Paszkowicz należy do grona artystów zaproszonych do udziału w projekcie „Reorientacje. Odsłona sztuki współczesnej” jako reprezentant młodego pokolenia podejmujący dialog z problemami poruszanymi przez uczestników Plenerów Osieckich w latach 1963–1981. Kontynuacją tego zaproszenia stała się jego indywidualna prezentacja na antresoli kameralna, ale intelektualnie gęsta, skonstruowana jak opowieść, w której główną bohaterką jest kolekcja osiecka.

Kolekcja jako bohaterka, nie tło
Wystawy dialogiczne z założenia nawiązują do dzieł lub problematyki obecnej na „Reorientacjach”. Trudno jednak o bardziej bezpośredni i wyrazisty dialog niż w przypadku Paszkowicza. Artysta od lat zainteresowany kolekcją osiecką i darzący ją szczególnym uznaniem – postanowił uczynić ją osią całej ekspozycji.

„Szczególnie bliska jest mi kolekcja osiecka – fenomen stworzony oddolnie i bez kuratorskiego rygoru, w oparciu o gest daru. To właśnie zaufanie, na którym zbudowano ten zbiór, stało się dla mnie punktem wyjścia: pokazało, że tożsamość kolekcji można budować na relacjach, a nie na narzuconych ramach” – podkreśla artysta.

To ważna deklaracja, bo ustawia ton całej wystawy. Paszkowicz nie traktuje muzeum jako neutralnej gabloty, a kolekcji jako zbiorku „rzeczy do pokazania”. Interesuje go, co wydarza się pomiędzy: pomiędzy gestem daru a podpisem na karcie inwentarzowej; pomiędzy dziełem a jego opisem; pomiędzy artystą a instytucją.

Nie tylko oglądanie — raczej zadawanie pytań
Celem projektu nie jest wyłącznie prezentacja wybranych prac ze zbioru Działu Sztuki Współczesnej. Poprzez umieszczenie dzieł w określonym kontekście i świadome zaaranżowanie przestrzeni, Paszkowicz stawia pytania o to, jak powstają kolekcje muzealne, jakie relacje łączą artystów z instytucjami oraz jak rozumieć własność i wspólnotowość zbiorów. W tle pobrzmiewa też temat pozornej obiektywności muzealnego języka – tego, w jaki sposób opis, metryczka, kategoryzacja potrafią nadać sens i rangę, a czasem także „ustawić” odbiór dzieła.

Nie bez znaczenia jest również zwrócenie uwagi na muzealne zaplecze: to, co zwykle niewidoczne, a w praktyce kluczowe. Wystawa przypomina, że muzeum to nie tylko sale ekspozycyjne, lecz także całe zaplecze instytucjonalne, które organizuje obieg sztuki, przechowuje ją, klasyfikuje, ubezpiecza, transportuje – i w ten sposób współtworzy jej wartość.

Magazyn wychodzi na światło dzienne
Na wyjątkowość propozycji Paszkowicza składa się kilka elementów. Po pierwsze, ekspozycja zbudowana jest głównie z prac „pożyczonych” z muzealnych magazynów czyli właśnie z kolekcji osieckiej. Po drugie, tworzy przestrzennie zaaranżowaną opowieść nie tylko o samych dziełach, lecz także o sposobach ich przechowywania i możliwościach eksponowania.

Artysta wykorzystuje elementy muzealnego zaplecza, na co dzień niedostępnego zwiedzającym: skrzynie do przechowywania zbiorów, karty inwentarzowe, materialne ślady administracyjnego życia dzieł. To gest, który działa na dwóch poziomach. Z jednej strony odczarowuje muzeum, pokazując jego „serce” – zwykle schowane za drzwiami magazynów. Z drugiej strony buduje opowieść o tym, że sztuka to nie tylko obraz czy obiekt, ale też cała sieć praktyk instytucjonalnych.
„Chciałem tym wskazać obszar muzeum, który na co dzień pozostaje niewidoczny dla zwiedzających, a który w istocie stanowi jego serce” – zaznacza Paszkowicz.
Lekkość, humor i „pułapki poznawcze”
Choć temat wystawy brzmi poważnie, sama ekspozycja nie zamyka się w tonie akademickiego wykładu. Przeciwnie: w tej propozycji jest zaskakująca lekkość i otwartość na widza. Pojawiają się elementy humoru oraz swoiste pułapki poznawcze gra z iluzją naukowości, obiektywności i bezstronności. Jednym z przykładów jest tekst stylizowany na naukową publikację: forma, która zwykle narzuca ton autorytetu, tutaj zostaje subtelnie podważona, pokazując, jak łatwo język może udawać neutralność.
To wszystko sprawia, że widz nie tylko ogląda, ale też zaczyna się zastanawiać: co w muzeum jest „naturalne”, a co jest konstruktem? Co wynika z samego dzieła, a co z instytucjonalnej ramy? I gdzie w tym wszystkim jest miejsce na wspólnotę – tę obiecaną w tytule „kolekcję wspólną”?

Otwarcie z „Reorientacji” i oprowadzania w kameralnych grupach
Ze względu na ograniczoną przestrzeń antresoli oraz charakter ekspozycji, otwarcie odbyło się w przestrzeni wystawy „Reorientacje”. Dopiero potem zwiedzający, w kilkunastoosobowych grupach, udawali się na antresolę, gdzie Paszkowicz prowadził krótkie, ale treściwe oprowadzania. Pytań nie brakowało publiczność dopytywała zarówno o konkretne rozwiązania, jak i o ideę stojącą za całością. Co znamienne, rozmowy nie kończyły się wraz z oficjalną częścią wernisażu: artysta długo jeszcze dyskutował z zainteresowanymi i oprowadzał osoby, którym nie udało się dotrzeć punktualnie.
Wrażenie po otwarciu było jednoznaczne: to wystawa, która uruchamia myślenie i zostawia widza z pytaniami dokładnie takimi, które zwykle pojawiają się dopiero „po drodze” między salą a magazynem.
Początek cyklu: dialogi młodego pokolenia
„Co nasze to wasze. Kolekcja wspólna” jest pierwszą wystawą z planowanego cyklu ekspozycji dialogicznych. Przed publicznością kolejne prezentacje artystów młodego pokolenia, których prace można oglądać na wystawie „Reorientacje. Odsłona kolekcji sztuki współczesnej”. Jeśli pierwszy rozdział cyklu stawia poprzeczkę w tak ciekawy sposób — nie tylko estetycznie, ale i konceptualnie to zapowiada się, że Koszalin będzie w najbliższym czasie ważnym miejscem rozmowy o tym, czym dzisiaj jest muzeum, kolekcja i wspólnota patrzenia.