Kiedy górna warstwa puszcza, a pod spodem wciąż mróz
Eksperci z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczą, że tegoroczne problemy to w dużej mierze konsekwencja bardzo mroźnej zimy. Rzecznik szczecińskiego oddziału GDDKiA podkreśla, że grunt był tak mocno zamarznięty, iż „przypominał beton”. Woda nie mogła w niego wsiąknąć tworząc błotnistą papkę.

Problemy na bocznych drogach
Choć medialnie głośno było o zamknięciu ekspresówki S6, to roztopy dały się we znaki przede wszystkim mieszkańcom wsi i osiedli. W gminie Biesiekierz, intensywne roztopy doprowadziły do zniszczenia dróg szutrowych. Tworzyły się liczne kałuże i dziury, które utrudniały codzienny dojazd do domów. Samorząd musiał natychmiast wysłać ekipy, które profilowały i utwardzały nawierzchnie, apelując przy tym o ostrożność i cierpliwość kierowców.

Na drogach łączących pobliskie miejscowości bywało jeszcze gorzej. W powiecie sławieńskim woda z topniejących zasp podmyła pobocza i wylała na jezdnię. Na trasie Pomiłowo–Łętowo roztopowy potok przelał się przez asfalt, tworząc głębokie rozlewisko i utrudniając przejazd samochodów. W Bartolinie strażacy przez kilka godzin wypompowywali wodę z ulicy, aby zabezpieczyć domy i przywrócić przejezdność drogi.

Dlaczego robi się błotny rajd?
Mechanizm jest prosty, choć mało pocieszający. W czasie dużych mrozów woda w glebie zamarza i rozszerza się, tworząc w podłożu gęstą i nieprzepuszczalną warstwę. Kiedy przychodzi odwilż, słońce nagrzewa tylko powierzchnię ziemi. Topniejąca woda z pokrywy śnieżnej szuka ujścia, ale nie może wsiąknąć głębiej. Spływa więc po powierzchni, zbierając błoto i żwir. Każdy samochód, który przejedzie po takim podłożu, wyciska kolejne koleiny. Po kilku dniach drogi zamieniają się w rzeki błota – stąd wzięło się określenie „błotny rajd”.

Ten schemat tłumaczy nie tylko zalanie S6, ale również większość problemów zgłaszanych przez mieszkańców okolic Koszalina. W wielu miejscach górna warstwa gruntowa już „puściła”, lecz pod nią wciąż utrzymuje się zmarzlina. Roztopowa woda stoi na powierzchni, niszcząc nawierzchnie i zalewając podwórka. Taki sam kłopot mają rolnicy, którzy nie mogą wjechać na pola z powodu głębokich rozlewisk.
Jak radzić sobie z roztopami?
Służby drogowe przekonują, że w tej sytuacji najważniejszy jest czas i rozwaga. Próby zasypywania błota piaskiem lub żwirem nie zmieniają zasadniczo ich stanu. Dopiero gdy ziemia odmarznie na całej głębokości, woda zacznie wsiąkać, a drogi będą mogły zostać solidnie naprawione i utwardzone. Do tego czasu mieszkańcy mogą jedynie: wybierać alternatywne trasy, jeśli są dostępne; poruszać się wolniej i ostrożniej, aby nie ugrzęznąć i zgłaszać niebezpieczne miejsca do gminnych służb technicznych, które monitorują i doraźnie wzmacniają najgorsze odcinki.