Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  
22 Listopada 2014 godz. 16:42
Robert Kuliński/ fot. Artur Rutkowski
 

Stare gry i sentymenty

Po raz pierwszy w Koszalinie, w sali gimnastycznej Gimnazjum nr 11 miłośnicy pierwszych "strzelanek", "bijatyk", "przygodówek" i gier sportowych mieli okazję się spotkać i przypomnieć klimat z dawnych lat, gdzie konsola Atari, czy komputer Amiga były szczytem marzeń niemal każdego nastolatka. Retro Games Show przyciągnął miłośników starych gier oraz ciekawskich. Wielu uczestników przyprowadziło swoje  pociechy, aby pokazać jak to kiedyś wyglądały gry oparte na najprostszej grafice oraz nie zbyt skomplikowanych zasadach. Pomysł na tego typu imprezę wziął się z chęci podzielenia się naszą pasją z innymi. - Mówi Piotr Król, jeden z organizatorów wydarzenia. - Jesteśmy grupą entuzjastów, którzy kolekcjonują stary sprzęt. Współorganizowaliśmy już podobne imprezy w różnych miastach Polski, m.in. w Gdańsku, czy Poznaniu. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w Koszalinie jest zapotrzebowanie na tego typu przedsięwzięcia.Okazało się, ze zainteresowanie jest całkiem spore. Około godziny 13:00 wszystkie stanowiska z najróżniejszym sprzętem były okupowane zarówno przez dorosłych, nastolatki, jak i kilkuletnie dzieci. Wszystkie konsole i komputery włącznie z joystickami, kardridżami, dyskietkami i kasetami pochodzą z naszych prywatnych kolekcji. - Wyjaśnia Król. - Wiadomo, że nie  udostępniliśmy największych rarytasów, które są po prostu bardzo drogie. Niektóre „eksponaty” ściągaliśmy np. z Japonii, czy Australii. Wdaje się, że tego typu „zbieractwo” jest dość drogim hobby, jednak z wyjaśnień Króla wynika, że bardzo dużo sprzętu kosztuje niewielkie pieniądze. Dopiero, gdy w grę wchodzi   np. konsola wyprodukowana tylko na rynek  Australijski to kolekcjoner może zapłacić od  kilkuset , po kilka tysięcy zł.W sali gimnastycznej unosiła się atmosfera wielkiej ekscytacji, ale i nostalgii. Najmłodsi uczestnicy z pełnym zaangażowaniem przemierzali kolejne plansze „Super Mario”, czy pojedynkowali się na na ulicach „Street Fightera”. Starsi z rozrzewnieniem uczestniczyli w I Koszalińskich Mistrzostwach „Sensible World Of Soccer”. Niekiedy emocje  brały górę i poważni panowie zmieniali się nastolatków, którzy z żalem obwieszczali swoją porażkę głośnymi okrzykami.To wspaniała impreza. Przypomina mi się atmosfera mojej młodości. – Tłumaczy Marcin Pychowski. - Kiedyś granie w te gry było przeżyciem. Widzę tutaj np. tytułu z lat 80 -tych, przeznaczone na ekran telewizora, typu tenis. To była właściwie moja pierwsza gra, przy której spędziłem niemało czasu. Przyprowadziłem dzisiaj syna, żeby poznał ten klimat i  trochę się pobawił. Widzę, że bardzo mu się podoba, bo nie chce wyjść. Dla niego to w sumie jest nowość. - Dodaje. - Gry nowoczesne różnią się znacznie nie tylko grafiką, ale też  zasadami. Kiedyś nie było miliona żyć, a kiedy się przegrało trzeba było zaczynać grę od początku. Z niemałym sentymentem wielu uczestników wspominało czasy, kiedy grę trzeba było wgrać z kaset za pomocą specjalnego magnetofonu. Nie tylko cierpliwość odgrywała tutaj ważną rolę, ale także warunki zewnętrzne. Najmniejsze drganie mogło rozregulować głowicę, co sprawiało, że w rezultacie trzeba było zaczynać wszystko od początku, bo komputer nie był w stanie odczytać przesyłanej informacji. Mój pierwszy sprzęt nazywał się Spectrum i pamiętam, że rozpoczęcie gry sprawiało dużo problemów. - Wyjaśnia Pychowski. - Pod koniec żywotu komputera, magnetofon był tak rozregulowany, że nawet nie dało się już na min słuchać muzyki. Przyszedłem tutaj głównie  ze względu na pewnego rodzaju nostalgię. - Mówi Marcin. - Kiedyś grywałem na Pegasusie i Amidze. Niestety nie znalazłem dzisiaj mojej ukochanej gry ,czyli „Turtlesów” , ale trafiłem na kilka innych i świetnie mi się grało. Bardzo przyjemne uczucie po latach zasiąść, przy w sumie już zabytkowym sprzęcie.  Urozmaiceniem imprezy były także karciane i planszowe gry RPG.  Wydaje się, że to właśnie powrót do „kraju lat dziecinnych” był głównym motywem Retro Games Show. Organizatorzy zapowiadają kolejne spotkanie w przyszłym roku i to w znacznie rozbudowanej formie.
22 Listopada 2014 godz. 11:42
Robert Kuliński/ fot. gł. Przemysław Thiele i Kolaboranci
 

Muzyczna kolaboracja w Graalu

Piątkowy wieczór w pubie Graal uświetnił występ jednej z legendarnych formacji polskiej sceny punkowej – Kolaboranci. Publiczność wypełniała wnętrze lokalu powoli co sprawiło, że support, czyli zespół 747 wystąpił dla około 20 osób. Zdawało się, że koncert przejdzie do historii, jako jedna z bardziej nieudanych imprez muzycznych zasłużonego dla rodzimej sceny rockowej pubu. Sytuacja jednak zmieniła się, kiedy pod sceną pomału zaczynało się „kotłować”. Młodzi, pełni energii słuchacze wspierali muzyków supportującej kapeli mniej support - 747 więcej od połowy występu. Starsi najwyraźniej oszczędzali siły przed występem gwiazdy. Sytuacja była dość dziwna, bo zespół 747 to istna petarda. Muzycy  w swoich kompozycjach łączą zarówno melodykę street punka z hc punkową werwą. Mieszanka bardzo wybuchowa i z reguły porywająca tłumy. Jeszcze w przerwie technicznej niewielu uczestników snuło się po graalowych salach leniwie popijając złoty napój, czy gaworząc przy popalaniu wyrobów tytoniowych. Nagle, kiedy Kolaboranci rozpoczęli swój set, pod maleńką sceną zebrał się tłum z wolna okazujący coraz więcej oznak aprobaty. Drzwi lokalu zaczęły trzaskać coraz częściej. Już przy drugim utworze publiczność rozrosła się do liczby około 70 osób.Większość starszych „załogantów” znała teksty na pamięć. Piosenka „Braterska krew” zadudniła nie tylko głosem Przemysława Thiele, ale także chropowatym chórem fanów. Wielkie poruszenie także wśród młodszej publiczności wywołał utwór „Miłość”, który niegdyś znalazł się na składance dodanej do słynnego zina „Garaż”. Od tego momentu entuzjazm pogującej młodzieży oraz nobliwych, „wyjadaczy tańca” wyczarował jedną, wielką imprezę. Graal słynie z tego, że często usłyszeć można prawdziwe legendy lub gwiazdy polskiej sceny niezależnej, ale miniony koncert Kolaborantów był wyjątkowy. Grupa istnieje, z małymi przerwami od niemal 30 lat i po raz pierwszy zdarzyło się szczecińskim muzykom zawitać w naszym mieście. W pewnym sensie był to debiut zespołu na koszalińskiej scenie i to całkiem udany. Kolaboranci zawsze wyróżniali się na scenie punkowej,  nie tylko odważnie przekraczając ramy stylistyki, ale także niebanalnymi tekstami. Wcale nie było  oczywistym, że Graal wypełni się słuchaczami w ilości znacznej, bo legenda legendą, ale na kasetach, czy studyjnych płytach grupa prezentowała się bardziej jako zespół  poszukujący niż „czaderski”. Nie każdemu ta stylistyka odpowiada. Oblicze Kolaborantów live jest jednak na tyle drapieżne, że wieczór można zaliczyć do bardzo  udanych pod względem zarówno artystycznym, jak  i energetycznym.
22 Listopada 2014 godz. 7:27
Robert Kuliński
 

Na dziewiątej „Fali”

Po raz dziewiąty w Bałtyckiej Galerii Sztuki Centrum Kultury 105 można podziwiać wystawę interdyscyplinarną „Fala”. Przedsięwzięcie mające na celu demonstrację nowych trendów w sztuce współczesnej, tradycyjnie nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Zadziwiającym jest fakt, że doroczna wystawa, która stała się niejako sztandarowym wydarzeniem Bałtyckiej Galerii Sztuki, rok w rok prezentuje w sumie ten sam poziom. Obok zaledwie kilku dzieł interesujących,  góruje nicość. Zdawać by się mogło, że nazwa ekspozycji zobowiązuje. „Fala” to przecież żywioł, który z biegiem czasu narasta i zyskuje na sile. W końcu rozbija się  z impetem o brzeg, niekiedy siejąc spustoszenie. Niestety, koszalińska „Fala” przybiera kształt zmarszczki na tafli jeziora, która absolutnie nie jest spektakularna. Najmocniejszą stroną wystawy zdecydowanie jest okładka katalogu i oprawa graficzna materiałów promocyjnych. Tu widać choć cień pazura, który oddaje dynamikę samego hasła. Grzegorz Otulakowski w bardzo finezyjny sposób wykorzystał możliwości grafiki komputerowej nakreślając ideowy wydźwięk kolejnej edycji wystawy. Graficzne, warsztatowe „brudy” sprawiają,  że chce się do albumu zajrzeć. Sama wystawa jest jednak festiwalem „koszalińskiej nijakości”, choć owa „koszalińska nijakość” zdaje się mieszkać nawet w innych rejonach kraju. Ekspozycję wypełniają prace artystów, którzy ukończyli swoją edukację w takich  miejscach jak Gdańsk, Wrocław, Toruń, czy Poznań. Nic to jednak nie zmienia. Są to dzieła bezpieczne, typowe i nie wnoszące zbyt wiele. Poza niewątpliwym dopracowaniem warsztatowym, nie prezentują zupełnie nic. Czy jedynie kunszt formalny dzieła ma odróżniać artystę od pospolitego twórcy? Sztuka współczesna opiera się chyba na czymś więcej. Na wystawie można także dopatrzeć się jakże prowincjonalnych zabiegów,  nie tyle towarzyskich, co kurtuazyjnych. Odwołując się do założeń ekspozycji, „Fala” ma na celu prezentację bieżących i nowych trendów w sztuce. Jak więc inaczej, niż  kurtuazją wyjaśnić to, że Edward Grzegorz Funke i Andrzej Słowik zasilają grono artystów prezentujących swoje dzieła. Czy nadawanie pretensjonalnych tytułów typu „Róż fiolet” przez Danutę Tworke, nadają nowego wydźwięku mdłej twórczości ? A może to fotograficzna dokumentacja wycieczki górskiej, zamknięta w kadrach Marty Adamczak pokazuje świeże spojrzenie na fotografię?Pytań tego rodzaju można by mnożyć. Docenić jednak należy to, że przynajmniej zostały podjęte próby maskujące owo „kółko wzajemnej adoracji”. W zbiorze prac można zobaczyć dwa dzieła Cukina, przedstawiciela młodego pokolenia, który świetnie radzi sobie jako rzemieślnik komercyjny oraz artysta wyrosły na street arcie. Niezrozumiałym jest jednak to, że zaprezentował się na wystawie jako jeden z wielu. Na co dzień tworzy prace poruszające jednocześnie rozmachem i uliczną prostotą. Na „Fali” jego grafika ni jak nie oddaje cukinowksiego pazura, a raczej wpasowuje się w pustkę całej wystawy. Spośród 35 artystów wyróżnić należy  Iwonę Ostrowską, której obraz „Ty wiesz” uderza  mocą  depresyjnego ciężaru oraz Hannę  Karsińską – Eberhardt i jej  dość ostrą w wymowie pracę fotograficzną. Jednak i tak trudno dopatrzeć się u tych artystek czegoś świeżego. Wystawę można określić mianem powtórki artystycznego „chocholego tańca”. Kto lubi powtórki powinien niezwłocznie udać się do Galerii Bałtyckiej. Wystawa Interdyscyplinarna „Fala” potrwa do 5 stycznia przyszłego roku.  
21 Listopada 2014 godz. 16:00
Robert Kuliński/ fot. gł. miastownia.pl
 

Koniec Plasteliny

Klubowicze w Koszalinie stracili jedno z bardziej popularnych miejsc, gdzie oprócz dobrej zabawy można było posłuchać muzyki z szeroko rozumianej alternatywy. Hubert Wysocki, właściciel Plasteliny nie wycofał się jednak z rynku przygotowując zupełnie nowy klub. Co jednak z lokalem po słynnej „Plaście”? We wrześniu w tekście  „Roszada koszalińskich klubów” informowaliśmy  o zmianach na klubowej mapie Koszalina. Wtedy nie wiadomo było jeszcze gdzie powstanie nowy klub Wysockiego. Dziś wiemy, że lokal będzie się mieścić przy ul Pileckiego 10, znajdował się niegdyś sklep  z artykułami budowlanymi Alfa.  Na  facebooku pojawił się już profil JazzBurgerCafe, który zwiastuje duże zmiany w profilu dotychczasowej fot. www.facebook.com/JAZZBURGERCAFE?fref=ts Plasteliny. Szczegółów jeszcze nie znamy. Co jednak z pustym lokalem przy ul Mickiewicza, gdzie do października mieściła się klub Plastelina? Właścicielem nieruchomości jest Piotr „Berial” Kuzioła, który prowadzi Inferno Cafe, pub oferujący ekstremalne doznania muzyczne, wszystkim miłośnikom metalu. We wrześniu sugerował:  „Jeśli nikt nie będzie zainteresowany to niewykluczone, że otworzę drugi pub.”. Dziś dowiedzieliśmy się, że aktualnie lokal stoi pusty, a Kuzioła nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji względem dzierżawy. - Być może wystawię do wynajęcia, ale najprawdopodobniej sprzedam lokal. - Informuje Berial .-  Na prowadzenie drugiego pubu nie miałbym zwyczajnie czasu.Niebawem poinformujemy szerzej o nowym lokalu JazzBurgerCafe.
21 Listopada 2014 godz. 14:09
Robert Kuliński/ fot.studia.dlastudenta.pl
 

Drugi Sparkcamp coraz bliżej

Poznaliśmy listę kolejnych prelegentów, którzy już 27 listopada w minibrowarze Kowal, podczas spotkania Sparkcamp zaprezentują swoje wykłady. Inicjatywa otwartych spotkań pracowników branży IT oraz miłośników nowych technologii spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem. W pierwszym, październikowym wieczorze udział wzięło 120 osób. Tematyka prelekcji dotyczy głównie zagadnień technicznych i technologicznych, ale nie brakuje też zagadnień typowo biznesowych. Forma samych spotkań przypomina nieco konferencję naukową, jednak głównym założeniem organizatorów jest konsolidacja całego środowiska informatycznego i twórców nowych technologii w Koszalinie. Do tej pory przedsiębiorcy, czy wykwalifikowani pracownicy dużych firm z branży IT nie mieli tak dogodnych warunków do wymiany myśli, czy poszerzenia horyzontów. W najbliższy czwartek swój wykład pt. „Scrum i Kanban okiem QA” przedstawi Piotr Gackowski. Tester - wikipedysta. W testowaniu od 2008. Pracował w projektach dla m.in. Adobe, Nokii oraz innych producentów telefonów. Szkolił oraz zarządzał testerami na trzech kontynentach. Od 2012 pracuje w zespole Wikia.com najpierw w Mobile, następnie w dziale reklam. Prywatnie administrator Polskiej Wikipedii oraz projektu Wikidata. O „Samoorganizacji zespołu w metodologii Agile” opowie  Maciej Gibes. Programista Java z 9  - cio letnim doświadczeniem komercyjnym. Pracował w korporacjach, w małych firmach jak i również na własnej działalności jako programista. Architekt, team leader, w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Berlinie. Zapalony żeglarz, budowlaniec amator, mąż i ojciec. Prelekcję pt.  „Zautomatyzowane systemy handlujące (algo trading) - studium przypadku tworzenia oprogramowania do giełdowego obrotu milionami” przedstawi Szymon Jeż, który programuje komputery od 94 roku. Mając 11 lat samodzielnie stworzył swój pierwszy program. Dyplomowany inżynier informatyki. Od ośmiu lat tworzy oprogramowanie komercyjne. Przez ten czas pracował nad kilkunastoma projektami, od wysoce innowacyjnego komunikatora (CoViOb), przez portale informacyjne (80SEC.info, Ulero Koszalin) po systemy do monitorowania mediów społecznościowych (BrandON), automatycznego księgowania transakcji giełdowych (BuHa) oraz algorytmicznego handlu na giełdzie (SpreTra). Ma stąd szerokie doświadczenia w tworzeniu oprogramowania od koncepcji przez programowanie po wdrażanie i utrzymanie. Natomiast technologię Bitcoin przybliży Filip Pawczyński, który prowadzi firmę FP IT Management, która wyprodukowała i wprowadziła na rynek najszybsze w swojej klasie urządzenie do uwierzytelniania transakcji w sieci Bitcoin – Bi Fury USB ASIC Bitcoin Miner - do tej pory jest jedyną tego typu firmą w Polsce. Współpracuje ze wszystkimi szanowanymi producentami i projektantami układów i urządzeń wykorzystywanych w sieci Bitcoin. Jako jedyny Polak udzielał wywiadu do drukowanej wersji prestiżowego „Bitcoin Magazine". Jest założycielem i prezesem Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin.Przypominamy, że udział w spotkaniach jest bezpłatny i otwarty dla wszystkich. Warto zarejestrować się wcześniej przez stronę internetową , gdyż nie tylko ułatwi to organizację całego wieczoru, ale zarejestrowani otrzymają  darmowy złoty napój, który jak wiadomo, ułatwia niekiedy nawiązanie kontaktów. Spotkanie staruje o godzinie 18:00.
20 Listopada 2014 godz. 5:59
ArtRut / fot. ArtRut
 

Reidar Moistad zrezygnował

18 Listopada 2014 godz. 6:24
Artur Rutkowski
 

Gwardia - podsumowanie rundy jesiennej

W obecnym sezonie Gwardia Koszalin spisuje się bardzo dobrze. Po rundzie jesiennej III ligi Bałtyckiej, podopieczni Tadeusza Żakiety zajmują wysoką czwartą pozycję, ze sporymi szansami na awans na wyższą pozycję na koniec rozgrywek (red. Gwardia ma na swoim koncie 26 pkt i traci zaledwie dwa punkty do lidera). Kto wie, być może i awans do II ligi. Tym czasem zakończyła się runda jesienna, czas przypomnieć wyniki spotkań. Koszalińska Gwardia sezon rozpoczęła bardzo udanie. Już w pierwszej kolejce zdobyła komplet punktów pokonując 3:1 Drawę Drawsko Pomorskie.  Pierwsze dośrodkowanie z rzutu rożnego Łukasza Szymańskiego, strzałem głową na gola zamienił Daniel Wojciechowski. Niedługo trwała radość z prowadzenia "Gwardyjki", bowiem już w 7 minucie goście pięknym strzałem doprowadzili do wyrównania. Jednak stracona bramka nie załamała gospodarzy - wręcz przeciwnie, już w 11 minucie Aleksander Karbowiak wyprowadził Gwardię na prowadzenie. Niezwykle zmotywowani zawodnicy z Fałata 34 w dalszym ciągu atakowali i w 23 minucie Maciej Stańczyk wykorzystał dośrodkowanie Łukasza Szymańskiego wyprowadzając gospodarzy na dwubramkowe prowadzenie. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 3:1.    W drugiej kolejce koszalinianie pokonali zdecydowanie Chemika Police 3:0. Pierwszy gol padł w 57 minucie strzałem z rzutu karnego prowadzenie Gwardii kapitan - Daniel Wojciechowski. Na kolejn trafienie czekaliśmy do 80 minuty, kiedy gola na na 2:0 zdobył Kozawa. W końcówce, kiedy gospodarze starali się odrobić straty, Kozawa drugi raz pokonał bramkarza drużyny z Polic. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 3:0 dla Gwardii.    Po serii dwóch zwycięstw podopieczni Tadeusza Żakiety, niestety zremisowali 1:1 z Cartusią Kartuzy. Gwardia prowadziła w tym meczu od 39 minuty,  po fantastycznym uderzeniu Łukasz Wiśniewski wyprowadza Gwardię na prowadzenie 1:0. Niestety w 82 minucie, drużyna gości zdobyła upragnionego gola dającego wyrównanie. Po jednym z dośrodkowań Paweł Rzepnikowski doprowadził do remisu.    Następnie piłkarze z Fałata rywalizowali w Derbach Koszalina, które okazały się niezbyt udane, bowiem to gracze z Andersa wygrali 1:0 po trafieniu zz 29. minuty Tomasza Kamińskiego.    Dwa mecze bez zwycięstwa Gwardii nie dawały nadziei w starciu, ze spadkowiczem z II ligi Gryfem Wejherowo, który wygrał w Koszalinie 1:5. Po kwadransie gry Krzysztof Rzepa zdobywa prowadzenie dla swojego zespołu wykorzystując podanie Tomasza Kotwicy.  Już w 18 minucie Michał Skwiercz wykorzystał rzut wolny podwyższając prowadzenie swojego zespołu.  Jednym z kluczowych momentów spotkania była sytuacja z 28 minucie kiedy to wpadli na siebie Sebastian Fabiański i Krzysztof Wicki, po której golkiper gospodarzy długo nie podnosił się z murawy, ale po kilku chwilach kontynuował mecz, lecz po przerwie w bramce Gwardii stanął Mateusz Kalkowski. Dodajmy, że w 42 minucie do szatni odesłany został Norbert Dondera przez co koszalinianie kończyli spotkanie o jednego gracza mniej. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie.  Najpierw Krzysztof Wicki, po przejęciu podwyższył na 0:3 w 62 minucie. Następnie w 67 (red. z rzutu wolnego Maciej Osłowski) i 69 minucie (red. kolejne trafienie Wickiego) padły kolejne dwie bramki dla gości. Jednak wynik spotkania ustalił Łukasz Wiśniewski w 71 minucie. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wynikiem 1:5 dla Gryfa Wejherowo.  Była to najwyższa porażka Gwardii w lidze na własnym boisku po ponad dziesięciu latach, kiedy to 23 kwietnia, również w trzecioligowym pojedynku, w Koszalinie wygrała Kaszubia Kościerzyna 0:4. Po tej porażce gwardziści ze zdobytymi siedmioma punktami w pięciu meczach w ligowej tabeli zajmowali ósmą pozycję.   W szóstej kolejce koszalinianie doznali kolejnej klęski. Podopieczni trenera Tadeusza Żakiety ulegli w Szczecinie rezerwom Pogoni 0:1. W 34. minucie w zamieszaniu podbramkowym Andrzej Kotłowski zdołał umieścić piłkę w gwardyjskiej bramce. Więcej goli już nie padło.    Gwardia przełamała się w meczu z Raselem Dygowo. Pierwszy gol padł już w czwartej minucie po uderzeniu Danela Wojciechowskiego. Na następne trafienie sympatycy na stadionie przy ul. Fałata czekali do doliczonego czasu gry, kiedy piłkę w siatce umieścił Maciej Stańczyk.    Koszalinianie w ósmej serii spotkań Bałtyckiej Trzeciej Ligi rozbili na wyjeździe Astrę Ustronie Morskie 4:0. Pierwsze trafienie padło w 7 minucie gry po strzale obrońcy Macieja Stańczyka. Kolejny gol wpadł w 48 minucie po strzale Jakuba Zejglicia.  W 65 minucie Kozawa zdobył swojego pierwszego gola w tym meczu. W końcówce meczu Japończyk ustalił wynik na 4:0.   W następnym meczu Gwardia ponownie wygrała. Podopieczni Tadeusza Żakiety pokonali pewnie 3:1 Leśnika Manowo. Decydująca dla losu meczu miała decyzja sędziego o ukaraniu Przemysława Saliwona czerwoną kartką. Pierwszy gol padł w 25 minucie Sidor indywidualnie rozpoczął akcję, następnie podał do jednego z kolegów, który odegrał na 8 metr do Sidora, a ten precyzyjnym strzałem nie miał szans z pokonaniem Shapovala. W 30 minucie Michał Jarczewski przy próbie wybicia piłki prawdopodobnie skręcił kostkę i musiał opuścił boisko, w jego miejsce na murawie pojawił się Rokicki. Zaledwie sześć minut potrzebował Konrad Rokicki, aby wpisać się na listę strzelców.  Decydująca dla losu meczu sytuacja miała miejsce w końcówce pierwszej połowie. Niebezpiecznie wślizgiem od tyłu zaatakował Przemysław Saliwon i musiał opuścić boisko. Od tego momentu goście w "10". Już po pięciu minutach po zmianie stron wprowadzony Miętek ładnym strzałem zdobył bramkę dającą prowadzenie Gwardii (red. Piłka jak po sznurku chodziła od nogi do nogi. Ostatnie podanie do niepilnowanego Damiana Miętka zakończyło się jego bramką. Asystę zaliczył Aleksander Karbowiak, W 55 minucie Kozawa z 16 metra uderza w okienko bramki Shapovala, który w tej sytuacji miał niewiele dopowiedzenia. Widoczna była przewaga jednego zawodnika. Koszalinianie ostatecznie wygrali 3:1.   Kolejny mecz, tym razem z beniaminkiem GKS Przodkowo, również okazał się zwycięski. Jedno trafienie na początku meczu wystarczyło, by piłkarze Gwardii Koszalin wywieźli trzy punkty z niezwykle trudnego terenu w Przodkowie. Strzelcem jedynej bramki był Ryuki Kozawa.   Gwardziści w meczu 11 kolejki z KS Chwaszczyno odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu, tym razem pokonali 2:0 beniaminka - KS Chwaszczynko. Koszalinianie szybko wyszli na prowadzenie. Już w drugiej minucie do bramki gości trafił fenomenalny w ostatnich meczach Ryuki Kozawa, najskuteczniejszy strzelec koszalińskiej drużyny. W 43.minucie do siatki po raz drugi w tym sezonie trafił Damian Miętek i to Gwardia wygrała 2:0.   Podopieczni Tadeusza Żakiety nie zwalniali tempa i w kolejnym ligowym pojedynku w Kościerzynie pokonali jedenastkę Kaszubi 1:0. Wówczas zostali samodzielnym liderem rozgrywek. Jedyny gol padł w 65. minucie po uderzeniu Jakuba Zejglicia.   Trzynasta seria spotkań okazała się pechowa dla zespołu z naszego miasta. Przed własną publicznością koszalinianie musieli uznać wyższość rezerw pierwszoligowej Arki Gdynia, która wygrała 1:3. Jednak to Gwardia prowadziła od 41 minuty po trafieniu samobójczym Damiana Mosiejko. Po zmianie stron na boisku rządzili już tylko gracze z Trójmiasta, którzy w 56 minucie doprowadzili do wyrównania po trafieniu Damiana Mosiejko. Tym razem defensor gości trafił do właściwej bramki w 56. minucie. Następnie kwadrans przed końcem Maciej Wardziński wyprowadził Arkę na prowadzenie. Decydujące trafienie w końcówce spotkania zdobył Aleksander Jagiełło.   W przedostatniej kolejce rundy jesiennej Gwardia Koszalin podzieliła się punktami w meczu na szczycie Bałtyckiej Trzeciej Ligi z Bałtykiem Gdynia. Po wyrównanym meczu padł wynik remisowy 1:1. Początek spotkania był wymarzony dla gospodarzy. Rzut wolny z ok. 25 metrów, do piłki podchodził Łukasz Szymański i przepięknym uderzeniem dał prowadzenie Gwardii Koszalin w trzeciej minucie. W 35 minucie Bałtyk uśpił czujność defensorów koszalińskich, następnie długim podaniem uruchomiony został Rusinek, który "podcinką "zaskoczył Fabiańskiego i było 1:1. Wynik do końca spotkania nie uległ zmianie.   Gwardia Koszalin w ostatnim meczu ligowym w 2014 przegrała w meczu wyjazdowym z Lechią II Gdańsk. Po porażce koszalinianie z drugiej lokaty spadli na piątą pozycję w tabeli Bałtyckiej Trzeciej Lidze. Jedynego gola w meczu w 29 minucie zdobył Adam Buksy wyprowadzając rezerwy ekstraklasowej Lechii na prowadzenie 0:1. Gwardia próbowała odrobić straty, ale brakowało precyzji w decydujących momentach. Mecz zakończył się zwycięstwem Lechii II 1:0.   Strzelcy bramek dla Gwardii Koszalin w rundzie jesiennej:  7 - Ryuki Kozawa, 3 - Maciej Stańczyk, Daniel Wojciechowski, 2 - Damian Miętek, Łukasz Wiśniewski, Jakub Zejglic, 1 - Aleksander Karbowiak, Daniel Sidor, Łukasz Szymański   Wszystkie wyniki Gwardii Koszalin w rundzie jesiennej Bałtyckiej Trzeciej Ligi: Gwardia Koszalin - Drawa Drawsko Pomorskie 3:1 Daniel Wojciechowski 1, Aleksander Karbowiak 12, Maciej Stańczyk 27 - Grzegorz Magnuski 9 Chemik Police - Gwardia Koszalin 0 : 3 Daniel Wojciechowski 57 (k), Ryuki Kozawa 80, 88 Gwardia Koszalin - Cartusia Kartuzy 1 : 1 Łukasz Wiśniewski 40 - Paweł Rzepnikowski 81 Bałtyk Koszalin - Gwardia Koszalin 1 : 0 Tomasz Kamiński 29 Gwardia Koszalin - Gryf Wejherowo 1 : 5 Łukasz Wiśniewski 67 - Krzysztof Rzepa 16, Michał Skwiercz 18, Krzysztof Wicki 58, 65, Maciej Osłowski 64 Pogoń II Szczecin - Gwardia Koszalin 1 : 0 Andrzej Kotłowski 34 Gwardia Koszalin - Rasel Dygowo 2 : 0 Daniel Wojciechowski 4, Maciej Stańczyk 90 Astra Ustronie Morskie - Gwardia Koszalin 0 : 4 Maciej Stańczyk 7, Jakub Zejglic 48, Ryuki Kozawa 65, 86 Gwardia Koszalin - GKS Leśnik Manowo 3 : 1 Daniel Sidor 24, Damian Miętek 50, Ryuki Kozawa 54 - Konrad Rokicki 36 GKS Przodkowo - Gwardia Koszalin 0 : 1 Kozawa 4 Gwardia Koszalin - KS Chwaszczyno 2 : 0 Ryuki Kozawa 2, Damian Miętek 40 Kaszubia Kościerzyna - Gwardia Koszalin 0 : 1 Jakub Zejglic 65 Gwardia Koszalin - Arka II Gdynia 1 : 3 Damian Mosiejko 41 (s) - Damin Mosiejko 56, Maciej Wardziński 76, Aleksander Jagiełło 86 Gwardia Koszalin - Bałtyk Gdynia 1 : 1 Łukasz Szymański 4 - Krzysztof Rusinek 35 Lechia II Gdańsk - Gwardia Koszalin 1 : 0 Adam Buksa 29
 

 

polskielng Ekosun