1 stycznia 2026 roku o 16:23 na świat przyszła Weronika – pierwsze dziecko urodzone w tym roku w tej placówce. Dziewczynka waży 3850 gramów, mierzy 54 centymetry i otrzymała 10 punktów w skali Apgar, czyli najlepszy możliwy wynik. Zdrowa, silna, gotowa do startu. W świecie, w którym tak wiele informacji jest głośnych, ale ulotnych, ta jedna jest cicha, a zarazem ważniejsza niż większość nagłówków.
To oczywiście radość rodziny – nie ma tu dyskusji. Dla rodziców Weroniki ten dzień będzie zawsze miał podwójne znaczenie: nie tylko „pierwszy stycznia”, ale ich własny początek, prywatny, najważniejszy. Ale to także moment szczególny dla personelu medycznego, który pierwszy dzień roku spędza w pracy, często pod presją, często w napięciu, często kosztem własnych domowych celebracji. Taki poród, zakończony dobrym wynikiem, jest jak potwierdzenie sensu: że to, co robią, ma realną wagę, że wśród procedur i zmęczenia wciąż chodzi o coś elementarnego.
Warto też zauważyć rzecz prostą, a rzadko wypowiadaną na głos: narodziny to nie tylko „wzruszający obrazek”. To logistyka, odpowiedzialność, praca zespołowa, często szybkie decyzje. W szpitalu nie ma fajerwerków – są dyżury, grafiki, czujność. I właśnie dlatego takie historie działają na wyobraźnię. Bo przypominają, że na początku roku nie musi wydarzyć się nic spektakularnego, by poczuć, że „coś dobrego się zaczyna”. Czasem wystarczy jedna informacja: mama i dziecko czują się dobrze, wszystko poszło tak, jak powinno.
Jak przekazano, Weronika i jej mama są w dobrym stanie, a młoda rodzina – z Koszalina – czeka już na powrót do domu i pierwsze wspólne chwile w noworocznej codzienności. I to jest chyba najpiękniejsze w tej historii: nie jej „pierwszeństwo” w statystykach, tylko normalność, do której prowadzi. Spokojna, zwyczajna, bezpieczna normalność – rzecz dziś coraz bardziej cenna.
Wiadomość o pierwszym dziecku roku zawsze ma w sobie symbol. Jest jak mały znak, że mimo wszystkiego świat się toczy i potrafi zaczynać od nowa. Że po nocach, które bywają niespokojne – także tych sylwestrowych – przychodzą poranki z czymś jasnym i prostym. Weronika stała się takim symbolem dla Koszalina i dla szpitala: początkiem 2026 roku zapisanym nie w hałasie, ale w uśmiechu.
Weronice i jej rodzicom – zdrowia, spokoju i samych dobrych dni. Niech ten pierwszy dzień okaże się zapowiedzią całego dobrego rozdziału.