Koszalin, Poland
wydarzenia

Słońce jak w kwietniu, termometr na plusie. Ale wiosna jeszcze nie dziś

Autor Art, fot. Art godzinę temu
Sobotnie niebo potrafi oszukać lepiej niż najlepsza prognoza. Jest słońce, na termometrze ponad 10°C, ludzie zdejmują czapki, a w głowie pojawia się ta myśl: „No, wreszcie!”. Tyle że pogoda to jedno, a wiosna – w sensie tego, co zapisane w kalendarzu i w astronomii – to drugie. I choć aura robi się iście wiosenna, na oficjalne „witamy nową porę roku” trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Bo wiosna ma co najmniej dwa początki: astronomiczny i kalendarzowy. Brzmi jak detal dla purystów? Niekoniecznie. To właśnie te definicje tłumaczą, dlaczego jednego roku „pierwszy dzień wiosny” wypada 20 marca, a innego – 21. I dlaczego ciepły luty wcale nie oznacza, że wiosna przyszła na stałe.

Wiosna astronomiczna: kiedy Ziemia „ustawia się” idealnie

Wiosna astronomiczna zaczyna się w chwili równonocy wiosennej – momentu, w którym Słońce przechodzi przez równik niebieski, a dzień i noc są niemal równe (około 12 godzin). To nie umowa społeczna, tylko czysta mechanika Układu Słonecznego.

W 2026 roku równonoc wiosenna przypada 20 marca. Dokładny moment to 14:46 UTC, czyli 15:46 czasu w Polsce (CET).

Od tej chwili aż do przesilenia letniego dni na półkuli północnej będą już wyraźnie dłuższe od nocy – i to jest najbardziej „twardy” znak, że astronomicznie wchodzimy w nową porę roku.

 

Wiosna kalendarzowa: prościej się nie da

Z kolei wiosna kalendarzowa to pojęcie umowne – stworzone po to, żeby było jasno i równo w kalendarzach, podręcznikach i codziennych rozmowach.

Zawsze zaczyna się 21 marca, niezależnie od tego, kiedy wypada równonoc.

Trwa „kalendarzowo” przez trzy miesiące – do okolic 20 czerwca.

To prosty podział, który ułatwia życie, ale nie zawsze pokrywa się z tym, co dzieje się na niebie.

Najkrócej: czym to się różni?

Astronomiczna: zależy od ruchu Ziemi względem Słońca (równonoc → przesilenie).

Kalendarzowa: stała data w kalendarzu (zawsze 21 marca).

I dlatego można mieć wrażenie „wiosny w lutym”, a jednocześnie formalnie wciąż tkwić w zimie – zarówno tej astronomicznej, jak i kalendarzowej.

A pogoda? Ona gra według własnych zasad

Wczesnowiosenne temperatury potrafią kusić, ale w polskich realiach to często tylko przedsmak. Ciepły dzień w lutym czy na początku marca nie zamyka sezonu na zimne poranki, wiatr i nagłe ochłodzenia. Wiosna przychodzi nie tyle jednym skokiem, co serią małych zwycięstw: trochę cieplejsze popołudnia, trochę dłuższy dzień, trochę więcej słońca.

Na razie więc warto korzystać z pogody, ale bez złudzeń: wiosna oficjalnie dopiero przed nami — astronomiczna 20 marca, kalendarzowa 21 marca.