Przewoźnik podchodzi do sprawy z dystansem, ale jednocześnie apeluje o szybki zwrot zguby. Jak przypomina MZK Koszalin, jeśli siedzisko przypadkiem „przykleiło się” do pasażera i pojechało dalej, to najwyższy czas je odkleić i oddać.
Zaginiony element wyposażenia należy zwrócić do dyspozytora MZK Koszalin, który jest dostępny przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Sprawę wciąż można więc zakończyć szybko, spokojnie i bez większego zamieszania.
MZK zaznacza jednak, że jeśli fotel postanowi zostać na dłuższej „emigracji”, sprawa trafi tam, gdzie poczucie humoru kończy się szybciej niż ta podróż, czyli do odpowiednich służb.
Choć sytuacja brzmi zabawnie, MZK przypomina, że każdy autobus objęty jest monitoringiem. Liczy jednak na to, że nie będzie potrzeby analizowania nagrań, a siedzisko wróci na swoje miejsce bez angażowania policji.
Cała historia pokazuje, że komunikacja miejska potrafi zaskakiwać nie tylko trasą i rozkładem jazdy, ale też niecodziennymi zdarzeniami. Pozostaje mieć nadzieję, że fotel szybko odnajdzie drogę powrotną i znów będzie służył pasażerom już bez kolejnych prób samodzielnego opuszczania autobusu.
Jedno jest pewne: w Koszalinie nawet autobusowe siedziska najwyraźniej mają ochotę na własne wycieczki. Lepiej jednak, by ta podróż zakończyła się tam, gdzie się zaczęła, w autobusie MZK!