Świątek znakomicie rozpoczęła spotkanie. Grała cierpliwie, rozważnie budowała wymiany i potrafiła wykorzystać błędy rywalki. Pierwszego seta wygrała 6:3 i wydawało się, że zmierza w stronę kolejnego przekonującego zwycięstwa w Toronto.
Druga partia miała jednak zupełnie inny przebieg. Switolina przejęła inicjatywę, szybko zbudowała wysoką przewagę i nie pozwoliła Polce wrócić do odpowiedniego rytmu. Ukrainka prowadziła już 5:0, a ostatecznie wygrała seta 6:1.
O awansie do finału zdecydowała trzecia odsłona. Początkowo obie tenisistki pilnowały swojego podania, a wynik długo pozostawał na styku. Przy prowadzeniu 4:3 Świątek zaatakowała, przełamała rywalkę bez straty punktu i stanęła przed szansą zakończenia meczu przy własnym serwisie.
Polka wytrzymała presję i wykorzystała okazję. Trzeciego seta wygrała 6:3, zapewniając sobie pierwszy finał w sezonie 2026.
O zaciętości spotkania najlepiej świadczą statystyki. Świątek wygrała 91 punktów, a Switolina 89. Obie zawodniczki pięciokrotnie przełamywały serwis przeciwniczki. Polka wykorzystała pięć z 13 break pointów, natomiast Ukrainka pięć z 19.
Zwycięstwo ma dla Świątek dodatkowe znaczenie. Switolina pokonała ją wcześniej w tym sezonie w Indian Wells oraz w półfinale turnieju w Rzymie. W Toronto Polka przerwała tę serię i odniosła piąte zwycięstwo w ósmym bezpośrednim spotkaniu z Ukrainką.
W finale Iga Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią drugiego półfinału, w którym rywalizują Coco Gauff i Jelena Rybakina. Polka pozostaje w grze o pierwszy tytuł w sezonie i jedno z najważniejszych trofeów przed zbliżającym się US Open.