o czym Guardiola boleśnie przekonał się dwa lata temu, kiedy porażka z prowadzonym przez Pochettino Tottenhamem pozbawiła go szans na wygranie Ligi Mistrzów. Czy na boisku mogą być widoczne echa niedawnego zamieszania z Superligą i tego, że oba rządzone przez szejków kluby miały diametralnie różne podejście do sprawy? Guardiola nie zostawia wątpliwości: – Ludzie wypuszczają różne oświadczenia, my dajemy swoje opinie, ale po tym nie możemy zrobić nic więcej. Przedstawienie musi trwać. Jak każą nam grać więcej, będziemy grać więcej. Wymyślą mundial z 56 zespołami, moi piłkarze też będą w nim uczestniczyć. Moją robotą jest jak najlepsza gra, sprawienie, żeby piłkarze grali z poświęceniem i zdobywali jak najwięcej trofeów – mówił trener. Jedno jest pewne: ani do jego gabloty, ani do gabloty Pochettino, ani nawet Florentino Pereza w najbliższym czasie raczej nie dołączy puchar za wygranie Superligi. Za to gdyby UEFA wprowadziła nagrody za hipokryzję, to nazwanie prezesa PSG „Robin Hoodem futbolu” na pewno by na nią zasługiwało.

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Diagnostyka z najwyższej półki. Nowoczesne pracownie TK i USG w SZGiChP w Koszalinie

23 Kwietnia 2021 godz. 12:35 Ala z mat. inf.
W Specjalistycznym Zespole Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie uruchomiono nowoczesną Pracownię TK oraz Pracownię USG. W zmodernizowanych pomieszczeniach znajduje się 128-warstwowy, 64-rzędowy tomograf komputerowy Revolution Evo firmy GE oraz aparat USG typu Hitachi Arietta 850. Inwestycja sprawiła, że diagnostyka w placówce jest teraz z najwyższej półki. Prezentacja nowych medycznych przestrzeni odbędzie się w poniedziałek, 26 kwietnia 2021 roku. Modernizacja pomieszczeń jak i zakup specjalistycznej aparatury to najważniejsze elementy inwestycji. Zakup tomografu komputerowego zaopatrzonego w automatyczną strzykawkę oraz aparatu USG umożliwia doskonałą diagnostykę pacjentów. Urządzenia wyposażone w pełen zakres sond oraz posiadają funkcję elastografii, co gwarantuje szybkie wykonanie badań, a następnie ich trafną ocenę i opis. Sprzęt w dużej mierze służy diagnostyce pacjentów, po przechorowaniu COVID-19 czyli tzw. „ozdrowieńców”, których coraz większa liczba z różnymi powikłaniami (w szczególności o podłożu pulmonologicznym) trafia każdego dnia do naszej Jednostki   Koszt inwestycji wyniósł prawie 4,5 mln zł.  Zmiany były możliwe dzięki unijnemu wsparciu przyznanemu z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego 2014-2020 przez Urząd Marszałkowski. Z pomocą dofinansowania udało się przeprowadzić nie tylko remont pomieszczeń czy zakupić wyposażenie, ale  także wdrożyć integrację informatyczną sprzętu z systemami szpitalnymi, takimi jak HIS Eskulap czy systemem informacyjnym RIS.                Przedsięwzięcie wpisało się w założenia działania 7.7 RPO WZ 2014-2020 obejmującego wdrożenie programów wczesnego wykrywania wad rozwojowych i rehabilitacji dzieci z niepełnosprawnościami oraz zagrożonych niepełnosprawnością a także przedsięwzięć związanych z walką i zapobieganiem  COVID-19. ...
 

Koszalin biało-czerwony lub czerwono-biały. Zależy jak wiatr zawieje...

30 Kwietnia 2021 godz. 18:33 Ala, fot. Piotr Walendziak
Przed nami długi majowy weekend i trzy wydarzenia: Święto Pracy, Dzień Flagi i rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Z tego powodu miasto "wystroiło się" w barwy biało-czerwone. No właśnie czy rzeczywiście biało-czerwone? Wielu koszalinian zdziwiło się na sposób wywieszenia flag pionowych. "Przecież to nie nasze barwy narodowe, a chyba Indonezji - komentowali. Postanowiliśmy wyjaśnić... Sięgnęliśmy do opracowania przygotowanego przez Departament Komunikacji Społecznej MSWiA, który wyjaśnia, że  Biało-czerwoną musimy wieszać z honorem. I znajdujemy tu takie wyjaśnienie: 'Banner – pionowa wersja flagi o proporcjach od 1:4 do 1:8. Z reguły to, co na fladze jest na górze, na bannerze znajduje się po lewej stronie. W przypadku banneru o bar­wach flagi polskiej po lewej stronie jest pionowy pas biały, a po prawej ­ czerwony. Jeśli na fladze znajduje się herb lub godło, to na bannerze jego oś pionowa musi pokrywać się z pionowym słupem masztu". W Koszalinie zdecydowano się na dość ryzykowny sposób wywieszenia flag pionowych. W zależności od strony jest ona zawieszona dobrze lub źle. Zależy od której strony na flagę patrzymy lub jak śmieją się mieszkańcy: "jak wiatr zawieje". W cytowanym źródle znajdujemy takie wyjaśnienie takiego sposobu zawieszenia baneru: "Najbardziej właściwe jest umoco­wanie banneru na dwóch poprze­czkach, u góry i u dołu, i zawieszenie go tak, by jego oś pionowa pokrywała się z pionową linią masztu. Dopu­szczalne jest umieszczenie banneru na maszcie z poprzeczką u góry, pod warunkiem, że poprzeczka będzie z prawej strony masztu, i będzie na stałe przymocowana do masztu. Eksponowanie na masztach z po­przeczką ruchomą (obracającą się wokół masztu) jest niewłaściwe, gdyż może zdarzyć się, że poprzeczka znajdzie się po lewej stronie masztu i wtedy barwy na bannerze zostaną odwrócone. Byłoby to szczególnie mylące w przypadku flagi państwowej RP, gdyż przy odwróceniu porządku pasów otrzymalibyśmy barwy państwowe Monako lub Indonezji".     Równocześnie podajemy harmonogram obchodów: 1 maja o godz. 11.00 przed pomnikiem Byliśmy Jesteśmy Będziemy rozpoczną się uroczystości związane ze Świętem Pracy. 2 maja o godz. 12.00 na placu Polonii rozpoczną się uroczystości związane z Dniem Flagi. 3 maja o godz. 10.00 przed pomnikiem Marszałka Piłsudskiego rozpoczną się uroczystości związane z rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Wszystkie uroczystości odbywają się w reżimie pandemicznym i dlatego zwracamy się z prośbą, by oficjalnie nie informować mieszkańców, o której godzinie się rozpoczynają, by nie stwarzać okazji do ewentualnego zwiększenia liczby zakażeń.  ...
 

S6: Wniosek o o wydanie zezwolenia na budowę węzła Sianów Zachód. Znamy wykonawcę odcinka Leśnice - Bożepole Wielkie

30 Kwietnia 2021 godz. 20:31 Ala za GDDKiA
GDDKiA poinformowała, że złożyła wniosek o wydanie decyzji ZRID dla węzła #Sianów Zachód (Gorzebądz) na drodze S6 - obwodnicy #Koszalina i Sianowa. Inwestycja będzie obejmowała łącznice i 2 ronda (wiadukt wchodzi w zakres obwodnicy). Jeszcze w tym roku planuje ogłosić przetarg na realizację. Równocześnie wskazała wykonawcę odcinka ekspresowej S6 Leśnice - Bożepole Wielkie. Krótsza realizacja i dłuższa gwarancja Oferta przewiduje skrócenie czasu realizacji o 3 miesiące oraz wydłużenie o 5 lat okresu gwarancji na instalacje zasilające i konstrukcje wsporcze oraz ekrany akustyczne wraz z ich posadowieniem. Dzięki tej inwestycji kierowcy zyskają możliwość szybszego przejazdu w kierunku Trójmiasta, a mieszkańcy Lęborka południową obwodnicę miasta.   O zamówieniu Planowany 22-kilometrowy odcinek będzie dwujezdniową drogą ekspresową, po dwa pasy ruchu w każdym kierunku wraz z pasem awaryjnego postoju. Na trasie przewidziano budowę węzłów Lębork Południe, Lębork Wschód, Łęczyce oraz rozbudowę węzła Bożepole Wielkie. Dzięki budowie drogi ekspresowej przejazd tym odcinkiem S6 skróci się o połowę, a także poprawi się bezpieczeństwo i komfort jazdy.    Dodatkowe środki z budżetu państwa Postępowanie przetargowe obejmowało odcinek drogi ekspresowej S6, realizowany po decyzji Rządu o przeznaczeniu dodatkowych środków z budżetu państwa na budowę tej trasy. Łącznie w przetargach jest pięć odcinków S6 między obwodnicą Słupska a Bożympolem Wielkim o długości ok. 72 km.   Przed nami kolejne przetargi W tym roku rozpoczną się prace przy dokończeniu obwodnicy Koszalina i Sianowa (pomiędzy węzłami Koszalin Wschód a Sianowem) w ciągu trasy S6. Wcześniej natrafiono na bardzo niekorzystne warunki gruntowe, co wymusiło wprowadzenie poważnych zmian projektowych. Roboty budowlane powinny się zakończyć w końcu 2023 r. W III kw. 2021 r. ruszą przetargi na budowę odcinków od Koszalina do obwodnicy Słupska, dla których są już sporządzone projekty budowlane.   W realizacji Obecnie w budowie są trzy odcinki drogi ekspresowej S6 o długości ok. 41 km między Bożympolem Wielkim a Gdynią. Natomiast na wstępnym etapie realizacji znajdują się dwa odcinki Obwodnicy Metropolii Trójmiejskiej o długości ponad 32 km. Umowy z wykonawcami na ich projekt i budowę zostały podpisane 16 kwietnia br. (pisaliśmy o tym tutaj). Ponadto 20 kwietnia br. wybraliśmy najkorzystniejszą ofertę w przetargu na drugą jezdnię S6 obwodnicy Słupska (więcej pisaliśmy o tym tutaj), a 23 kwietnia wskazaliśmy najlepsze oferty na projekt i budowę dwóch odcinków S6 między Bobrownikami a Leśnicami (więcej o tym tutaj).   Całość trasy S6 w województwie pomorskim i w zachodniopomorskim od Koszalina do autostrady A1 pod Gdańskiem będzie oddana do ruchu w 2025 r.  ...
 

Grypa ptaków powoduje wielomiliardowe straty

30 Kwietnia 2021 godz. 7:56 Ala za newseria.pl, fot. Dominik Wasilewski
Eksport drobiu w 2020 roku spadł pod względem wartości po raz pierwszy od 11 lat. Wpływ na to miały dwie epidemie – koronawirus, który pozamykał granice oraz sektor gastronomiczny, a także grypa ptaków, która pojawiła się w pierwszej połowie roku. Także w naszym regionie. O ile wraz z postępem szczepień otwarcie restauracji zbliża się wielkimi krokami, grypa ptaków przybiera na sile. Dla przemysłu drobiarskiego, który połowę produkcji wysyłał na eksport, oznacza to nieopłacalność działalności i w konsekwencji upadek wielu ferm. Branża apeluje do rządu o wsparcie w eksporcie do krajów trzecich. Polscy drobiarze produkują ponad 3 mln ton drobiu rocznie, z czego połowa przeznaczana jest na eksport, rynek krajowy nie jest bowiem w stanie wchłonąć takiej podaży. W 2020 roku jednak po raz pierwszy od 2009 roku tę dynamicznie do tej pory rozwijającą się branżę, będącą obok Holandii jednym z dwóch największych eksporterów drobiu w Europie, dotknął spadek. Spowodowany był on głównie zamknięciem kanału HoReCa,  ponieważ wysoce zjadliwa grypa ptaków (HPAI), która pojawiła się na przełomie 2019 i 2020 roku, zaczęła ustępować w drugiej połowie roku. – Grypa ptaków powoduje ogrom perturbacji na fermach i w handlu międzynarodowym, który jest zatrzymywany przez kraje importujące. Są to decyzje administracyjne danego państwa, które powodują, że towar nie zostanie przyjęty – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Danielak, prezes zarządu Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu. – W związku z tym pojawiają się nadwyżki, czasami bardzo duże, bo niektóre kraje importują dużo polskiego mięsa drobiowego. W sierpniu 2020 roku Polska odzyskała nawet status kraju wolnego od HPAI, dlatego inspekcja weterynaryjna wystąpiła o zniesienie ograniczeń w imporcie polskiego mięsa i jaj. Teraz jednak grypa ptaków powróciła ze zdwojoną siłą: do 23 kwietnia wykryto w Polsce 245 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków, podczas gdy w ubiegłym roku było ich kilkadziesiąt. Nie jest ona groźna dla ludzi, zarówno hodowców, jak i konsumentów, choć może być przenoszona przez człowieka. Najgorsza sytuacja jest w województwach wielkopolskim i mazowieckim, ale ogniska grypy ptaków stwierdzono już na obszarze wszystkich województw z wyjątkiem podlaskiego. Na Mazowszu na 19 kwietnia wykryto 64 ogniska obejmujące ponad 3,7 mln sztuk drobiu, a od tej pory wykryto kolejnych 16. W Wielkopolsce było to wówczas 69 ognisk (ponad 1,5 mln sztuk drobiu), w ciągu kilku dni pojawiło się sześć nowych ognisk. Problem dotyczy nie tylko ferm produkujących na ubój, ale i specjalizujących się w produkcji jaj, których eksport też został wstrzymany np. przez Arabię Saudyjską czy Białoruś. W produkcji jaj liderem jest właśnie Wielkopolska. – Apelowałbym do naszych władz o starania, żeby rynki trzecie stosowały te same zasady, które są stosowane w Unii Europejskiej, a mianowicie o wyłączanie tylko tych obszarów, które są w strefach zagrożonych grypą ptaków, powiaty, ewentualnie województwa, ale nie cały kraj. Kiedy cały kraj jest wyeliminowany z eksportu, to wszystko musi zostać na rynku krajowym, a to są niewyobrażalne straty. Najczęściej te straty ponosi rolnik – mówi Andrzej Danielak. Ognisko grypy ptaków oznacza nie tylko konieczność utylizacji setek milionów sztuk drobiu na fermach dotkniętych wirusem, ale i dodatkowe koszty dla okolicznych gospodarstw. Zdaniem ekspertów przyczynami rozprzestrzeniania się grypy ptaków są m.in. ogromna liczba dzikich ptaków z wirusem grypy i nadmierna koncentracja ferm na zbliżonych obszarach. – Jest wiele obszarów, które nie są doregulowane prawnie i narażają hodowców na kolejne straty. W epidemii grypy ptaków, gdy wystąpi ognisko, jest wyznaczana strefa zapowietrzona w promieniu 3 km i zagrożona do 10 km. I tu obowiązują różne zakazy, nakazy, ograniczanie przemieszczania się. W sytuacji, gdy okoliczna ferma drobiu ma dorosłe stado, które należałoby już przekazać do zakładów przetwórczych, decyzją administracyjną powiatowego lekarza weterynarii nie może przez kilka tygodni tego stada przemieścić, musi te ptaki przetrzymywać, w tym czasie trzeba przecież je karmić i utrzymywać – tłumaczy prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu. Minister rolnictwa apelował niedawno o przestrzeganie zasad bioasekuracji w zagrożonych strefach, czyli zamykanie stad wolno biegających w odpowiednich pomieszczeniach, ograniczając ich kontakt z dzikim ptactwem. Konieczne jest także stosowanie mat dezynfekcyjnych przed wejściami do budynków inwentarskich. Z uwagi na warunki meteorologiczne tegoroczny sezon „grypowy” trwa dłużej, co pogłębia straty w branży. Ministerstwo jednak zapowiada wsparcie dla hodowców i rolników. Z grypą ptaków borykają się także inne państwa UE. Szczególnie trudna sytuacja jest we Francji, gdzie zanotowano dwa razy więcej ognisk u drobiu hodowlanego. ...