Z dokumentu wynika, że w referendum udział wzięło 950 osób, co przełożyło się na frekwencję na poziomie 10,82 proc.. Tymczasem, aby referendum było ważne, musiałoby w nim uczestniczyć co najmniej 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze odwoływanego organu, czyli 2376 osób. W wyborach burmistrza, do których odnosił się ten próg, udział wzięło wcześniej 3959 głosujących.
Choć zdecydowana większość uczestników referendum opowiedziała się za odwołaniem burmistrz, wynik ten nie wywołuje skutków prawnych. Na 936 głosów ważnych, aż 864 oddano za odwołaniem Katarzyny Szlońskiej-Getki przed końcem kadencji. Mimo to komisja stwierdziła, że referendum jest nieważne, a burmistrz nie została odwołana.



Inicjatorzy referendum podkreślali wcześniej, że stracili zaufanie do sposobu zarządzania gminą przez obecną burmistrz. Wskazywali między innymi na brak realizacji obietnic wyborczych oraz wątpliwości związane z polityką kadrową w urzędzie miejskim i spółkach gminnych. Katarzyna Szlońska-Getka odpierała te zarzuty, nie zgadzając się z przedstawianą przez przeciwników oceną swojej działalności.
Niedzielne głosowanie pokazało więc wyraźne niezadowolenie części mieszkańców, którzy zdecydowali się pójść do urn, jednak z punktu widzenia prawa nie przyniosło ono zmiany na stanowisku burmistrza. Ostatecznie o wyniku przesądziła nie liczba głosów za odwołaniem, lecz zbyt niska frekwencja.
W efekcie Katarzyna Szlońska-Getka nadal będzie pełnić funkcję burmistrza Czaplinka, a referendum przejdzie do lokalnej historii jako nieważne z przyczyn formalnych, mimo wyraźnego poparcia dla odwołania wśród głosujących.