Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Koszalinianie z Nagrodą Grand Press

2019-12-11 07:49:00 Ala za Press.pl, fot. FB/Andrzej Rudnik
Jolanta Rudnik i jej mąż Andrzej Rudnik zostali zwycięzcami Nagrody Grand Press w kategorii "Reportaż radiowy". Oboje przez lata związani byli z Radiem Koszalin.

Andrzej Rudnik na swoim fanpage'u tak skomentował otrzymaną nagrodę: "Reportaż o przymusowych ekshumacjach ofiar katastrofy smoleńskiej. Na rozkaz oszalałych z nienawiści zwolenników teorii spiskowej dokonano gwałtu na uczuciach i odczuciach rodzin,. Głównym bohaterem reportażu jest ARAM Rybicki. Kiedy reportaż miał się ukazać na antenie Radia Koszalin facet odpowiedzialny za program spytał: A kto to jest Aram? Może dzisiaj już wie".

 

Tytuł Dziennikarza Roku 2019 zdobył Tomasz Sekielski. Nagrodę im. Bohdana Tomaszewskiego  otrzymał Michał Kołodziejczyk (WP SportoweFakty). Nagroda Grand Press Economy trafiła do Grzegorz Osiecki z „Dziennika Gazety Prawnej”. Serwis dziennikarski "Kontret 24" cieszy się z Grand Press Digital. 

Nagrodzeni w poszczególnych kategoriach:

NEWS: "Farma trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości" – Magdalena Gałczyńska (Onet) rozpracowała powiązania hejterki internetowej i ujawniła związek wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka z grupą hejterską mającą na celu skompromitowanie sędziów nieposłusznych władzy.  DZIENNIKARSTWO ŚLEDCZE: "Pancerny Marian i pokoje na godziny" – Bertold Kittel („Superwizjer” TVN) ujawnił, że prezes NIK Marian Banaś wynajmował gangsterom kamienicę z pokojami na godziny; stał się jej właścicielem w niejasnych okolicznościach, nie wpisał jej do oświadczenia majątkowego, a służby badające te oświadczenie nie poinformowały premiera o sprawie przed powołaniem Banasia na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli. PUBLICYSTYKA: "Homo sovieticus po latach" – Rafał Woś („Tygodnik Powszechny”) rozlicza ks. Józefa Tischnera z jego sympatii politycznych, wyrzucając filozofowi stanie po stronie liberalnych reform Leszka Balcerowicza. 

REPORTAŻ PRASOWY/INTERNETOWY: "Sekret Świętej Brygidy" – Bożena Aksamit ("Gazeta Wyborcza ‒ Duży Format") we wstrząsającym reportażu pokazuje ofiary ks. Henryka Jankowskiego, zgwałcone nastolatki, czasem odbierające sobie potem życie. Tekst wstrząsnął opinią publiczną z powodu pozycji swojego negatywnego bohatera, ale także dlatego, że wokół jego czynów panowała od lat zmowa milczenia. Był to ostatni reportaż Bożeny Aksamit, która niedługo potem zmarła na raka. 

 

REPORTAŻ RADIOWY: "Niedokończona żałoba" – Jolanta Rudnik i Andrzej Rudnik (Polskie Radio Koszalin) opisują walkę rodziny Arama Rybickiego, ofiary katastrofy smoleńskiej, aby zapobiec nakazanej przez państwo ekshumacji. 

 

REPORTAŻ TELEWIZYJNY/WIDEO: "Tylko nie mów nikomu" – Tomasz Sekielski i Marek Sekielski (YouTube, Sekielski) – reportaż o pedofilii w Kościele, w którym ofiary księży pedofilów nie tylko opowiadają po raz pierwszy swoje dotąd skrywane przeżycia, ale też konfrontują je po latach podczas spotkań z dawnymi oprawcami. 

WYWIAD: "Związki partnerskie nie są złe" – Robert Mazurek ("Dziennik Gazeta Prawna") w swoim stylu spiera się z wiceprezydentem Warszawy Pawłem Rabiejem, gdy ten oświadcza, że jest za małżeństwami homoseksualnymi, upierając się, iż to w gruncie rzeczy rozwiązanie konserwatywne. 

DZIENNIKARSTWO SPECJALISTYCZNE: "Pegasus" – Lech Dawidowicz („Czarno na białym” TVN 24) dociera do informacji, że polskie służby zakupiły najpotężniejszy system szpiegowski, który może przejąć kontrolę nad dowolnym urządzeniem, dając wgląd w życie i tajemnice każdego z nas. W tym roku w jury zasiadali: Katarzyna Buszkowska („Press”), Kamila Ceran (Tok FM), Roman Czejarek (Program I Polskiego Radia), Krzysztof Jedlak („Dziennik Gazeta Prawna”), Jerzy Jurecki („Tygodnik Podhalański”), Marcin Kowalczyk („Express Ilustrowany”, „Dziennik Łódzki”), Edward Miszczak (TVN i Discovery), Andrzej Skworz („Press”), Radosław Sławiński (Polsat Play), Tadeusz Sołtys (Grupa RMF), Agata Szczęśniak (OKO.press), Marek Twaróg („Dziennik Zachodni”), Michel Viatteau (Agence France-Presse), Jacek Żakowski („Polityka”).

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Przetarg na S6 Słupsk - Lębork unieważniony. Droga najwcześniej za pięć lat

22 Lipca 2020 godz. 20:18 Ala
Unia Europejska nie sfinansuje budowy trasy S6 na odcinku Słupsk - Lębork. Ze względu na przesunięcie finansowania GDDKiA zmuszona była unieważnić przetarg. Budowa ruszy najszybciej w 2022 r. Drogowcy zakładali, że inwestycja będzie współfinansowana przez Unię Europejską. Okazało się jednak, że tak się nie stanie. Według nowej koncepcji budowa trasy S6 Słupsk - Lębork ma być finansowana z budżetu centralnego, nad którym władanie ma rząd.Dla odcinków przyszłej S6 na wschód od Koszalina do początku obwodnicy Słupska, o długości ponad 46 km, opracowywany jest obecnie projekt budowlany. Ten fragment będzie realizowany w formule tradycyjnej, po uzyskaniu przez GDDKiA decyzji ZRID. Przetargi na wyłonienie wykonawców prac budowlanych planowane są w III kwartale 2021 roku, tak by realizacja zakończyła się w 2025 roku.    W tym samym roku ma też zakończyć się realizacja pozostałej części S6 w województwie pomorskim, która będzie prowadzona w formule „Projektuj i buduj”. Dla odcinków od Lęborka do Bożegopola Wielkiego oraz Obwodnicy Metropolii Trójmiejskiej przetargi na wyłonienie wykonawców prac projektowych i budowlanych planujemy ogłosić w III kw. br. z kolei na S6 Słupsk – Lębork w IV kw. br.     W realizacji jest ponad 40-kilometrowy odcinek S6 pomiędzy węzłami Bożepole Wielkie i Gdynia Wielki Kack. Trasę ze względu na długość podzielono na trzy odcinki realizacyjne: Bożepole Wielkie - Luzino, Luzino - Szemud oraz Szemud - Gdynia. ...
 

Mielno: Historia drogowskazu na S6. Powód do dumy, czy wstydu?

29 Lipca 2020 godz. 11:15 Ala, fot. FB/Stanisław Gawłowski
Choć historia tego znaku znalazła szczęśliwe zakończenie, to bulwersuje. Zaangażowali się w nią niezależny senator, poseł partii rządzącej i samorządowcy. W tej historii, jak w soczewce skupia się istniejący w Polsce podział władzy. Mieszkańcy Mielna oraz turyści wreszcie doczekali się odpowiedniego oznakowania zjazdu z drogi S6 do nadmorskiego Mielna. O ten znak zabiegała od dawna burmistrz Mielna, Olga Roszak-Pezała. Już w lutym tego roku ekoszalin.pl informował o 'Sukcesie Gminy Mielno w sprawie drogi S6 ". Niestety, radość była przedwczesna... W połowie czerwca br. do walki o drogowskaz włączył się senator Stanisław Gawłowski. Niezależny członek Izby Wyższej Parlamentu złożył 18.06.2020 r.  oświadczenie senatorskie skierowane do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka dotyczące właśnie oznakowania na nowo wybudowanych drogach krajowych, na drogach ekspresowych i na autostradach:     "Tylko w naszym regionie Pomorza Zachodniego jest cały szereg miejscowości nadmorskich, do których każdego roku dojeżdżają tysiące turystów, jest tam kilka węzłów, a nie ma informacji o tym, że na właściwym węźle można zjechać i dojechać do Mielna, Sarbinowa czy do innych miejscowości nadmorskich" - wytykał rządzącym senator Gawłowski. Trudno ocenić, co wskórał opozycyjny senator. Faktem jest, że do akcji wkroczył poseł partii rządzącej (PiS) Paweł Szeferneker, która na swoim fanpage zadowolony poinformował: W zeszłym tygodniu, po publikacji "Głosu Koszalińskiego", wystąpiłem z interwencją poselską do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o pilne oznakowanie na drodze S6 dojazdu do nadmorskich kurortów. Dziś znaki się pojawiły". Od redakcji: To żenujące, by w tak banalną -  jak umieszczenie znaku ułatwiającego komunikację - sprawę angażowali się senatorowie, posłowie i samorządowcy. Ten znak pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy podzieleni. A przecież można prościej i zwyczajniej: zrozumieć i zaakceptować wypowiadane przez samorządowców potrzeby lokalnej ludności. I nie odtrąbiać sukcesu, który w ogóle nim nie jest. To raczej powód do wstydu. ...