Koszalin, Poland
wydarzenia

Koty pod kontrolą, schronisko pod lupą. Rada ds. Zwierząt w Koszalinie po pierwszym posiedzeniu roku

Autor Ala za FB/Rada ds zwierząt 30 Stycznia 2026 godz. 3:44
Za nami pierwsze w tym roku posiedzenie Rady ds. Zwierząt w Koszalinie. Spotkanie poświęcono najważniejszym zagadnieniom związanym z ochroną i dobrostanem zwierząt na terenie miasta. Była to okazja zarówno do podsumowania dotychczasowych działań, jak i omówienia planów na kolejne miesiące – ze szczególnym naciskiem na rozwiązania systemowe oraz współpracę pomiędzy podmiotami zaangażowanymi w opiekę nad zwierzętami.

Sterylizacja i kastracja kotów bezdomnych ruszy w lutym

Jednym z kluczowych tematów posiedzenia był termin rozpoczęcia programu sterylizacji i kastracji kotów bezdomnych. Ustalono, że zabiegi – w tym również kastracja aborcyjna – rozpoczną się w lutym.

Warunkiem wykonania zabiegu będzie uzyskanie skierowania wydawanego przez Urząd Miejski w Koszalinie. Ma to uporządkować procedury, zapewnić nadzór nad realizacją programu oraz przejrzyste i racjonalne wykorzystanie środków publicznych. Działania te mają ograniczyć populację kotów wolno żyjących i bezdomnych, poprawić ich dobrostan oraz zmniejszyć problemy wynikające z niekontrolowanego rozmnażania – także w kontekście bezpieczeństwa sanitarnego i wpływu na środowisko.

Interwencje wobec dzikich zwierząt i trwające postępowanie przetargowe

Podczas posiedzenia poruszono również kwestie dotyczące dzikich zwierząt. Obecnie interwencje w tym zakresie realizuje Fundacja Larus, która zabezpiecza zwierzęta wymagające pomocy i udziela wsparcia w sytuacjach kryzysowych.

Jednocześnie trwa postępowanie przetargowe, którego celem jest wyłonienie nowego wykonawcy odpowiedzialnego za zadania związane z interwencjami wobec dzikich zwierząt na terenie miasta. Ma to zapewnić ciągłość działań oraz utrzymanie wysokiej jakości świadczonych usług.

Schronisko i wolontariat: bezpieczeństwo i zasady współpracy

W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele schroniska dla zwierząt oraz wolontariatu. Ważnym punktem obrad była dyskusja na temat funkcjonowania schroniska, współpracy z wolontariuszami oraz zasad bezpiecznego wyprowadzania zwierząt na spacery. Szczególny nacisk położono na bezpieczeństwo zwierząt, wolontariuszy i mieszkańców, a także na konsekwentne przestrzeganie zasad sanitarnych.

Kierowniczka schroniska wyjaśniła, że działalność placówki opiera się na obowiązujących przepisach prawa, w tym na Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 23 czerwca 2004 r. dotyczącym szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla prowadzenia schronisk dla zwierząt. Koszalińskie schronisko funkcjonuje jako jednostka budżetowa i podlega cyklicznym kontrolom Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej, co ma być gwarancją spełniania wymogów weterynaryjnych, organizacyjnych i sanitarnych.

Podkreślono również, że zwierzęta w schronisku mają zapewnione odpowiednie warunki bytowe – m.in. ciepłe, ogrzewane boksy, stały dostęp do opieki weterynaryjnej oraz bieżący nadzór wykwalifikowanego personelu. Obowiązujący regulamin funkcjonowania schroniska i wolontariatu ma porządkować zasady pracy placówki, zwiększać bezpieczeństwo ludzi i zwierząt oraz wspierać bezpieczeństwo sanitarne.

Wspólne działania na rzecz adopcji i odpowiedzialnej opieki

Część członków Rady ds. Zwierząt na co dzień współpracuje ze schroniskiem, angażując się m.in. w poszukiwanie domów adopcyjnych, prowadzenie domów tymczasowych oraz akcje promujące adopcję i odpowiedzialną opiekę nad zwierzętami. To doświadczenie – jak podkreślano – pozwala oceniać funkcjonowanie placówki zarówno praktycznie, jak i merytorycznie.

Apel o odpowiedzialność w ocenie pracy schroniska

Na zakończenie posiedzenia zwrócono uwagę na potrzebę rozsądnej i odpowiedzialnej dyskusji dotyczącej opieki nad zwierzętami w mieście.

Podkreślono, że konstruktywny dialog oparty na faktach i wiedzy sprzyja realnej poprawie dobrostanu zwierząt oraz skutecznej współpracy między instytucjami, organizacjami i mieszkańcami. Jednocześnie zaapelowano o rozwagę w ocenianiu pracy schroniska – zwłaszcza przez osoby, które nie znają specyfiki działania tego typu jednostek ani przepisów wyznaczających ramy ich funkcjonowania.

Czytaj też

„Zamiast hejtu – fakty”. Miasto i schronisko „Leśny Zakątek” odpowiadają na internetową burzę

Art, fot. FB/Tomasz Bernacki, Radek Koleśnik / UM Koszalin - 5 Lutego 2026 godz. 20:36
Ostatnie kilkanaście dni pokazało, jak szybko internet potrafi wydać wyrok. Wystarczy kilka emocjonalnych wpisów, powielanych z prędkością udostępnień, by instytucja nawet taka, której sens istnienia opiera się na pomocy najsłabszym znalazła się w ogniu oskarżeń. Tak stało się z koszalińskim schroniskiem dla bezdomnych zwierząt „Leśny Zakątek”. W sieci pojawiła się fala zarzutów, a temperatura dyskusji rosła z dnia na dzień. W czwartek w obronie placówki stanęli władze miasta, radni, pracownicy i wolontariusze. Wiceprezydent Koszalina Tomasz Bernacki nie ukrywał, że to, co wydarzyło się wokół schroniska, było dla jego zespołu doświadczeniem bolesnym. – Ostatnie dni przyniosły wiele emocji wokół schroniska Leśny Zakątek. Dla pracowników i wolontariuszy była to trudna i, co chcę jasno podkreślić niesprawiedliwa nagonka – mówił. Niesprawiedliwość, to słowo padało wielokrotnie. Bo kiedy celem ataku stają się ludzie, którzy na co dzień sprzątają boksy, leczą zwierzęta i pracują z psami po przejściach, łatwo zapomnieć, że hejt ma realne skutki i zniechęca, wypala, odbiera sens pracy. A przecież tu stawką są nie statystyki i komentarze, tylko żywe stworzenia. „Schronisko to nie zoo”. Dlaczego nie ma swobodnego wstępu? Jednym z głównych zarzutów było to, że do schroniska nie można wejść jak do parku. Swobodnie spacerować między boksami, oglądać psy „na miejscu” i podejmować decyzję na gorąco. Dla części internautów był to dowód „zamykania się” i „ukrywania czegoś”. Schronisko odpowiada wprost: to nie kwestia niechęci do ludzi, tylko bezpieczeństwa i dobrostanu zwierząt. Daria Szmaro, behawiorystka pracująca w koszalińskim schronisku, tłumaczyła, że ograniczenia wprowadzono po konkretnych sytuacjach z przeszłości. – Wcześniej dochodziło do sytuacji, w których ktoś wrzucał kości do boksów, wkładał ręce między kraty albo, chcąc sprawdzić „poziom agresywności psa”, kopał w kraty boksu – podawała przykłady nieodpowiednich zachowań.  Takie zachowania to nie tylko stres dla zwierząt, ale realne zagrożenie dla ludzi. Psy przebywają na swoim terenie, często po traumach, zaniedbaniach, z trudną historią. Każde wejście osób postronnych może eskalować napięcie, prowokować niebezpieczne reakcje i burzyć to, co w schronisku najcenniejsze: rutynę, dzięki której zwierzęta w ogóle funkcjonują. – Jeśli ktoś jest zainteresowany adopcją, ma możliwość zobaczenia konkretnych psiaków w boksach, ale nie może odbywać się to w ten sposób, że ktoś przychodzi i mówi: „Dzień dobry, chcę sobie tam pochodzić” – podkreślała. Adopcja to proces, nie „od klatki” Wiele emocji wywołało też samo słowo „adopcja”. W internetowych komentarzach przewijało się oczekiwanie prostego schematu: przychodzę, wybieram, zabieram. Schronisko mówi: tak się nie powinno i po prostu nie da robić. – Adopcja psów to nie wejście do sklepu, wybór najładniejszego i powrót do domu z wybranym zwierzęciem. To proces, długotrwały, zajmujący czasem nawet miesiąc. To odpowiedzialność nie tylko przyjmującego psa, ale też nasza, schroniska – tłumaczyła behawiorystka. Według schroniska praktyka „adopcji od klatki” często kończy się zwrotami, a każdy zwrot to kolejna trauma dla psa i dla człowieka. Dlatego procedura zaczyna się od rozmowy i ankiety, a dopiero potem dobierany jest pies, który ma realną szansę dopasować się do warunków nowego domu. To podejście nie jest „utrudnianiem”. To minimalizowanie cierpienia. Wolontariat: liczby, które studzą emocje Wątpliwości dotyczyły również wolontariatu. Pojawiały się opinie, że szkoleń jest za mało i że dostęp do pomocy w schronisku jest ograniczany. Kierowniczka schroniska, Iwona Lewandowska podała konkretne dane: w ubiegłym roku przeszkolono 116 osób, z czego 48 podpisało porozumienie. Jednocześnie aktywność wolontariuszy bywa różna. Część osób nie pojawia się wcale, część przychodzi sporadycznie. Nabór trwa przez cały rok, a proces jest etapowy, bo praca ze zwierzętami wymaga przygotowania i odpowiedzialności. Kontrole bez zastrzeżeń i zapowiedź nowej strony Wiceprezydent Tomasz Bernacki poinformował, że niezapowiedziana kontrola z 28 stycznia nie wykazała nieprawidłowości. – Zwierzęta są dogrzane, karmione i leczone – zapewnił.  Schronisko podkreśla też, że jako jednostka miejska przeszło pozytywne kontrole weterynaryjne, a wkrótce uruchomi nową stronę internetową. Ma ona zawierać aktualne informacje oraz zdjęcia zwierząt przeznaczonych do adopcji tak, by osoby zainteresowane mogły zobaczyć je wcześniej i rozpocząć kontakt w uporządkowany sposób. W „Leśnym Zakątku” przebywa obecnie 167 psów i 65 kotów, a budżet placówki na 2026 rok wynosi ponad 3 miliony złotych. To liczby, które pokazują skalę odpowiedzialności i to, jak łatwo jest rzucić oskarżenie, a jak trudno prowadzić codzienną, żmudną pracę. Zamiast emocji – rozmowa. Zamiast oskarżeń – współpraca Najbardziej empatyczny wymiar tej historii nie dotyczy jednak samego schroniska. Dotyczy nas, odbiorców. Tego, jak łatwo łapiemy narrację „sensacji” i jak rzadko czekamy na fakty. W internecie wszystko jest szybkie: komentarz, osąd, etykieta. Tymczasem opieka nad zwierzętami jest powolna, mozolna i pełna procedur. Po to, by nie robić krzywdy kolejnymi pochopnymi decyzjami. Wiceprezydent Bernacki podsumował to prostym przesłaniem, które warto powtarzać nie tylko przy tej okazji: Zamiast hejtu – fakty. Zamiast emocji – rozmowa. Zamiast oskarżeń – współpraca. Bo schronisko to nie miejsce do internetowych bitew. To miejsce, w którym codziennie walczy się o spokój, zdrowie i nowe życie dla tych, którzy sami nie potrafią się obronić.