Tuż za Włochami plasują się Czesi (55 proc. sympatii) oraz Słowacy (52 proc.). Wysoko są także Anglicy (49 proc.) i Amerykanie (47 proc.) – choć CBOS zwraca uwagę, że trzeci rok z rzędu pogarsza się nastawienie Polaków do narodów, które wyraźnie zyskały w naszych oczach tuż po wybuchu wojny w Ukrainie, w tym właśnie do Amerykanów, Anglików i Ukraińców.

Ciepły środek stawki: Chorwaci, Skandynawia i Francja
W grupie narodów ocenianych wyraźnie pozytywnie znajdują się też: Chorwaci (45 proc.), Szwedzi, Francuzi i Holendrzy (po 44 proc.), Litwini (43 proc.) oraz Węgrzy (41 proc.). To zestawienie pokazuje, że sympatia Polaków często „idzie” tam, gdzie jest poczucie kulturowej znajomości, turystycznej atrakcyjności i braku bieżących napięć politycznych.
Sąsiedzi i napięcia: Niemcy, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie
Wyniki dotyczące sąsiadów są bardziej złożone. Niemców lubi 35 proc. badanych, ale niechęć deklaruje 32 proc. – to jeden z najbardziej spolaryzowanych wyników w zestawieniu. Z kolei w przypadku Ukraińców wskaźnik niechęci jest wyraźnie wysoki: 43 proc., przy 29 proc. sympatii.
Na dole rankingu znajdują się narodowości, wobec których dominują negatywne emocje: Białorusini i Romowie (po 46 proc. niechęci), a przede wszystkim Rosjanie, wobec których niechęć deklaruje 74 proc. badanych. Sympatia do Rosjan to zaledwie 7 proc. – różnica jest tu miażdżąca i trudno ją rozpatrywać poza kontekstem wojny i bezpieczeństwa.
Dużo obojętności, mało „nie wiem”
Warto zauważyć, że w wielu przypadkach znaczący odsetek odpowiedzi to „obojętność” – np. wobec Szwedów (37 proc.), Francuzów (36 proc.) czy Bułgarów (36 proc.). Oznacza to, że część ocen nie wynika z osobistych doświadczeń, lecz raczej z ogólnego obrazu danego kraju obecnego w mediach i kulturze.
Jak badano?
Wykres pochodzi z badania CBOS „Aktualne problemy i wydarzenia” (429), przeprowadzonego w dniach 8–20 stycznia 2026 r. na reprezentatywnej próbie 938 dorosłych mieszkańców Polski.
Jedno zdanie podsumowania? Włosi pozostają „bezpiecznym” faworytem polskich sympatii, a tam, gdzie wchodzą w grę wojna, napięcia i spory polityczne – rośnie dystans i niechęć.