Koszalin, Poland
wydarzenia

Jurorzy Młodzi i Film zaczynają dzień od Bałtyku. Festiwalowicze, niestety, nie mają już wymówek

Autor Art, fot. FB/Festiwal Młodzi i Film godzinę temu
Na Festiwalu Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” kino ogląda się intensywnie, rozmawia się szczerze, dyskutuje długo, a dzień... najlepiej zaczyna się od wejścia do Bałtyku. Niezależnie od pogody. Bo kiedy jedni jeszcze negocjują z budzikiem, jurorzy są już po porannej kąpieli.

Tak, dobrze czytacie. Podczas gdy część festiwalowiczów dopiero szuka kawy, ładowarki i sensu życia po poprzednim dniu projekcji, jurorzy wybierają rozwiązanie bardziej radykalne: morze. Chłodne, bezlitosne, skuteczne. Bałtyk nie pyta, czy człowiek spał wystarczająco długo. Bałtyk po prostu jest. I czeka.

Niezależnie od pogody, temperatury wody i poziomu entuzjazmu reszty społeczeństwa, jurorzy zaczynają każdy dzień od kąpieli. Można to oczywiście nazwać hartowaniem organizmu. Można też uznać, że to najwyższa forma festiwalowej dyscypliny. W końcu po takim poranku żaden film, nawet najbardziej eksperymentalny, nie powinien być już straszny.

Festiwal poleca taki styl życia wszystkim uczestnikom. Oczywiście brzmi to niewinnie: „W zdrowym ciele, sami wiecie…”. Ale między wierszami słychać lekki wyrzut sumienia skierowany do wszystkich, którzy uważają, że przejście z hotelu do kina i z kina do kawiarni jest już wystarczającą aktywnością fizyczną.

Poranna kąpiel w Bałtyku może mieć wiele zalet. Pobudza krążenie, stawia na nogi, oczyszcza umysł i przypomina, że człowiek jest jednak organizmem biologicznym, a nie tylko nośnikiem identyfikatora festiwalowego. Poza tym daje przewagę psychiczną. Trudno narzekać na chłód w sali kinowej, jeśli godzinę wcześniej dobrowolnie weszło się do morza.

Jest w tym wszystkim coś pięknie absurdalnego i bardzo festiwalowego. Bo „Młodzi i Film” od lat uczą, że kino wymaga odwagi. Jak się okazuje, nie tylko od debiutantów. Od jurorów również. Zwłaszcza rano! 

Dlatego festiwalowicze, sprawa jest jasna: można zacząć dzień od espresso, można od nerwowego sprawdzania programu, można od obietnicy, że „dziś już naprawdę wcześniej pójdziemy spać”. Ale można też pójść śladem jurorów i wejść do Bałtyku.

Nikt nie mówi, że będzie przyjemnie.

Ale podobno potem wszystko ogląda się ostrzej.