Koszalin, Poland

Powiat i gmina Biesiekierz chcą odzyskać Stare Bielice. W tle nowa odsłona samorządowego sporu o granice

2026-03-30 17:05:00 Art, fot. FB/Tomasz Tesmer, film: FB/Błażej Papiernik, Jacek Wezgraj
Powiat Koszaliński i gmina Biesiekierz zapowiadają działania na rzecz przywrócenia Starych Bielic do gminy Biesiekierz i wyłączenia tej części z granic administracyjnych Koszalina. Taka deklaracja padła podczas wspólnej konferencji prasowej z udziałem starosty koszalińskiego Tomasza Tesmera oraz władz gminy.
Wideo z artykułu: Powiat i gmina Biesiekierz chcą odzyskać Stare Bielice. W tle nowa odsłona samorządowego sporu o granice

Jak poinformował w me diach społecznościowych Tomasz Tesmer, podczas spotkania jasno wybrzmiało, że samorząd gminy będzie dążył do odzyskania Starych Bielic. Starosta podkreślił, że Powiat Koszaliński w pełni popiera te działania i będzie wspierał samorząd gminny „spokojnie, konsekwentnie i odpowiedzialnie”.

Sprawa ma swoje źródło w zmianie granic administracyjnych, która weszła w życie 1 stycznia 2023 roku. Na mocy rozporządzenia Rady Ministrów do Koszalina zostały włączone sołectwo Kretomino z gminy Manowo oraz część sołectwa Stare Bielice z gminy Biesiekierz. W efekcie miasto powiększyło swój obszar o 723 hektary i zyskało około 1700 mieszkańców.

Zmianie granic towarzyszyły ustalenia finansowe. Koszalin zobowiązał się do wypłaty rekompensat dla sąsiednich gmin za utracone dochody podatkowe i majątkowe. Łączna kwota miała wynieść 3,5 mln zł, z czego 2 mln zł miały trafić do gminy Biesiekierz, a 1,5 mln zł do gminy Manowo. Zobowiązania te zostały rozłożone na lata 2023–2025.

W kolejnych latach wokół tych ustaleń zaczęły jednak narastać spory. Gminy Biesiekierz i Manowo zaczęły podnosić, że ich rzeczywiste straty są wyższe, niż wcześniej zakładano. Pojawiły się więc oczekiwania dotyczące dodatkowej rekompensaty, która według samorządów miałaby przekroczyć 3 mln zł. W przypadku braku porozumienia nie wykluczono skierowania sprawy do sądu.

Tomasz Tesmer wskazuje, że sprawa ma nie tylko wymiar formalny, ale także bardzo konkretne konsekwencje finansowe. Jak zaznacza, chodzi o ponad 5 mln zł rocznie mniej dla gminy oraz ponad 2 mln zł rocznie mniej dla powiatu. To środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inwestycje, rozwój infrastruktury i codzienne potrzeby mieszkańców.

Do sprawy odniósł się również koszaliński ratusz, który stoi na stanowisku, że podpisane wcześniej porozumienie „nie wywołuje żadnych skutków prawnych”, ponieważ o podziale administracyjnym w Polsce decyduje Rada Ministrów. Oznacza to, że ewentualna zmiana granic nie zależy od samej woli samorządów, lecz od decyzji władz centralnych.

Sprawę komentował także Marcin Sychowski, były wicewojewoda zachodniopomorski i radca prawny. Jego zdaniem sytuacja nie jest jednoznaczna, a samo zawarcie porozumień pomiędzy Koszalinem, Manowem i Biesiekierzem było wątpliwe pod względem prawnym, ponieważ podpisano je mimo wyraźnej woli mieszkańców gmin, wyrażonej wcześniej w konsultacjach społecznych.

Prawnik zwrócił również uwagę, że na zawarciu porozumień zależało ówczesnemu Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, które przygotowywało projekt rozporządzenia dotyczącego zmiany granic.

W tle tej sprawy pojawia się jeszcze jeden samorządowy wątek. W poniedziałek rano, podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Mielnie, wszyscy obecni radni zagłosowali za złożeniem wniosku do MSWiA w sprawie włączenia sołectwa Łazy w granice miasta Mielno. To kolejna odsłona sporu granicznego w regionie. Trzy lata temu Łazy były częścią gminy Mielno, ale decyzją ówczesnych władz państwa, na wniosek samorządu gminy Sianów, zostały odłączone od Mielna i włączone do Sianowa.

Mielno już trzeci raz próbuje odzyskać tę miejscowość. Dwie poprzednie próby, mimo zmiany władz państwowych, nie zakończyły się powodzeniem. Tym razem w Mielnie panuje przekonanie, że operacja może się udać. Jak mówi Adam Czycz, burmistrz Mielna, wyniki konsultacji społecznych w gminie pokazują pełne poparcie lokalnej społeczności dla zmiany granic administracyjnych miasta. Dodatkowo rozmowy z mieszkańcami i przedsiębiorcami z Łaz utwierdzają go w przekonaniu, że to właściwy kierunek rozwoju tego obszaru.

Wniosek Mielna ma zostać przekazany do ministerstwa za pośrednictwem wojewody, który również będzie musiał wydać swoją opinię. W poprzednich dwóch przypadkach była ona dla Mielna pozytywna, choć ostatecznie nie przełożyło się to na decyzję rządu.

Na tym tle nie sposób nie zauważyć politycznej i samorządowej zbieżności tych wydarzeń. Tesmer otwarcie wspiera odzyskanie Starych Bielic przez Biesiekierz, a jednocześnie w regionie trwa kolejna odsłona walki o Łazy. Nie jest tajemnicą, że starosta sprzyja Maciejowi Berlickiemu, burmistrzowi Sianowa, który został niedawno powołany przez prezydenta na społecznego doradcę do spraw samorządu. To sprawia, że lokalne spory graniczne zaczynają układać się w szerszy obraz napięć i interesów między samorządami.

Wypowiedzi starosty, przedstawicieli gmin, komentarze prawne i równolegle tocząca się sprawa Łaz pokazują, że temat zmian granic nie jest już tylko sporem o dawne decyzje administracyjne. Coraz wyraźniej staje się elementem większej debaty o finansach samorządów, wpływach, politycznych relacjach i skutkach decyzji podjętych kilka lat temu.

Na razie nie podano konkretnego harmonogramu działań zmierzających do przywrócenia Starych Bielic gminie Biesiekierz. Jasne jest jednak, że temat nie zniknie z lokalnej debaty. Deklaracja wspólnego frontu powiatu i gminy oznacza, że spór o granice i pieniądze może wejść w kolejny etap. Dla mieszkańców Starych Bielic, Biesiekierza, Koszalina, a także Łaz, Mielna i Sianowa, będzie to jedna z ważniejszych samorządowych spraw najbliższego czasu.

 W tym temacie głos zdążyli także zabrać radni koszalińskiej Rady Miejskiej i w social mediach je opublikowali: 

Błażej Papiernik: Umów trzeba dotrzymywać

Błażej Papiernik, przewodniczący Klub Radnych ,,WSPÓLNIE DLA KOSZALINA". Szybki komentarz do bieżącej sprawy czyli do próby odzyskania Starych Bielic przez Gminę Biesiekierz. Ostrzegaliśmy, że właśnie to się może wydarzyć, że zerwanie porozumienia między Koszalinem, a Gminą Biesiekierz może doprowadzić do tego że będą ruchy polegające na tym żeby odzyskać Stare Bielice.iIi to się dzieje. Szanowni Państwo, powtórzę to co mówiłem wtedy na sesji Rady Miejskiej, gdy głosami koszalińskiej Koalicji Obywatelskiej to porozumienie zostało odrzucone: umów należy dotrzymywać. W sytuacji, w której jesteśmy obecnie nie dziwi mnie działanie włodarza Gminy Biesiekierz, aczkolwiek wolałbym żeby Stare Bielice w granicach miasta Koszalina pozostały.

 

Jacek Wezgraj (klub radnych KO): „Żaden prezydent nie jest księciem”


Żaden prezydent miasta nie jest księciem mogącym dowolnie dysponować pieniędzmi mieszkańców. Na porozumienie z jakąkolwiek gminą konieczna jest zgoda rady, a o taką przy przejmowaniu terenów sąsiadów Koszalinie parę lat temu nikt nie występował. Dlatego nie można tego traktować jako jakiegokolwiek obowiązku do dzisiejszych władz miasta Koszalina. Koszalin poniósł już spore koszty związane z przyłączeniem części ościennych gmin w granice miasta. Domaganie się ponownej zmiany granic jest w związku z tym pozbawiony podstaw, a wspieranie tego działaniem na szkodę miasta.