Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Koszalin, Poland
sport

Drożdżal: Zapiszemy kolejne strony historii

Autor Artur Rutkowski 16 Czerwca 2015 godz. 7:06
W miniony weekend Gwardia sięgnęła po Puchar Polski. Jednym z ojców sukcesu jest z pewnością Łukasz Drożdżal, który w Gwardii przed laty trenował grupy młodzieżowe, potem był asystentem w pierwszej drużynie, a obecnie samodzielnie prowadzi trójkolorowych. Niedługo po spotkaniu rozmawialiśmy z Łukaszem Drożdżalem.

Gratuluje sięgnięcia po Puchar Polski ZZPN. Jak to jest wywalczyć w tak młodym wieku takie trofeum? 

Dziękuje bardzo w imieniu zespołu. Pewnie tak samo gdybym był rok czy kilka lat starszy. Trofeum wygrała drużyna, a tam też są bardzo młodzi zawodnicy,  jak i starsi. Wiek nie ma nic do rzeczy. Liczy się cel i jego osiągnięcie.

 

Kogo, by Pan wyróżnił za wczorajszy pojedynek?

Fabiańskiego, Dondere, Wojciechowskiego, Wiśniewskiego, Stańczyka, Bienia, Szymańskiego, Sidora, Zejglica, Brzeziańskiego, Sobiegraja, Wójcików, Słowińskiego, Neumana, Liberackiego, Gintera, Chacia, Martofla, Kozawę, Sochaja , naszego masażystę Piotra Kalkowskiego, kierowników Zbyszka Skrzyckiego i Andrzeja Kowalskiego, a także trenera bramkarzy Piotrka Każmierczaka. Oni wszyscy ciężko pracowali na ten sukces i ich chciałbym wyróżnić.

 

Jakie to uczucie grać, przy ponad tysięcznej publiczności?

Publiczność była wspaniała. Dawno takiego dopingu nie było gdzie jedna i druga strona nam kibicowała. Na pewno nas to uskrzydla i nam to pomaga!

 

Na co Pana zdaniem dzisiaj stać Gwardię? 

Na to, aby zapisywać kolejne strony pięknej historii tego klubu. Cały zespół chce wygrywać, dąży do wygranych i stać Gwardię na to by wygrywała mecz za meczem.

 

Na kogo chciałby Pan trafić w rozgrywkach centralnych? 

Nie mam jakiś specjalnych życzeń. Kogo wylosujemy to z tym rywalem się zmierzymy i na pewno będziemy grać o zwycięstwo.

 

Czy znane są już pewne transfery przed przyszłym sezonem? 

Jeszcze za wcześniej by o tym mówić. 

 

Czy w przyszłym sezonie dalej będzie Pan pracował bez asystenta, a jeśli się to zmieni to kto nim zostanie?

W ostatnim czasie bardzo mi pomaga w analizach i podczas meczów Olek Skórka. Jak będzie w przyszłości? Dokładnie jeszcze nie wiem. Olek ma też swoje plany i cel do zrealizowania.

 

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj też

Drożdżal: Byłem zaskoczony

Artur Rutkowski - 15 Kwietnia 2015 godz. 6:43
Podczas minionego tygodnia w Gwardii Koszalin doszło do zmiany szkoleniowca. Pierwszym trenerem koszalinian został Łukasz Drożdżal, który wcześniej trenował juniorów w klubie z Fałata, a ostatnio był asystentem Tadeusza Żakiety. Porozmawialiśmy z nowym trenerem Gwardzistów o jego nowej funkcji w zespole. Czy czuł Pan presję przed debiutem w roli pierwszego szkoleniowca Gwardii Koszalin? - Presji nie czułem, ale  ale w jakimś stopniu byłem podekscytowany, czułem zdenerwowanie. Jednak będąc już na stadionie wszystkie odczucia minęły. Liczyła się już tylko drużyna, szatnia i mecz.   Jak ocenia Pan swój debiut? - Ciężko jest ocenić swój debiut. Przede wszystkim dlatego, że zostałem trenerem 24 godziny przed meczem. Naprawdę, aby ocenić moją pracę potrzeba więcej czasu. W meczu ze Szczecinem dopasowałem tylko zawodników do pozycji. Na pewno cieszy zwycięstwo. Ponadto było to pierwsze zwycięstwo z drużyną rezerw Pogoni.    Jaką Gwardię kibice powinni oglądać w najbliższych spotkaniach? - Przede wszystkim zwycięską. Drużynę taką,  jak Gwardia powinna cechować determinacja i wola walki w każdy meczu. Zawodnicy muszą zakochać się w wygrywaniu meczy.   Czy wahał się Pan przed przyjęciem propozycji zarządu? - Byłem zaskoczony propozycją i była chwila zawahania. Nie miałem zbyt dużo czasu na zastanowienie się. W końcu w sobotę był już mecz.     W ostatnich spotkaniach w waszych poczynaniach brakuje skuteczności, z czego to wynika? - Aby była skuteczność lub jej brak muszą być jakieś akcje. W Wejherowie nie oddaliśmy strzału na bramkę. Z Bałtykiem Koszalin było tych strzałów jak na lekarstwo. W poprzednich meczach ta statystyka wyglądała już dużo lepiej i były to mecze wygrane. Także mecz pucharowy pokazał że potrafimy strzelać bramki (red. 12:0 ze Spójnią Świdwin). Po prostu trzeba do tego wrócić.   Czy znalazł Pan już swojego asystenta? - Trudno jest znaleźć dobrego człowieka, który mógłby się poświecić i pracować na podobnych zasadach do moich. Dwóch kandydatów mi odmówiło. Poczekam na czerwiec, gdy skończy się sezon ponowię propozycję jednemu z trenerów, który mi odmówił. Nie chciał zostawić swoich chlopaków podczas trwającego sezonu. Na obecną chwilę nie mogę zdradzać nazwisk.