Właśnie taki kierunek wybrzmiał w wystąpieniu i wpisach senatora Stanisława Gawłowskiego, który w Senacie i w mediach społecznościowych apeluje do rządu o konkretne decyzje infrastrukturalne dla Koszalina i Darłowa.
Najbardziej nośny element tej listy to propozycja budowy „trzeciej szyny” na trasie Koszalin–Mielno, która miałaby umożliwić przejazdy kolei wąskotorowej po torze „normalnym” (lub w układzie mieszanym). To technicznie wykonalne rozwiązanie (stosowane w różnych krajach jako tor wieloszynowy), ale politycznie i organizacyjnie temat o wiele większy niż jedno hasło.
„Trzecia szyna”: hit komunikacyjny czy marketing bez kosztorysu?
W teorii „trzecia szyna” rozwiązuje dwa problemy jednocześnie. Transportowy: latem do Mielna jedzie się wolniej niż wypada. Kolej mogłaby zdjąć z dróg część ruchu i stać się realną alternatywą, a nie tylko „ciekawostką”; tożsamościowy: wąskotorówka to marka regionu. Gdyby dało się ją „dociągnąć” do morza, dostalibyśmy produkt turystyczny, który sam się promuje.
Kluczowy warunek wstępny: przejęcie linii Koszalin–Mielno przez PKP PLK
Senator wskazuje też pierwszy, fundamentowy krok: przejęcie linii kolejowej Koszalin–Mielno przez PKP PLK (obecnie własność Miasta Koszalin), czyli oddanie jej w zarząd podmiotu, który jest „od sieci” i ma narzędzia do prowadzenia inwestycji oraz utrzymania infrastruktury.
To nie jest detal. Bez stabilnego właściciela/operatora infrastruktury nie ma rozmowy o modernizacji, o standardzie, o peronach, o finansowaniu, ani o przyszłych przewozach. PLK już wcześniej sygnalizowała analizy dot. usprawnienia dojazdów koleją na wybrzeże, w tym wątku Mielna.
Darłowo i Darłówko Zachodnie: peron, który może zmienić logikę dojazdu nad morze
Drugi duży punkt: nowy peron w Darłówku Zachodnim na linii Sławno–Darłowo. To temat, który w dyskusjach kolejowych wraca regularnie, bo Darłówko (czyli realny cel turystyczny) nie pokrywa się z tym, co dziś daje „goła” stacja Darłowo. W materiałach branżowych i analizach pojawia się koncepcja przystanku z odpowiednią infrastrukturą dojścia.
Muzeum kolei w Koszalinie: turystyka + edukacja + ochrona dziedzictwa
Kolejny element listy to apel o utworzenie muzeum kolei w Koszalinie we współpracy z Koszalińskim Towarzystwem Kolei Wąskotorowej. Ten postulat ma sens nie tylko sentymentalny. Kolejowe dziedzictwo działa jak magnes: przyciąga rodziny, pasjonatów, szkoły, turystów „poza plażą”. A muzeum może stać się zapleczem, które wzmacnia także samą wąskotorówkę, szczególnie gdy region inwestuje w jej infrastrukturę i utrzymanie.
Dworzec PKP w Koszalinie: rząd ma podać terminy, bo cierpliwość miasta się kończy
Na końcu tej listy jest temat, który w Koszalinie dawno przestał być „inwestycją”, a stał się symbolem niemocy: budowa nowego dworca. Senator domaga się od rządu harmonogramu przetargu i budowy.
I tu akurat mamy już publicznie opisywane ramy czasowe: PKP zapowiada nowy przetarg (kwiecień 2026) i powrót wykonawcy na plac budowy we wrześniu 2026, po wcześniejszym wstrzymaniu robót i problemach proceduralno-projektowych.
Jeśli to ma się wydarzyć naprawdę, potrzebne są trzy rzeczy: jasny właściciel i zarządca linii (tu: PLK i formalne przejęcie/uzgodnienia); model przewozów (sezon vs całoroczne, operator, integracja z komunikacją lokalną); harmonogram i finansowanie — bez nich „trzecia szyna” zostaje medialnym skrótem myślowym.
Bo wąskotorówka do Mielna to piękna wizja. Ale żeby nie skończyła jako kolejny plakat wyborczy, musi dostać coś, czego w polskiej infrastrukturze brakuje najczęściej: konkret w terminach, odpowiedzialności i pieniądzach.