Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Uczymy się przez całe życie

2013-12-07 06:26:00 Alina Konieczna
Rozmowa z Jolantą Kaczmaryk, doradcą zawodowym w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Koszalinie.

- Kiedyś popularne było powiedzenie „Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Dziś jest ono trochę nieaktualne, bo okazuje się, że tak na dobrą sprawę możemy, a nawet powinniśmy uczyć się przez całe życie.

- To prawda, właśnie takie są wymogi współczesnego rynku pracy. Teraz zdobycie dyplomu nie jest końcem, lecz początkiem drogi w doskonaleniu swoich umiejętności, czy zdobywaniu nowych kwalifikacji.

 

- Rok temu, za sprawą nowelizacji ustawy o systemie oświaty, w kształceniu osób dorosłych nastąpiły istotne zmiany.

- Tak i są one bardzo ważne, zarówno dla osób zdobywających kwalifikacje zawodowe, jak i dla pracodawców. Najistotniejszą zmianą jest sposób zdobywania kwalifikacji zawodowych przez osoby dorosłe. Kiedyś, by zdobyć kwalifikacje, mogły się one udać do technikum, zasadniczej szkoły zawodowej lub szkoły policealnej dla dorosłych. Obecnie zdobycie zawodu wiąże się najczęściej z ukończeniem kwalifikacyjnych kursów zawodowych i przystąpieniem do egzaminu przeprowadzanego przez okręgowe komisje egzaminacyjne. Kursy rozpoczynają się w momencie, gdy zostanie zebrana grupa słuchaczy, nie tylko we wrześniu. Egzamin zdawany przez uczestników kursu, jest taki sam jak zdawany przez młodzież uczącą się w danym zawodzie.

 

- Czy taki pozytywnie zdany egzamin ułatwi absolwentowi znalezienie pracy?

 

-Na pewno zwiększy szanse, egzamin potwierdza posiadanie konkretnych umiejętności zdobywanych w trakcie nauki przez kandydata do pracy. Niestety nowe reguły zdobywania kwalifikacji jeszcze nie są do końca czytelne, również dla pracodawców. Dlatego właśnie uczestniczymy w spotkaniach, podczas których przybliżamy te zasady. Generalnie, każdy certyfikat, czy pomyślnie zdany egzamin jest dodatkowym atutem podczas starań o pracę. Absolwenci na własne życzenie otrzymują wynik przetłumaczony na język angielski, czyli EUROPASS, który jest pomocny w poszukiwaniu pracy za granicą.

 

- Dziś wyższe uczelnie opuszczają absolwenci kierunków humanistycznych, czy ekonomicznych, którzy nie mogą znaleźć pracy. Czy oni mogą zgłosić się na kursy, które dadzą im kwalifikacje na przykład mechanika?

- Tak oczywiście system kształcenia dorosłych zakłada, że każdy może zdobywać kwalifikacje zawodowe. Coraz częściej wśród słuchaczy Centrum identyfikujemy studentów i absolwentów wyższych uczelni z dyplomami magistra, czy licencjata, którzy mając świadomość sytuacji na rynku pracy, chcą dysponować „czymś jeszcze”. Czymś, co wyróżni ich spośród innych kandydatów, da konkretne umiejętności, kwalifikacje.Każdy szuka czegoś dla siebie, a możliwości jest wiele. Obecnie największą popularnością, przede wszystkim wśród panów, cieszą się kwalifikacyjne kursy zawodowe w branży mechanicznej, natomiast panie zdobywają kwalifikacje w branży administracyjno - usługowej.

 

- Ile kosztuje taki kurs?

- Nauka w naszym Centrum jest bezpłatna, zatem ukończenie kursu kwalifikacyjnego w danym zawodzie nie kosztuje nic. Wystarczą dobre chęci, wola nauki i zdobywania nowych umiejętności oraz czas, który osoba dorosła będzie mogła poświęcić na edukację.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Alina Konieczna

 

Tą rozmową rozpoczynamy cykl artykułów o kształceniu ustawicznym osób dorosłych. Wkrótce napiszemy o tym, jakie kursy kwalifikacyjne oferuje swoim słuchaczom Centrum Kształcenia Ustawicznego, jak długo trwają zajęcia, jakie zawody cieszą się największą popularnością, a jakie dają największe szanse na zdobycie pracy.

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszalin: Delikatesy "Piotr i Paweł" zlikwidowane

18 Września 2018 godz. 2:26 Ala za dlahandlu.pl, fot. Piotr Walendziak
Trzynastka dla pracowników koszalińskich delikatesów "Piotr i Paweł" okazała się feralna. 13 września dowiedzieli się bowiem, że następnego dnia sklep zostanie zlikwidowany, a oni stracą pracę. Koszalinianie zakupów w "Piotrze i Pawle" już nie zrobią. - Generalnie mamy trzy scenariusze. Jednym z nich jest sprzedaż firmy operatorowi branżowemu, ale wtedy musimy wziąć pod uwagę, że sprzedaż trochę potrwa, choćby ze względu na konieczność zaakceptowania transakcji przez UOKiK. Możemy tu mówić nawet o sześciu miesiącach, które musiałyby upłynąć do sfinalizowania transakcji. Dlatego bierzemy pod uwagę także możliwość sprzedaży wybranych lokalizacji, na których mniej nam zależy. Wtedy zyskalibyśmy gotówkę i czas potrzebny na wdrożenie procesu restrukturyzacji. Trzeci scenariusz to sprzedaż firmy instytucji finansowej, które także znajdują się wśród naszych partnerów rozmów. Dla nas ten scenariusz byłby najlepszy, bo zachowalibyśmy brand i pozycję na rynku, która jest wyjątkowa - mówi Marek Miętka, prezes sieci Piotr i Paweł.  O restrukturyzacji sieci Piotr i Paweł pierwszy poinformował portal Dla Handlu. Od początku rok sieć zamknęła dziesięć sklepów na terenie całego kraju, a otwarła dwie nowe placówki - Ostatnie zamknięcia sklepów Piotr i Paweł wynikają z restrukturyzacji sieci i rezygnacji z nietrafionych lokalizacji. W tym sensie można je traktować jako pozytywną wiadomość, świadczącą o tym, że spółka jest dobrze zarządzana - wyjaśnia w rozmowie z dlahandlu.pl prezes TFI Capital Partners Adam Chełchowski.   ...
 

Koszalin: 24-godzinne dyżury przez 7 dni w tygodniu w Centrum Zdrowia Psychicznego

15 Września 2018 godz. 3:33 Ala, fot. FB
 

Koszalin: Ruszył przetarg na połączenie ul. Władysława IV z S6

12 Września 2018 godz. 0:01 Ala za Urząd Miejski Koszalinlin
 

Wybory samorządowe: Jeden na jeden

8 Września 2018 godz. 3:49 Ala, fot. FB, film: PO Koszalin
W Koszalinie wyborcza gorączka znów się podniosła. A to za sprawą Koalicji Obywatelskiej, która wezwała do publicznej debaty przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego tylko przedstawiciela jednego komitetu wyborczego? Bo tylko kandydat PiS na prezydenta miasta wskazał swoich branżowych zastępców. W pierwszym dotyczącym oświaty starciu mieli uczestniczyć Przemysław Krzyżanowski (na zdjęciu z lewej), były wiceminister edukacji, obecny wiceprezydent Koszalina oraz Artur Wiśniewski, szef klubu radnych PiS, który zdaniem KO miałby ewentualnie zająć fotel właśnie Krzyżanowskiego. Tomasz Nowe zapowiedział, że Koalicja Obywatelska planuje więcej takich tematycznych debat. Rozmów branżowych jednak nie będzie. Andrzej Jakubowski, kandydat PiS na prezydenta zaproponował za to, by do debaty z nim o przyszłości Koszalina stanął ubiegający się o kolejną reelekcję obecny prezydent miasta, Piotr Jedliński. - Jedliński nie ma pomysłu, wizji, nie ma też programu dla Koszalina. To prezydent ustala kierunki rozwoju miasta i jest wybierany, a nie zastępcy - argumentował Jakubowski.  Komentarz Trochę szkoda, że PiS uchyla się od takiej konkretnej, rzeczowej debaty, w której uczestniczyliby najbliżsi współpracownicy kandydatów na szefów miasta. To dzięki argumentom wysuwanym przez osoby znające dobrze zagadnienie, będące wręcz specjalistami w poszczególnych dziedzinach moglibyśmy poznać nie tylko same plany, ale i osoby je przedstawiające. Bo ważny jest nie tylko szef, ale także i to, z kim idzie do wyborczego wyścigu. ...