Koszalin, Poland
wydarzenia

Jedno pytanie uratowało 25 tys. zł. Seniorka z gminy Mielno wcześniej oddała oszustom ponad 15 tys.

Autor Ala za KMP Koszalin 52 minuty temu
74-letnia mieszkanka gminy Mielno straciła ponad 15 tys. zł po telefonie od fałszywego policjanta. Seniorka miała wpłacić oszustom jeszcze 25 tys. zł. Przed utratą kolejnej części oszczędności uchroniła ją przypadkowa kobieta, która zauważyła zdenerwowaną starszą panią przy wpłatomacie i zapytała, czy potrzebuje pomocy.

Przestępcy zadzwonili do 74-latki i przekonali ją, że jej rodzina znajduje się w niebezpieczeństwie. Twierdzili, że jedynym sposobem na ochronę bliskich jest natychmiastowe wpłacenie gotówki do wpłatomatu.

Seniorka była przekonana, że rozmawia z funkcjonariuszem policji. Zabrała pieniądze z domu i autobusem pojechała w kierunku Mielna.

Oszust nie pozwalał jej się rozłączyć

Przestępca przez cały czas pozostawał z kobietą w kontakcie telefonicznym. Nie pozwalał jej zakończyć rozmowy, spokojnie przeanalizować sytuacji ani skontaktować się z rodziną.

Strach, presja czasu i przekonanie, że bliskim grozi niebezpieczeństwo, sprawiły, że 74-latka wykonywała kolejne polecenia rozmówcy. Kiedy podczas podróży zobaczyła w pobliżu prawdziwych funkcjonariuszy, potraktowała to jako potwierdzenie historii przedstawionej przez oszusta. Policjanci nie mieli jednak związku z prowadzoną rozmową.

Ponad 15 tys. zł trafiło do oszustów

Po dotarciu do Mielna seniorka podeszła do jednego z wpłatomatów. Zgodnie z telefonicznymi instrukcjami zdążyła wpłacić ponad 15 tys. zł.

Miała przy sobie jeszcze 25 tys. zł, które również miały trafić do przestępców. Wtedy przy urządzeniu pojawiła się przypadkowa kobieta. Zauważyła, że starsza pani od dłuższego czasu stoi przy wpłatomacie, jest roztrzęsiona i prowadzi nerwową rozmowę telefoniczną.

Podeszła i zadała proste pytanie: „Czy mogę pani pomóc?”.

Zwykła rozmowa przerwała oszustwo

Seniorka opowiedziała nieznajomej o telefonie od rzekomego policjanta oraz poleceniu wpłacenia pieniędzy. Kobieta natychmiast zorientowała się, że 74-latka może być właśnie oszukiwana.

Jej szybka reakcja przerwała przestępczy proceder. Dzięki czujności i zainteresowaniu sytuacją drugiego człowieka seniorka nie straciła kolejnych 25 tys. zł.

To zdarzenie pokazuje, że reakcja przypadkowego świadka może mieć ogromne znaczenie. Osoba znajdująca się pod silną presją często nie jest w stanie samodzielnie ocenić sytuacji. Krótkie pytanie i zaoferowanie pomocy mogą przerwać manipulację.

Presja, strach i pośpiech

Schemat podobnych oszustw zazwyczaj opiera się na trzech elementach. Najpierw pojawia się informacja o rzekomym zagrożeniu lub wypadku bliskiej osoby. Następnie przestępca wywołuje presję czasu, a na końcu żąda natychmiastowego przekazania pieniędzy, wykonania przelewu albo wpłaty gotówki.

Oszuści często nie pozwalają ofierze zakończyć połączenia. Chcą uniemożliwić jej kontakt z rodziną i odebrać czas potrzebny na racjonalne zastanowienie się nad przedstawioną historią.

Policja przypomina, że funkcjonariusze, prokuratorzy ani przedstawiciele innych służb nie żądają przekazywania pieniędzy, wypłacania oszczędności czy wpłacania gotówki do wpłatomatów w związku z prowadzoną akcją.

Co zrobić po podejrzanym telefonie?

Jeżeli rozmówca domaga się pieniędzy i wywiera presję:

  • należy natychmiast zakończyć połączenie;
  • nie wolno wykonywać przelewów ani wpłat zgodnie z jego instrukcjami;
  • trzeba samodzielnie skontaktować się z bliską osobą, której ma dotyczyć rzekome zagrożenie;
  • podejrzany telefon należy zgłosić pod numerem alarmowym 112;
  • nie wolno podawać danych do bankowości elektronicznej, kodów BLIK ani numerów kart.

Warto również regularnie rozmawiać o takich zagrożeniach z rodzicami, dziadkami i starszymi sąsiadami.

Reagujmy także wtedy, gdy przy bankomacie lub wpłatomacie zauważymy zdenerwowaną osobę wykonującą telefoniczne polecenia. Czasami jedno pytanie: „Czy mogę pani lub panu pomóc?” może uchronić kogoś przed utratą oszczędności całego życia.