Koszalin, Poland
KATEGORIA

Wideo

Strajk nauczycieli: Brak porozumienia

Film Ala, film: Dominik Wasilewski - 5 Kwietnia 2019 godz. 14:31
Strajk nauczycieli wciąż jest możliwy. Związkowcy nie przyjęli nowych propozycji ze strony rządowej, zakładających wzrost wynagrodzeń powiązany wraz ze wzrostem pensum. Rozmowy mogą zostać wznowione w niedzielę o godzinie 18:00. - Z ogromnym zaniepokojeniem przyglądamy się obecnej sytuacji. To co proponuje strona rządowa jest nie do przyjęcia – mówił podczas spotkania z dziennikarzami  Przemysław Krzyżanowski, wiceprezydent Koszalina, były wiceminister edukacji.      - Rządowa propozycja wzrostu wysokości dodatku wychowawczego do kwoty co najmniej 300 zł, w przypadku naszego miasta to koszt dla budżetu 2,5 mln złotych. Wydłużenie czasu pracy nauczycieli to zwolnienia z pracy. Po raz kolejny na samorządy rząd przerzuca koszty finansowania oświaty. Mimo tego będziemy wspierać nauczycieli. Koszaliński samorząd w pełni popiera żądania nauczycieli - zapewnił wiceprezydent miasta.  Zgodnie z propozycją rządu, pensum miałoby zostać powiększone do 22 bądź nawet do 24 godzin tygodniowo. W pierwszym wariancie w 2023 roku średnie wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego wyniosłoby 7704 złote (obecnie 5603 zł), a w drugim wariancie - do 8100 złotych. 

Strajk nauczycieli: Brak porozumienia

Film Ala, film: Dominik Wasilewski - 5 Kwietnia 2019 godz. 14:31
Strajk nauczycieli wciąż jest możliwy. Związkowcy nie przyjęli nowych propozycji ze strony rządowej, zakładających wzrost wynagrodzeń powiązany wraz ze wzrostem pensum. Rozmowy mogą zostać wznowione w niedzielę o godzinie 18:00. - Z ogromnym zaniepokojeniem przyglądamy się obecnej sytuacji. To co proponuje strona rządowa jest nie do przyjęcia – mówił podczas spotkania z dziennikarzami  Przemysław Krzyżanowski, wiceprezydent Koszalina, były wiceminister edukacji.      - Rządowa propozycja wzrostu wysokości dodatku wychowawczego do kwoty co najmniej 300 zł, w przypadku naszego miasta to koszt dla budżetu 2,5 mln złotych. Wydłużenie czasu pracy nauczycieli to zwolnienia z pracy. Po raz kolejny na samorządy rząd przerzuca koszty finansowania oświaty. Mimo tego będziemy wspierać nauczycieli. Koszaliński samorząd w pełni popiera żądania nauczycieli - zapewnił wiceprezydent miasta.  Zgodnie z propozycją rządu, pensum miałoby zostać powiększone do 22 bądź nawet do 24 godzin tygodniowo. W pierwszym wariancie w 2023 roku średnie wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego wyniosłoby 7704 złote (obecnie 5603 zł), a w drugim wariancie - do 8100 złotych. 

Koszalin: 51 z 53 placówek za strajkiem

Film Ala, film: FB/ZNP - 3 Kwietnia 2019 godz. 4:09
W poniedziałek, 8 bm. ma rozpocząć się strajk nauczycieli. W Koszalinie referenda strajkowe odbyły się w 53 placówkach. W 51 z nich ponad 50% opowiedziało się za strajkiem. - W województwie zachodniopomorskim referenda strajkowe odbyły się w 712 placówkach, w których za strajkiem jest 96,4 procent - poinformował Adam Zygmunt, prezes Okręgu Zachodniopomorskiego ZNP. Wczoraj po ponad pięciu godzinach negocjacji między rządem a związkami zawodowymi na temat podwyżek rozmowy przerwano. Dziś ciąg dalszy. Rząd ma przyjść z nową ofertą. - Z przykrością muszę powiedzieć, że nie ma żadnych przesłanek, aby pójść na Prezydium ZG ZNP i dyskutować o zawieszeniu strajku, czego oczekiwała wicepremier Beata Szydło. Postulaty, które położyliśmy na stole, z uwagami dotyczącymi sposobu dochodzenia do tych wyników nie zostały przez stronę rządową skonsumowane. Pozostaje nam więc liczyć na przełom w środę – podkreślił prezes ZNP Sławomir Broniarz. – Mam nadzieję, że strona rządowa dostrzega powagę sytuacji, że dostrzega złożoność i skomplikowaną materię tej sytuacji. I że przestanie się posługiwać uwagami w stylu, że to protest o podtekście politycznym. Mam nadzieję, że żadne inne, pozamerytoryczne treści nie będą do tego dokładane. Jaki będzie rezultat jutrzejszych rozmów, to zależy od strony rządowej – dodał.

Woods znowu w AZS!

Film Art za AZS Koszalin - 3 Kwietnia 2019 godz. 3:35
Qyntel Woods (38 lat, 202 cm) ponownie zagra w AZS Koszalin! Amerykanin to trzykrotny mistrz Polski z Asseco Prokomem, król strzelców ligi oraz MVP finałów z 2009 roku. 38-letni Qyntel Woods to jeden z najlepszych zawodników, jacy występowali na parkietach Polskiej Ligi Koszykówki. Mierzący 203 cm skrzydłowy ma za sobą grę w lidze NBA w latach 2002-2006 (Portland Trail Blazers, Miami Heat, New York Knicks). W 2007 roku przeniósł się do Europy, gdzie m.in. reprezentował w Eurolidze Olympiakos Pireus i Asseco Prokom Gdynia. Dzięki świetnej grze Amerykanina klub z Trójmiasta zdobył mistrzostwo Polski i awansował do ćwierćfinału Euroligi. Woods ze średnią 19,2 pkt został królem strzelców ekstraklasy i MVP finałów 2009. Po odejściu z Gdyni reprezentował różne kluby, ale jego karierę przerywały też kontuzje i operacje. Po raz pierwszy do Koszalina trafił w sezonie 2014/15. W 30 rozegranych meczach zdobywał średnio 19,3 pkt i 7,2 zbiórki, będąc czołowym zawodnikiem zespołu Igora Milicicia. W kolejnym sezonie podpisał kontrakt z francuskim Cholet, ale w występach przeszkodziła mu poważna kontuzja.  Kolejny powrót na koszykarskie parkiety "Q" zaliczył, a jakże by inaczej, w barwach Akademików w sezonie 2017/18, gdzie w zespole Dariusza Szczubiała zastąpił Melsahna Basabe. Qyntel ponownie był wyróżniającą się postacią w koszalińskiej ekipie. Od lata 2018 roku Qyntel powrócił do gry, ale już w formule 3x3 w lidze BIG3. Ów liga którą w 2017 roku założyli amerykański raper Ice Cube i biznesmen Jeff Kwatinetz, dzięki osobie znanego muzyka i wysokim kontraktom, pozwoliła w krótkim odstępie czasu ściągnąć do siebie obecnych lub byłych zawodników NBA. Pierwszą znaną twarzą ligi był Allen Iverson, a kolejnymi postaciami kojarzonymi chociażby z gry w NBA byli m.in. Baron Davis, Drew Gooden, Kendrick Perkins, Josh Childress, Josh Smith, Gilbert Arenas, Carlos Boozer, Joe Johnson, Jermaine O'Neal, Nate Robinson, Amare Stoudemire czy Al Jefferson. Qyntel jest częścią drużyny "3 Headed Monsters" prowadzonej przez legendarnego Gary'ego Paytona, a występują z nim chociażby Kwame Brown, Reggie Evans czy Rashard Lewis. Popularny "Q" spodziewany jest w Koszalinie dzisiaj wieczorem, z kolei kontrakt z byłym MVP Polskiej Ligi Koszykówki będzie obowiązywać do końca sezonu 2018/19.

Gawłowski: Modernizacja kolei dopiero po 2020 roku

Film Ala za FB/Stanisław Gawłowski - 1 Kwietnia 2019 godz. 11:09
- Rząd PiS całą Polskę Północną w zakresie infrastruktury kolejowo-drogowej ma w nosie. Nie ma pieniędzy na dalszą budowę drogi ekspresowej S6 na odcinek od Koszalina do Słupska, nie ma pieniędzy na modernizację linii kolejowej i budowę dworca PKP - dodał Gawłowski. - W 2020 roku w najlepszym wypadku zakończona będzie dokumentacja modernizacja lini kolejowej - mówił na spotkaniu z dziennikarzami Stanisław Gawłowski, poseł Platformy Obywatelskiej. 

Niska cena, ale co z jakością? Czy powinniśmy bać się ukraińskiej żywności?

Film Ala za INfoWire.pl - 31 Marca 2019 godz. 15:08
W ostatnich latach Polska, tak jak i cała Unia Europejska, importuje coraz więcej żywności z krajów niewchodzących w skład Wspólnoty. Znacznie wzrasta zwłaszcza import z Ukrainy. Jest to sporym problemem dla polskich rolników i niepokoi Krajową Radę Izb Rolniczych, ponieważ import ten ma duży wpływ na spadek dochodowości naszej rodzimej produkcji zbóż, drobiu czy wieprzowiny. W 2018 r. wartość polskiego importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy wyniosła ponad 0,5 mld euro. Stanowi to ok. 3% wartości całości naszego importu tego rodzaju produktów. Do zakupu ukraińskiej żywności skłania nas głównie jej niska cena. Pojawia się jednak pytanie, czy idzie ona w parze z dobrą jakością, skoro produkty od naszych wschodnich sąsiadów nie muszą spełniać wszystkich wyśrubowanych unijnych norm. Jak mówi w wywiadzie dla agencji informacyjnej infoWire.pl Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska: „Z Ukrainy importujemy głównie zboża, rośliny oleiste, oleje i tłuszcze, a także pasze. Są to produkty, w przypadku których Ukraina ma wyraźne przewagi konkurencyjne”. Przede wszystkim mowa o przewadze cenowej. Ukraińska żywność jest tańsza od polskiej, ponieważ na Ukrainie są zdecydowanie niższe koszty pracy niż w Polsce. Poza tym w kraju naszych wschodnich sąsiadów jest dużo bardzo żyznych czarnoziemów (szacuje się, że ponad 20% całości tych gleb na świecie), które sprzyjają produkcji rolnej i prowadzeniu działalności rolniczej, co przekłada się na konkurencyjność cenową. Wreszcie po trzecie żywność importowana do nas z Ukrainy w przeciwieństwie do żywności pochodzącej z krajów członkowskich Unii Europejskiej nie musi spełniać wysokich unijnych norm, których przestrzeganie podwyższa koszty hodowli i produkcji, co jak wiadomo, ma wpływ na ceny produktów. Ukraińska żywność może przegrywać natomiast z polską – jakością. Po części również wynika to z tego, że nasze rodzime produkty, zanim trafią na rynek, muszą spełnić szereg wspomnianych unijnych norm, a te importowane z Ukrainy nie. Są one rzecz jasna w jakiś sposób badane i podlegają jakiejś kontroli, ale wymogi stawiane rolnikom oraz producentom są tam mniejsze niż w państwach Unii Europejskiej, a zatem jest ryzyko, że żywność ta może nie zawsze być tak samo zdrowa i bezpieczna. Polscy konsumenci chcieliby mieć oczywiście pewność, że produkty rolno-spożywcze sprowadzane do naszego kraju są wysokiej jakości i spełniają wszystkie niezbędne standardy. Wielu z nich niewątpliwie ucieszyłoby się więc, gdyby np. unijni inspektorzy mieli prawo wjazdu do zakładów produkcyjnych na terenie Ukrainy i mogli je kontrolować oraz wydawać licencje potwierdzające, że produkowana tam żywność jest zgodna z unijnymi normami. Jak stwierdza prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktor Szmulewicz: „Żywność podlega kontroli u nas w kraju – kiedy wpłynie na nasz rynek. Jesteśmy za tym, żeby patrzeć nie tylko na to, co jest w owocach, mięsie czy przetworach, ale także – czy są one produkowane w takich samych standardach, jak produkujemy dzisiaj my […]. Służby weterynaryjne czy inne, które dbają o bezpieczeństwo żywnościowe, powinny mieć pełne prawo wjazdu do krajów chcących eksportować na rynki unijne […]. Trzeba zrobić wszystko, żeby doprowadzić do tego, aby produkty rolne, które spływają do Polski, spełniały takie same normy, jakie muszą spełniać rolnicy w Unii Europejskiej”. W podobnym tonie wypowiada się Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso: „Kraje trzecie, które chcą eksportować na dany rynek Unii Europejskiej bądź Polski, powinny spełnić odpowiednie normy sanitarno-weterynaryjne. I to powinno być potwierdzone przez naszych lekarzy weterynarii, jeśli towar ma wjeżdżać na rynek naszego kraju […]. Dzisiaj, jeżeli chcemy eksportować np. do Japonii, to przysyła ona swoich ekspertów, którzy kontrolują nasze zakłady i ustalają, czy spełniają one normy określone dla ich kraju, czy też nie. W przypadku Ukrainy, która jest krajem trzecim w rozumieniu przepisów Unii Europejskiej, powinny być prowadzone takie same procedury jak w innych krajach trzecich”.