Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Ziarkiewicz: Sprzątaczki zarabiają skandalicznie mało!

2016-05-19 19:59:00 Robert Kuliński
1200 złotych za umycie podłogi w "Kawałku Podłogi" wywołało w Koszalinie medialny skandal. Dziennikarze zapominając o nadbudowie sztuki, interpretowali tę czynność wprost, mechanicznie. Krzyczeli na łamach: "Tyle kasy za parę ruchów szmatą...". A przecież nie chodziło o tę ścierkę i brudną wodę. Ryszard Ziarkiewicz, znany krytyk i historyk sztuki twierdzi, że w ten sposób udało się publicznie ujawnić skandalicznie niskie zarobki sprzątaczek.

Niedawne wydarzenia, związane z perfomance'em zrealizowanym pod auspicjami Galerii Scena, zbulwersowały część koszalinian. Oburzenie wzbudziła informacja, że artystka Aleka Polis (Aleksandra Polisiewicz) otrzymała honorarium na kwotę 1200 zł. Dla wielu mieszkańców miasta, mycie podłogi nie jest przecież żadną sztuką. Jak by Pan się do tego odniósł?

 

Aleka Polis w Kawałku Podłogi (fot. GAleria Scena fb)

- W ujęciu tradycyjnym, nie jest to żadna sztuka, bo nie jest mimetyczna. Czyli nie jest to obraz, czy rzeźba. Mimo wszystko działanie Aleksandry Polisiewicz jest sztuką, tylko nowoczesną. Ona przybiera rożne formy, znane są – również w Koszalinie – takie zjawiska jak performance, akcja artystyczna. To było właśnie tego typu działanie, komentujące politykę kulturalną miasta w okresie przełomu lat 80. i 90. Wtedy zlikwidowano w Koszalinie Biuro Wystaw Artystycznych. To były instytucje utworzone w każdym mieście wojewódzkim. Tego po prostu szkoda. Aleksandra Polisiewicz realizuje swoją akcję w całej Polsce. Sprząta wszystkie BWA i inne galerie. Przedsięwzięcie ma na celu odkurzenie – przypomnienie o wadze państwowej polityki kulturalnej.

 

Nie boi się Pan, że ostatnia awantura o 1200 zł skłoni włodarzy miasta do odcięcia dotacji dla Sceny?

 

- Trudno mi to przewidzieć. Zależy czy nadal będą chcieli mieć sztukę nowoczesną w Koszalinie. Nie chodzi przecież o awantury wokół sztuki. Nikt ich nie chce i nikt ich celowo nie wywołuje. To prasa rozdmuchuje, często niesłusznie, wiele przedsięwzięć artystycznych. Niestety dziennikarze odpuszczają sobie research. Piszą informacje na zasadzie sensacji.

 

Scena ma na swoim koncie kilka „skandalików”.

 

 

- Tak, ale one wszystkie miały sens. Peter Fuss w 2007 roku zaszokował Koszalin, a jego praca była bardzo dokładnie przemyślana. To nie była jakaś błaha prowokacja. Jego działnie opierało się o krytyczne spojrzenie na rzeczywistość. Wtedy także awantura była wywołana przez dziennikarzy, którzy nawet nie sprawdzili kim jest Peter Fuss i czym się zajmuje.

 

Z czego to może wynikać?

 

- Może ze złej woli? Wtedy wszystko urasta do skali skandalu. Ziarkiewicz za dużo zarabia, artystka otrzymuje potwornie wygórowane wynagrodzenie, a zapomina się o kontekście. Kiedy artysta obiera ziemniaki, czy zaczyna sprzątać galerię sztuki, czyli przewrotnie przyjmuje rolę sprzątaczki, to nie jest to tylko i wyłącznie akt sprzątania tej przestrzeni. Za tym idzie warstwa symboliczna, czyli wartość dodana. W kulturze o to przecież chodzi.

 

Artur Rozen „Byliśmy, jesteśmy, będziemy”
fot. arch. ekoszalin.pl

Przypominam sobie akcję Artura Rozena „Byliśmy, jesteśmy, będziemy”. Było to wspólne gotowanie zupy z bezdomnymi w Parku Książąt Pomorskich. To też była przecież zwykła czynność codzienna.

 

- To dobry przykład. Wtedy nikt się nie przyczepił.

 

Może dlatego, że było co zjeść? Koszalinianie lubią jak kultura wiąże się z posiłkiem lub przekąską, co pokazuje od kilu lat Noc Muzeów. Ale wrócmy do tematu. Dość często słyszałem opinie, że performance nie ma nic wspólnego ze sztuką, że to oszukiwanie widza i wykorzystywanie jego niewiedzy względem sztuki współczesnej. Jak Pan to widzi?

 

- To jest opinia ludzi, którzy są niedokształceni. Coś liznęli, ale nie do końca znają współczesną kulturę. Performance'u uczy się przecież na uczelniach artystycznych. W każdej polskiej akademii, funkcjonuje przynajmniej jedna taka pracownia.

 

Działa Pan w naszym mieście już od 10 lat. Na początku z Robertem Knuthem, który po różnych perturbacjach finalnie wyjechał z Koszalina, powołaliście Galerię Scena. Przez ten okres na pewno wyrobił Pan sobie zdanie o atmosferze naszego miasta. Czy jest tutaj w ogóle miejsce na sztukę nowoczesną? Pytam, ponieważ płytki atak internetowo – medialny przypuszczony na akcję Aleki Polis, bardzo mnie zbulwersował.

 

- Krytykować można, ale trzeba to robić rozsądnie. Trzeba poznać cały projekt, zastanowić się. Być może dziennikarzy i mieszkańców Koszalina obruszyło to, że artystka zarabia więcej od sprzątaczek. Nie znaczy to jednak, że zarabia dużo. To sprzątaczki zarabiają skandalicznie mało. Wynagrodzenie artystki, wyniosło 1200 zł brutto, w tym jest koszt podróży i podatek, czyli już o 300 zł mniej. Mamy 900 zł. Oprócz tego artystka przygotowała film dokumentalny o koszalińskim BWA, który na jesieni mamy zamiar pokazać.

 

No dobrze, ale czy w Koszalinie jest miejsce na sztukę nowoczesną?

 

- Niezależnie od tego, kto będzie prowadził Galerię Scena, takie miejsce jest. Przynajmniej moim zdaniem w ponad stutysięcznym mieście powinno być. Aby dobrze funkcjonowało, potrzebna jest nie tylko wizja w głowie prowadzącego galerię, ale też władz miasta. Włodarze muszą świadomie podjąć decyzję, czy zgadzają się na taką instytucję. Jeśli tak, to powinni ją wspierać. Oczywiście ze zdrowym rozsądkiem, nie chodzi przecież o jakieś duże pieniądze i promowanie wyłącznie sztuki nowoczesnej. Potrzeba konsekwencji w podejmowaniu decyzji – jest galeria sztuki współczesnej, to się nią zajmujemy od początku do końca.

 

Tej konsekwencji chyba brakuje. Jak Pan to ocenia?

 

- Sytuacja Sceny jest bardzo niejednoznaczna. To jest galeria, która nie ma swojego miejsca. Jest przypisana do Centrum Kultury 105, ale nie ma nawet wzmianki o Scenie w regulaminie instytucji. W tej galerii nie ma etatu. Jedyną rzeczą, która do tej pory jest pewna, to dotacja roczna w wysokości 60 tys. zł.

 

Rozumiem, że są to pieniądze przeznaczone na działalność Sceny, czyli wynagrodzenia dla artystów, zakup materiałów według wymagań twórców i choćby druk plakatów itp. Ile w takim razie Pan zarabia miesięcznie za prowadzenie galerii?

 

- Otrzymuję 2,5 tys. zł netto na podstawie umowy o dzieło. Czyli brutto to jest 2800 zł. Gdybym był zatrudniony na etacie, to na rękę zarabiałbym 1900 zł.

 

Ryszard Ziarkiewicz (ur. w 1954 w Gdańsku)
– historyk sztuki,krytyk, autor wystaw sztuki
współczesneji tekstów krytycznych, założyciel,
wydawca i redaktor naczelny Magazynu Sztuki
(1993-2006), muzealnik, w latach
1992-2008 prowadził i współprowadził kilka galerii,
od 2007 roku związany z Galerią Scena
i Muzeum w Koszalinie. Laureat m.in.
nagrody Jerzego Stajudy (1995).
W latach 1989-1991 pracował przy powołaniu i realizacji
Kolekcji Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim
w Warszawie, od 1992 do 1994 roku
dyrektor Centralnego Biura Wystaw Artystycznych
w Sopocie, od 1993 roku redaktor naczelny,
a w latach 1994 do 2006 – również wydawca –
kwartalnika Magazyn Sztuki. Od 2007 roku kierownik
Działu Sztuki Współczesnej Muzeum w Koszalinie.
Od roku 2009
roku prowadzi samodzielnie Galerię Scena w Koszalinie.

Artystka sprzątająca ostatnio Kawałek Podłogi, gdzie niegdyś mieściło się BWA, w pewnym sensie osiągnęła swój cel. Główny problem został pominięty w dyskusji, ale czy nie uważa Pan, że Aleka Polis pokazała mieszkańcom Koszalina coś wartego przemyślenia?

 

- To jest jeden z ciekawszych elementów performance'u. Te działania nie są do końca przewidywalne. Ujawniają się często także inne aspekty samej pracy i rzeczywistości, w której mają miejsce. Moim zdaniem, niespodziewanym, ale ważnym skutkiem pracy Aleksandry Polisiewicz, było publiczne ujawnienie skandalicznych zarobków sprzątaczek.

 

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Pytania zadawał Robert Kuliński.

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Opłaty u lekarzy szokują. Wzrosły nawet o jedną piątą!Najwięcej u stomatologów

18 Stycznia 2023 godz. 6:56 Ala za Ubea.pl
Narzekania na drożyznę są obecnie powszechne i zwykle dobrze uzasadnione. Skutki inflacji na pewno mocniej odczuwają osoby dość często korzystające z odpłatnych usług medycznych. Niedawne statystyki GUS nie pozostawiają wątpliwości. Okazuje się bowiem, że odpłatne wizyty w gabinetach lekarskich i stomatologicznych przez rok podrożały o około jedną piątą. Już wcześniej w ramach prywatnej służby zdrowia nie można było mówić o niskich kosztach leczenia. Warto zastanowić się, jak opisywana sytuacja może wpłynąć na rynek ubezpieczeń zdrowotnych - zarówno tych grupowych, jak i indywidualnych. Odpowiedzi udzielają eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl oraz największej w Polsce multiagencji ubezpieczeniowej Unilink. Nowe dane GUS nie pozostawiają żadnych wątpliwości O coraz wyższych opłatach za usługi medyczne mówi się już od pewnego czasu. Niektórzy rodacy niestety odczuli podwyżki na własnej kieszeni. Warto jednak zwrócić uwagę, że medialne doniesienia dość często koncentrują się na temacie coraz wyższych kosztów usług dentystycznych. Tymczasem dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują na duży wzrost dotyczący wszystkich kategorii usług medycznych. GUS podaje, że od listopada 2021 roku do listopada 2022 roku, odnotowano następujące wzrosty opłat za usługi medyczne oraz cen farmaceutyków: wyroby farmaceutyczne - podwyżka cen o 4,7% względem listopada 2021 roku urządzenia i sprzęt terapeutyczny - podwyżka o 8,3% usługi lekarskie - podwyżka o 17,0% usługi stomatologiczne - podwyżka o 17,3% usługi szpitalne i sanatoryjne - podwyżka o 14,9% Jak widać, bardzo znaczący roczny wzrost cen dotyczył wszystkich produktów i usług z szeroko pojętej kategorii „Zdrowie”. Dla wspomnianej kategorii GUS odnotował roczny wzrost cen wynoszący 9,1% (XI 2021 r. - XI 2022 r.). Zatem w listopadzie statystyczny Polak na wszystkie wyroby i usługi medyczne musiał wydawał o około jedną dziesiątą więcej niż przed rokiem. „Można mieć uzasadnione obawy, że mocny wzrostowy trend nadal będzie widoczny w 2023 roku” - podkreśla Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. Polisy medyczne będą coraz ważniejszym benefitem … Opisywana sytuacja na pewno będzie miała dość daleko idące konsekwencje dla rynku ubezpieczeń medycznych. Takie polisy zdrowotne w najbliższym czasie staną się bowiem jeszcze ważniejszym, pozapłacowym benefitem dla pracowników. Chodzi między innymi o grupowe ubezpieczenia na życie i zdrowie obejmujące swoim zakresem również opiekę medyczną. „Grupowa polisa na życie i zdrowie w ramach opieki medycznej może zapewniać pracownikowi pakiet darmowych usług medycznych (wizyty u specjalisty, zabiegi ambulatoryjne oraz wizyty domowe i przeglądy stomatologiczne), a także mniejsze koszty usług stomatologicznych i różnorodnych badań” - wymienia Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. „Co ciekawe, pakiety medyczne jako benefit dla pracownika nie są już domeną tylko dużych ośrodków i aglomeracji. Firmy z mniejszych miejscowości także dostrzegają profity z posiadania w swoim zakładzie pracy ubezpieczenia medycznego dla pracowników. W razie choroby lub uszkodzenia ciała, pracownik dostanie szybszą i lepszą opiekę zdrowotną i tym samym szybciej wróci do pracy” - zauważa Leszek Osiewacz, ekspert Unilink, największej multiagencji ubezpieczeniowej w Polsce. Warto zwrócić uwagę, że obecnie na polskim rynku są dostępne również typowe ubezpieczenia zdrowotne w wariancie grupowym. Pracodawcy opłacający takie polisy będą skuteczniej przyciągać wykwalifikowanych specjalistów, o których nadal jest trudno. Oczywiście, podobną rolę pozapłacowego benefitu mogą też pełnić pakiety (abonamenty) medyczne oferowane bezpośrednio przez prywatne kliniki oraz przychodnie. Wydaje się jednak, że pracownicy zaczną teraz zwracać większą uwagę na korzyści wynikające z ubezpieczenia zdrowotnego jako rozwiązania, które zapewnia również pokrycie poważniejszych wydatków. „Będą temu sprzyjały odległe terminy realizacji zabiegów w ramach NFZ” - dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. „W leczeniu najważniejsza jest dobrze postawiona diagnoza i czas reakcji. Im szybciej podejmiemy działania, tym skuteczniej i prędzej zostanie wyleczona choroba lub inna dolegliwość. Ubezpieczenia medyczne dają i jedno i drugie” - podkreśla Leszek Osiewacz, ekspert multiagencji ubezpieczeniowej Unilink. Popularność indywidualnych ubezpieczeń też wzrośnie Można przypuszczać, że rosnące koszty usług medycznych będą mieć również wpływ na popularność indywidualnych ubezpieczeń zdrowotnych. Coraz większa grupa Polaków przyzwyczaja się bowiem do faktu, że odpowiednia jakość świadczeń medycznych wymaga płatności. Skoro koszty są nieuniknione, to warto poszukiwać sposobu na ich optymalizację. Takim sposobem mogą być właśnie prywatne ubezpieczenia medyczne dla osoby prywatnej lub rodziny pod warunkiem ich odpowiedniego doboru przez eksperta. Warto pamiętać, że spora część pracowników wciąż nie może liczyć na pakiet medyczny od pracodawcy lub firmowe ubezpieczenie grupowe uwzględniające koszty leczenia. „W tej grupie znajdziemy również osoby dobrze zarabiające, na przykład specjalistów posiadających własną działalność gospodarczą” - zwraca uwagę Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl. Dostęp do prywatnych szpitali i zagranicznych lekarzy w ramach polisy „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz” - tak napisał blisko 450 lat temu wieszcz Jan Kochanowski. Te słowa są wciąż aktualne i nie ulega wątpliwości, że Polacy po pandemii, przy jednoczesnym wzroście zachorowań na choroby cywilizacyjne, są coraz bardziej świadomi kilku ważnych kwestii. Po pierwsze, że sama profilaktyka nie wystarczy, a utrata zdrowia to bardzo realna perspektywa. Po drugie, że szybki dostęp do profesjonalnej pomocy lekarskiej w przypadku zachorowania może być decydujący. Dlatego poza dość powszechnymi i cieszącymi się popularnością ubezpieczeniami zdrowotnymi, opłaca się zwrócić uwagę również na stosunkowe nowe rozwiązania, które pojawiły się na rynku. „Warto zwrócić uwagę, np. na ubezpieczenie Best Doctors, w ramach którego możemy mieć dostęp do opinii medycznej zagranicznych specjalistów oraz organizację i pokrycie kosztów leczenia poza granicami Polski. Produkty tego rodzaju to nie tylko zabezpieczenie kosztów związanych z powrotem do zdrowia w przypadku nowotworu czy innego poważnego zachorowania, ale przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i wsparcie specjalistów dające wewnętrzny spokój w tym trudnym czasie” - wyjaśnia Karolina Drzewiecka, ekspertka Unilink, największej w Polsce multiagencji ubezpieczeniowej. Niedawno na rynku zadebiutowało ubezpieczenie szpitalne gwarantujące organizację i pokrycie kosztów pobytu w prywatnym szpitalu na terenie Polski. Produkt swoim zakresem obejmuje całość leczenia od diagnostyki szpitalnej, planowych zabiegów i operacji (w tym porodu), aż po rehabilitację. „Podobnie jak ubezpieczenie Best Doctors, ubezpieczenie szpitalne zapewnia organizację działań oraz wsparcie dedykowanego koordynatora na terytorium Polski. Ogromnym atutem polisy szpitalnej jest to, że w przypadku nieskorzystania z niej w przeciągu 2 lat, ubezpieczyciel zapewnia za darmo kompleksowy przegląd zdrowia, którego koszt w tego rodzaju placówkach opiewa na blisko 10 tysięcy złotych. Taki produkt, daje jego posiadaczowi zatem wymierną wartość w postaci świadczeń udzielanych przez towarzystwo ubezpieczeniowe niezależnie od wystąpienia szkody” - kontynuuje Karolina Drzewiecka, ekspertka multiagencji ubezpieczeniowej Unilink. „W dobie ograniczonego dostępu do publicznej służby zdrowia, wszechobecnej inflacji oraz spadku realnych dochodów, warto zadbać o swoje zdrowie i zawczasu zabezpieczyć sytuacje, które w przyszłości mogą wymagać od nas znaczących wydatków w tym zakresie. Dobrym pomysłem jest konsultacja ze sprawdzonym agentem ubezpieczeniowym, który pomoże w doborze odpowiedniej ochrony i zaoferuje rozwiązanie adekwatne do naszych możliwości finansowych” - podsumowuje Karolina Drzewiecka, ekspertka Unilink....
 

Lidl Polska rozwija sieć sklepów, mając na uwadze troskę o środowisko oraz dbając o łatwy dostęp do produktów dla swoich klientów. Już w czwartek, 26 stycznia, Lidl Polska otworzy pierwszy sklep w Starych Bielicach przy ul. Koszalińskiej 10. Otwarcie nastąpi o godzinie 6:00.

25 Stycznia 2023 godz. 7:22 Ala za Lidl
W nowo otwartych sklepach klienci znajdą wysokiej jakości artykuły w atrakcyjnych, niskich cenach, wyprodukowane w sposób zrównoważony. Na sklepowych półkach nie zabraknie świeżych owoców i warzyw w ramach „Ryneczku Lidla” (w tym także szeroki wybór BIO), pieczywa bez konserwantów z „Piekarni w sercu Lidla”, a także chętnie wybieranych przez konsumentów marek takich jak: „Pikok” – wędliny, „Pilos” – nabiał, oraz szerokiego asortymentu produktów w „Strefie Wege”, jak również kosmetyków marki „Cien”. W asortymencie sklepów znajdziemy także odzież oraz produkty przemysłowe w niskich cenach.    Lidl od lat współpracuje z polskimi producentami, proponując konsumentom wyroby pochodzące zarówno od branżowych liderów, jak i mniejszych, lokalnych dostawców. Zawsze, gdy istnieje możliwość współpracy z krajowym dostawcą, sieć stawia na polskie produkty.   Nowy sklep sieci Lidl Polska w Starych Bielicach, przy ul. Koszalińskiej 10, ma powierzchnię sali sprzedaży wynoszącą ok. 1130 mkw. W obiekcie zatrudniono 24 osoby. Placówka będzie czynna od poniedziałku do soboty w godzinach od 6:00 do 22:00, a  w  niedziele handlowe od 8:00 do 20:00. Zmotoryzowani klienci będą mogli korzystać z ok. 60 miejsc parkingowych. W dniu otwarcia dla klientów przygotowano imprezę powitalną oraz promocje m.in. na warzywa oraz owoce.  „Każdy kolejny sklep Lidl to dla nas ogromny sukces. Cieszymy się, że możemy zaproponować mieszkańcom szeroką ofertę naszych produktów. Jednocześnie, by ułatwić planowanie codziennych zakupów, rozwijamy aplikację Lidl Plus, ułatwiającą zarządzanie domowym budżetem, oferującą liczne promocje i rabaty, dostęp do gazetek produktowych oraz wydłużoną możliwość zwrotów przy zakupie artykułów przemysłowych. Korzystając z aplikacji, klienci mają również możliwość dokonywania wygodnej płatności mobilnej za sprawą Lidl Pay” – podsumowuje Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Communications and CSR, Lidl Polska.  ...
 

Alpiniści dla WOŚP 2023. Szpital Wojewódzki w Koszalinie również gra z Orkiestrą Jurka Owsiaka!

27 Stycznia 2023 godz. 10:46 Ala za SWK
W najbliższą niedzielę (29 stycznia) Szpital Wojewódzki w Koszalinie po raz kolejny odwiedzi grupa alpinistów przemysłowych, czyli wyspecjalizowanych techników dostępu linowego, którzy wspierają Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Alpiniści, w strojach superbohaterów, pojawią się na dachu budynku Pawilonu Dziecięcego. "Alpiniści dla WOŚP" to ogólnopolska akcja pracowników branży wysokościowej. Po raz trzeci w całym kraju ekipy specjalistów ruszyły na dachy szpitali w strojach superbohaterów, by za darmo myć okna i „malować" uśmiechy na twarzach małych i większych pacjentów. W tym roku alpiniści przemysłowi odwiedzą w całej Polsce 31 szpitali w 28 miastach; na liście ponownie znalazł się też Szpital Wojewódzki w Koszalinie.   Akcji towarzyszy internetowa licytacja usług alpinistów przemysłowych oraz zbiórka pieniędzy do wirtualnej puszki WOŚP. Dochody zostaną przekazane na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku cała Polska gra pod hasłem: „Chcemy wygrać z sepsą! Gramy dla wszystkich, małych i dużych".   W Koszalinie w najbliższą niedzielę alpiniści pojawią się o godzinie 10 na dachu 4-kondygnacyjnego budynku Pawilonu Dziecięcego, gdzie znajdują się oddziały dziecięce. W przebraniach superbohaterów będą zjeżdżać na linach. Wszystko będzie się odbywało na oczach małych pacjentów, którzy będą tego dnia przebywać na oddziałach. A to - jak już wiemy po ubiegłorocznym doświadczeniu – z pewnością będzie spektakularny pokaz, który spodoba się dzieciom. Oko w oko z Batmanem, czy Spidermanem? Bezcenne!   Pamiętajmy jednak, że powodzenie akcji jest zależne od warunków pogodowych. Mamy nadzieję, że nie będzie silnego wiatru, który pokrzyżuje plany alpinistów, tak jak to się zadziało w minionym roku, gdy konieczne było przełożenie akcji na inny termin. Trzymajmy więc wszyscy kciuki za dobrą pogodę! I jednocześnie dopingujmy alpinistom, którzy włączyli się w zbiórkę datków na WOŚP.    Alpiniści przemysłowi przekazali na licytację WOŚP usługę mycia okien. - Jest nam niezmiernie miło po raz kolejny zaproponować niezwykłą usługę mycia okien przez superbohaterów z zastosowaniem technik dostępu linowego we wskazanej przez zwycięzcę lokalizacji – mówią pomysłodawcy. - W zeszłym roku aukcję wygrała firma "EkoMed" z Dąbrowy Górniczej zlecając nam wymycie okien Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Za Kwotę 3150zł. W tym roku zasady są bardzo podobne - każde 20 zł to 1 mkw. okien. Na start dajemy 20 mkw.   Alpiniści zapraszają na swoja stronę na FB: www.facebook.com/AlpinisciDlaWOSP   Licytacja trwa do 5 lutego i odbywa się pod adresem: allegro.pl/oferta/superbohaterowie-na-linach-umyja-twoje-okna-13125904603   Ponadto w internecie jest też dostępna aSkarbonka WOŚP; do wirtualnej puszki również są zbierane datki w ramach WOŚP.   Dodajmy, że przez te wszystkie lata, odkąd gra WOŚP, Szpital Wojewódzki w Koszalinie otrzymał dzięki Orkiestrze sprzęt o łącznej wartości sięgającej ok. 6 mln złotych. To m. in. respirator noworodkowy dla Oddziału Anestezjologii, Intensywnej Terapii Dziecięcej i Neonatologicznej, dwa kardiomonitory dla Oddziału Chirurgii Dziecięcej i Urazowo-Ortopedycznej, dwa aparaty do znieczulenia dzieci dla Bloku Operacyjnego Oddziału Chirurgii Dziecięcej....