Od pomysłu w gazecie do narodowego zwyczaju
Początki Dnia Babci w Polsce sięgają lat 60. XX wieku. Impuls przyszedł z mediów: tygodnik „Kobieta i Życie” oraz „Express Wieczorny” promowały ideę uhonorowania babć, a wśród osób wskazywanych jako pomysłodawca pojawia się Kazimierz Flieger. W 1964 roku na łamach prasy pojawiły się życzenia, symboliczny gest, który z czasem przerodził się w coś znacznie większego: w zwyczaj wspólny dla niemal każdego domu.
W opowieści o narodzinach święta jest też scena teatralna i wielka aktorka. 21 stycznia 1965 roku w Poznaniu wystawiono sztukę „Drzewa umierają stojąc” Alejandro Casony. Jedną z głównych ról, rolę babci zagrała Mieczysława Ćwiklińska, świętująca wówczas swoje 85. urodziny. Po spektaklu miały pojawić się kwiaty i tort z napisem „Dla Babci”, a rok później prasa pomogła przypieczętować datę: 21 stycznia zaczął funkcjonować jako Dzień Babci w całym kraju.
A potem przyszła naturalna para: 22 stycznia – Dzień Dziadka, który w Polsce zaczął torować sobie drogę dopiero pod koniec lat 80. W 1987 roku Telewizja Polska ogłosiła konkurs na datę święta dziadków. Pierwszy wybór (30 maja) nie chwycił społecznie. Wygrała bliskość i logika kalendarza: dzień po babci.
To ciekawe, jak łatwo przyjmujemy zwyczaje, które odpowiadają na prostą potrzebę: powiedzieć „dziękuję” ludziom, którzy przez lata mówili to samo nam czynami, nie słowami.
Kwiaty, laurki i… czuła infrastruktura rodziny
Wiele osób traktuje te dwa styczniowe dni jako sympatyczny obyczaj dla dzieci: przedszkolny występ, wierszyk i piosenka. Ale w praktyce Dzień Babci jest czymś więcej. To święto niewidzialnej pracy. Tej, która trzyma rodziny w całości.
Babcie (i dziadkowie) często są logistyką życia: odbiór z przedszkola, obiad, „tylko na chwilę, bo ja muszę do lekarza”, dyżur w chorobie, opowieść na dobranoc, a czasem ciche ratowanie domowego budżetu. Wdzięczność wyrażona raz w roku bywa piękna, ale bywa też alibi: „pamiętałem, zadzwoniłem”, a potem znowu pęd.
Tu pojawia się pytanie, którego publicystyka nie może ominąć: czy Dzień Babci nie jest dziś bardziej świętem sumienia niż tradycji? Bo przecież kwiaty i laurka to gest, a gest jest najsilniejszy, kiedy idzie za nim relacja.
Dawniej w wielu domach dziadkowie byli autorytetem nie do podważenia nie tylko w sprawach rodzinnych, ale i społecznych. Przekazywali historię, wartości, wzorce zachowań. Uczyli cierpliwości i „jak się robi rzeczy porządnie”. W polskiej tradycji mieli też rolę strażników języka, obyczaju i pamięci.
Współcześnie ten obraz nie zniknął, ale się skomplikował. Dzisiejsi dziadkowie częściej mają własne tempo: pracują, podróżują, dbają o zdrowie, mają pasje, prowadzą auta, bywają w świecie bardziej niezależni. I dobrze. Z drugiej strony to właśnie na nich nadal często spada część ciężaru opieki, gdy systemowo brakuje żłobków, elastycznej pracy czy dostępnych usług wsparcia.
A jest jeszcze jedna zmiana: dziadkowie uczą, ale i uczą się. Od wnuków technologii, nowych języków, nowych wrażliwości. Ten dialog międzypokoleniowy jest dziś bezcenny, bo rzadko kiedy żyjemy w społeczeństwie tak podzielonym na bańki: informacyjne, kulturowe, światopoglądowe. Babcia i wnuk potrafią tę bańkę przekłuć jednym zdaniem: „opowiedz mi”, „pokaż mi”, „a jak ty to widzisz?”.
Święto w świecie: różne daty, ta sama potrzeba
Nie tylko Polska próbuje nazwać wdzięczność w kalendarzu. W wielu krajach święta dziadków wypadają w innych terminach: we Włoszech (Festa dei Nonni) obchodzi się je 2 października, w USA i Kanadzie, w ramach National Grandparents Day, zwykle w okolicach września (powiązanych z Świętem Pracy), a symbolem jest niezapominajka. We Francji Dzień Babci przypada w pierwszą niedzielę marca, a święto dziadków w pierwszą niedzielę października. Ciekawostką jest też bułgarski kontekst „baba” słowa znaczącego zarówno „babcia”, jak i tradycyjnie „położna” oraz obchody związane z tą rolą.
Różne daty, różne powody, ale sens podobny: starsze pokolenie jest fundamentem, który łatwo uznać za oczywisty aż do dnia, kiedy nagle go brakuje.
Dziś nie chodzi o to, żeby odbierać urok laurkom i kwiatom. One są ważne, bo mają w sobie dziecięcą prawdę: „jesteś dla mnie kimś dobrym”. Ale jeśli Dzień Babci ma być czymś więcej niż sezonowym wzruszeniem, warto dodać do niego prosty, dorosły element: zadzwoń i posłuchaj (nie „jak zdrowie?”, tylko „co ci ostatnio sprawiło radość?”), zapisz jedną historię z życia babci – taką, którą kiedyś będziesz opowiadać dalej, zapytaj o potrzeby, nie tylko o samopoczucie, zaproponuj wspólny czas bez pośpiechu: spacer, herbata, album ze zdjęciami i jeśli możesz pomóż w sprawach, które męczą: lekarz, urzędy, telefon, zakupy online.
Bo wdzięczność to nie emocja. Wdzięczność to praktyka.
Dziś jest 21 stycznia – Dzień Babci. Jutro 22 stycznia, Dzień Dziadka. Dwa dni, które są jak przypomnienie: że dom to nie metry i meble, tylko ludzie, którzy umieli zrobić z codzienności coś bezpiecznego. I że czasem najważniejszym prezentem jest ten, którego nie da się zapakować: obecność, ciekawość i pamięć.
Wszystkim Babciom i Dziadkom: zdrowia, spokoju i tego, żeby ich miłość wracała do nich nie tylko od święta.