Taką diagnozę formułują przedstawiciele Rady Młodzieżowej przy Parlamentarnym Zespole ds. Młodzieży — ogólnopolskiego ciała doradczego działającego przy Sejmie i Senacie RP. Organ tworzą osoby w wieku 16–25 lat; obecnie skupia on około 300 członków z ponad 170 miejscowości. To ważne, bo wnioski nie są „warszawskie” ani „bańkowe” są przekrojowe, oparte na doświadczeniu młodych z różnych części kraju.
Oto pięć filarów, które w najbliższych latach wymagają szczególnej uwagi.
1) Zdrowie psychiczne jako fundament wszystkiego
Pierwszy punkt to nie „moda”, tylko alarm. Skala problemów psychicznych wśród młodych rośnie, a system wsparcia często nie nadąża. Długie kolejki do specjalistów, ograniczony dostęp do psychiatry i terapii w publicznej ochronie zdrowia, a do tego niewystarczająca obecność psychologów i pedagogów w szkołach sprawiają, że pomoc przychodzi późno — albo wcale.
Młodzi mówią wprost: zdrowie psychiczne to warunek funkcjonowania w edukacji, pracy i relacjach. Bez niego nie ma „potencjału”, „ambicji” ani „rozwoju”, bo codzienność staje się walką o przetrwanie. Rozwiązania, które wskazują, to powszechniejszy dostęp do opieki psychologiczno-psychiatrycznej, rozwój profilaktyki oraz systemowa edukacja emocjonalna i społeczna.
2) Mieszkania, czyli prawo do samodzielności
Drugi punkt brzmi jak najprostsze marzenie i jednocześnie jak luksus: mieć gdzie mieszkać na własnych zasadach. Kryzys mieszkaniowy szczególnie dotyka młodych — opóźnia wyprowadzkę, blokuje mobilność, zmusza do dłuższego życia „na walizkach” albo na granicy finansowej wydolności.
Wysokie ceny najmu i zakupu, ograniczona podaż lokali i zbyt mała skala budownictwa społecznego sprawiają, że samodzielność coraz częściej staje się projektem nie do zrealizowania bez wsparcia rodziny. Stąd postulaty: zwiększanie podaży mieszkań, rozwój taniego najmu, lepsze wykorzystanie istniejących zasobów i wsparcie w dostępie do pierwszego mieszkania. Ważnym elementem jest też infrastruktura mieszkaniowa dla studentów i osób startujących w zawodach.
3) Stabilna praca i uczciwe zasady gry
Trzeci obszar to rynek pracy. Młodzi chcą pracować, rozwijać się, zdobywać doświadczenie — ale oczekują, że praca będzie dawała bezpieczeństwo, a nie permanentną niepewność.
Niestandardowe formy zatrudnienia bywają potrzebne, ale w wielu przypadkach stały się substytutem etatu. Efekt? Słabsza ochrona socjalna, trudniejsze planowanie przyszłości, większe ryzyko wykluczenia np. przy chorobie czy rodzicielstwie. Rada zwraca uwagę na konieczność egzekwowania prawa pracy, ochrony osób w szczególnie wrażliwej sytuacji (w tym kobiet w ciąży i młodych rodziców) oraz rozwoju elastycznych form zatrudnienia, które naprawdę odpowiadają na potrzeby pracowników — a nie tylko obniżają koszty.
4) Edukacja wspierająca, a nie wypalająca
Czwarty filar to szkoła i edukacja szerzej rozumiana. Młodzi nie negują wysiłku i wymagań — negują system, w którym presja ocen i nadmiar obowiązków potrafią zjadać dobrostan, ciekawość i sens nauki.
Coraz częściej słychać postulaty: ewaluacja systemu prac domowych, zmiana roli godzin wychowawczych, wzmocnienie edukacji w zakresie zdrowia psychicznego, relacji społecznych i postaw obywatelskich. Do tego dochodzi postulat rzetelnej edukacji seksualnej, prorodzinnej i przedsiębiorczej — takiej, która nie udaje, że dorosłość zaczyna się magicznie po 18. urodzinach.
5) Współdecydowanie: młodzi chcą realnego wpływu
Piąty punkt to polityka — ale nie rozumiana jako partyjny spór, tylko jako wpływ na decyzje, które kształtują codzienność. Młode pokolenie oczekuje mechanizmów partycypacji, które działają naprawdę: konsultacji, rad młodzieżowych, przestrzeni do aktywności społecznej, dostępu do informacji i realnego traktowania ich głosu.
Ważną barierą jest też wykluczenie komunikacyjne, szczególnie poza dużymi miastami. Jeśli młodzi nie mają jak dojechać do szkoły, pracy, zajęć dodatkowych czy na spotkanie organizacji społecznej — to ich „uczestnictwo w życiu publicznym” pozostaje teorią.
Głos młodzieży, którego nie można zignorować
Pięć priorytetów wskazywanych przez Radę Młodzieżową układa się w prostą logikę: zdrowie psychiczne, mieszkania, stabilna praca, nowoczesna edukacja i realne współdecydowanie to nie osobne postulaty, tylko system naczyń połączonych. Nie da się budować przyszłości na jednym filarze, kiedy reszta się kruszy.
Jeśli 2026 ma być rokiem przełomu, to nie w sensie kolejnej debaty — tylko w sensie decyzji. Bo inwestycja w młodych ludzi nie jest gestem dobrej woli. Jest inwestycją w długofalową stabilność społeczną, demograficzną i gospodarczą Polski. A młodzi mówią dziś głośno: bez podstaw do życia — nie ma przyszłości.