Koszalin, Poland
wydarzenia

Gołoledź zbiera żniwo. SOR w Koszalinie przyjmuje pacjentów z urazami po poślizgnięciach

Autor Ala, fot. FB 3 godziny temu
Dzisiejsza gołoledź w regionie ma już swoje ofiary. Do koszalińskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego zaczęli zgłaszać się pacjenci, którzy ucierpieli na oblodzonych chodnikach i drogach. Najczęściej są to urazy typowe dla „ślizgawicy” złamania, ale nie tylko.

Jak informuje Marzena Sutryk, Rzecznik Prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie, w godzinach popołudniowych do SOR trafiali pacjenci z obrażeniami będącymi konsekwencją oblodzenia.

– W godzinach popołudniowych do Koszalińskiego SOR zgłaszali się pacjenci z obrażeniami, które są konsekwencją ślizgawicy, a więc ze złamaniami kończyn, ale też inne urazy, jak skręcenia, zwichnięcia, stłuczenia. Możemy się spodziewać, że to nie koniec – przekazuje Marzena Sutryk.

Najgorsze może być dopiero przed nami

Służby i meteorolodzy ostrzegają, że sytuacja na drogach i chodnikach nie poprawi się szybko. Według przekazywanych informacji ślisko ma być przez kolejne godziny, a utrzymujące się warunki mogą sprawić, że liczba poszkodowanych wzrośnie.

– Alerty pogodowe są jednoznaczne – ma być ślisko na chodnikach i drogach przez kolejne godziny, przynajmniej do jutra do południa – podkreśla rzeczniczka szpitala.

Uwaga na „niewidzialny lód”

Apel o ostrożność

W takich warunkach warto maksymalnie ograniczyć ryzyko: zwolnić tempo, wybierać bezpieczniejsze trasy, unikać biegu do autobusu, a jeśli to możliwe przełożyć część spraw do czasu poprawy pogody. Szczególnie ostrożne powinny być osoby starsze oraz wszyscy, którzy poruszają się po mieście z dziećmi.

Gołoledź, jak pokazują dzisiejsze zgłoszenia na SOR to nie tylko utrudnienia w ruchu, ale realne zagrożenie dla zdrowia. Jeśli prognozy się potwierdzą, najbliższe godziny będą kluczowe: zarówno dla służb walczących z oblodzeniem, jak i dla mieszkańców, którzy muszą zachować podwójną czujność.

Czytaj też

Marznące opady w Koszalinie. Ulice i chodniki jak „szklanka”

Ala, fot. Dominik Wasilewski - 4 godziny temu
Marznące opady sprawiły, że wiele ulic i chodników w mieście w krótkim czasie pokryło się warstwą lodu. Kierowcy i piesi mówią jednym głosem: jest „szklanka”. Nawierzchnie wyglądają niegroźnie, ale są skrajnie śliskie i zdradliwe. Największy problem przy marznących opadach polega na tym, że nie zawsze widać zagrożenie. Deszcz lub mżawka, które spadają przy temperaturze poniżej zera natychmiast zamarzają. Efekt? Po kilku minutach pojawia się cienka, twarda warstwa lodu, która skutecznie odbiera przyczepność oponom i stabilność butom. Na szczęście - póki co - w koszalińskim Szpitalnym Oddziale Ratunkowym nie zanotowano większej liczby ortopedycznych pacjentów.