Kiedy rośnie liczba zakażeń RSV, presję odczuwają kolejne części systemu ochrony zdrowia. Najpierw przybywa wizyt w przychodniach, badań i konsultacji. Część dzieci wymaga następnie leczenia szpitalnego, a najciężej chorujące — intensywnej terapii.
Jak wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka, właśnie hospitalizacje generują największe koszty. Sezon zakażeń jest jednak wyzwaniem nie tylko finansowym, lecz również kadrowym i organizacyjnym.
Jedna infekcja, konsekwencje dla całego oddziału
Jesienią i zimą zakażenia RSV nakładają się na zachorowania na grypę i COVID-19. W szczycie sezonu rośnie zapotrzebowanie na łóżka pediatryczne, a znalezienie miejsca w innej placówce może być trudne.
Problem dotyka także szpitali specjalistycznych. Infekcja może opóźnić planowe przyjęcie dziecka lub skomplikować leczenie pacjenta, który już przebywa na oddziale. Więcej chorych oznacza dodatkową pracę dla personelu oraz trudniejsze zarządzanie dostępnymi miejscami.
Koszty ponoszą również rodziny. Pobyt dziecka w szpitalu lub opieka nad nim w domu często wymagają nieobecności rodzica w pracy, a niekiedy dłuższego ograniczenia aktywności zawodowej.
Do szpitali trafiają także niemowlęta bez wcześniejszych obciążeń
Według przywołanego raportu w sezonie 2022/2023 noworodki i niemowlęta stanowiły 70–80 proc. dzieci hospitalizowanych z powodu RSV. Niemal 95 proc. hospitalizowanych niemowląt nie miało przed zachorowaniem rozpoznanych czynników ryzyka ciężkiego przebiegu infekcji.
To ważny argument w dyskusji o zakresie profilaktyki. Ochrona skierowana wyłącznie do wcześniaków i wybranych grup ryzyka nie obejmuje większości niemowląt, które później wymagają leczenia szpitalnego.
Profilaktyka może odciążyć szpitale
Eksperci wskazują na doświadczenia państw, które wprowadziły szeroką ochronę niemowląt przed RSV. Według raportu „Kompas gotowości na RSV u niemowląt” 23 kraje europejskie rekomendują taką ochronę, a 19 finansuje ją ze środków publicznych.
Prof. Marcin Czech podkreśla, że ocena takich programów powinna uwzględniać zarówno koszty, jak i korzyści zdrowotne. Mniejsza liczba ciężkich zachorowań oznacza mniej hospitalizacji, ale także większą dostępność personelu i łóżek dla pozostałych pacjentów.
Nie każdy program musi bezpośrednio zmniejszać całkowite wydatki, aby był opłacalny. Znaczenie ma również to, jak dużą poprawę zdrowia przynosi w stosunku do poniesionych nakładów.
Szczepienie w ciąży i gotowe przeciwciała dla dziecka
Jedną z możliwości ochrony niemowlęcia jest szczepienie kobiety w ciąży. Przeciwciała przekazywane przez łożysko pomagają chronić dziecko w pierwszych miesiącach życia. Szczepienie przeciw RSV jest dla kobiet w ciąży bezpłatne — informuje Główny Inspektorat Sanitarny.
Innym rozwiązaniem jest podanie dziecku gotowych przeciwciał. Nirsewimab to długo działające przeciwciało monoklonalne stosowane w zapobieganiu chorobie dolnych dróg oddechowych wywołanej przez RSV. Jest to forma profilaktyki biernej, odmienna od szczepienia. Informacje o preparacie i jego działaniu publikuje Europejska Agencja Leków.
Przywołani w materiale Newserii eksperci postulują szerszy dostęp do tej ochrony. Prof. Maria Borszewska-Kornacka wskazuje, że podawanie przeciwciał można organizować na oddziałach noworodkowych, a dla dzieci urodzonych poza sezonem zakażeń — także poza szpitalem, zależnie od przyjętych zasad programu.
Dyskusja o profilaktyce RSV dotyczy więc czegoś więcej niż zakupu preparatów. Chodzi o ograniczenie liczby dzieci wymagających hospitalizacji i przygotowanie systemu na sezon, w którym wiele infekcji pojawia się jednocześnie.
Opracowanie na podstawie materiału agencji Newseria i przywołanego w nim raportu „Kompas gotowości na RSV u niemowląt”, z uzupełnieniem informacji GIS i EMA.