Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Od bombardowań Belgradu po dyskwalifikację z US Open. Novak Djoković – dziecko wiecznej wojny

2020-09-10 12:01:00 Art za Arskom Group
Tenisowy mistrz. Rozkapryszony dzieciak. Człowiek z obsesją zwycięstwa. Antyszczepionkowiec. Filantrop. Furiat. Dziecko wojny. To nie skład dziwacznej drużyny, tylko niezwykle skondensowany opis jednego sportowca – Novaka Djokovicia. Serba, który niedawno za pozornie błahe przewinienie został zdyskwalifikowany z wielkoszlemowego US Open. I który przez ostatnie lata uczciwie na to wykluczenie zapracował, zniechęcając do siebie znaczną większość tenisowego świata. Tego, który zawsze będzie „tym trzecim”, nawet jeśli zostanie sam na szczycie.

Pojawił się na wielkiej tenisowej scenie, kiedy klucze do serc kibiców były już rozdane. Większa część była w rękach szwajcarskiego gentlemana Rogera Federera, nieco mniejsza jego największego rywala, prostolinijnego Hiszpana Rafaela Nadala. Novak Djoković ze swoją wielką sportową klasą pojawił się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Z wielkim prawdopodobieństwem zakończy karierę jako najwybitniejszy zawodnik w historii. Już dziś pod względem liczby wielkoszlemowych triumfów depcze po piętach dwóm wielkim rywalom, a jest od obu młodszy i mniej wyeksploatowany. Jednak najważniejszą dla siebie walkę od lat przegrywał. – Ma bolesną zadrę w sercu, bo chce by cały świat go kochał, a tak się nie dzieje – analizował John McEnroe, legendarny tenisista. Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg szedł jeszcze dalej, twierdząc, że najmocniej wspierana przez kibiców trójka tenisistów na świecie to Federer, Nadal, i ten, który akurat gra przeciwko Djokoviciowi. Przez ostatnie miesiące „Nole” zajmował się głównie wbijaniem kolejnych gwoździ do swojej wizerunkowej trumny, zaczynając od organizowania pokazowych turniejów tenisowych na Bałkanach, w trakcie których ignorował wszelkie reguły bezpieczeństwa epidemicznego, a kończąc na kompletnie przypadkowym i ekstremalnie głupim uderzeniu sędziny liniowej piłką, co kosztowało go przeszło ćwierć miliona dolarów w nagrodach i – prawdopodobnie – wielkoszlemowy tytuł. 

Lokalny bohater, globalny wróg publiczny

Analizując dane z Google, Djoković jest najpopularniejszym tenisistą w siedmiu krajach: Serbii, Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Słowenii, Kosowie i Macedonii Pólnocnej. Na Bałkanach to lokalny bohater, filantrop wspierający lokalne społeczności, którego fundacja zbudowała 43 przedszkola i wyszkoliła ponad 1500 nauczycieli. Serb miał 12 lat, kiedy przeżył naloty sił NATO, bombardujących jego rodzinny Belgrad. Trenował gdzie tylko mógł, odbijając tysiące razy piłkę o ściany zrujnowanego basenu. Nigdy nie porzucił marzenia o wielkoszlemowym tytule. O byciu największym. O pójściu w ślady Pete’a Samprasa, zwycięzcy Wimbledonu w 1993 roku – pierwszego wielkiego turnieju oglądanego przez małego „Nole”. Jego drogę do wielkości znakomicie pokazała Polka Zuzanna Szyszak w nagrodzonym m.in. na festiwalu w Palermo krótkometrażowym filmie animowanym „Ajde!”. 

– Brakuje mi słów po obejrzeniu „Ajde The Movie”. Ten film przywołał tyle wspomnień, że popłakałem się ze wzruszenia. Jestem zaszczycony tym dziełem sztuki. Zuzanno, zrobisz jeszcze wiele niesamowitych rzeczy w swoim życiu. Kawał dobrej roboty! – napisał po jego obejrzeniu sam Djoković. To był 2015 rok. W oczach kibiców był „tym trzecim”, ale miał spore grono niezwykle zaangażowanych i wiernych fanów, takich jak polska animatorka. Przez te pięć lat tak bardzo zależało mu na uwielbieniu tłumów, że większość całkowicie do siebie zniechęcił. Jak postawiony na głowie Faust: jest częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie czyni zło. A wszystko zaczęło się od niezwykłego pokazu siły mentalnej, czyli finału US Open w 2015 roku. Tam Djoković zmierzył się z 23 tysiącami rywali. Jednym z nich był Roger Federer, resztę stanowili zachowujący się skandalicznie amerykańscy kibice. Serb zagrał genialnie. Wygrał. Dał pokaz absolutnie kosmicznego tenisa. – Kiedy krzyczeli „Roger, Roger!” wmawiałem sobie, że krzyczą „Novak, Novak!”. Czasami coś takiego daje mi dodatkowego kopa, ale szczerze mówiąc wolałbym mieć trybuny po swojej stronie – przyznawał tenisista. 

Pokonany przez koronawirusa

Po Serbie było doskonale widać, że brak wsparcia trybun nie jest mu w smak. Gorąca, bałkańska krew buzowała w nim, kiedy słyszał gwizdy pod swoim adresem, spowodowane tylko tym, że nie jest Federerem czy Nadalem. Przez lata to w sobie gromadził, aż wreszcie przestał sobie radzić z rolą wroga publicznego, którym stał się zanim tak naprawdę zrobił cokolwiek złego. Więc zaczął coraz bardziej wczuwać się w narzuconą rolę czarnego charakteru. W 2016 roku podczas ATP Finals w przypływie frustracji uderzył piłką w trybuny. Szczęśliwie trafił w puste krzesełko. Zapytany przez dziennikarza, czy nie boi się dyskwalifikacji, wyśmiał go, twierdząc, że równie dobrze mogą rozmawiać o tym, co by było gdyby w hali spadł śnieg. 

W tym samym czasie coraz głośniej zrobiło się o wyznawanych przez niego pseudonaukowych teoriach. Współpracował z „duchowym guru” Pepe Imazem, urazy leczył końskim łożyskiem u kontrowersyjnej znachorki Marijany Novaković, dzielił się ze światem „mądrościami” dotyczącymi uzdrawiającej mocy bośniackich piramid słońca, czy o cząsteczkach wody reagujących na emocje. O ile zamieniając treningi na medytację zaszkodził wyłącznie swojej formie sportowej, o tyle jego działania od wybuchu pandemii koronawirusa były niebezpieczne dla szerokiego grona odbiorców. Nie przestrzegając zaleceń dotyczących izolacji społecznej zorganizował na Bałkanach pokazowe tenisowe turnieje Adria Cup. Kiedy pół świata siedziało zamknięte w domach, „Nole” i spółka nie tylko grali w tenisa, ale też balowali do białego rana. Efekt? Djoković, jego żona, Viktor Troicki, Borna Corić i Grigor Dimitrow złapali koronawirusa. – Nie pytajcie mnie już o moje głupie zachowania. On przebił wszystko – skomentował znany jako największy tenisowy badboy Nick Kyrgios. 

Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie wieloletnia walka z całym światem – i zdrowym rozsądkiem – tenisowe władze może spojrzałyby przez palce na kompletnie przypadkowe uderzenie piłką sędzi liniowej w meczu US Open. Po ostatnich koronawirusowych ekscesach Djokovicia ten wybryk był dla nich jak gwiazdka z nieba. Regulamin w jasny sposób pozwalał go zdyskwalifikować, co bez większego zastanowienia szefowie rozgrywek zrobili, korzystając z wymarzonej okazji do utarcia nosa krnąbrnemu zawodnikowi. A że przy okazji turniej medialnie stracił? Że o tryumf bije się tylko grono młodych, wygłodniałych wilczków, bez wielkich gwiazd? Parafrazując Lorda Farquaada, głównego antagonistę z filmu „Shrek”, zdyskwalifikowanie Novaka było dla tenisowych decydentów „poświęceniem, na które są gotowi”.

 

Przyszłość pod znakiem zapytania

US Open wchodzi w decydującą fazę, już bez swojej największej gwiazdy. Na placu boju pozostali zawodnicy drugiego szeregu, będący melodią przyszłości. Legalny bukmacher, firma Totolotek, widzi u mężczyzn faworytów w Daniilu Miedwiediewie (za złotówkę postawioną na jego końcowe zwycięstwo można zarobić 2,25 minus podatek) oraz Dominiku Thiemie, na którego triumf kurs w Totolotku wynosi 2.5. Niżej oceniane są szanse Saszy Zwieriewa (kurs 4.0), a kompletnie bez szans jest wg bukmacherów Pablo Carreno-Busta (do wygrania aż 15 złotych za jedną złotówkę postawioną na jego zwycięstwo, minus podatek). Do momentu niefortunnego incydentu murowanym faworytem był oczywiście Djoković. Sam przez swoją głupotę stracił co najmniej ćwierć miliona dolarów, a gracze, którzy na niego stawiali też mocno dostali po kieszeni. Dla Serba to jednak najmniejszy z problemów. Straty wizerunkowe są nieporównanie większe. Uderzając piłką Bogu ducha winną kobietę ostatecznie dokonał swojej transformacji z postaci na siłę wtłoczonej w rolę wroga publicznego, do pełnokrwistego czarnego charakteru, którym stał się na własne życzenie. Misja wyprowadzenia jego wizerunku na prostą jest na tyle straceńcza, że tym razem naprawdę przydałby mu się szaman, znachor, guru, albo piramidy słońca.  

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Nowy dyrektor Okręgowej Służby Więziennej w Koszalinie

10 Stycznia 2022 godz. 11:50 Ala za Rzecznik Prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Koszalinie
Okręg koszaliński Służby Więziennej od 1 stycznia 2022 r. rozpoczął funkcjonowanie w nowej strukturze organizacyjnej obejmując zakresem działania jednostki z województwa zachodniopomorskiego oraz jednostki z województw wielkopolskiego, lubuskiego i pomorskiego. Zarządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 15 grudnia 2021 r. w sprawie siedzib, terytorialnego zasięgu i szczegółowego zakresu działania dyrektorów okręgowych Służby Więziennej oraz struktury organizacyjnej okręgowych inspektoratów Służby Więziennej Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Koszalinie podlegają obecnie:    W województwie zachodniopomorskim : ·      Areszt Śledczy w Koszalinie z Oddziałami Zewnętrznymi w Koszalinie i Dobrowie, ·      Areszt Śledczy w Szczecinie z Oddziałem Zewnętrznym w Stargardzie, ·      Zakład Karny w Goleniowie, ·      Zakład Karny w Nowogardzie z Oddziałem Zewnętrznym w Płotach, ·      Zakład Karny w Starem Bornem z Oddziałem Zewnętrznym w Opatówku, ·      Zakład Karny w Wierzchowie.   W województwie pomorskim : ·      Areszt Śledczy w Słupsku z Oddziałem Zewnętrznym w Ustce, ·      Zakład Karny w Czarnem z Oddziałami Zewnętrznymi w Złotowie i Szczecinku.   W województwie lubuskim : ·      Zakład Karny w Gorzowie Wielkopolskim z Oddziałem Zewnętrznym w Słońsku.     Nowym Dyrektorem Okręgowym Służby Więziennej w Koszalinie został  płk Artur Koczerba. Artur Koczerba wstąpił do Służby Więziennej 7 sierpnia 1995 r. Karierę zawodową związał z Zakładem Karnym we Wronkach, gdzie pełnił kolejno służbę jako młodszy inspektor działu ewidencji, młodszy wychowawca, zastępca kierownika, a następnie kierownik działu kwatermistrzowskiego oraz - od 26 marca 2012 r. - zastępca dyrektora jednostki. 20 października 2017 r. objął zarządzanie Zakładem Karnym we Wronkach. W okresie od 1 marca 2021 r. do 31.12.2021 r. pełnił funkcję Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Opolu.  – powiedział major Sebastian Matuszczak rzecznik prasowy Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Koszalinie...
 

Koszalin: 18 stycznia zamknięty zostanie kolejny odcinek ulicy Piłsudskiego oraz ul. Batalionów Chłopskich

14 Stycznia 2022 godz. 4:08 Ala za UM Koszalin
 

PKP Intercity: Duża podwyżka cen biletów

8 Stycznia 2022 godz. 11:11 Ala za PKP Intercity, fot. Piotr Walendziak
Budżet polskich kolei dostał z początkiem roku duże uderzenie związane z rosnącymi stawkami za energię. PKP Intercity informuje, że od 13 bm. podwyższy ceny biletów od 7 do 15%. Informacji o podwyżkach próżno szukać na głównej stronie największego polskiego przewoźnika. W dziale Aktualności ostatnią jest ta o 20. urodzinach PKP Intercity. Ale po wejściu w szczegółową podstronę ukazuje się nam komunikat o treści „Aktualizacja cen biletów ”. Aktualizacja oczywiście w górę. "PKP Intercity dostosowuje ceny biletów do aktualnej sytuacji na rynku - rosnących kosztów działalności: wyższych cen energii trakcyjnej czy modernizacji taboru i zapleczy technicznych oraz do oferty przewoźników regionalnych. Obecna aktualizacja to pierwsza systemowa zmiana cen biletów PKP Intercity od lat 2013-2014. Zmodyfikowany cennik zacznie obowiązywać od 13 stycznia 2022 roku” – podano w piątkowej informacji prasowej PKP Intercity.   W informacji wskazano, że cena bazowa w przypadku pociągów Express InterCity Premium (EIP) od 13 stycznia wyniesie 169 zł a obecnie jest to 150 zł (to oznacza wzrost o nieco ponad 12,6 proc. - PAP). Cena bazowa przejazdów pociągami Express InterCity (EIC) wzrośnie do 149 zł z 139 zł (wzrost o ok. 7,2 proc. – PAP). Z kolei przejazd pociągami IC i TLK będzie kosztował 69 zł, teraz to 60 zł (wzrost o 15 proc. według pięciu progów. Pierwsze trzy to cena bazowa z upustem 15, 30 i 45 proc. Dotychczas rabat był niższy i wynosił 10, 20 i 30 proc.. Ostatnie dwa progi (obowiązują wyłącznie w pociągach kategorii EIP i EIC) to stała oferta +Promo Plus+ i +Super Promo+” – podano w informacji prasowej PKP Intercity.   Według danych podanych przez PKP IC, w przypadku pociągów EIP, przy cenie bazowej 169 zł cena w I progu promocyjnym wyniesie 143,65 zł, w II progu promocyjnym 118,3 zł, w III progu – 92,95 zł. W ofercie „Promo Plus” cena wyniesie 70 zł a przy „Super Promo” – 49 zł. "Od 13 stycznia br. dostępna będzie nowa oferta Multiprzejazd oraz Multiprzejazd Max. Będzie ona obowiązywała od północy we wtorek do godz. 15:00 w czwartek i umożliwi dowolną liczbę przejazdów w tym czasie. Wybierając Multiprzejazd będzie można podróżować pociągami kategorii TLK i IC w 2. klasie za 119 zł i w 1. klasie za 159 zł. Natomiast Multiprzejazd Max obejmuje wszystkie pociągi PKP Intercity. Bilet na podróże w 2. klasie kosztuje 239 zł, a w 1. klasie – 396 zł” – stwierdzono w komunikacie spółki. Dodano w nim, że przestaje obowiązywać oferta biletów weekendowych. PKP IC wskazało w komunikacie, że celem było zachęcenie podróżnych do korzystania z kilku przejazdów, zwłaszcza w soboty, tymczasem według danych sprzedażowych firmy były one najczęściej wykorzystywane „na podróż tam i z powrotem w szczytach przewozowych”.   "Aktualizacja cenników obejmie także bilety okresowe" "W styczniu zmniejszy się liczba relacji, na których obowiązywał Bilet Taniomiastowy. Wprowadzona kilka lat temu oferta proponowała obniżone ceny na przejazdy trasami w trakcie remontu. Po zakończeniu modernizacji linii kolejowych znacząco skróciły się na nich czasy przejazdu oraz poprawiły się warunki podróżowania. Aktualizacja cenników obejmie także bilety okresowe” – zapowiedziano w informacji prasowej PKP IC.   Wyjaśniono w niej, że od ostatniej zmiany cen biletów istotnie zwiększyły się koszty działalności spółki – pomiędzy 2014 a 2020 rokiem wzrost w tym zakresie wyniósł ponad 30 proc. w przeliczeniu na pasażera. "O ponad 140 proc. wzrosły koszty związane z remontami taboru kolejowego oraz stacji postojowych. Znacząco wzrosły ceny energii trakcyjnej – o około 65 proc. W ostatnich latach ceny biletów aktualizowali przewoźnicy regionalni. Doprowadziło to do sytuacji, w której bilety na pociągi dalekobieżne (w niektórych relacjach) były tańsze od biletów na połączenia przewoźników regionalnych operujących na tych samych trasach, którzy mieli dłuższe czasy przejazdu. Konieczne było zatem urealnienie cennika oraz dostosowanie go do sytuacji rynkowej” – stwierdzono w komunikacie PKP....
 

Księgi wieczyste: za bałagan odpowie właściciel nieruchomości?

5 Stycznia 2022 godz. 7:10 Ala za NieruchomosciSzybko.pl
Agenci nieruchomości czasem mają do czynienia z sytuacją, która najbardziej zaskakuje samego właściciela domu, lokalu lub działki na sprzedaż. Kiedy agent na samym wstępie sprawdza księgi wieczyste nieruchomości na sprzedaż, to niekiedy okazuje się, że w dziale II (własność) jako właściciel figuruje osoba inna niż ta zlecająca pośrednictwo. Warto wyjaśnić, dlaczego w praktyce czasem dochodzi do takiej niepokojącej rozbieżności. Ma ona związek zarówno z konstrukcją obowiązujących przepisów, jak i niefrasobliwością niektórych właścicieli odziedziczonych nieruchomości. Trzeba nadmienić, że sąd może ukarać osoby, które mimo obowiązku nie zadbały, aby księgi wieczyste były aktualne. Taka finansowa kara w skrajnych przypadkach wynosi nawet kilka tysięcy złotych. Odpowiedzialność niefrasobliwego spadkobiercy nie kończy się na wspomnianej karze pieniężnej. Notariusz niestety nie będzie mógł pomóc  W kontekście wcześniejszych informacji, niektóre osoby mogą zadać pytanie, dlaczego księgi wieczyste nie są automatycznie aktualizowane po zmianie właściciela wynikającej ze spadkobrania. To istotna różnica względem sytuacji związanej chociażby ze sprzedażą mieszkania, domu lub działki. W przypadku takiej transakcji albo darowizny, notariusz jest zobowiązany jeszcze tego samego dnia złożyć wniosek o wpis nowego właściciela do księgi wieczystej. „Wspomniany obowiązek dla rejenta przewiduje ustawa z dnia 14 lutego 1991 r. Prawo o notariacie” - wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl. Co ważne, notariusz nie może wnioskować o wpis do księgi wieczystej, jeżeli został sporządzony akt poświadczenia dziedziczenia. To oznacza, że spadkobierca sam będzie musiał złożyć odpowiedni wniosek w sądzie rejonowym. Identyczna zasada dotyczy sytuacji, w której sąd wydał prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku. Jeden ze wspomnianych dokumentów, czyli notarialny akt poświadczenia dziedziczenia lub prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku trzeba dołączyć do wniosku o wpis w księdze wieczystej (składanego na formularzu KW-WPIS). Opłata za taki wniosek pobierana od spadkobiercy wynosi 150 zł. „To oznacza rabat względem tradycyjnej opłaty za wpis własności wynoszącej 200 zł” - dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl. Wysokiej kary na szczęście można uniknąć Spadkobierca powinien szybko załatwić wymagane formalności między innymi dlatego, że sąd cywilny lub notariusz wyśle informacje o zmianie właściciela nieruchomości. W ramach odpowiedzi, sąd wieczystoksięgowy dokona wpisu ostrzeżenia o niezgodności faktycznego stanu prawnego nieruchomości z treścią księgi wieczystej. Taki odstraszający potencjalnych nabywców monit będzie znajdował się aż do czasu wpisania nowego właściciela. W ramach obecnego systemu, księgi wieczyste niestety nie mogą być aktualizowane bez wniosku spadkobiercy. „Niewiele wskazuje, że wspomniana zasada może się zmienić w najbliższej przyszłości” - uważa Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl. Sąd wieczystoksięgowy ma możliwość przymuszenia nowego właściciela nieruchomości do zaktualizowania stanu prawnego. Grzywna nakładana w celu skłonienia nowego właściciela do ujawnienia prawa własności wynosi od 500 zł do 10 000 zł. Na postanowienie o nałożeniu takiej grzywny można złożyć zażalenie. Ustawa z dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece wskazuje także, że po ujawnieniu nowego właściciela w księdze wieczystej, niezapłacona grzywna może zostać umorzona w całości lub części. „Warto wnioskować o takie umorzenie po złożeniu wniosku o wpis własności” - radzi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl. Trzeba też pamiętać, że spadkobierca będzie ponosił odpowiedzialność za ewentualne szkody dla osób trzecich (związane z nieaktualnością wpisu prawa własności) dopóki odpowiedni wniosek o nowy wpis nie zostanie złożony. Taką sankcję przewiduje artykuł 35 ustawy o księgach wieczystych i hipotece. Mówi on również, że: właściciel nieruchomości jest obowiązany do niezwłocznego złożenia wniosku o ujawnienie swego prawa w księdze wieczystej. „Wspomniany obowiązek nie dotyczy oczywiście sytuacji związanych ze sprzedażą nieruchomości lub darowizną, w których księgi wieczyste są aktualizowane na wniosek notariusza” - zaznacza Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl. Nie należy odkładać w czasie formalności  W nawiązaniu do wcześniejszych wyjaśnień, warto z całą pewnością zachęcić spadkobierców do szybkiego składania wniosków o ujawnienie swojego prawa własności. Księgi wieczyste tak czy inaczej będą musiały zostać zaktualizowane po spadkobraniu. „Załatwianie niezbędnych formalności dopiero w sytuacji, gdy pośrednik lub potencjalny nabywca nieruchomości zwrócił uwagę na problem, na pewno nie wydaje się dobrym rozwiązaniem” - podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl....
 

Przekroczył dozwoloną prędkość o 91 km/h - został ukarany mandatem w wysokości 2500 zł

5 Stycznia 2022 godz. 11:29 Ala za KMP Koszalin
 

Koncert dla Domu Samotnej Matki

7 Stycznia 2022 godz. 5:47 Ala z mat.inf.