Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Koronawirus całkowicie zatrzymał świat sportu. Część klubów i federacji może czekać bankructwo, a niektórzy sportowcy będą rezygnować z kariery

2020-04-09 06:22:00 Art za newseria.pl
Pandemia koronawirusa sprawiła, że świat sportu stanął. Już wiadomo, że na 2021 rok zostały przełożone igrzyska olimpijskie w Tokio i Euro 2020. Wstrzymane są rozgrywki, wyścigi i turnieje we wszystkich dyscyplinach. Oszacowanie strat jest praktycznie niemożliwe, bo nie wiadomo, jak długo potrwa pandemia. Dla części klubów zawieszenie rozgrywek na dłuższy czas może oznaczać praktycznie likwidację, także sponsorzy będą renegocjować kontrakty. – Dopóki nie zobaczymy, jak rynek sportu przetrwa pierwszą falę tsunami ekonomicznego, nie jesteśmy w stanie określić, co będzie dalej – ocenia Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.

– Pandemia koronawirusa dokonała w pewnym sensie anihilacji świata sportu. Rzadko zdarza się w gospodarce czy w jakiejkolwiek działalności, żeby przychody i aktywności spadły nagle dosłownie do zera, a branża sportowa zetknęła się właśnie z tego typu zjawiskiem. Rozgrywki i imprezy sportowe zostały masowo zawieszone dosłownie z dnia na dzień –podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.

Koronawirus już na początku stycznia storpedował kwalifikacje olimpijskie kobiet w piłce nożnej i tenisowe Fed Cup z udziałem Chin, Tajwanu, Indonezji, Korei Południowej i Uzbekistanu. Luty i marzec przyniosły kolejne, początkowo przesuwane, a następnie odwoływane imprezy. Na początek UEFA zdecydowała, że mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbędą się rok później, w 2021 roku. Podobną decyzję dotyczącą igrzysk olimpijskich Tokio 2020 podjął MKOl. Do tego należy dodać całkowicie wstrzymane rozgrywki piłki nożnej, tenisa, NBA czy wyścigi Formuły 1.

– Straty będą na pewno ogromne, liczone w miliardach dolarów lub euro. Jednak w tej chwili trudno dokładnie je obliczyć, ponieważ ta sytuacja jest zbyt nowa i dynamiczna. W przypadku igrzysk olimpijskich mówi się o tym, że ich przełożenie na 2021 rok to w tej chwili strata dla Japonii rzędu 5,5–6 mld dol. – wskazuje Grzegorz Kita.

Według wyliczeń SMBC Nikko Securities Inc., gdyby natomiast igrzyska olimpijskie zostały całkowicie odwołane, gospodarka Japonii mogłaby zanotować stratę aż na poziomie 1,4 proc. PKB, czyli ok. 68–73 mld dol. Straci jednak nie tylko Japonia – na przykład amerykański koncern mediowy NBC Universal zebrał zamówienia na reklamy za 1,25 mld dol.

 Zawieszenie od połowy marca rozgrywek NBA na około dwa miesiące to strata dla samej ligi na poziomie 1,2 mld dol. Zatrzymanie rozgrywek MLB, czyli amerykańskiego baseballu, to koszt już 2 mld dol., ale to jest wszystko liczone z wiarą w to, że za półtora–dwa miesiące te rozgrywki ruszą. Jeżeli nie uda się doprowadzić do zakończenia sezonu w wielu rozgrywkach, te straty będą jeszcze większe – mówi prezes Sport Management Polska.

W zasadzie problemy dotknęły wszystkie dyscypliny, jednak w części z nich straty będą ogromne. Te, które generowały największe przychody, stracą najwięcej. Zwłaszcza że część imprez została odwołana w ostatniej chwili, tak jak np. wyścig Formuły 1 w Australii, odwołany w przeddzień startu, czy tenisowy Indian Wells odwołany już po rozlosowaniu drabinek, kiedy wszyscy tenisiści byli już na miejscu. Tuż przed startem organizatorzy podjęli też decyzję o odwołaniu półmaratonu w Paryżu.

– Drugi rodzaj strat to problemy, które wynikają z zawieszenia działalności bieżącej w przypadku klubów sportowych, zarówno piłkarskich, jak i koszykarskich czy siatkarskich. To są przede wszystkim wpływy pochodzące z dnia meczowego. Nie ma wtedy kibiców, nie sprzedaje się biletów, nie ma wpływów z gastronomii i merchandisingu okołomeczowego. Kluby nie zarabiają i są w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ dalej ponoszą koszty stałe, zwłaszcza dotyczące wynagrodzeń. Sponsorzy też nie mogą korzystać z kontaktu z fanami – tłumaczy Grzegorz Kita.

Straty klubów odczuli już sami zawodnicy. Większość z nich podjęła decyzje o obniżkach wynagrodzeń, a niektórzy sami zdecydowali się zrezygnować z części honorarium. Przykładowo słowacki klub MSK Żylina przeszedł w stan likwidacji – początkowo zwolnił z kontraktów najlepiej zarabiających, a od kwietnia przestał funkcjonować.

 Trzecia grupa strat to wszelkiego rodzaju renegocjacje i obniżki kontraktów. Jeżeli nie odbywają się mecze, nie ma rywalizacji sportowej, to telewizje też nie będą płaciły pieniędzy za te mecze lub kolejki ligowe, które nie zostały rozegrane. Ale co więcej, każdy podmiot sportowy i każda federacja stają przed takim problemem, że również sponsorzy będą mieli prawdopodobnie prawo do tego, żeby renegocjować kontrakty i obniżać wpłaty – mówi ekspert.

W trudnej sytuacji są też przedstawiciele sportów indywidualnych. Jeden z tenisistów, czołowy deblista, próbował dorabiać, dając lekcje gry w tenisa. O ile dla najlepszych kilka miesięcy przerwy od tego sportu będzie czasem na wypoczynek i treningi, dla tych nieco słabszych może to oznaczać po prostu brak środków na życie.

– Mogą zdarzyć się bankructwa, ograniczenia liczby zatrudnianych zawodników czy pracowników. Nie wiemy, jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość rynku sportowego. Możliwe, że spora grupa sportowców w ogóle przestanie uprawiać sport. Co do zasady trudno w tej chwili diagnozować, jak może się zachowywać branża sportowa, jeżeli nie wiemy, jak będą wyglądały pierwsze miesiące, kiedy część podmiotów może zniknąć – podkreśla Grzegorz Kita.

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Przetarg na S6 Słupsk - Lębork unieważniony. Droga najwcześniej za pięć lat

22 Lipca 2020 godz. 20:18 Ala
Unia Europejska nie sfinansuje budowy trasy S6 na odcinku Słupsk - Lębork. Ze względu na przesunięcie finansowania GDDKiA zmuszona była unieważnić przetarg. Budowa ruszy najszybciej w 2022 r. Drogowcy zakładali, że inwestycja będzie współfinansowana przez Unię Europejską. Okazało się jednak, że tak się nie stanie. Według nowej koncepcji budowa trasy S6 Słupsk - Lębork ma być finansowana z budżetu centralnego, nad którym władanie ma rząd.Dla odcinków przyszłej S6 na wschód od Koszalina do początku obwodnicy Słupska, o długości ponad 46 km, opracowywany jest obecnie projekt budowlany. Ten fragment będzie realizowany w formule tradycyjnej, po uzyskaniu przez GDDKiA decyzji ZRID. Przetargi na wyłonienie wykonawców prac budowlanych planowane są w III kwartale 2021 roku, tak by realizacja zakończyła się w 2025 roku.    W tym samym roku ma też zakończyć się realizacja pozostałej części S6 w województwie pomorskim, która będzie prowadzona w formule „Projektuj i buduj”. Dla odcinków od Lęborka do Bożegopola Wielkiego oraz Obwodnicy Metropolii Trójmiejskiej przetargi na wyłonienie wykonawców prac projektowych i budowlanych planujemy ogłosić w III kw. br. z kolei na S6 Słupsk – Lębork w IV kw. br.     W realizacji jest ponad 40-kilometrowy odcinek S6 pomiędzy węzłami Bożepole Wielkie i Gdynia Wielki Kack. Trasę ze względu na długość podzielono na trzy odcinki realizacyjne: Bożepole Wielkie - Luzino, Luzino - Szemud oraz Szemud - Gdynia. ...
 

Mielno: Historia drogowskazu na S6. Powód do dumy, czy wstydu?

29 Lipca 2020 godz. 11:15 Ala, fot. FB/Stanisław Gawłowski
Choć historia tego znaku znalazła szczęśliwe zakończenie, to bulwersuje. Zaangażowali się w nią niezależny senator, poseł partii rządzącej i samorządowcy. W tej historii, jak w soczewce skupia się istniejący w Polsce podział władzy. Mieszkańcy Mielna oraz turyści wreszcie doczekali się odpowiedniego oznakowania zjazdu z drogi S6 do nadmorskiego Mielna. O ten znak zabiegała od dawna burmistrz Mielna, Olga Roszak-Pezała. Już w lutym tego roku ekoszalin.pl informował o 'Sukcesie Gminy Mielno w sprawie drogi S6 ". Niestety, radość była przedwczesna... W połowie czerwca br. do walki o drogowskaz włączył się senator Stanisław Gawłowski. Niezależny członek Izby Wyższej Parlamentu złożył 18.06.2020 r.  oświadczenie senatorskie skierowane do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka dotyczące właśnie oznakowania na nowo wybudowanych drogach krajowych, na drogach ekspresowych i na autostradach:     "Tylko w naszym regionie Pomorza Zachodniego jest cały szereg miejscowości nadmorskich, do których każdego roku dojeżdżają tysiące turystów, jest tam kilka węzłów, a nie ma informacji o tym, że na właściwym węźle można zjechać i dojechać do Mielna, Sarbinowa czy do innych miejscowości nadmorskich" - wytykał rządzącym senator Gawłowski. Trudno ocenić, co wskórał opozycyjny senator. Faktem jest, że do akcji wkroczył poseł partii rządzącej (PiS) Paweł Szeferneker, która na swoim fanpage zadowolony poinformował: W zeszłym tygodniu, po publikacji "Głosu Koszalińskiego", wystąpiłem z interwencją poselską do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o pilne oznakowanie na drodze S6 dojazdu do nadmorskich kurortów. Dziś znaki się pojawiły". Od redakcji: To żenujące, by w tak banalną -  jak umieszczenie znaku ułatwiającego komunikację - sprawę angażowali się senatorowie, posłowie i samorządowcy. Ten znak pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy podzieleni. A przecież można prościej i zwyczajniej: zrozumieć i zaakceptować wypowiadane przez samorządowców potrzeby lokalnej ludności. I nie odtrąbiać sukcesu, który w ogóle nim nie jest. To raczej powód do wstydu. ...
 

Otwarcie "Linii covidowej"

27 Lipca 2020 godz. 12:41 Ala za Specjalistyczny Zespół Gruźlicy i Chorób Płuc
Pracownicy ochrony zdrowia odgrywają na całym świecie kluczową rolę w walce z pandemią koronawirusa. Jednocześnie stanowią grupę podwyższonego ryzyka zachorowania na Covid-19, równorzędną grupę pod względem ryzyka zachorowania stanowią pacjenci hospitalizowani w szpitalach; szczególnie pacjenci z chorobami układu oddechowego oraz osoby starsze. Mimo, iż od początku wystąpienia epidemii wdrożyliśmy wszelkie możliwe rozwiązania organizacyjno - materialne, problematyka bezpieczeństwa epidemiologicznego stanowiła wciąż imperatyw do poszukiwania efektywnych rozwiązań prowadzących do minimalizacji ryzyka wystąpienia zachorowania.   Dziś możemy odetchnąć z pewną ulgą, gdyż 30 lipca br., godz.11.00 w laboratorium Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc zostanie uruchomiona pracownia z linią wykonującą testy genetyczne wykrywające obecność SARS COVID-19 w badanym materiale. Dotąd placówka ta korzystała z innych laboratoriów innych, czego dużym minusem była kwestia m.in. transportu, odległości i czasu z wiązanego z badaniem. Pracownia służyć będzie pacjentom Szpitala, poradni specjalistycznych oraz personelowi całego Zespołu. Szpital posiada przeszkolony do tego rodzaju badań personel, infrastruktura pracowni dostosowana jest do standardów europejskich, a sama pracownia wyposażona w nowoczesny sprzęt diagnostyczny. Testy genetyczne wykrywające obecność wirusa SARS COVID-19 przeprowadzane są z materiału pobranego bezboleśnie i nieinwazyjnie z noso-gardzieli. Praca personelu została zorganizowana w sposób wysoce bezpieczny, minimalizujący ryzyko zakażenia zachorowania na COVID-19. Badania wykonywane są w systemie zamkniętym, automatycznym. Próbkę materiału umieszcza się w kartridżu i wkłada do aparatu, gdzie dalszy ciąg czyli przebieg reakcji następuje samoczynnie, w sposób automatyczny. Czas samej reakcji wynosi ok. 45 min, natomiast wraz z całym procesem obejmującym całość badania z pobraniem, dokumentacją, weryfikacją zamyka się w czasie do 2 godzin - stąd popularna nazwa „szybkie testy genetyczne na obecność SARS COVID-19”. Jednoczasowo można w tym systemie opracowywać 5 próbek z materiałem badawczym. Metodyka wykonywania tych badań jest zgodna z rekomendacjami WHO. Pracownia do przeprowadzania testów genetycznych na obecność SARS COVID-19 w Laboratorium Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie powstała dzięki środkom finansowym pochodzącym z: - Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, - Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego oraz - Budżetu Państwa....