Koszalin, Poland
wydarzenia

„Państwa serca wypełniły nasze magazyny”. Leśny Zakątek w Koszalinie dziękuje za dary i czasowo wstrzymuje przyjmowanie części tekstyliów

Autor Art, fot. FB/ Leśny Zakątek w Koszalinie 20 Stycznia 2026 godz. 11:15
W Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt „Leśny Zakątek” w Koszalinie ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem wyjątkowej mobilizacji mieszkańców, szkół i darczyńców. Efekt? Magazyny schroniska dosłownie pękają w szwach. – Państwa wielkie i gorące serca dosłownie wypełniły nasze magazyny! Dla naszych podopiecznych spłynęło tyle darów, że brakuje nam już miejsca na tekstylia – mówi Iwona Lewandowska, kierowniczka schroniska „Leśny Zakątek”.

Zbiórki przyniosły ogromny odzew

Jak podkreśla kierownictwo schroniska, dzięki licznym zbiórkom "Akcja Zima" placówka ma obecnie spore zapasy koców, kołder i innych tekstyliów. To realne wsparcie w codziennej opiece nad psami i kotami, szczególnie w sezonie zimowym.

– Bardzo dziękujemy za ogromne wsparcie i pamięć o naszych psach i kotach.  Dzięki wspaniałym zbiórkom mamy obecnie spore pełne magazyny tekstyliów – podkreśla Iwona Lewandowska.

Ważna informacja: przerwa w przyjmowaniu tekstyliów (poza kocami)

Na najbliższy miesiąc „Leśny Zakątek” wstrzymuje przyjmowanie innych tekstyliów niż koce. – To tylko czasowe wstrzymanie, bo nasze magazyny nie są przecież z gumy. Cały czas prosimy o koce, bo te są najbardziej dla nas i naszych podopiecznych przydatne – wyjaśnia kierowniczka. – Oczywiście z chęcią pomożemy innym schroniskom czy fundacjom. Prosimy jedynie o kontakt i podzielimy się darami. Przecież zawsze chodzi o troskę o zwierzęta - zapewnia kierowniczka. 

Dostawy z wcześniejszych akcji – konieczne uzgodnienie

Placówka prosi również, aby dostawy wynikające z wcześniej zorganizowanych zbiórek były wcześniej uzgadniane. – Dostawy zorganizowanych już wcześniej zbiórek prosimy uzgadniać z biurem schroniska – apeluje schronisko.

„Leśny Zakątek” dziękuje wszystkim, którzy wsparli zwierzęta, i przypomina: nawet jeśli magazyn tekstyliów jest pełny, pomoc nadal może być mądra i dobrze skoordynowana – tak, by trafiała dokładnie w to, czego schronisko potrzebuje w danym momencie.

Czytaj też

„Zamiast hejtu – fakty”. Miasto i schronisko „Leśny Zakątek” odpowiadają na internetową burzę

Art, fot. FB/Tomasz Bernacki, Radek Koleśnik / UM Koszalin - 5 Lutego 2026 godz. 20:36
Ostatnie kilkanaście dni pokazało, jak szybko internet potrafi wydać wyrok. Wystarczy kilka emocjonalnych wpisów, powielanych z prędkością udostępnień, by instytucja nawet taka, której sens istnienia opiera się na pomocy najsłabszym znalazła się w ogniu oskarżeń. Tak stało się z koszalińskim schroniskiem dla bezdomnych zwierząt „Leśny Zakątek”. W sieci pojawiła się fala zarzutów, a temperatura dyskusji rosła z dnia na dzień. W czwartek w obronie placówki stanęli władze miasta, radni, pracownicy i wolontariusze. Wiceprezydent Koszalina Tomasz Bernacki nie ukrywał, że to, co wydarzyło się wokół schroniska, było dla jego zespołu doświadczeniem bolesnym. – Ostatnie dni przyniosły wiele emocji wokół schroniska Leśny Zakątek. Dla pracowników i wolontariuszy była to trudna i, co chcę jasno podkreślić niesprawiedliwa nagonka – mówił. Niesprawiedliwość, to słowo padało wielokrotnie. Bo kiedy celem ataku stają się ludzie, którzy na co dzień sprzątają boksy, leczą zwierzęta i pracują z psami po przejściach, łatwo zapomnieć, że hejt ma realne skutki i zniechęca, wypala, odbiera sens pracy. A przecież tu stawką są nie statystyki i komentarze, tylko żywe stworzenia. „Schronisko to nie zoo”. Dlaczego nie ma swobodnego wstępu? Jednym z głównych zarzutów było to, że do schroniska nie można wejść jak do parku. Swobodnie spacerować między boksami, oglądać psy „na miejscu” i podejmować decyzję na gorąco. Dla części internautów był to dowód „zamykania się” i „ukrywania czegoś”. Schronisko odpowiada wprost: to nie kwestia niechęci do ludzi, tylko bezpieczeństwa i dobrostanu zwierząt. Daria Szmaro, behawiorystka pracująca w koszalińskim schronisku, tłumaczyła, że ograniczenia wprowadzono po konkretnych sytuacjach z przeszłości. – Wcześniej dochodziło do sytuacji, w których ktoś wrzucał kości do boksów, wkładał ręce między kraty albo, chcąc sprawdzić „poziom agresywności psa”, kopał w kraty boksu – podawała przykłady nieodpowiednich zachowań.  Takie zachowania to nie tylko stres dla zwierząt, ale realne zagrożenie dla ludzi. Psy przebywają na swoim terenie, często po traumach, zaniedbaniach, z trudną historią. Każde wejście osób postronnych może eskalować napięcie, prowokować niebezpieczne reakcje i burzyć to, co w schronisku najcenniejsze: rutynę, dzięki której zwierzęta w ogóle funkcjonują. – Jeśli ktoś jest zainteresowany adopcją, ma możliwość zobaczenia konkretnych psiaków w boksach, ale nie może odbywać się to w ten sposób, że ktoś przychodzi i mówi: „Dzień dobry, chcę sobie tam pochodzić” – podkreślała. Adopcja to proces, nie „od klatki” Wiele emocji wywołało też samo słowo „adopcja”. W internetowych komentarzach przewijało się oczekiwanie prostego schematu: przychodzę, wybieram, zabieram. Schronisko mówi: tak się nie powinno i po prostu nie da robić. – Adopcja psów to nie wejście do sklepu, wybór najładniejszego i powrót do domu z wybranym zwierzęciem. To proces, długotrwały, zajmujący czasem nawet miesiąc. To odpowiedzialność nie tylko przyjmującego psa, ale też nasza, schroniska – tłumaczyła behawiorystka. Według schroniska praktyka „adopcji od klatki” często kończy się zwrotami, a każdy zwrot to kolejna trauma dla psa i dla człowieka. Dlatego procedura zaczyna się od rozmowy i ankiety, a dopiero potem dobierany jest pies, który ma realną szansę dopasować się do warunków nowego domu. To podejście nie jest „utrudnianiem”. To minimalizowanie cierpienia. Wolontariat: liczby, które studzą emocje Wątpliwości dotyczyły również wolontariatu. Pojawiały się opinie, że szkoleń jest za mało i że dostęp do pomocy w schronisku jest ograniczany. Kierowniczka schroniska, Iwona Lewandowska podała konkretne dane: w ubiegłym roku przeszkolono 116 osób, z czego 48 podpisało porozumienie. Jednocześnie aktywność wolontariuszy bywa różna. Część osób nie pojawia się wcale, część przychodzi sporadycznie. Nabór trwa przez cały rok, a proces jest etapowy, bo praca ze zwierzętami wymaga przygotowania i odpowiedzialności. Kontrole bez zastrzeżeń i zapowiedź nowej strony Wiceprezydent Tomasz Bernacki poinformował, że niezapowiedziana kontrola z 28 stycznia nie wykazała nieprawidłowości. – Zwierzęta są dogrzane, karmione i leczone – zapewnił.  Schronisko podkreśla też, że jako jednostka miejska przeszło pozytywne kontrole weterynaryjne, a wkrótce uruchomi nową stronę internetową. Ma ona zawierać aktualne informacje oraz zdjęcia zwierząt przeznaczonych do adopcji tak, by osoby zainteresowane mogły zobaczyć je wcześniej i rozpocząć kontakt w uporządkowany sposób. W „Leśnym Zakątku” przebywa obecnie 167 psów i 65 kotów, a budżet placówki na 2026 rok wynosi ponad 3 miliony złotych. To liczby, które pokazują skalę odpowiedzialności i to, jak łatwo jest rzucić oskarżenie, a jak trudno prowadzić codzienną, żmudną pracę. Zamiast emocji – rozmowa. Zamiast oskarżeń – współpraca Najbardziej empatyczny wymiar tej historii nie dotyczy jednak samego schroniska. Dotyczy nas, odbiorców. Tego, jak łatwo łapiemy narrację „sensacji” i jak rzadko czekamy na fakty. W internecie wszystko jest szybkie: komentarz, osąd, etykieta. Tymczasem opieka nad zwierzętami jest powolna, mozolna i pełna procedur. Po to, by nie robić krzywdy kolejnymi pochopnymi decyzjami. Wiceprezydent Bernacki podsumował to prostym przesłaniem, które warto powtarzać nie tylko przy tej okazji: Zamiast hejtu – fakty. Zamiast emocji – rozmowa. Zamiast oskarżeń – współpraca. Bo schronisko to nie miejsce do internetowych bitew. To miejsce, w którym codziennie walczy się o spokój, zdrowie i nowe życie dla tych, którzy sami nie potrafią się obronić.

Kontrole w schroniskach. „Leśny Zakątek”: Wypadliśmy bardzo dobrze, była tylko jedna uwaga

Art, fot. Dominik Wasilewski - 29 Stycznia 2026 godz. 10:40
W całym kraju trwa fala doraźnych kontroli w schroniskach dla zwierząt. Jak poinformował w czwartek główny lekarz weterynarii Paweł Meyer, służby weterynaryjne przeprowadziły dotąd 368 kontroli, a w 40 placówkach stwierdzono nieprawidłowości (dwie kontrole są jeszcze w toku). Wyniki przedstawiono podczas konferencji w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie, z udziałem wiceministrów Jacka Czerniaka (MRiRW) i Tomasza Szymańskiego (MSWiA). Wśród kontrolowanych placówek znalazło się także koszalińskie schronisko „Leśny Zakątek”. – Tak, my także wczoraj mieliśmy doraźną kontrolę weterynaryjną – potwierdza Iwona Lewandowska, kierowniczka schroniska. – Nasze schronisko wypadło bardzo dobrze. W pokontrolnym raporcie otrzymaliśmy tylko jedną uwagę dotyczącą dezynsekcji pomieszczeń, w których przebywają zwierzęta – dodaje. Jak wyjaśnia, uwaga wynika z praktycznych ograniczeń. – Jej powodem jest z jednej strony nasza sytuacja lokalowa, a z drugiej przepełnienie schroniska i krótki czas ważności środków przeznaczonych do dezynsekcji. Mówiąc wprost nie jesteśmy w stanie w jednym czasie przenieść wszystkich zwierząt do innych pomieszczeń, by wykonać ten zabieg – tłumaczy Lewandowska.   Ogólnopolska akcja 368 kontroli w schroniskach dla zwierząt przeprowadziły w ostatnim czasie organy terenowe oraz wojewódzcy i powiatowi lekarze weterynarii – poinformował w czwartek główny lekarz weterynarii Paweł Meyer. W 40 placówkach stwierdzono nieprawidłowości, a dwie kontrole są jeszcze w toku.   Co sprawdzano podczas kontroli? Jak przekazał główny lekarz weterynarii, kontrole zlecono m.in. w związku z warunkami pogodowymi i koniecznością weryfikacji, czy zwierzęta mają zapewnione właściwe warunki bytowe. Skupiano się na standardach utrzymania i zabezpieczenia zwierząt w okresie trudniejszym pogodowo. Meyer poinformował także, że sam nadzór wojewódzkiego lekarza weterynarii przeprowadził cztery kontrole – w przypadku czterech schronisk wydano już decyzje, a kolejne mają być wydawane „niezwłocznie”.   Zapowiedź: audyt wszystkich schronisk w 2026 roku Jedną z najważniejszych deklaracji po konferencji była zapowiedź przeprowadzenia w bieżącym roku audytu wszystkich schronisk w Polsce. Ma on dotyczyć m.in. systemu nadzoru i procedur kontrolnych tak, by ocenić, co działa, a co wymaga zmian. Temat warunków w schroniskach wrócił na pierwsze strony mediów po doniesieniach o nieprawidłowościach w wybranych placówkach, m.in. po sprawie schroniska w Sobolewie (Mazowsze), które zostało zamknięte decyzją właściwych służb. Równolegle głośno było także o sprawie schroniska w Bytomiu, gdzie prowadzone jest postępowanie dotyczące podejrzeń znęcania się nad zwierzętami. Rejestr i czipowanie zwierząt  Podczas konferencji padły również informacje o pracach nad rozwiązaniami systemowymi, w tym nad wdrożeniem krajowego rejestru oznaczonych psów i kotów, który ma ułatwić identyfikację zwierząt i ograniczać zjawisko porzucania. Zaprezentowane wyniki pokazują skalę działań kontrolnych w całym kraju, a jednocześnie, że wykryte nieprawidłowości nie są incydentalne. Zapowiadany audyt wszystkich schronisk ma być kolejnym krokiem w kierunku uszczelnienia nadzoru i poprawy realnego dobrostanu zwierząt.