Szafa społeczna żyje i ma się dobrze. To nie jest martwa inicjatywa ani symboliczny gest. To miejsce, które naprawdę działa. Każdego dnia ktoś przynosi żywność, a ktoś inny z niej korzysta. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi: o zwykłe, ludzkie dzielenie się tym, co mamy.
Organizatorzy przypominają, że z szafy społecznej mogą korzystać wszyscy potrzebujący. Jeśli komuś czegoś brakuje, może po prostu przyjść i skorzystać z dostępnych produktów. To przestrzeń oparta na empatii, zrozumieniu i wzajemnym wsparciu.

Jednocześnie to także apel do darczyńców. Jeśli w domach pojawia się nadmiar jedzenia, zamiast je wyrzucać, warto się nim podzielić. Nawet drobny gest może mieć ogromne znaczenie dla drugiego człowieka. Szczególnie przed świętami, kiedy potrzeba wsparcia bywa jeszcze bardziej odczuwalna.
- Wyrazy wdzięczności kierowane są również do tych, którzy regularnie wspierają tę inicjatywę. Szczególne podziękowania należą się Ferma Rydzkowscy Tychowo, dzięki której w szafie pojawiły się świeże jajka. To realna pomoc i piękny przykład tego, że dobro można okazywać na wiele sposobów – konkretnie, po cichu i z serca - mówi Bartosz Malinowski, pomysłodawca "Szafy".
Warto pamiętać, że w Koszalinie działa także Szafa od Serca, która również jest ważnym punktem wsparcia dla osób potrzebujących. Takie miejsca pokazują, że lokalna solidarność ma sens, a wspólne działania mogą naprawdę zmieniać codzienność wielu ludzi.
Przed świętami zatrzymajmy się na chwilę i pomyślmy, czy to, co mamy, nie może pomóc komuś innemu. Bo dobro wraca – czasem szybciej, niż się spodziewamy.