Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

DKF: Lato 1993

2018-04-26 07:51:00 ekoszalin za CK 105 Koszalin
1 maja - „Lato 1993” Reż.: Carla Simón; Obsada: Laia Artigas, Paula Robles, Bruna Cusí; gat.: Dramat; Hiszpania 2017; 96 min.

„Lato 1993” to czarująca i niebanalna podróż w czasie. Film, który doceniła publiczność na całym świecie, w idealnych proporcjach wzrusza i bawi. Carla Simón, wyróżniona Kryształowym Niedźwiedziem na Berlinale, z wyczuciem portretuje proces przeżywania starty i ekscytację towarzyszącą budowie nowej rodziny. Jej film łączy w sobie ciepło i błogość z intensywnymi emocjami czasu dorastania. Lato 1993 to film, który udowadnia, że szczęście można znaleźć wszędzie – wystarczy się rozejrzeć.

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Pracodawcy wstrzemięźliwi w kwestii nowych miejsc pracy i podwyżek, z mniejszym entuzjazmem o gospodarce kraju i kondycji finansowej firmy.

3 minuty temu Ala za Randstad Polska
Wzrost zatrudnienia może nieco wyhamować – sygnalizują pracodawcy. Na pewno rzadziej zamierzają zatrudniać obcokrajowców, ale szykują się też na wyjazd pracowników z Ukrainy do Niemiec. Tym bardziej, że wciąż 6 na 10 wszystkich prowadzonych przez nich rekrutacji nie kończy się tak, jak by tego chcieli – zatrudnieniem odpowiedniej liczby kandydatów o pożądanych kompetencjach. Z najnowszej edycji badania „Plany Pracodawców”, realizowanego przez Instytut Badawczy Randstad, wynika tez, że firmy rzadziej niż przed rokiem prognozują podwyżki. Nieco ponad 1/4 pracodawców zwiększy w najbliższym czasie wynagrodzenia. Liczba takich deklaracji utrzymuje się na stabilnym poziomie (spadła tylko nieznacznie z 27% przed rokiem 26% obecnie). Co prawda w poprzednim badaniu pod koniec grudnia notowaliśmy w tej kwestii rekordowy wynik (44%), ale na przełomie roku wzrost tego wskaźnika jest naturalny ze względu na planowane wówczas zwyczajowo przeglądy systemu wynagrodzeń w firmach.   — Analizując deklaracje pracodawców dotyczące zwiększenia w najbliższym czasie wynagrodzeń, należy mieć na względzie dwa fakty – w ubiegłym roku przeciętne wynagrodzenie w Polsce wzrosło o nieco ponad 7%, co było rekordową podwyżką, a ponadto od tego roku wchodzą w życie przepisy obligujące do utworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych w zakładach pracy zatrudniających co najmniej 250 osób. To może przekładać się na mniejszą skłonność pracodawców do podnoszenia wynagrodzeń. Pracodawcy mogą mieć przekonanie, że ubiegłoroczne podwyżki są wystarczające, aby zatrzymać pracowników lub przyciągnąć nowych. Do tego dochodzi obawa przed zwiększonymi kosztami pracy w związku z koniecznością opłacenia składki na PPK i presją ze strony pracowników na wyrównanie ubytku w wynagrodzeniu z tytułu wpłaty – twierdzi Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.   Podwyżki najczęściej planują pracodawcy z północnych województw (30%), najrzadziej deklarują je firmy z centrum (24%) i południa (25%). 1/3 przedsiębiorców z branży budowlanej deklaruje wzrost wynagrodzeń w najbliższym półroczu (33%). Często takie plany sygnalizują też firmy z sektora nowoczesnych usług dla biznesu (31%) oraz branży finansowej (31%).   Zatrudniać zamierzają przede wszystkim nowoczesne usługi dla biznesu, branża budowlana i przemysł   Niemal 4 na 10 polskich pracodawców planuje wzrost zatrudnienia. To naturalny trend, który obserwujemy w badaniu od kilku lat. Zawsze w połowie roku plany zatrudniania nowych pracowników są większe niż w pozostałych okresach. Podobnie jak przed rokiem zwiększenie liczby etatów zadeklarowało 39% pracodawców (pod koniec 2018 roku było to 33%). 53% zamierza pozostawić zatrudnienie na dotychczasowym poziomie, zmniejszyć je planuje 4% respondentów.   — Od kilku kwartałów utrzymuje się duże zapotrzebowanie na pracę, co przekłada się również na liczbę planowanych i rozpoczętych rekrutacji. Dla wielu firm konieczność zatrudnienia nowych pracowników wynika z dużego popytu na wytwarzane towary i usługi. Z drugiej strony, coraz częściej pracodawcy mówią, że brak dostępnych pracowników to najpoważniejszy czynnik ograniczający możliwości rozwoju firmy – zauważa Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.   Największe plany w zakresie wzrostu zatrudnienia mają pracodawcy z centralnych (41%) i zachodnich regionów (40%). Bardziej wstrzemięźliwe są firmy z północy (37%) i wschodu (37%). Najczęściej zatrudniać zamierzają firmy z sektora nowoczesnych usług dla biznesu (57%), budownictwa (45%) oraz przemysłu (44%). Redukcję w największym stopniu prognozują firmy z sektora finansowego (12%).   — Sektor finansowy już po raz kolejny sygnalizuje częściej niż pozostałe branże plany w zakresie redukcji zatrudnienia. W dużej mierze widać tu wpływ fuzji na rynku bankowym, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie. Banki po połączeniu najczęściej optymalizują swoją działalność, zmniejszając przede wszystkim liczbę placówek, a to oznacza też mniejsze zapotrzebowanie na pracowników bezpośredniej obsługi klienta. Jednocześnie widzimy, że firmy z tej branży starają się rekompensować wpływ redukcji na wizerunek pracodawcy i ryzyko odpływu pozostałych pracowników, planując częściej niż w innych sektorach podwyżki wynagrodzeń – zauważa Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i Członek Zarządu Randstad Polska.   Na nowe miejsca pracy najczęściej mogą liczyć mieszkańcy wsi w obrębie aglomeracji (50%), osoby z największych miast powyżej 200 tysięcy mieszkańców (44%) oraz pracownicy zamieszkujący obszary wiejskie z dala od metropolii (41%).   Szczyt produkcyjny i sezon urlopowy wpływają na zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych   W okresie przedwakacyjnym firmy zwiększają swoje zapotrzebowanie na pracowników sezonowych. Ma to związek z okresem urlopowym w większości przedsiębiorstw i zakładów produkcyjnych, a także czasem wzmożonego zapotrzebowania na niektóre usługi, np. w turystyce, gastronomii i hotelarstwie. W tym roku, podobnie jak przed rokiem, 15% pracodawców zdecyduje się na zatrudnienie pracowników sezonowych, najczęściej w województwach wschodnich i zachodnich (po 17%), najrzadziej na południu (11%).   Największe zapotrzebowanie na pracowników sezonowych zgłaszają pracodawcy z branży budowlanej (22%), przemysłu (16%), handlu i napraw (15%) oraz logistyki i transportu (15%). Wyjątkowo duże plany rekrutacyjne sygnalizują też firmy z obszarów wiejskich poza aglomeracjami (23%), co może mieć związek z sezonem wzmożonych zamówień w firmach zajmujących się przetwórstwem rolnym.   2/3 pracodawców, którzy planują zatrudnienie pracowników sezonowych w okresie letnim, tłumaczy to przede wszystkim szczytem produkcyjnym. 17% chce w ten sposób elastycznie reagować na zapotrzebowanie na produkty i usługi, a 16% utrzymać ciągłość wytwórstwa i świadczenia usług w okresie, gdy duża część obecnej załogi będzie korzystała z urlopów.   6 na 10 rekrutacji nie po myśli pracodawców, część z nich kończy się całkowitym fiaskiem   Ponad 3/4 polskich pracodawców w ciągu ostatniego półrocza miało okazję prowadzić działania rekrutacyjne (78%). Najczęściej pracowników poszukiwały firmy z zachodnich województw (84%), a także przedsiębiorcy z sektora nowoczesnych usług dla biznesu (zadeklarowali tak wszyscy respondenci), firmy logistyczne i transportowe (83%) i branża przemysłowa (82%). Najwięcej procesów rekrutacyjnych prowadzili pracodawcy z terenów wiejskich w ramach aglomeracji (84%) oraz największych miast powyżej 200 tysięcy mieszkańców (83%).   Aż 6 na 10 rekrutacji nie zakończyło się tak, jak planowali pracodawcy. 43% przedsiębiorców zatrudniło założoną liczbę pracowników spełniających wymagania (przed rokiem – 41%), 27% nie zapełniło wszystkich wakatów (przed rokiem – 31%), 15% musiało obniżyć wymagania (przed rokiem – 12%), a 11% zamknęło rekrutację bez zatrudnienia kogokolwiek (przed rokiem – 14%).   — Trudności z pozyskaniem pracowników dotyczą właściwie wszystkich branż i nie są ograniczone wyłączenie do stanowisk specjalistycznych. Obecne niedobory pracowników mają wiele różnych przyczyn, do których należy zaliczyć m.in. duża falę emigracji po wejściu Polski do UE, niską aktywność zawodową czy stosunkowo niski wiek przechodzenia na emeryturę. Trudności w rekrutacji to dla pracodawców nieobsadzone stanowiska pracy, co ogranicza możliwości nie tylko rozwoju, ale utrzymania działalności na określonym poziomie. Utrzymująca się sytuacja niedoboru pracowników może spowodować ograniczenie inwestycji wymagających zatrudnienia dużej liczby osób oraz zmniejszenie produkcji. W części przedsiębiorstw, w odpowiedzi na zaistniała sytuację, wprowadzane są rozwiązania wykorzystujące automatyzację procesów. Warto jednak pamiętać, że nie każda praca da się zastąpić i nie w każdym przypadku jest to racjonalne ekonomicznie – wyjaśnia Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.   Wobec trudności rekrutacyjnych część przedsiębiorców zatrudnia cudzoziemców. W najnowszym badaniu obcokrajowy pracują w 24% ankietowanych firm (1 p.p. więcej niż przed rokiem). Najczęściej na zachodzie kraju (29%) i na Pomorzu (29%), a najrzadziej we wschodnich województwach (15%): warmińsko-mazurskim, podlaskim, lubelskim i podkarpackim.   Najchętniej po zagranicznych pracowników sięgają: sektor nowoczesnych usług dla biznesu (63%), transport i logistyka (41%) oraz przemysł (32%). W ogóle nie korzysta z ich wsparcia branża finansowa. W 87% firm, które zatrudniają obcokrajowców, pracują Ukraińcy (wzrost o 2 p.p. rok do roku). W 14% zatrudnienie znajdują Białorusini (13% przed rokiem). 3% firm zatrudnia Rosjan, po 2% - Czechów, Niemców, Gruzinów i Francuzów.   — Duże znaczenie dla podejmowania decyzji o zatrudnieniu obcokrajowców ma zakres zadań jaki jest im powierzany. Badania wskazują, że najczęściej obcokrajowcy pracują na stanowiskach robotników wykwalifikowanych i niewykwalifikowanych, zdecydowanie rzadziej na stanowiskach specjalistycznych. To może oznaczać, że część imigrantów zarobkowych pracuje poniżej swoich kwalifikacji, co – niestety – jest zjawiskiem typowym. Z pracy imigrantów korzystają głównie te branże, gdzie znajomość języka polskiego nie jest konieczna dla wykonywana obowiązków zawodowych (np. transport i logistyka, przemysł, budownictwo) lub takie, które, funkcjonując w środowisku międzynarodowym, opierają się na komunikacji w języku angielski (sektor BPO/SSC) – podkreśla Monika Fedorczuk, ekspert rynku pracy Konfederacji Lewiatan.   Dla ponad połowy (53%) pracodawców, którzy zatrudniają cudzoziemców, są oni rozwiązaniem problemów kadrowych. 26% respondentów deklaruje, że obcokrajowców posiadają pożądane kompetencje (przed rokiem twierdziło tak 18% ankietowanych). Zaledwie 5% firm przyznaje, że cudzoziemcy mają niższe wymagania, w tym finansowe. W połowie firm obcokrajowcy zatrudnieni są na stanowiskach robotników niewykwalifikowanych, w 45% - na stanowiskach robotników wykwalifikowanych, a w 16% - na stanowiskach specjalistycznych.   Mniejsze plany w zakresie zatrudnienia obcokrajowców, obawy o odpływ pracowników z Ukrainy do Niemiec   O 5 p.p. mniej pracodawców (37%) niż przed rokiem deklaruje, że w najbliższym czasie będzie rozważać zatrudnienie cudzoziemców. Najczęściej planują rekrutacje wśród Ukraińców – 50% (przed rokiem: 56%), Białorusinów – 8% (przed rokiem: 12%), Rosjan – 3% (bez zmian) i Litwinów – 2% (bez zmian). 49% firm nie myśli o konkretnej narodowości w kontekście rekrutacji.   Pracodawcy najchętniej zamierzają zatrudniać w przyszłości cudzoziemców na stanowiska robotników wykwalifikowanych (60%, o 3 p.p. mniej niż przed rokiem), robotników wykwalifikowany (40%, wzrost o 4 p.p. rok do roku) oraz specjalistów (26%, wzrost o 8 p.p. rok do roku).   Firmy, które planują zatrudniać cudzoziemców, chcą w ten sposób rozwiązać kadrowe (64%, wzrost o 4 p.p. rok do roku). Wśród barier wskazywanych przez przedsiębiorców niechętnych zatrudnianiu cudzoziemców są przede wszystkim chęć zatrudniania w pierwszej kolejności Polaków (22%, wzrost o 2 p.p. rok do roku), trudności językowe (21%, wzrost o 7 p.p. rok do roku), niskie kompetencji lub niedopasowanie kompetencji do potrzeb firmy (19%, wzrost o 3 p.p. rok do roku).   Pracodawcy sygnalizują możliwość odpływu pracowników z Ukrainy w związku z liberalizacją niemieckich przepisów w kwestii zatrudnienia osób spoza Unii Europejskiej. Deklaruje tak 66% respondentów. Jednocześnie tylko w 18% firm pracodawcy obawiają się w związku z tym pogłębienia braków kadrowych. 14% twierdzi wręcz, że nowe przepisy negatywnie wpłyną na działania ich firm.   — Obawy pracodawców są na razie przejawem pragmatycznej analizy czynników, które mogą mieć wpływ na ich biznes w przyszłości. Zmiana niemieckich przepisów na razie bowiem nie oznacza gremialnego wyjazdu Ukraińców na Zachód. Po pierwsze, sygnały z niemieckiej gospodarki nie zawsze zachęcają do zmiany kraju, a po drugie to otwarcie granicy w obecnym kształcie jest raczej uchyleniem drzwi, bowiem warunki stawiane w ustawie dotyczą tylko wyspecjalizowanych pracowników z konkretnych grup zawodowych, którzy do tego dobrze posługują się językiem niemieckim – podkreśla Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i Członek Zarządu Randstad Polska. Jak dodaje, cieszy fakt, że przedsiębiorcy przygotowują się na różne scenariusze i szukają także pomysłów na aktywizację całej grupy Polaków, którzy dotychczas z różnych względów byli nieaktywni zawodowo.   33% firm zamierza podjąć działania w związku z potencjalnym odpływem pracowników. 45% z tej grupy zamierza aktywnie budować wizerunek pracodawcy, 39% - aktywizować osoby dotychczas nieaktywne zawodowo, aby zniwelować skutek braków kadrowych, 28% - pracowników zamierza szukać w innych krajach Ukraina, a kolejne 28% skorzysta ze wsparcia agencji zatrudnienia.   Z mniejszym optymizmem o polskiej gospodarce, z większa rezerwą o finansach przedsiębiorstw   Po okresie dynamicznych wzrostów odsetka optymistycznych ocen rozwoju gospodarczego Polski w 2017 i 2018 roku, drugie badanie z rzędu notujemy znaczące spadki. W najnowszym badaniu 21% pracodawców prognozuje wzrost gospodarczy, a niewiele mniej (19%) – recesję. Rok do roku grupa optymistów stopniała o 13 p.p. (o 2 p.p. w stosunku do poprzedniego badania z końca 2018 roku). 48% respondentów uważa, że Polskę czeka stagnacja.   Najbardziej optymistyczni są pracodawcy z centralnej części kraju (24%) i województw wschodnich (23%). Najmniej optymistów jest w Wielkopolsce, Lubuskiem oraz na Kujawach (16%). Natomiast 23% pracodawców z południa kraju prognozuje recesję. W tym regionie, podobnie jak na zachodzie kraju, liczba pesymistów przekracza liczbę optymistów.   Wzrost gospodarczy najczęściej prognozują pracodawcy z branży finansowej (24%), usługowej (23%) oraz handlu (22%). Wśród pesymistów na czele są także firmy finansowe (31%), a także transportowe i logistyczne (26%) oraz przemysłowe (21%).   Nieznacznie zmniejszył się też odsetek pracodawców, którzy kondycję własnych przedsiębiorstw oceniają co najmniej dobrze. Od roku dostrzegamy spadki w tej grupie (z 69% w połowie 2018 roku do 65% w najnowszym badaniu), ale wynik daleki jest jeszcze od najniższych wyników z 2014 roku (60%). W obecnej edycji „Planów Pracodawców” 27% respondentów sytuację finansową swojego przedsiębiorstwa ocenia neutralnie, a 4 % - negatywnie.   W tej kwestii najwięcej optymistów jest w zachodnich województwach Polski (68%), a najmniej w północnych (59%). Najlepiej swoją sytuację oceniają pracodawcy z branży finansowej (80%), sektora nowoczesnych usług dla biznesu (74%) oraz branży budowlanej (71%). Największy odsetek negatywnych ocen sytuacji finansowej firm jest wśród przedsiębiorców z sektora transportu i logistyki (8%), przemysłu (6%) oraz handlu i napraw (4%).  ...
 

III liga: Kasa zamiast walkowerów

13 Czerwca 2019 godz. 5:47 Art
Na boisku ograli rywala. Oba koszalińskie kluby: Bałtyk i Gwardia pokonały Chemika Bydgoszcz po 2:1. Zwycięstwa koszalińskich zespołów znacznie przyczyniły się do tego, że drużyna Chemika znajduje się w trzecioligowej tabeli na spadkowej pozycji. Działacze Chemika znaleźli jednak sposób na uratowanie klubu: żądają ukarania walkowerami Bałtyku i Gwardii. Działacze klubu z Bydgoszczy wnieśli  do Wydziału Dyscypliny Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej  oficjalne pismo, w którym poinformowali organ prowadzący rozgrywki o swoich zastrzeżeniach. Dziś Wydział Dyscypliny Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej w Szczecinie podjął w tej sprawie decyzję. Gwardia ukarana została karą 20 tys. zł w zawieszeniu na 2 lata, a Bałtyk karą 30 tys. zł w zawieszeniu na 2 lata. Skąd te kary? Bydgoszczanie uważają, że trener Wojciech Polakowski, który w Gwardii zastąpił Tadeusza Żakietę i prowadził zespół w meczach od 28. do 32.kolejki nie miał do tego prawa.  Polakowski wcześniej - w końcówce rundy jesiennej i na początku wiosennej (do 10 kwietnia) - pracował w Świcie Skolwin. Chemik powoływał się na art. 9 Uchwały nr X II/189 z dnia 12.12.2014 Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej, dotyczący zasad regulujących stosunki pomiędzy klubem sportowym a trenerem piłki nożnej. Mówi on, że „trener może w trakcie jednej rundy sezonu piłkarskiego świadczyć usługi trenerskie lub z nimi związane tylko w jednym klubie występującym w tej samej klasie  rozgrywkowej” uważa, że doszło do rażącego naruszenia prawa związkowego, co podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, a także skutkuje wstrzymaniem licencji trenerskiej (na okres 1 roku). Chemik był przekonany, że tym samym Gwardia w meczach z Pogonią II (0:5), Chemikiem (2:1), Górnikiem Konin (1:0), Wierzycą Pelplin (1:0) i Świtem (0:5) złamała przepisy PZPN w sprawie licencji trenerskich i powołując się na regulamin rozgrywek III ligi, wnioskował o nałożenie kar finansowych 10 i 20 tys. zł za dwa pierwsze mecze oraz o zweryfikowanie jako walkowery na niekorzyść Gwardii trzech pozostałych spotkań.   Chemik miał także uwagi do "papierów" trenera Bałtyku Mariusza Lenartowicza, który w pięciu wiosennych meczów nie miał ważnej licencji trenerskiej. Działacze Bałtyku wyjaśniają, że co prawda Lenartowicz w tym okresie nie posiadał wymaganej licencji, ale podczas tych spotkań na ławce przebywali klubowi szkoleniowcy z wymaganą licencją UEFA A. Później Lenartowicz uzyskał już ważną licencję.    ...
 

Unieście wśród topowych wakacyjnych kierunków na Travelist.pl

14 Czerwca 2019 godz. 1:44 Ala za Biuro Prasowe Travelist
Marzysz o wakacjach z dala od tłumu turystów? Szukasz miejsc, w których poczujesz błogi spokój i oderwiesz się od codzienności? Travelist przekonuje, że Polska to idealna lokalizacja na beztroski urlop. Jak wynika z danych serwisu, Polacy coraz chętniej wybierają zaciszne miejscowości zgodne z trendem slow travel. Portal przedstawia listę ukrytych perełek na turystycznej mapie kraju, które zdobywają coraz większe zainteresowanie wyjeżdżających. W zeszłoroczne lato aż 73 proc. Polaków spędziło wakacje w kraju, w ponad połowie przypadków wybierając miejscowości nadbałtyckie[1]. Oznacza to, że w ścisłym sezonie na polskim wybrzeżu mogło wypoczywać nawet do 15 milionów turystów. Przy takiej liczbie urlopowiczów  trudno uciec od tłumów. Podczas szukania skrawka miejsca na plaży lub stania w długiej kolejce do baru często zamiast odpoczynku pojawiają się nerwy i frustracja. W efekcie coraz bardziej popularny staje się trend slow travel - spokojny i kontemplacyjny styl podróżowania odrzucający zdobycze masowej turystyki. Tak zwany slow travelpreferuje miejsca z dala od utartych szlaków, zachęca do częstszego bycia ‘offline’, łączności z naturą i zanurzenia się w lokalną kulturę miejsca, w którym wypoczywamy.   Wakacje w Polsce to nie tylko Sopot, Mikołajki, Zakopane i inne popularne kurorty. Na mapie kraju znajdziemy wiele nieodkrytych, mało oczywistych miejsc, które oferują znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Co ciekawe, w dobie wiecznego zabiegania, Polacy coraz częściej doceniają spokój, które gwarantują ustronne miejscowości. Trend ten potwierdzają dane serwisu rezerwacyjnego Travelist. Portal przedstawia listę nietypowych destynacji wakacyjnych w Polsce, które pod względem liczby rezerwacji na sezon wakacyjny powoli zaczynają wygrywać z popularnymi kurortami.      1.Przechlewo na Kaszubach   Kaszuby to jeden z najbardziej zacisznych regionów Polski, choć często niedoceniany. Urokliwa miejscowość Przechlewo, łączy zaś w sobie wszystko co w Kaszubach najlepsze: malownicze jeziora, bujne lasy inajpiękniejsze szlaki kajakowe. Oprócz bogatej warstwy przyrodniczej okolica tchnie też najdawniejszą historią. Zwiedzający odnajdą tu pozostałości wczesnośredniowiecznej osady rycerskiej, starą siedzibę kasztelani szczycieńskiej na wyspie Jeziora Szczytno czy prehistoryczne cmentarzysko kurhanowe ludności kultury wielbarskiej. Urok Przechlewa dostrzegli również użytkownicy Travelist, którzy dokonali w tym miejscu ponad 40 proc. rezerwacji więcej w porównaniu do ubiegłego sezonu.   2. Jarnołtówek w Górach Opawskich   U podnóża gór Opawskich, w dolinie Złotego Potoku leży niewielka miejscowość o nazwie Jarnołtówek. To kolejny unikat w ofercie Travelist, który zanotował o 1/4 więcej wykupień wyjazdów niż w ubiegłe wakacje. Górzyste krajobrazy, liczne szlaki turystyczne i leśne kąpielisko to wymarzona sceneria dla amatorów ciszy i bliskiego kontaktu z naturą. Jednak i zwolennicy aktywnego wypoczynku nie będą tu zawiedzeni. Serwis poleca szczególnie wycieczkę na najwyższy masyw Gór Opawskich - Biskupią Kopę, na której szczycie znajduje się 18-metrowa kamienna wieża, skąd podziwiać można wspaniałe górskie panoramy.   3. Kowary w Karkonoszach   Fenomenalny, bo niemal 90 procentowy wzrost rezerwacji serwis Travelist zanotował również w malowniczym miasteczku Kowary na Dolnym Śląsku. Miejscowość położona jest w Kotlinie Jeleniogórskiej u podnóża Karkonoszy i Rudaw Janowickich. Oprócz klimatycznej starówki i bliskości górskich szlaków oferuje wiele nietypowych atrakcji. Jedną z nich jest Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, w którym obejrzeć można miniaturowe konstrukcje najpiękniejszych budowli architektonicznych z obszaru całego województwa. Ciekawą propozycją są również Sztolnie Kowary z robiącą wrażenie podziemną trasą turystyczną o długości 1200 m. W Kowarach spragnieni relaksu urlopowicze mogą zregenerować się także w rekreacyjnym kompleksie Jelenia Struga, od którego odchodzi podziemne przejście do jedynego w Polsce Inhalatorium Radonowego (w dawnej Kopalni Uranu). Kowary to zdecydowanie miejsce z kategorii ‘must see’ na liście Travelistowych perełek.   4. Romantyczne Turzno pod Toruniem   Kolejna przepiękna miejscowość, zainteresowanie którą wzrosło niemal dwukrotnie, to Turznopołożone w województwie kujawsko-pomorskim pod Toruniem. Zachwyca dziewiętnastowiecznym pałacem zbudowanym w stylu eklektycznym, według projektu cenionego architekta Henryka Marconiego. Co ciekawe, przed laty w tym miejscu przebywał i tworzył sam Fryderyk Chopin. Sielankową atmosferę XIX-wiecznej rezydencji dopełnia zabytkowy park w angielskim stylu rozciągający się na przestrzeni aż 16 hektarów. Na terenie kompleksu znajdują się rozległe stawy oraz liczne alejki spacerowe o łącznej długości 6 km. Uroku temu niezwykłemu miejscu dodaje niewielki zameczek ukryty wśród drzew oraz prowadząca do pałacu klimatyczna Aleja Kasztanowa. Turzno to oaza spokoju idealna dla miłośników romantycznych scenerii  i długich spacerów na łonie natury.   5. Unieście koło Mielna   Największym tegorocznym hitem Travelista jest Unieście, w którym serwis zanotował aż 30-krotny wzrost liczby rezerwacji na okres wakacyjny. Położone w sąsiedztwie rozrywkowego Mielna ma zupełnie inny charakter. Mimo bliskości kurortowych atrakcji jest tu cicho i spokojnie. Jedna z najstarszych plaż w Polsce, szeroka i otoczona wydmami to idealna lokalizacja na wypoczynek dla rodzin z dziećmi i zwolenników pieszych wędrówek. Oprócz nadmorskich spacerów wypoczywający tutaj mogą również skorzystać z wód jeziora Jamno, po którym kursuje wodny tramwaj. W okolicach akwenu skorzystać można z wyciszającej, pełnej pięknych krajobrazów trasy uwielbianej przez spacerowiczów i rowerzystów. Prawdziwie morski klimat miejsca da się poczuć w znajdującej się tu przystani morskiej, gdzie można podziwiać tradycyjne rybackie łodzie i przyglądać się pracy rybaków. W pobliskich knajpkach warto zaś skosztować świeżych ryb. Historię lokalnych rybaków można też poznać bliżej w tutejszym skansenie – Muzeum Rybactwa Morskiego.   Lista naszych wakacyjnych bestsellerów od lat jest niemal niezmienna. W czołówce znajdują się najpopularniejsze kurorty takie jak Gdańsk, Kołobrzeg, Ustka czy Zakopane. Obserwujemy jednak stopniowy wzrost zainteresowania mniej oczywistymi destynacjami, oferującymi bardziej zaciszne możliwości wypoczynku. Użytkownicy Travelist coraz bardziej cenią sobie również alternatywne formy zakwaterowania jak odrestaurowane pałace czy zamki.- mówi Agata Prosińska, Director of Sales & Planning w Travelist- Cieszymy się, że nasi klienci sięgają po niestandardowe oferty, co motywuje nas do jeszcze większego różnicowania propozycji miejsc i obiektów prezentowanych w naszym serwisie- dodaje.   Travelist udowadnia, że wakacje w Polsce nie muszą się ograniczać do Gdańska czy Zakopanego. Urlop w nietypowych miejscach to szansa na poznanie kraju z zupełnie innej strony, zdobycie nowych doświadczeń, a także... zaoszczędzenie pieniędzy. Zaciszne miejscówki bywają bowiem bardziej korzystne cenowo, niż najbardziej rozchwytywane kurorty, w których ceny w ścisłym sezonie potrafią być wygórowane. Serwis inspiruje swoich klientów do podróży po Polsce tworząc zestawienia najpiękniejszych i najbardziej ciekawych zakątków, które publikuje w autorskim magazynie Travelist, jak również przesyła swoim użytkownikom specjalne,  spersonalizowane  oferty zachęcające do odkrywania nowych miejsc.   [1]Badanie SW Research Agencji Badania Rynku i Opinii, sierpień 2018 ...
 

Koszalin: Protest pracowników Inspekcji Weterynaryjnej

10 Czerwca 2019 godz. 10:26 Ala, fot. Piotr Walendziak
40 mln zł na podwyżki obiecanych przez ministra Ardanowskiego domagają się pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej. Jeśli nie dostaną pieniędzy, planują zaostrzenie protestu. Dziś ich "Czarny poniedziałek". Prawie połowa pracowników Inspekcji Weterynaryjnej podpisała się pod wnioskami o podwyżki adresowanymi do premiera Mateusza Morawickiego. Dokumenty zostały złożone dzisiaj w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jeśli żądania płacowe nie zostaną spełnione, Inspekcja Weterynaryjna nie wyklucza zaostrzenia protestu.      – Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy nie dojdzie do zaostrzenia protestu, a także masowych wypowiedzeń pracowników IW - mówi Sara Meskel przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej. Inspekcja Weterynaryjna stara się od dłuższego czasu uświadomić społeczeństwo i rząd, że jest instytucją odpowiedzialną za zdrowie ludzi i zwierząt, bezpieczeństwo wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego oraz wielomiliardowy rynek rolniczy i eksport polskiej żywności.   Absolwenci Wydziałów medycyny Weterynaryjnej po 5,5 letnich studiach mogą liczyć  na pensje w wysokości 2,5 tys. zł brutto.  OZZPIW uważa, że pensja powinna wynosić co najmniej tyle ile średnia krajowa, a w przypadku wykwalifikowanych pracowników z dłuższym stażem pracy oraz zdobytymi specjalizacjami 1,5 średniej krajowej.    – Bez szybkich i odważnych decyzji decydentów grozi nam poważny kryzys. Pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej odchodzą z pracy, a nowi nie chcą się zatrudniać z powodu niskich pensji – czytamy dalej w informacji OZZPIW.   Treść listu otwartego pracowników Inspekcji Weterynaryjnej znajduje się  TU....
 

Cztery złota judoków Gwardii Koszalin na Judo Baltic Cup 2019

6 Czerwca 2019 godz. 13:31 Art za SJ Gwardia Koszalin
W gdańskiej Hali Widowiskowo Sportowej AWFiS odbył się Judo Baltic Cup. - Impreza była dla zawodników mocny startem pod kątem międzynarodowej obsady, a na dodatek były to zawody Pucharu Polski dla grup wiekowych młodzik, junior młodszy i junior - mówi Cezary Wojniusz, trener KS Judo Gwardia Koszalin.  W zawodach startowało ponad 800 judoków z Europy, w których nie zabrakło judoków z Koszalina. Na Judo Baltic Cup wystartowało 6 reprezentantów KSJ Gwardia Koszalin i jeden z Samuraja Koszalin. W piątek, na pierwszy ogień poszli najmłodsi U12- U14. Walczyli superi zdobyli  trzy medale: Julia Sienkiewicz - I miejsce w kat.35 kg, U12,  II miejsce w kat .U-14 łącznie wygrała 6 walk przed czasem w rewelacyjnym stylu; Jagoda Grońska III miejsce w kat.34 kg U12. wygrała trzy walki przed czasem. W grupie młodzików bezkonkurencyjny okazał się gwardzista  Kamil Kustrzycki który wygrał kat.50 kg pokonując wszystkich zawodników przed czasem. W drodze do złota pokonał Eryka Zdanowskiego z Sochaczewa, Marcina Jewtucha z Olimpii Poznań, Oskara Krzynówek z Galeonu Gdynia, Oskara Walkiewicza z Wierzchowic oraz Kamila Michna z Czarni Bytom. Drugi złoty medal dla Gwardii wywalczyła Zuzia Mikołajczak w kat.70 kg wygrywając trzy walki przed czasem i pokonując kolejno: Maję Wileńską z Yuko Józefów, Martynę Miotek z Olimpii Grudziądz oraz Zuzie Litwińską z Torunia.Ponadto VII miejsce zdobyła Agnieszka Sosnowska z Gwardii, która wygrała dwie walki. Kolejny złoty medal dla podopiecznych trenerów Cezarego Wojniusza  i Mariana Standowicza wywalczyła Aleksandra Szulc w kat.48 kg, która pokonała aktualną Mistrzynie Polski Zuzię Wożniak z klubu Yuko Józefów oraz Martynę Ihas z SP Dębna, Olę Wybrańską z Sosnowca i Agatę Syska z AWF -AZS Gdańsk. Kolejny medal wywalczył Filip Bieliński który zmienił kategorie wagową do 60 kg o walce o brązowy medal pokonał przed czasem Grzegorza Babireckiego z Samuraja Koszalin. Filip wygrał trzy walki przed czasem przegrał wejście do finału na kary za nie poprawianie judogi bez gestu sędziego (nowy przepis). W tej kategorii V miejsce wywalczył w/w tj Grzegorz Babirecki z Samuraja, który walczył bardzo dobrze i wygrał cztery pojedynki....