Punktem wyjścia tej historii jest podróż trzech dziewczyn z prowincji do zimowej Warszawy lat 70. To właśnie tam, w stolicy pełnej obietnic, iluzji i szarego blasku epoki, mają się rozegrać ich małe wielkie nadzieje. Brzmi lekko, może nawet zabawnie i rzeczywiście, w tej opowieści nie zabraknie komizmu, ironii i charakterystycznego klimatu PRL-u. Ale pod powierzchnią tej teatralnej przygody kryje się coś więcej niż tylko sentymentalna zabawa przeszłością.

„Dziewczyny do wzięcia” to także barwny portret kobiety tamtych czasów dzielnej, sprytnej, czasem naiwnej, ale nigdy do końca pokonanej. Kobiety, która żyje pośród codziennych braków, prowizoryczności i społecznych ograniczeń, a mimo to wciąż szuka czegoś więcej. Lepszego życia. Miłości. Uważności. Szansy. To opowieść bardzo osadzona w realiach epoki, ale jednocześnie zaskakująco aktualna, bo przecież marzenie o tym, że „może być inaczej”, nie starzeje się nigdy.

W trzy główne bohaterki wcielają się Adrianna Jendroszek, Żanetta Gruszczyńska-Ogonowska oraz Dominika Mrozowska-Grobelna. To one poprowadzą widzów przez historię, która ma w sobie zarówno lekkość, jak i cień goryczy, śmiech i nutę wzruszenia. Na scenie zobaczymy także Bernadettę Bursztę-Czarnowicz, Katarzynę Lenarcik-Stenzel, Wojciecha Rogowskiego oraz Marcina Tomaszewskiego.
Spektakl wzbogacą również tancerze Anna Michaelis, Kornelia Downarowicz oraz Krystian Hintzke, którzy dopełnią całość ruchem i sceniczną dynamiką.
Za reżyserię i choreografię odpowiada Dariusz Lewandowski, który jest także autorem tekstu inspirowanego scenariuszem Janusza Kondratiuka. To ważny trop, bo twórcy nie sięgają po ten materiał wyłącznie po to, by odtworzyć znaną historię, ale by nadać jej nowy teatralny puls. Taki, który pozwoli współczesnemu widzowi zobaczyć w tych bohaterkach nie tylko postacie z przeszłości, lecz także bardzo ludzkie emocje i tęsknoty.

Za scenografię i kostiumy odpowiada Agnieszka Kaczyńska, za muzykę Piotr Hajduk, za projekcje video Tomasz Poręba, a autorką plakatu jest Aleksandra Gołdyn. Funkcję inspicjenta pełni Izabela Rogowska, która jest również autorką zdjęć.
Data premiery nie jest przypadkowa. 27 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Teatru, to moment szczególny dla każdego zespołu scenicznego. Wystawienie właśnie tego spektaklu tego dnia można odczytywać jako świadomy gest, propozycję teatru, który nie ucieka od emocji, pamięci i społecznych obserwacji, ale potrafi opowiedzieć o nich z wdziękiem, humorem i czułością.
Czy wyprawa do Warszawy okaże się dla bohaterek słodka jak krem sułtański, czy raczej gorzka jak zderzenie z rzeczywistością? Tego widzowie dowiedzą się już podczas premiery. Jedno jest pewne, „Dziewczyny do wzięcia” zapowiadają się jako spektakl, który nie tylko bawi klimatem epoki, ale też przypomina, że za każdą zabawną historią bardzo często stoi prawdziwe pragnienie, by życie było trochę większe, piękniejsze i bardziej własne.
I może właśnie dlatego ta premiera zapowiada się tak intrygująco.