Chodzi o skutki realizacji jednej z dużych inwestycji infrastrukturalnych w kraju, budowy linii elektroenergetycznej 400 kV Dunowo – Żydowo Kierzkowo – Piła.

Choć nikt nie podważa znaczenia tej inwestycji dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, coraz trudniej przejść obojętnie wobec tego, jak wysoką cenę płacą za nią lokalne społeczności. W opinii władz powiatu to, co miało być projektem realizowanym z myślą o strategicznym interesie państwa, w praktyce staje się źródłem narastających problemów dla mieszkańców.

Na drogach, które nie są przystosowane do takiego obciążenia, regularnie pojawia się ciężki sprzęt oraz pojazdy przekraczające dopuszczalną nośność. Skutki są coraz bardziej widoczne. Niszczeją nawierzchnie, pogarsza się stan techniczny dróg, a wraz z nim rośnie zagrożenie dla bezpieczeństwa wszystkich użytkowników, kierowców, rowerzystów i pieszych.

To nie jest już tylko kwestia estetyki czy zwykłego dyskomfortu. To realny problem, który dotyka mieszkańców każdego dnia. Zniszczone drogi oznaczają trudniejsze dojazdy, większe ryzyko wypadków i poczucie, że lokalna infrastruktura staje się ofiarą inwestycji prowadzonej bez należytej troski o otoczenie.
Starosta Tomasz Tesmer podkreśla, że Powiat Koszaliński nie jest przeciwny rozwojowi ani ważnym przedsięwzięciom infrastrukturalnym. Wręcz przeciwnie — samorząd rozumie ich znaczenie i nie kwestionuje potrzeby ich realizacji. Problem pojawia się wtedy, gdy rozwój odbywa się bez poszanowania wspólnego dobra, obowiązujących zasad i codziennego życia mieszkańców.
Szczególne oburzenie budzi także kwestia nielegalnych zjazdów. Jak wskazuje starosta, są one widoczne i stanowią kolejny element chaosu towarzyszącego prowadzonym pracom. Tymczasem, według wykonawcy robót, problemu… nie ma. Taka rozbieżność między rzeczywistością a oficjalnym stanowiskiem tylko potęguje frustrację i poczucie bezsilności.

Trudno bowiem zaakceptować sytuację, w której mieszkańcy widzą zniszczenia na własne oczy, korzystają z coraz gorszych dróg, a jednocześnie słyszą, że wszystko odbywa się zgodnie z założeniami. Dla samorządu to sygnał alarmowy, którego nie można dłużej ignorować.
Powiat oczekuje dziś przede wszystkim odpowiedzialności, realnej współpracy i szybkiej naprawy powstałych szkód. Bo choć wielkie inwestycje są potrzebne, nie mogą być realizowane w sposób, który przerzuca koszty i konsekwencje na mieszkańców. Rozwój nie powinien oznaczać zniszczonych dróg, zagrożenia dla bezpieczeństwa i lekceważenia lokalnych problemów.
Głos starosty koszalińskiego jest więc nie tylko wyrazem oburzenia, ale także apelem o szacunek dla prawa, dla wspólnej infrastruktury i dla ludzi, którzy na co dzień żyją w cieniu tej inwestycji.