Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Koszalin wydał 5,5 mln złotych na „deformę” oświaty

2019-05-22 11:38:00 eWok, źródło: Raport NIK
10 największych miast w Polsce wzywa żąda zapłaty za „deformę” oświaty. W „kolejce” stoją następne samorządy. NIK w swoim raporcie na reformie nie zostawia suchej nitki.

Prezydenci największych miast, zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich, złożyli w Ministerstwie Finansów wezwania do zapłaty na ponad 103 mln zł poniesionych przy dostosowaniu szkół do zmian oświatowych. Chodzi o likwidację i przekształcenia gimnazjów, wprowadzenie do szkół podstawowych siódmej oraz ósmej klasy.

„Wprowadzone w niecałe dziewięć miesięcy zmiany w systemie oświaty zostały nierzetelnie przygotowane i wdrożone. Minister nie dokonał rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy. Subwencja oświatowa, z której miały być sfinansowane zmiany, wzrosła o 6 proc, a wydatki samorządów na szkoły powiększyły się o 12 proc” – stwierdza z kolei w swoim najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli. Wątpliwości NIK budzi także proces przygotowania nowych podstaw programowych. Już teraz cześć dyrektorów szkół wskazuje na potrzebę ich zmiany, bo nie są one dostosowane do możliwości uczniów. Reforma spowodowała pogorszenie warunków nauczania w części szkół - lokalowych, czy wyposażenia sal w pomoce dydaktyczne. Z powodu konieczności przyjęcia do szkół tzw. podwójnego rocznika przed ogromnym wyzwaniem postawiono powiaty i dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych. Od września br. naukę w nich ma rozpocząć ponad 705 tys. uczniów, czyli dodatkowo prawie 370 tys. absolwentów VIII klas szkół podstawowych.

 

 

"Dodatkowo zmiany w systemie oświaty oraz likwidacja tzw. godzin karcianych, czyli jednej (szkoły ponadgimnazjalne) lub dwóch (szkoły podstawowe i gimnazja) godzin pracy nauczyciela na rzecz uczniów, spowodowała w wielu szkołach ograniczenie oferty zajęć pozalekcyjnych. W połowie szkół objętych kontrolą w roku szkolnym 2018/2019 było ich mniej niż w roku szkolnym 2016/2017.

 

W latach 2016-2018 liczba nauczycieli w szkołach prowadzonych przez samorządy wzrosła z 413 tys. do 417 tys. Największe zmiany dotyczyły nauczycieli gimnazjów (spadek o 78 tys.) oraz szkół podstawowych (wzrost o 87 tys.)" - czytamy w raporcie NIK. Jego prezentacja znajduje się  TU.

- Rządowa "deforma" oświaty to przykład skrajnej niegospodarności. Środki, które samorządy wydały na wdrożenie tych zmian, to pieniądze publiczne i powinny zostać przeznaczone na inwestycje potrzebne mieszkańcom. Jako samorządowcy nie możemy godzić się na to, by mieszkańcy naszych miast ponosili koszty kolejnych szkodliwych pomysłów rządu – mówi Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania. 

- Wezwania do zapłaty są pierwszym krokiem naszego ubiegania się o zwrot wydanych przez samorządy pieniędzy na "deformę" oświaty. Kolejny krok to pozew. Nie zgadzamy się na obarczanie naszych mieszkańców kosztami złych zmian wymyślonych przez rząd - powiedział podczas konferencji prasowej Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Koszalin podobnie jak inne 312 samorządy należące do Związku Miast Polskich (organizacja powstała by wspierać idee samorządu terytorialnego oraz bronić i promować interesy i potrzeby miast) na razie nie wysłał przedsądowego wezwania do zapłaty. – Uzgodniliśmy, że najpierw największe polskie aglomeracje ubiegać się będą o zwrot poniesionych kosztów – mówi Robert Grabowski, rzecznik prezydenta Koszalina. – Zobaczymy, jak zareaguje ministerstwo, a później być może i sąd. Korzystne dla samorządów rozstrzygnięcie otworzy drzwi przed podobnymi roszczeniami dla członków Związku Miast Polskich. Koszalin, a dokładniej koszalinianie na reformę wydali co najmniej 5,5 mln złotych i o zwrot takiej właśnie kwoty będziemy ewentualnie zabiegać – dodaje rzecznik prezydenta. 

Samorządowcy uważają, że z budżetu państwa nie zostały zapewnione środki na:

– utworzenie lub doposażenie pracowni przedmiotowych w szkołach podstawowych (np. fizycznych, chemicznych, biologicznych),

– doposażenie i adaptacje w szkołach podstawowych (np. świetlic, łazienek, stołówek),

– utworzenie placów zabaw, świetlic, powiększenie stołówek, doposażenie sal w budynkach po gimnazjach, w których teraz są szkoły podstawowe.

– Dziś podejmujemy odważny krok upominania się o pieniądze, które należą się każdej gminie w Polsce. Wezwanie do zapłaty dotyczy 2017 roku. Kiedy środki za 2018 rok zostaną zaksięgowane i policzone – pójdziemy z kolejnym wezwaniem. W 2018 r. nasze wydatki w Gdańsku na przystosowanie szkół podstawowych, sal warsztatowych, budowę nowych świetlic, budowę placów zabaw – wyniosły ponad 30 mln zł podkreśla Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

O dodatkowe środki na „deformę” oświaty samorządy mogły ubiegać się w ramach 0,4% rezerwy części oświatowej na 2017 rok. Wysokość tych środków była jednak iluzoryczna. Przykładowo: na wdrożenie zmian w oświacie Warszawa otrzymała z MEN 3,5 mln zł. Oznacza to, że środki z ministerstwa pokryły tylko nieco ponad 5% poniesionych wydatków. Warszawa wydała w 2017 r. na dostosowanie szkół do zmian oświatowych 60 mln zł, czyli rząd jest miastu winien 56,5 mln zł.

– Tylko w ostatnich dwóch latach nasze miasta zrzeszone w Unii Metropolii Polskich dopłaciły 12,8 mld zł do oświaty – za te pieniądze mogłoby powstać ok. 1300 żłobków i przedszkoli czy 54 tys. mieszkań komunalnych. To niedobra tendencja wzrastania kosztów. Chcemy uświadomić rządzącym, że powinni odpowiadać za zadanie oświatowe, a nie je przerzucać na barki i tak bardzo mocno już obciążonych samorządów podkreśla Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

Samorządy terytorialne borykają się z problemem niewystarczającego finansowania zadań oświatowych z budżetu państwa. Subwencja oświatowa nie pokrywa nawet podstawowych kosztów funkcjonowania szkół, a w większości samorządów nie wystarcza na wynagrodzenia i pochodne dla pracowników sektora oświaty. Przykładowo, Warszawa w tym roku do wynagrodzeń nauczycieli i pracowników obsługi będzie musiała dołożyć z własnego budżetu blisko 800 mln zł. W tym roku stolica wyda na edukację 4,9 mld zł, w tym subwencja to zaledwie niecałe 2 mld zł.

 

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszalin: Lekarz z SOR-u z zarzutem naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego

8 Listopada 2019 godz. 3:46 Ala, fot. Piotr Walendziak
W czwartek koszalińska prokuratura postawiła lekarzowi, który w nocy z 13 na 14 czerwca pełnił dyżur w oddziale ratunkowym zarzut naruszenia nietykalności cielesnej ratownika medycznego i spowodowanie u niego obrażeń ciała na okres poniżej 7 dni. -  Podejrzany nie przyznał się do zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski. - Wobec podejrzanego nie zostały zastosowane żadne środki zapobiegawcze. Za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego i spowodowanie u niego obrażeń ciała na okres poniżej 7 dni grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności – dodał rzecznik. Przypomnijmy, w nocy z 13 na 14 czerwca  policja została wezwana do awantury w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie. - Przywieźliśmy pacjentkę na SOR, była w bardzo ciężkim stanie - relacjonował wówczas Michał Pelc, ratownik medyczny. - Wiadomo, w takich sytuacjach robimy wszystko, co się da, dla ratowania ludzkiego życia. Ja też zawsze pomagam personelowi szpitala w zaopiekowaniu się pacjentem. W takich chwilach liczą się każde ręce. Tak było też i tym razem. Pacjentka została przełożona z naszych noszy na nosze szpitalne. Obsługa niechcąco zahaczyła mnie noszami, a ja również niechcąco zbliżyłem się, a raczej zahaczyłem o lekarza, który akurat miał dyżur. On jest znany z tego, że źle odnosi się do personelu i do ratowników, obrzuca innych różnymi obraźliwymi określeniami typu debilu czy buraku. I on chwycił mnie za ubranie i energicznie odepchnął, krzyknął: nie pchaj się! Mnie też poniosło i krzyknąłem: weź te ręce baranie! Wtedy on chwycił mnie za szyję, przydusił i pchnął tak mocno, aż uderzyłem głową o ścianę. Jeszcze mnie boli. Kręci mi się w głowie, źle się czuję. Zrobiłem badania - dodał.   Poszedł na zwolnienie lekarskie. Hospitalizacja nie była konieczna. 14 czerwca podejrzenie popełnienia przestępstwa przez lekarza zgłosił na policję. ...
 

W czwartek otwarta została obwodnica Szczecinka o długości 12 km w ciągu drogi ekspresowej S11

7 Listopada 2019 godz. 7:49 Ala za GDDKiA
Nowa trasa usprawni przejazd na ważnej drodze S11 łączącej Pomorze z Wielkopolską i Śląskiem. Oddanie tej drogi będzie oznaczało również przekroczenie bariery 4000 km autostrad i dróg ekspresowych będących w użytkowaniu w naszym kraju. 12 kilometrów ekspresowej obwodnicy  Umowa na realizację obwodnicy Szczecinka została podpisana jesienią 2015 roku. Po zakończeniu fazy projektowania wiosną 2017 roku ruszyła budowa. W ramach inwestycji powstała dwujezdniowa obwodnica o dwóch pasach ruchu w każdą stronę z dwoma węzłami drogowymi oraz dwoma rondami na początku i końcu trasy. Inwestycja wymagała budowy 13 wiaduktów, mostów i przejść dla zwierząt. Obwodnica omija Szczecinek od wschodu, przebiegając częściowo równolegle do linii kolejowej, między miastem, a jeziorem Wielimie. Wymagane było zastosowanie w wielu miejscach wzmocnień podłoża, w tym wykonanie betonowych pali przemieszczeniowych.   Korzyść dla miasta i kierowców W Szczecinku dotychczas często tworzyły się korki, gdyż przez miasto przechodzą dwie drogi krajowe i droga wojewódzka. Utrudnienia były szczególnie odczuwalne w okresie wakacyjnym, gdy ruch na prowadzącej nad morze drodze krajowej nr 11  wzrasta nawet trzykrotnie. Było to odczuwalne przez kierowców jadących drogą krajową, ale również poruszających się w samym mieście. Negatywne oddziaływanie związane z hałasem, czy spalinami było uciążliwe dla mieszkańców. Obwodnica zmniejszy te niedogodności, wyprowadzając ruch tranzytowy ze Szczecinka. Węzeł drogowy Szczecinek Wschód zapewni skomunikowanie terenów przemysłowych, przyczyniając się do rozwoju regionu.   Mamy już 4 tysiące kilometrów dróg szybkiego ruchu Obecnie sieć dróg ekspresowych i autostrad w naszym kraju liczy 3 993 km. Te 12 km obwodnicy Szczecinka pozwoli przekroczyć 4 000 kilometrów dróg szybkiego ruchu. Oczywiście to nie jest koniec rozwoju sieci drogowej. Docelowa sieć dróg ekspresowych i autostrad ma wynosić ponad 8000 kilometrów – osiągnęliśmy półmetek i kolejne inwestycje przed nami. W ciągu najbliższych 2-3 lat powinniśmy przekroczyć barierę 5000 km. Obecnie w realizacji mamy jeszcze około 1100 km dróg, a w przetargach kolejne blisko 350 km. Dalsze odcinki objęte są różnymi etapami prac przygotowawczych.   Część strategicznej trasy S11 Obwodnica Szczecinka jest fragmentem przyszłej drogi ekspresowej S11, która połączy Pomorze Środkowe przez Poznań z A1 na Śląsku. Szczecinek dołączył do Jarocina i Ostrowa Wielkopolskiego, które mają już obwodnicę na S11. Od października tego roku gotowy jest wspólny przebieg dróg S6 i S11 między Kołobrzegiem i Koszalinem, a w realizacji jest obwodnica Kępna i Olesna. W przetargu na zaprojektowanie i budowę są odcinki łączące Koszalin z Bobolicami. Pozostałe fragmenty tej trasy objęte są pracami przygotowawczymi i będą sukcesywnie realizowane w kolejnych latach.   Wyprowadzimy wszystkie drogi krajowe ze Szczecinka Nowa obwodnica w ciągu S11 to nie koniec inwestycji GDDKiA w Szczecinku. Na etapie projektowania jest obwodnica w ciągu drogi krajowej nr 20, dzięki której przez miasto nie będą przebiegały już żadne drogi krajowe. Pieniądze na jej realizację zostały zapewnione przez Ministerstwo Infrastruktury w lutym ubiegłego roku. W przyszłym roku planowany jest przetarg na zaprojektowanie i budowę tej drogi, która będzie gotowa w 2025 roku. Nowa trasa będzie miała długość 4,3 km i w jej ramach powstanie nowy węzeł drogowy na obwodnicy w ciągu S11.    ...