Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Od bombardowań Belgradu po dyskwalifikację z US Open. Novak Djoković – dziecko wiecznej wojny

2020-09-10 12:01:00 Art za Arskom Group
Tenisowy mistrz. Rozkapryszony dzieciak. Człowiek z obsesją zwycięstwa. Antyszczepionkowiec. Filantrop. Furiat. Dziecko wojny. To nie skład dziwacznej drużyny, tylko niezwykle skondensowany opis jednego sportowca – Novaka Djokovicia. Serba, który niedawno za pozornie błahe przewinienie został zdyskwalifikowany z wielkoszlemowego US Open. I który przez ostatnie lata uczciwie na to wykluczenie zapracował, zniechęcając do siebie znaczną większość tenisowego świata. Tego, który zawsze będzie „tym trzecim”, nawet jeśli zostanie sam na szczycie.

Pojawił się na wielkiej tenisowej scenie, kiedy klucze do serc kibiców były już rozdane. Większa część była w rękach szwajcarskiego gentlemana Rogera Federera, nieco mniejsza jego największego rywala, prostolinijnego Hiszpana Rafaela Nadala. Novak Djoković ze swoją wielką sportową klasą pojawił się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Z wielkim prawdopodobieństwem zakończy karierę jako najwybitniejszy zawodnik w historii. Już dziś pod względem liczby wielkoszlemowych triumfów depcze po piętach dwóm wielkim rywalom, a jest od obu młodszy i mniej wyeksploatowany. Jednak najważniejszą dla siebie walkę od lat przegrywał. – Ma bolesną zadrę w sercu, bo chce by cały świat go kochał, a tak się nie dzieje – analizował John McEnroe, legendarny tenisista. Amerykański dziennikarz Ben Rothenberg szedł jeszcze dalej, twierdząc, że najmocniej wspierana przez kibiców trójka tenisistów na świecie to Federer, Nadal, i ten, który akurat gra przeciwko Djokoviciowi. Przez ostatnie miesiące „Nole” zajmował się głównie wbijaniem kolejnych gwoździ do swojej wizerunkowej trumny, zaczynając od organizowania pokazowych turniejów tenisowych na Bałkanach, w trakcie których ignorował wszelkie reguły bezpieczeństwa epidemicznego, a kończąc na kompletnie przypadkowym i ekstremalnie głupim uderzeniu sędziny liniowej piłką, co kosztowało go przeszło ćwierć miliona dolarów w nagrodach i – prawdopodobnie – wielkoszlemowy tytuł. 

Lokalny bohater, globalny wróg publiczny

Analizując dane z Google, Djoković jest najpopularniejszym tenisistą w siedmiu krajach: Serbii, Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Słowenii, Kosowie i Macedonii Pólnocnej. Na Bałkanach to lokalny bohater, filantrop wspierający lokalne społeczności, którego fundacja zbudowała 43 przedszkola i wyszkoliła ponad 1500 nauczycieli. Serb miał 12 lat, kiedy przeżył naloty sił NATO, bombardujących jego rodzinny Belgrad. Trenował gdzie tylko mógł, odbijając tysiące razy piłkę o ściany zrujnowanego basenu. Nigdy nie porzucił marzenia o wielkoszlemowym tytule. O byciu największym. O pójściu w ślady Pete’a Samprasa, zwycięzcy Wimbledonu w 1993 roku – pierwszego wielkiego turnieju oglądanego przez małego „Nole”. Jego drogę do wielkości znakomicie pokazała Polka Zuzanna Szyszak w nagrodzonym m.in. na festiwalu w Palermo krótkometrażowym filmie animowanym „Ajde!”. 

– Brakuje mi słów po obejrzeniu „Ajde The Movie”. Ten film przywołał tyle wspomnień, że popłakałem się ze wzruszenia. Jestem zaszczycony tym dziełem sztuki. Zuzanno, zrobisz jeszcze wiele niesamowitych rzeczy w swoim życiu. Kawał dobrej roboty! – napisał po jego obejrzeniu sam Djoković. To był 2015 rok. W oczach kibiców był „tym trzecim”, ale miał spore grono niezwykle zaangażowanych i wiernych fanów, takich jak polska animatorka. Przez te pięć lat tak bardzo zależało mu na uwielbieniu tłumów, że większość całkowicie do siebie zniechęcił. Jak postawiony na głowie Faust: jest częścią tej siły, która wiecznie dobra pragnąc, wiecznie czyni zło. A wszystko zaczęło się od niezwykłego pokazu siły mentalnej, czyli finału US Open w 2015 roku. Tam Djoković zmierzył się z 23 tysiącami rywali. Jednym z nich był Roger Federer, resztę stanowili zachowujący się skandalicznie amerykańscy kibice. Serb zagrał genialnie. Wygrał. Dał pokaz absolutnie kosmicznego tenisa. – Kiedy krzyczeli „Roger, Roger!” wmawiałem sobie, że krzyczą „Novak, Novak!”. Czasami coś takiego daje mi dodatkowego kopa, ale szczerze mówiąc wolałbym mieć trybuny po swojej stronie – przyznawał tenisista. 

Pokonany przez koronawirusa

Po Serbie było doskonale widać, że brak wsparcia trybun nie jest mu w smak. Gorąca, bałkańska krew buzowała w nim, kiedy słyszał gwizdy pod swoim adresem, spowodowane tylko tym, że nie jest Federerem czy Nadalem. Przez lata to w sobie gromadził, aż wreszcie przestał sobie radzić z rolą wroga publicznego, którym stał się zanim tak naprawdę zrobił cokolwiek złego. Więc zaczął coraz bardziej wczuwać się w narzuconą rolę czarnego charakteru. W 2016 roku podczas ATP Finals w przypływie frustracji uderzył piłką w trybuny. Szczęśliwie trafił w puste krzesełko. Zapytany przez dziennikarza, czy nie boi się dyskwalifikacji, wyśmiał go, twierdząc, że równie dobrze mogą rozmawiać o tym, co by było gdyby w hali spadł śnieg. 

W tym samym czasie coraz głośniej zrobiło się o wyznawanych przez niego pseudonaukowych teoriach. Współpracował z „duchowym guru” Pepe Imazem, urazy leczył końskim łożyskiem u kontrowersyjnej znachorki Marijany Novaković, dzielił się ze światem „mądrościami” dotyczącymi uzdrawiającej mocy bośniackich piramid słońca, czy o cząsteczkach wody reagujących na emocje. O ile zamieniając treningi na medytację zaszkodził wyłącznie swojej formie sportowej, o tyle jego działania od wybuchu pandemii koronawirusa były niebezpieczne dla szerokiego grona odbiorców. Nie przestrzegając zaleceń dotyczących izolacji społecznej zorganizował na Bałkanach pokazowe tenisowe turnieje Adria Cup. Kiedy pół świata siedziało zamknięte w domach, „Nole” i spółka nie tylko grali w tenisa, ale też balowali do białego rana. Efekt? Djoković, jego żona, Viktor Troicki, Borna Corić i Grigor Dimitrow złapali koronawirusa. – Nie pytajcie mnie już o moje głupie zachowania. On przebił wszystko – skomentował znany jako największy tenisowy badboy Nick Kyrgios. 

Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie wieloletnia walka z całym światem – i zdrowym rozsądkiem – tenisowe władze może spojrzałyby przez palce na kompletnie przypadkowe uderzenie piłką sędzi liniowej w meczu US Open. Po ostatnich koronawirusowych ekscesach Djokovicia ten wybryk był dla nich jak gwiazdka z nieba. Regulamin w jasny sposób pozwalał go zdyskwalifikować, co bez większego zastanowienia szefowie rozgrywek zrobili, korzystając z wymarzonej okazji do utarcia nosa krnąbrnemu zawodnikowi. A że przy okazji turniej medialnie stracił? Że o tryumf bije się tylko grono młodych, wygłodniałych wilczków, bez wielkich gwiazd? Parafrazując Lorda Farquaada, głównego antagonistę z filmu „Shrek”, zdyskwalifikowanie Novaka było dla tenisowych decydentów „poświęceniem, na które są gotowi”.

 

Przyszłość pod znakiem zapytania

US Open wchodzi w decydującą fazę, już bez swojej największej gwiazdy. Na placu boju pozostali zawodnicy drugiego szeregu, będący melodią przyszłości. Legalny bukmacher, firma Totolotek, widzi u mężczyzn faworytów w Daniilu Miedwiediewie (za złotówkę postawioną na jego końcowe zwycięstwo można zarobić 2,25 minus podatek) oraz Dominiku Thiemie, na którego triumf kurs w Totolotku wynosi 2.5. Niżej oceniane są szanse Saszy Zwieriewa (kurs 4.0), a kompletnie bez szans jest wg bukmacherów Pablo Carreno-Busta (do wygrania aż 15 złotych za jedną złotówkę postawioną na jego zwycięstwo, minus podatek). Do momentu niefortunnego incydentu murowanym faworytem był oczywiście Djoković. Sam przez swoją głupotę stracił co najmniej ćwierć miliona dolarów, a gracze, którzy na niego stawiali też mocno dostali po kieszeni. Dla Serba to jednak najmniejszy z problemów. Straty wizerunkowe są nieporównanie większe. Uderzając piłką Bogu ducha winną kobietę ostatecznie dokonał swojej transformacji z postaci na siłę wtłoczonej w rolę wroga publicznego, do pełnokrwistego czarnego charakteru, którym stał się na własne życzenie. Misja wyprowadzenia jego wizerunku na prostą jest na tyle straceńcza, że tym razem naprawdę przydałby mu się szaman, znachor, guru, albo piramidy słońca.  

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Opłaty u lekarzy szokują. Wzrosły nawet o jedną piątą!Najwięcej u stomatologów

18 Stycznia 2023 godz. 6:56 Ala za Ubea.pl
Narzekania na drożyznę są obecnie powszechne i zwykle dobrze uzasadnione. Skutki inflacji na pewno mocniej odczuwają osoby dość często korzystające z odpłatnych usług medycznych. Niedawne statystyki GUS nie pozostawiają wątpliwości. Okazuje się bowiem, że odpłatne wizyty w gabinetach lekarskich i stomatologicznych przez rok podrożały o około jedną piątą. Już wcześniej w ramach prywatnej służby zdrowia nie można było mówić o niskich kosztach leczenia. Warto zastanowić się, jak opisywana sytuacja może wpłynąć na rynek ubezpieczeń zdrowotnych - zarówno tych grupowych, jak i indywidualnych. Odpowiedzi udzielają eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl oraz największej w Polsce multiagencji ubezpieczeniowej Unilink. Nowe dane GUS nie pozostawiają żadnych wątpliwości O coraz wyższych opłatach za usługi medyczne mówi się już od pewnego czasu. Niektórzy rodacy niestety odczuli podwyżki na własnej kieszeni. Warto jednak zwrócić uwagę, że medialne doniesienia dość często koncentrują się na temacie coraz wyższych kosztów usług dentystycznych. Tymczasem dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują na duży wzrost dotyczący wszystkich kategorii usług medycznych. GUS podaje, że od listopada 2021 roku do listopada 2022 roku, odnotowano następujące wzrosty opłat za usługi medyczne oraz cen farmaceutyków: wyroby farmaceutyczne - podwyżka cen o 4,7% względem listopada 2021 roku urządzenia i sprzęt terapeutyczny - podwyżka o 8,3% usługi lekarskie - podwyżka o 17,0% usługi stomatologiczne - podwyżka o 17,3% usługi szpitalne i sanatoryjne - podwyżka o 14,9% Jak widać, bardzo znaczący roczny wzrost cen dotyczył wszystkich produktów i usług z szeroko pojętej kategorii „Zdrowie”. Dla wspomnianej kategorii GUS odnotował roczny wzrost cen wynoszący 9,1% (XI 2021 r. - XI 2022 r.). Zatem w listopadzie statystyczny Polak na wszystkie wyroby i usługi medyczne musiał wydawał o około jedną dziesiątą więcej niż przed rokiem. „Można mieć uzasadnione obawy, że mocny wzrostowy trend nadal będzie widoczny w 2023 roku” - podkreśla Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. Polisy medyczne będą coraz ważniejszym benefitem … Opisywana sytuacja na pewno będzie miała dość daleko idące konsekwencje dla rynku ubezpieczeń medycznych. Takie polisy zdrowotne w najbliższym czasie staną się bowiem jeszcze ważniejszym, pozapłacowym benefitem dla pracowników. Chodzi między innymi o grupowe ubezpieczenia na życie i zdrowie obejmujące swoim zakresem również opiekę medyczną. „Grupowa polisa na życie i zdrowie w ramach opieki medycznej może zapewniać pracownikowi pakiet darmowych usług medycznych (wizyty u specjalisty, zabiegi ambulatoryjne oraz wizyty domowe i przeglądy stomatologiczne), a także mniejsze koszty usług stomatologicznych i różnorodnych badań” - wymienia Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. „Co ciekawe, pakiety medyczne jako benefit dla pracownika nie są już domeną tylko dużych ośrodków i aglomeracji. Firmy z mniejszych miejscowości także dostrzegają profity z posiadania w swoim zakładzie pracy ubezpieczenia medycznego dla pracowników. W razie choroby lub uszkodzenia ciała, pracownik dostanie szybszą i lepszą opiekę zdrowotną i tym samym szybciej wróci do pracy” - zauważa Leszek Osiewacz, ekspert Unilink, największej multiagencji ubezpieczeniowej w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że obecnie na polskim rynku są dostępne również typowe ubezpieczenia zdrowotne w wariancie grupowym. Pracodawcy opłacający takie polisy będą skuteczniej przyciągać wykwalifikowanych specjalistów, o których nadal jest trudno. Oczywiście, podobną rolę pozapłacowego benefitu mogą też pełnić pakiety (abonamenty) medyczne oferowane bezpośrednio przez prywatne kliniki oraz przychodnie. Wydaje się jednak, że pracownicy zaczną teraz zwracać większą uwagę na korzyści wynikające z ubezpieczenia zdrowotnego jako rozwiązania, które zapewnia również pokrycie poważniejszych wydatków. „Będą temu sprzyjały odległe terminy realizacji zabiegów w ramach NFZ” - dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. „W leczeniu najważniejsza jest dobrze postawiona diagnoza i czas reakcji. Im szybciej podejmiemy działania, tym skuteczniej i prędzej zostanie wyleczona choroba lub inna dolegliwość. Ubezpieczenia medyczne dają i jedno i drugie” - podkreśla Leszek Osiewacz, ekspert multiagencji ubezpieczeniowej Unilink. Popularność indywidualnych ubezpieczeń też wzrośnie Można przypuszczać, że rosnące koszty usług medycznych będą mieć również wpływ na popularność indywidualnych ubezpieczeń zdrowotnych. Coraz większa grupa Polaków przyzwyczaja się bowiem do faktu, że odpowiednia jakość świadczeń medycznych wymaga płatności. Skoro koszty są nieuniknione, to warto poszukiwać sposobu na ich optymalizację. Takim sposobem mogą być właśnie prywatne ubezpieczenia medyczne dla osoby prywatnej lub rodziny pod warunkiem ich odpowiedniego doboru przez eksperta. Warto pamiętać, że spora część pracowników wciąż nie może liczyć na pakiet medyczny od pracodawcy lub firmowe ubezpieczenie grupowe uwzględniające koszty leczenia. „W tej grupie znajdziemy również osoby dobrze zarabiające, na przykład specjalistów posiadających własną działalność gospodarczą” - zwraca uwagę Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. Dostęp do prywatnych szpitali i zagranicznych lekarzy w ramach polisy „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz” - tak napisał blisko 450 lat temu wieszcz Jan Kochanowski. Te słowa są wciąż aktualne i nie ulega wątpliwości, że Polacy po pandemii, przy jednoczesnym wzroście zachorowań na choroby cywilizacyjne, są coraz bardziej świadomi kilku ważnych kwestii. Po pierwsze, że sama profilaktyka nie wystarczy, a utrata zdrowia to bardzo realna perspektywa. Po drugie, że szybki dostęp do profesjonalnej pomocy lekarskiej w przypadku zachorowania może być decydujący. Dlatego poza dość powszechnymi i cieszącymi się popularnością ubezpieczeniami zdrowotnymi, opłaca się zwrócić uwagę również na stosunkowe nowe rozwiązania, które pojawiły się na rynku. „Warto zwrócić uwagę, np. na ubezpieczenie Best Doctors, w ramach którego możemy mieć dostęp do opinii medycznej zagranicznych specjalistów oraz organizację i pokrycie kosztów leczenia poza granicami Polski. Produkty tego rodzaju to nie tylko zabezpieczenie kosztów związanych z powrotem do zdrowia w przypadku nowotworu czy innego poważnego zachorowania, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i wsparcie specjalistów dające wewnętrzny spokój w tym trudnym czasie” - wyjaśnia Karolina Drzewiecka, ekspertka Unilink, największej w Polsce multiagencji ubezpieczeniowej. Niedawno na rynku zadebiutowało ubezpieczenie szpitalne gwarantujące organizację i pokrycie kosztów pobytu w prywatnym szpitalu na terenie Polski. Produkt swoim zakresem obejmuje całość leczenia od diagnostyki szpitalnej, planowych zabiegów i operacji (w tym porodu), aż po rehabilitację. „Podobnie jak ubezpieczenie Best Doctors, ubezpieczenie szpitalne zapewnia organizację działań oraz wsparcie dedykowanego koordynatora na terytorium Polski. Ogromnym atutem polisy szpitalnej jest to, że w przypadku nieskorzystania z niej w przeciągu 2 lat, ubezpieczyciel zapewnia za darmo kompleksowy przegląd zdrowia, którego koszt w tego rodzaju placówkach opiewa na blisko 10 tysięcy złotych. Taki produkt, daje jego posiadaczowi zatem wymierną wartość w postaci świadczeń udzielanych przez towarzystwo ubezpieczeniowe niezależnie od wystąpienia szkody” - kontynuuje Karolina Drzewiecka, ekspertka multiagencji ubezpieczeniowej Unilink. „W dobie ograniczonego dostępu do publicznej służby zdrowia, wszechobecnej inflacji oraz spadku realnych dochodów, warto zadbać o swoje zdrowie i zawczasu zabezpieczyć sytuacje, które w przyszłości mogą wymagać od nas znaczących wydatków w tym zakresie. Dobrym pomysłem jest konsultacja ze sprawdzonym agentem ubezpieczeniowym, który pomoże w doborze odpowiedniej ochrony i zaoferuje rozwiązanie adekwatne do naszych możliwości finansowych” - podsumowuje Karolina Drzewiecka, ekspertka Unilink....
 

Lidl Polska rozwija sieć sklepów, mając na uwadze troskę o środowisko oraz dbając o łatwy dostęp do produktów dla swoich klientów. Już w czwartek, 26 stycznia, Lidl Polska otworzy pierwszy sklep w Starych Bielicach przy ul. Koszalińskiej 10. Otwarcie nastąpi o godzinie 6:00.

25 Stycznia 2023 godz. 7:22 Ala za Lidl
W nowo otwartych sklepach klienci znajdą wysokiej jakości artykuły w atrakcyjnych, niskich cenach, wyprodukowane w sposób zrównoważony. Na sklepowych półkach nie zabraknie świeżych owoców i warzyw w ramach „Ryneczku Lidla” (w tym także szeroki wybór BIO), pieczywa bez konserwantów z „Piekarni w sercu Lidla”, a także chętnie wybieranych przez konsumentów marek takich jak: „Pikok” – wędliny, „Pilos” – nabiał, oraz szerokiego asortymentu produktów w „Strefie Wege”, jak również kosmetyków marki „Cien”. W asortymencie sklepów znajdziemy także odzież oraz produkty przemysłowe w niskich cenach.    Lidl od lat współpracuje z polskimi producentami, proponując konsumentom wyroby pochodzące zarówno od branżowych liderów, jak i mniejszych, lokalnych dostawców. Zawsze, gdy istnieje możliwość współpracy z krajowym dostawcą, sieć stawia na polskie produkty.   Nowy sklep sieci Lidl Polska w Starych Bielicach, przy ul. Koszalińskiej 10, ma powierzchnię sali sprzedaży wynoszącą ok. 1130 mkw. W obiekcie zatrudniono 24 osoby. Placówka będzie czynna od poniedziałku do soboty w godzinach od 6:00 do 22:00, a  w  niedziele handlowe od 8:00 do 20:00. Zmotoryzowani klienci będą mogli korzystać z ok. 60 miejsc parkingowych. W dniu otwarcia dla klientów przygotowano imprezę powitalną oraz promocje m.in. na warzywa oraz owoce.  „Każdy kolejny sklep Lidl to dla nas ogromny sukces. Cieszymy się, że możemy zaproponować mieszkańcom szeroką ofertę naszych produktów. Jednocześnie, by ułatwić planowanie codziennych zakupów, rozwijamy aplikację Lidl Plus, ułatwiającą zarządzanie domowym budżetem, oferującą liczne promocje i rabaty, dostęp do gazetek produktowych oraz wydłużoną możliwość zwrotów przy zakupie artykułów przemysłowych. Korzystając z aplikacji, klienci mają również możliwość dokonywania wygodnej płatności mobilnej za sprawą Lidl Pay” – podsumowuje Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Communications and CSR, Lidl Polska.  ...
 

Alpiniści dla WOŚP 2023. Szpital Wojewódzki w Koszalinie również gra z Orkiestrą Jurka Owsiaka!

27 Stycznia 2023 godz. 10:46 Ala za SWK
W najbliższą niedzielę (29 stycznia) Szpital Wojewódzki w Koszalinie po raz kolejny odwiedzi grupa alpinistów przemysłowych, czyli wyspecjalizowanych techników dostępu linowego, którzy wspierają Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Alpiniści, w strojach superbohaterów, pojawią się na dachu budynku Pawilonu Dziecięcego. "Alpiniści dla WOŚP" to ogólnopolska akcja pracowników branży wysokościowej. Po raz trzeci w całym kraju ekipy specjalistów ruszyły na dachy szpitali w strojach superbohaterów, by za darmo myć okna i „malować" uśmiechy na twarzach małych i większych pacjentów. W tym roku alpiniści przemysłowi odwiedzą w całej Polsce 31 szpitali w 28 miastach; na liście ponownie znalazł się też Szpital Wojewódzki w Koszalinie.   Akcji towarzyszy internetowa licytacja usług alpinistów przemysłowych oraz zbiórka pieniędzy do wirtualnej puszki WOŚP. Dochody zostaną przekazane na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku cała Polska gra pod hasłem: „Chcemy wygrać z sepsą! Gramy dla wszystkich, małych i dużych".   W Koszalinie w najbliższą niedzielę alpiniści pojawią się o godzinie 10 na dachu 4-kondygnacyjnego budynku Pawilonu Dziecięcego, gdzie znajdują się oddziały dziecięce. W przebraniach superbohaterów będą zjeżdżać na linach. Wszystko będzie się odbywało na oczach małych pacjentów, którzy będą tego dnia przebywać na oddziałach. A to - jak już wiemy po ubiegłorocznym doświadczeniu – z pewnością będzie spektakularny pokaz, który spodoba się dzieciom. Oko w oko z Batmanem, czy Spidermanem? Bezcenne!   Pamiętajmy jednak, że powodzenie akcji jest zależne od warunków pogodowych. Mamy nadzieję, że nie będzie silnego wiatru, który pokrzyżuje plany alpinistów, tak jak to się zadziało w minionym roku, gdy konieczne było przełożenie akcji na inny termin. Trzymajmy więc wszyscy kciuki za dobrą pogodę! I jednocześnie dopingujmy alpinistom, którzy włączyli się w zbiórkę datków na WOŚP.    Alpiniści przemysłowi przekazali na licytację WOŚP usługę mycia okien. - Jest nam niezmiernie miło po raz kolejny zaproponować niezwykłą usługę mycia okien przez superbohaterów z zastosowaniem technik dostępu linowego we wskazanej przez zwycięzcę lokalizacji – mówią pomysłodawcy. - W zeszłym roku aukcję wygrała firma "EkoMed" z Dąbrowy Górniczej zlecając nam wymycie okien Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Za Kwotę 3150zł. W tym roku zasady są bardzo podobne - każde 20 zł to 1 mkw. okien. Na start dajemy 20 mkw.   Alpiniści zapraszają na swoja stronę na FB: www.facebook.com/AlpinisciDlaWOSP   Licytacja trwa do 5 lutego i odbywa się pod adresem: allegro.pl/oferta/superbohaterowie-na-linach-umyja-twoje-okna-13125904603   Ponadto w internecie jest też dostępna aSkarbonka WOŚP; do wirtualnej puszki również są zbierane datki w ramach WOŚP.   Dodajmy, że przez te wszystkie lata, odkąd gra WOŚP, Szpital Wojewódzki w Koszalinie otrzymał dzięki Orkiestrze sprzęt o łącznej wartości sięgającej ok. 6 mln złotych. To m. in. respirator noworodkowy dla Oddziału Anestezjologii, Intensywnej Terapii Dziecięcej i Neonatologicznej, dwa kardiomonitory dla Oddziału Chirurgii Dziecięcej i Urazowo-Ortopedycznej, dwa aparaty do znieczulenia dzieci dla Bloku Operacyjnego Oddziału Chirurgii Dziecięcej....