W skali kraju liczba osób oddających krew i jej składniki systematycznie rosła w ostatnich latach. W 2022 roku zarejestrowano ponad 600 tys. dawców, w 2023 roku ponad 617 tys., a w 2024 roku już prawie 628 tys. Równolegle wzrastała liczba donacji: z blisko 1,39 mln w 2022 roku do około 1,46 mln w 2023 roku i ponad 1,5 mln w 2024 roku. To pokazuje, że polskie krwiodawstwo nadal należy do najmocniejszych filarów systemu ochrony zdrowia.

Podobny kierunek widać w województwie zachodniopomorskim, obsługiwanym przez Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Szczecinie. W 2022 roku krew lub jej składniki oddało tam 23 858 osób, w 2023 roku 23 832, a w 2024 roku liczba ta wzrosła do 25 008. Jeszcze wyraźniej widać to w liczbie pobrań: z 52 580 w 2022 roku do 53 767 w 2023 roku i 56 801 w 2024 roku. Oznacza to, że w regionie przybywa zarówno osób gotowych pomagać, jak i samych donacji.
Szczególne znaczenie w tej regionalnej sieci ma także Koszalin. To właśnie tutaj działa Terenowy Oddział RCKiK w Szczecinie, mieszczący się przy ul. Chałubińskiego 7. Koszalin pozostaje więc jednym z ważnych punktów na mapie krwiodawstwa w województwie, obsługując dawców z miasta i okolic. W publicznie dostępnych materiałach przekazanych do tego opracowania nie ma jednak osobnych danych statystycznych wyłącznie dla Koszalina, liczby dotyczą całego RCKiK w Szczecinie, a więc całego obszaru działania centrum.
Największy niepokój budzi dziś jednak nie liczba dawców, lecz kondycja finansowa systemu. Z danych Narodowego Centrum Krwi wynika, że łączny zysk netto wszystkich Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Polsce spadł z ponad 63,3 mln zł w 2022 roku do prawie 38,5 mln zł w 2023 roku, a w 2024 roku do niewiele ponad 14 mln zł. Oznacza to spadek o ponad 75 proc. w ciągu dwóch lat.
W Zachodniopomorskiem sytuacja wygląda jeszcze bardziej alarmująco. RCKiK w Szczecinie w 2022 roku wykazało ponad 90 tys. zł zysku netto, w 2023 roku ponad 24 tys. zł, a w 2024 roku zakończyło rok stratą netto sięgającą prawie 5 mln zł. Była to jedna z sześciu placówek w kraju, które zamknęły 2024 rok na minusie.

Dyskusja o przyczynach tej sytuacji już trwa. Problemem pozostają m.in. napięcia finansowe w systemie ochrony zdrowia oraz zaległości szpitali wobec centrów krwiodawstwa. Według danych zadłużenie to miało sięgać pod koniec 2025 roku niemal 100 mln zł w skali kraju, co przekłada się na płynność finansową placówek i ich codzienne funkcjonowanie.
Obraz publicznej służby krwi jest więc dziś dwojaki. Z jednej strony społeczne zaangażowanie nie słabnie, zarówno w Polsce, jak i w Zachodniopomorskiem dawców i donacji przybywa. Z drugiej strony system, który to zaangażowanie organizuje i zabezpiecza, zmaga się z coraz większą presją ekonomiczną. W przypadku regionu zachodniopomorskiego, a pośrednio także Koszalina jako ważnego oddziału terenowego, to sygnał, że dalsze utrzymanie wysokiej jakości i dostępności służby krwi będzie wymagało nie tylko ofiarności dawców, ale także stabilniejszych warunków finansowych dla całego systemu.