Strachomino pod lupą służb
W komunikacie urzędu gminy Będzino władze napisały, że odnotowano powtarzające się zgłoszenia o obecności dużego drapieżnika w kompleksie leśnym między Strachominem a Wierzchominem. Zwierzę zaobserwowano również na obszarze przyrodniczego rezerwatu Warnie Bagno. Samorządowcy nie podają, skąd wziął się tam tak egzotyczny kot, choć podobne przypadki w Polsce często wiązano z ucieczkami z nielegalnych hodowli lub nieodpowiednio zabezpieczonych obiektów.
Alarm wszczęto po serii zgłoszeń mieszkańców, które – jak podkreślają władze – potraktowano poważnie. Służby leśne i policja monitorują teren i próbują zweryfikować informacje o kotowatym. Samorządowcy przyznają, że podobne sygnały pojawiały się już jesienią poprzedniego roku, co może sugerować powtórzenie wcześniejszych obserwacji. Na razie nie udało się ustalić gatunku ani liczby zwierząt.
Zalecenia dla mieszkańców i apel o rozwagę
Władze gminy podkreślają, że priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców. W opublikowanym komunikacie napisano, że istnieje „potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa” i zaapelowano, aby nie wchodzić do lasu do odwołania oraz zachować szczególną ostrożność w rejonach przyległych do terenów leśnych. Samorządowcy proszą również o niewypuszczanie zwierząt domowych i gospodarskich bez nadzoru, niezbliżanie się do drapieżnika w przypadku jego zauważenia oraz niepodejmowanie prób fotografowania ani płoszenia zwierzęcia. Podobne zalecenia powtarzają inne portale informacyjne.
Osoby, które natkną się na zwierzę, powinny zgłaszać obserwacje pod numer alarmowy 112 lub do właściwego nadleśnictwa. „Sytuacja jest monitorowana przez odpowiednie służby, które będą na bieżąco informować o swoich działaniach” – podkreślono w komunikacie. Władze apelują również o rozwagę w komentowaniu sprawy. Każde zgłoszenie jest weryfikowane, ale brak oficjalnego potwierdzenia gatunku sprawia, że w grę wchodzą także pomyłki wynikające z obserwowania zwierząt z dużej odległości. Mieszkańcom zaleca się zachowanie spokoju oraz bezwzględne stosowanie się do zaleceń – w przypadku rzeczywistej obecności dużego drapieżnika nawet przypadkowe spotkanie może być niebezpieczne.
Dlaczego takie informacje wracają?
To nie pierwszy raz, gdy w Polsce pojawia się alarm dotyczący egzotycznego drapieżnika. W ostatnich latach w różnych regionach kraju odnotowywano zgłoszenia o pumach, jaguarach czy innych „kotach wielkości dużego psa”. W większości przypadków okazywały się one pomyłkami – za „egzotyczne koty” brano z daleka psy, rysie albo dziki. Mimo to każde podobne zgłoszenie traktowane jest poważnie, ponieważ w Polsce istnieją prywatne hodowle dzikich zwierząt, z których zwierzęta mogą uciekać.
Specjaliści zauważają, że nawet jeśli w pomorskim lesie rzeczywiście pojawił się egzotyczny drapieżnik, długo nie przetrwa on zimowej pogody – szczególnie podczas nadchodzących mrozów. „Gepard długo nie pożyje, puma też, jeśli jest sama i przyjdą mrozy poniżej ‑20°C” – komentował w mediach społecznościowych jeden z internautów, nawiązując do ostrzeżeń IMGW o zbliżającym się siarczystym mrozie w regionie.
Podsumowanie
Komunikat władz gminy Będzino, powtórzony przez ogólnopolskie media, pokazuje, że w sytuacji potencjalnego zagrożenia nawet niepotwierdzone obserwacje są traktowane z pełną powagą. Niezależnie od tego, czy w lasach rzeczywiście grasuje puma lub gepard, czy też do czynienia mamy z błędną identyfikacją, apel o zachowanie ostrożności i współpracę z leśnikami i służbami pozostaje aktualny. W takiej sytuacji – jak podkreślają samorządowcy – lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza gdy w pobliżu znajdują się rezerwaty przyrody, a zima nie ułatwia życia nawet rodzimym gatunkom.