W pikiecie na pewno wezmą udział przedstawiciele stowarzyszenia Inicjatywa Polska, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Komitetu Obrony Demokracji i Platformy Obywatelskiej.
Nauczyciele do szkoły przyjdą, ale nie będą pracować. Mówią, że strajkują, bo zależy im na edukacji i przyszłości zawodu. O co dokładnie walczą?
O miejsca pracy! Żądają niedokonywania wypowiedzeń stosunków pracy nauczycieli i pracowników niepedagogicznych do 31 sierpnia 2022 r. Sama reforma edukacji może w ciągu następnych 5 lat spowodować falę zwolnień w oświacie.
Kolejnym postulatem jest utrzymanie warunków pracy i płacy. Żądają niedokonywania na niekorzyść zmian warunków pracy do 31 sierpnia 2022 r. W wyniku reformy edukacji każdy może stracić zatrudnienie na dotychczasowych zasadach.
Domagają się tez podwyższenia statusu zawodowego, 10% podwyżki oraz wzrostu udziału płacy zasadniczej w ogólnym wynagrodzeniu.
Według protestujących od kilku lat polska szkoła jest nieustannie reformowana i marzeniem każdego nauczyciela jest rok spokojnej pracy. Niestety, reforma edukacji minister Anny Zalewskiej funduje wszystkim – uczniom i rodzicom, nauczycielom, pracownikom szkolnej administracji i obsługi, dyrektorom i organom prowadzącym - pięcioletni chaos, skutkujący pogorszeniem warunków nauki i pracy.
Związkowcy twierdzą, że wyczerpali wszystkie inne możliwości i sięgają po ostatni element sporu zbiorowego: strajk pracowników oświaty. Stawką tego sporu ma być ich przyszłość.