Ala, fot. gov.pl - 14 Maj 2026 godz. 8:10
Czy miejskie trawniki trzeba kosić tak często i tak nisko? Z takim pytaniem zwrócił się do naszej redakcji Czytelnik, pan Aleksander, mieszkaniec Koszalina. W swoim liście apeluje o zmianę podejścia do utrzymania zieleni w mieście i większą troskę o naturalne łąki, owady, małe ssaki oraz retencję wody.
Zdaniem pana Aleksandra intensywne koszenie trawników przynosi więcej szkód niż pożytku. Jak zauważa, trawa oraz tworzące się naturalnie łąki są schronieniem dla owadów i drobnych zwierząt, pomagają utrzymywać wilgoć w glebie, a do tego gdy zakwitną mogą być prawdziwą ozdobą miasta.
Czytelnik zwraca uwagę, że problemem nie jest samo porządkowanie zieleni, ale sposób, w jaki często jest ono prowadzone. W jego ocenie koszenie bywa zbyt intensywne, a trawa ścinana jest niemal do samej ziemi. W efekcie, po nadejściu słonecznych dni, zamiast zielonych pasów pojawiają się brązowo-rdzawe placki. Podczas deszczu taki mocno przesuszony i zniszczony trawnik słabiej chłonie wodę, przez co traci jedną ze swoich najważniejszych funkcji.
Pan Aleksander wskazuje także na inny problem: koszenie terenów, na których wcześniej nie uprzątnięto śmieci. W takich sytuacjach kosiarki mielą plastik, butelki i inne odpady, rozrzucając ich fragmenty po okolicy. Zamiast poprawy estetyki pojawia się więc dodatkowy bałagan.
Mieszkaniec przypomina, że kilka lat temu w sezonie wiosenno-letnim wiele terenów zielonych w Koszalinie koszono znacznie rzadziej. Jego zdaniem pokazuje to, że inne podejście jest możliwe. Proponuje, aby ograniczyć koszenie przede wszystkim do miejsc przy ciągach pieszych i komunikacyjnych, gdzie niższa trawa jest potrzebna ze względów praktycznych i bezpieczeństwa.
„Wystarczy lekko przycinać przy ciągach pieszo-komunikacyjnych” — pisze pan Aleksander, podkreślając, że w pozostałych miejscach można pozwolić zieleni rozwijać się bardziej naturalnie.
Według Czytelnika środki zaoszczędzone dzięki rzadszemu koszeniu mogłyby zostać przeznaczone na inne działania związane z poprawą jakości miejskiej przestrzeni. Wśród propozycji wymienia prawdziwe nasadzenia drzew oraz skuteczniejsze sprzątanie miasta.
Apel mieszkańca wpisuje się w coraz szerszą dyskusję o tym, jak miasta powinny zarządzać zielenią w czasie zmian klimatu. Naturalne łąki, wyższa trawa i ograniczenie koszenia mogą wspierać bioróżnorodność, poprawiać mikroklimat, zatrzymywać wodę w glebie i tworzyć przyjazną przestrzeń dla owadów zapylających. Z drugiej strony mieszkańcy często oczekują także uporządkowanej, bezpiecznej i zadbanej przestrzeni publicznej.
Kluczowe wydaje się więc znalezienie rozsądnego kompromisu: tam, gdzie wymaga tego bezpieczeństwo i funkcjonalność, trawniki powinny być regularnie utrzymywane. W innych miejscach warto rozważyć pozostawienie wyższej roślinności, tworzenie miejskich łąk kwietnych i ograniczenie koszenia do kilku terminów w roku.
List pana Aleksandra pokazuje, że temat miejskiej zieleni budzi emocje i zasługuje na poważną rozmowę. Koszalin, podobnie jak wiele innych miast, stoi dziś przed pytaniem, jak łączyć estetykę, wygodę mieszkańców i realną troskę o przyrodę.