Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

17 września 1939: To była napaść, wkroczenie, czy IV rozbiór Polski?

2019-09-17 00:24:00 Ala, fot. wikipedia
Dziś mija 80. rocznica agresji Związku Sowieckiego na Polskę, I choć znamy już wszystkie fakty z nią związane nadal nie potrafimy jednoznacznie określić, czy ta agresja Sowietów to była napaść, wkroczenie, czy faktyczny, dokonany wspólnie z hitlerowskimi Niemcami rozbiór Polski. Dlaczego mamy z tym problem?

 

Nasz kłopot spowodowany jest... historią. Otóż przez kilkadziesiąt lat byliśmy poddani historycznej

manipulacji stworzonej przez Sowietów, a leżącej u podstaw ich decyzji o agresji 17 września 1939 roku. W dniu napaści Armii Czerwonej na Polskę o drugiej w nocy, ambasador Rzeczpospolitej w Moskwie, Wacław Grzybowski, został wezwany do komisariatu spraw zagranicznych. Tam odczytano mu notę, która głosiła, że państwo polskie stało się bankrutem, którego rozkład uwidoczniła wojna, Warszawa nie pełni już funkcji stolicy, a rząd przestał istnieć. W związku z powyższym strona sowiecka musi wziąć „pod opiekę” ludność zachodniej Ukrainy i Białorusi. Wysyła więc oddziały wojskowe na tereny nienależące już do Polski, z tego względu, iż państwo to przestało istnieć. Takie było oficjalne uzasadnienie sowieckich działań. Choć informacje dotyczące zawartego 23.08.1939 roku w Moskwie paktu

Ribbentrop - Mołotow

dla Polaków nie były znane, to  prawie od początku wiedzieli o niej przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i

USA. I nic z tą wiedzą nie zrobili. Tajny protokół dotyczył „przemian terytorialnych”.  Polska miała zostać całkowicie podzielona między ZSRR oraz III Rzeszę, czyli IV rozbiór Polski. Niezupełnie, bo przedmiotem podziału oprócz Polski stały się również Finlandia, Estonia, Łotwa oraz Litwa. 

Zachód godził się na taki podział Europy. i dlatego zdecydował się jedynie na werbalne potępienie  sowieckiej agresji.  Zresztą dość szybko na Zachodzie zaczęto dowodzić, iż nie można w identyczny sposób traktować Niemców i Sowietów, gdyż ci drudzy mieli określone racje, jako że granica polsko-sowiecka nie była w pełni sprawiedliwą. Pozostawiła bowiem po stronie polskiej skupiska ludności białoruskiej i ukraińskiej, które powinny być połączone w jednym państwie. Na dodatek tę narrację przez lata wzmacniali w czasie PRL komuniści. To jednak nie było

wkroczenie. To była zbrojna napaść!

Tak jak 1 września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę, tak 17 września 1939 roku Sowieci także nie wkroczyli, a zbrojnie napadli na naszą Ojczyznę. Dlaczego Stalin zwlekał z wypełnieniem przyjętych w tajnym dodatkowym protokole paktu z 23.08.1939 r. zobowiązań? Odwlekanie decyzji miało uzasadnienie militarne i polityczne. Militarne, bo polska doktryna wojenna przez lata była tworzona na wypadek konfliktu zbrojnego z ZSSR.  Z tego powodu dowódcy Armii Czerwonej obawiali się, że na swej drodze napotkają zbyt duży opór. Polityczne, bo przecież 3 września 1939 roku  Francja, Wielka Brytania wspólnie z Nową Zelandią i Australią wypowiedziały III Rzeszy wojnę. Stalin kalkulując politycznie chciał wiedzieć, czy pozostanie to jedynie formalnym aktem, czy też zostanie poparte efektywną pomocą wojskową.

Wojna z Sowietami

Siedemnastego września 1939 roku na wycieńczoną walką z Niemcami Polskę spadł cios ze wschodu. Bronione przez skromne siły Korpusu Ochrony Pogranicza Kresy Wschodnie szybko uległy przeważającej sile najeźdźcy. Rozkaz Naczelnego Wodza brzmiał: Jeśli możliwe, unikać walki z Sowietami. Doszło jednak do walk pod Puszczą Augustowską. Na obszarach Polesia i Wołynia doszło do kilkudziesięciu do dramatycznych starć. Doszło także do dwóch bitew - pod Szackiem i pod Wytycznem. A we wsi Kodziowce rozegrał się bój między ułanami polskimi a regularnym oddziałem Armii Czerwonej. Była to jedna z największych tego typu bitew polskich ułanów podczas wojny, co ważniejsze – została wygrana. Obrona Grodna przeszła do historii tej wojny. Miasto to broniło się zaciekle w dniach 20–22 września. Żołnierze Armii Czerwonej napotkali tam niespotykany opór wojsk polskich oraz mieszkańców. Kiedy w końcu udało im się przełamać linię obrony, brutalnie zemścili się na przeciwnikach – rozstrzelali ok. 300 mieszkańców i obrońców miasta. Musimy także pamiętać o bohaterskiej obronie Lwowa. Najpierw przed hitlerowcami, a później przed sowietami. 

Przedwojenne pakty

 W 1939 roku Polacy mieli się czuć bezpieczni i pewni siły modernizującego się Wojska Polskiego. Polska bowiem podpisała 25 lipca 1932 roku z ZSRR pakt o nieagresji podpisany. Początkowo został wyznaczony na pięć lat, lecz następnie został przedłużyły do 31 grudnia 1945 roku. Przywódcy Polski i ZSRR zobowiązali się wówczas do niepodejmowania żadnych agresywnych działań wobec drugiego kraju, zarówno samodzielnie, jak i wraz z innymi państwami. Poza tym uzgodniły, że nie wezmą udziału w porozumieniach wrogich drugiej stronie. 26 stycznia 1934 roku, Polska zawarła także pakt o nieagresji z III Rzeszą. Pomimo że Hitler niespełna dwa tygodnie po przejęciu władzy w 1933 roku stanowczo skrytykował granicę niemiecko-polską jako krzywdzącą dla jego państwa, zadeklarowano niestosowanie przemocy pomiędzy obydwoma krajami przez dziesięć lat. Niemiecko-polskich negocjacji dotyczących planów wspólnego ataku na Związek Sowiecki nie przerwała śmierć Piłsudskiego 12 maja 1935 r. (po śmierci marszałka na znak żałoby flagi w Niemczech opuszczono do połowy masztów). Cień na stosunki Niemiec i Polski rzucała jednak sprawa Gdańska i tzw. korytarza pomorskiego, którego przyłączenia do Rzeszy domagał się Hitler. W zamian za ustępstwa terytorialne oferował Polsce m.in. przedłużenie paktu o nieagresji na kolejne 25 lat. Tymczasem, jesienią 1938 r. nastąpiło odprężenie na linii Warszawa-Moskwa. Ponadto mocarstwa zachodnie, w tym Wielka Brytania, zaczęły dostrzegać niebezpieczeństwo dalszych ustępstw na rzecz Hitlera, który zdołał doprowadzić wcześniej do przyłączenia do Rzeszy Austrii oraz tzw. Kraju Sudeckiego. Polska mając podpisane umowy zaufała Niemcom, ZSRR, Francji i W. Brytanii. 

Flagi ze swastyką w Krakowie

Jeśli sądzicie, że po raz pierwszy flagi III Rzeszy zawisy w Krakowie dopiero w 1939 roku to się mylicie.

Otóż 17 maja 1935 roku podczas uroczystości pogrzebowych jakie miały miejsce po śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego w Krakowie wywieszono m.in. flagi ze swastyką. Niemcy na pogrzebie reprezentował Hermann Goering, jeden z najgorętszych orędowników antysowieckiego paktu wojskowego Niemiec i Polski. Zabiegał o niego m.in. podczas swej wizyty w Białowieży w styczniu 1935 r. Na dodatek  18 maja 1935 r. w berlińskiej katedrze św. Jadwigi odbyła się msza żałobna za duszę zmarłego Piłsudskiego, w której uczestniczył sam Adolf Hitler. Mało tego, Polacy 2 października 1938 roku Polacy wzięli udział w rozbiorze Czechosłowacji i nasze wojsko zajęło Zaolzie. Co za tym się stało, że niecałe 12 miesięcy później Hitler porozumiał się ze Stalinem i zaatakował Polskę.

Przez kolejne miesiące Berlin ponawiał propozycje militarnego sojuszu z Warszawą. Po zawarciu 25 listopada 1936 r. przez Niemcy i Japonię paktu antykominternowskiego (Włochy przystąpiły do niego rok później) Hitler żywił nadzieję, że w przyszłości dołączy do niego także Wielka Brytania i Polska. Tej ostatniej Niemcy zobowiązały się pomóc przy organizacji emigracji Żydów z kraju, w zamian za co ambasador Lipski obiecał Hitlerowi „piękny pomnik w Warszawie”.

 

A jednak rozbiór

W wyniku działań wojennych we wrześniu 1939 roku Niemcy uzyskały 189 tys. km2, czyli 48,45 proc.

terytorium II RP zamieszkanego przez ok. 22 mln obywateli (w większości Polaków), zaś Rosjanie 201 tys. km2, co daje 51,55 proc. całości przedwojennych ziem polskich, wraz z ludnością sięgającą ok. 13,5 mln (głównie narodowości polskiej, ukraińskiej, żydowskiej oraz białoruskiej). Związkowi Radzieckiemu jako łup przypadły przedwojenne polskie województwa: wileńskie, nowogródzkie, białostockie, poleskie, wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie oraz lwowskie. Obiecaną wcześniej Lubelszczyznę Stalin postanowił wymienić na Litwę.

 

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Diagnostyka z najwyższej półki. Nowoczesne pracownie TK i USG w SZGiChP w Koszalinie

23 Kwietnia 2021 godz. 12:35 Ala z mat. inf.
W Specjalistycznym Zespole Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie uruchomiono nowoczesną Pracownię TK oraz Pracownię USG. W zmodernizowanych pomieszczeniach znajduje się 128-warstwowy, 64-rzędowy tomograf komputerowy Revolution Evo firmy GE oraz aparat USG typu Hitachi Arietta 850. Inwestycja sprawiła, że diagnostyka w placówce jest teraz z najwyższej półki. Prezentacja nowych medycznych przestrzeni odbędzie się w poniedziałek, 26 kwietnia 2021 roku. Modernizacja pomieszczeń jak i zakup specjalistycznej aparatury to najważniejsze elementy inwestycji. Zakup tomografu komputerowego zaopatrzonego w automatyczną strzykawkę oraz aparatu USG umożliwia doskonałą diagnostykę pacjentów. Urządzenia wyposażone w pełen zakres sond oraz posiadają funkcję elastografii, co gwarantuje szybkie wykonanie badań, a następnie ich trafną ocenę i opis. Sprzęt w dużej mierze służy diagnostyce pacjentów, po przechorowaniu COVID-19 czyli tzw. „ozdrowieńców”, których coraz większa liczba z różnymi powikłaniami (w szczególności o podłożu pulmonologicznym) trafia każdego dnia do naszej Jednostki   Koszt inwestycji wyniósł prawie 4,5 mln zł.  Zmiany były możliwe dzięki unijnemu wsparciu przyznanemu z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego 2014-2020 przez Urząd Marszałkowski. Z pomocą dofinansowania udało się przeprowadzić nie tylko remont pomieszczeń czy zakupić wyposażenie, ale  także wdrożyć integrację informatyczną sprzętu z systemami szpitalnymi, takimi jak HIS Eskulap czy systemem informacyjnym RIS.                Przedsięwzięcie wpisało się w założenia działania 7.7 RPO WZ 2014-2020 obejmującego wdrożenie programów wczesnego wykrywania wad rozwojowych i rehabilitacji dzieci z niepełnosprawnościami oraz zagrożonych niepełnosprawnością a także przedsięwzięć związanych z walką i zapobieganiem  COVID-19. ...
 

Koszalin biało-czerwony lub czerwono-biały. Zależy jak wiatr zawieje...

30 Kwietnia 2021 godz. 18:33 Ala, fot. Piotr Walendziak
Przed nami długi majowy weekend i trzy wydarzenia: Święto Pracy, Dzień Flagi i rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Z tego powodu miasto "wystroiło się" w barwy biało-czerwone. No właśnie czy rzeczywiście biało-czerwone? Wielu koszalinian zdziwiło się na sposób wywieszenia flag pionowych. "Przecież to nie nasze barwy narodowe, a chyba Indonezji - komentowali. Postanowiliśmy wyjaśnić... Sięgnęliśmy do opracowania przygotowanego przez Departament Komunikacji Społecznej MSWiA, który wyjaśnia, że  Biało-czerwoną musimy wieszać z honorem. I znajdujemy tu takie wyjaśnienie: 'Banner – pionowa wersja flagi o proporcjach od 1:4 do 1:8. Z reguły to, co na fladze jest na górze, na bannerze znajduje się po lewej stronie. W przypadku banneru o bar­wach flagi polskiej po lewej stronie jest pionowy pas biały, a po prawej ­ czerwony. Jeśli na fladze znajduje się herb lub godło, to na bannerze jego oś pionowa musi pokrywać się z pionowym słupem masztu". W Koszalinie zdecydowano się na dość ryzykowny sposób wywieszenia flag pionowych. W zależności od strony jest ona zawieszona dobrze lub źle. Zależy od której strony na flagę patrzymy lub jak śmieją się mieszkańcy: "jak wiatr zawieje". W cytowanym źródle znajdujemy takie wyjaśnienie takiego sposobu zawieszenia baneru: "Najbardziej właściwe jest umoco­wanie banneru na dwóch poprze­czkach, u góry i u dołu, i zawieszenie go tak, by jego oś pionowa pokrywała się z pionową linią masztu. Dopu­szczalne jest umieszczenie banneru na maszcie z poprzeczką u góry, pod warunkiem, że poprzeczka będzie z prawej strony masztu, i będzie na stałe przymocowana do masztu. Eksponowanie na masztach z po­przeczką ruchomą (obracającą się wokół masztu) jest niewłaściwe, gdyż może zdarzyć się, że poprzeczka znajdzie się po lewej stronie masztu i wtedy barwy na bannerze zostaną odwrócone. Byłoby to szczególnie mylące w przypadku flagi państwowej RP, gdyż przy odwróceniu porządku pasów otrzymalibyśmy barwy państwowe Monako lub Indonezji".     Równocześnie podajemy harmonogram obchodów: 1 maja o godz. 11.00 przed pomnikiem Byliśmy Jesteśmy Będziemy rozpoczną się uroczystości związane ze Świętem Pracy. 2 maja o godz. 12.00 na placu Polonii rozpoczną się uroczystości związane z Dniem Flagi. 3 maja o godz. 10.00 przed pomnikiem Marszałka Piłsudskiego rozpoczną się uroczystości związane z rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Wszystkie uroczystości odbywają się w reżimie pandemicznym i dlatego zwracamy się z prośbą, by oficjalnie nie informować mieszkańców, o której godzinie się rozpoczynają, by nie stwarzać okazji do ewentualnego zwiększenia liczby zakażeń.  ...
 

S6: Wniosek o o wydanie zezwolenia na budowę węzła Sianów Zachód. Znamy wykonawcę odcinka Leśnice - Bożepole Wielkie

30 Kwietnia 2021 godz. 20:31 Ala za GDDKiA
GDDKiA poinformowała, że złożyła wniosek o wydanie decyzji ZRID dla węzła #Sianów Zachód (Gorzebądz) na drodze S6 - obwodnicy #Koszalina i Sianowa. Inwestycja będzie obejmowała łącznice i 2 ronda (wiadukt wchodzi w zakres obwodnicy). Jeszcze w tym roku planuje ogłosić przetarg na realizację. Równocześnie wskazała wykonawcę odcinka ekspresowej S6 Leśnice - Bożepole Wielkie. Krótsza realizacja i dłuższa gwarancja Oferta przewiduje skrócenie czasu realizacji o 3 miesiące oraz wydłużenie o 5 lat okresu gwarancji na instalacje zasilające i konstrukcje wsporcze oraz ekrany akustyczne wraz z ich posadowieniem. Dzięki tej inwestycji kierowcy zyskają możliwość szybszego przejazdu w kierunku Trójmiasta, a mieszkańcy Lęborka południową obwodnicę miasta.   O zamówieniu Planowany 22-kilometrowy odcinek będzie dwujezdniową drogą ekspresową, po dwa pasy ruchu w każdym kierunku wraz z pasem awaryjnego postoju. Na trasie przewidziano budowę węzłów Lębork Południe, Lębork Wschód, Łęczyce oraz rozbudowę węzła Bożepole Wielkie. Dzięki budowie drogi ekspresowej przejazd tym odcinkiem S6 skróci się o połowę, a także poprawi się bezpieczeństwo i komfort jazdy.    Dodatkowe środki z budżetu państwa Postępowanie przetargowe obejmowało odcinek drogi ekspresowej S6, realizowany po decyzji Rządu o przeznaczeniu dodatkowych środków z budżetu państwa na budowę tej trasy. Łącznie w przetargach jest pięć odcinków S6 między obwodnicą Słupska a Bożympolem Wielkim o długości ok. 72 km.   Przed nami kolejne przetargi W tym roku rozpoczną się prace przy dokończeniu obwodnicy Koszalina i Sianowa (pomiędzy węzłami Koszalin Wschód a Sianowem) w ciągu trasy S6. Wcześniej natrafiono na bardzo niekorzystne warunki gruntowe, co wymusiło wprowadzenie poważnych zmian projektowych. Roboty budowlane powinny się zakończyć w końcu 2023 r. W III kw. 2021 r. ruszą przetargi na budowę odcinków od Koszalina do obwodnicy Słupska, dla których są już sporządzone projekty budowlane.   W realizacji Obecnie w budowie są trzy odcinki drogi ekspresowej S6 o długości ok. 41 km między Bożympolem Wielkim a Gdynią. Natomiast na wstępnym etapie realizacji znajdują się dwa odcinki Obwodnicy Metropolii Trójmiejskiej o długości ponad 32 km. Umowy z wykonawcami na ich projekt i budowę zostały podpisane 16 kwietnia br. (pisaliśmy o tym tutaj). Ponadto 20 kwietnia br. wybraliśmy najkorzystniejszą ofertę w przetargu na drugą jezdnię S6 obwodnicy Słupska (więcej pisaliśmy o tym tutaj), a 23 kwietnia wskazaliśmy najlepsze oferty na projekt i budowę dwóch odcinków S6 między Bobrownikami a Leśnicami (więcej o tym tutaj).   Całość trasy S6 w województwie pomorskim i w zachodniopomorskim od Koszalina do autostrady A1 pod Gdańskiem będzie oddana do ruchu w 2025 r.  ...
 

Grypa ptaków powoduje wielomiliardowe straty

30 Kwietnia 2021 godz. 7:56 Ala za newseria.pl, fot. Dominik Wasilewski
Eksport drobiu w 2020 roku spadł pod względem wartości po raz pierwszy od 11 lat. Wpływ na to miały dwie epidemie – koronawirus, który pozamykał granice oraz sektor gastronomiczny, a także grypa ptaków, która pojawiła się w pierwszej połowie roku. Także w naszym regionie. O ile wraz z postępem szczepień otwarcie restauracji zbliża się wielkimi krokami, grypa ptaków przybiera na sile. Dla przemysłu drobiarskiego, który połowę produkcji wysyłał na eksport, oznacza to nieopłacalność działalności i w konsekwencji upadek wielu ferm. Branża apeluje do rządu o wsparcie w eksporcie do krajów trzecich. Polscy drobiarze produkują ponad 3 mln ton drobiu rocznie, z czego połowa przeznaczana jest na eksport, rynek krajowy nie jest bowiem w stanie wchłonąć takiej podaży. W 2020 roku jednak po raz pierwszy od 2009 roku tę dynamicznie do tej pory rozwijającą się branżę, będącą obok Holandii jednym z dwóch największych eksporterów drobiu w Europie, dotknął spadek. Spowodowany był on głównie zamknięciem kanału HoReCa,  ponieważ wysoce zjadliwa grypa ptaków (HPAI), która pojawiła się na przełomie 2019 i 2020 roku, zaczęła ustępować w drugiej połowie roku. – Grypa ptaków powoduje ogrom perturbacji na fermach i w handlu międzynarodowym, który jest zatrzymywany przez kraje importujące. Są to decyzje administracyjne danego państwa, które powodują, że towar nie zostanie przyjęty – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Danielak, prezes zarządu Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu. – W związku z tym pojawiają się nadwyżki, czasami bardzo duże, bo niektóre kraje importują dużo polskiego mięsa drobiowego. W sierpniu 2020 roku Polska odzyskała nawet status kraju wolnego od HPAI, dlatego inspekcja weterynaryjna wystąpiła o zniesienie ograniczeń w imporcie polskiego mięsa i jaj. Teraz jednak grypa ptaków powróciła ze zdwojoną siłą: do 23 kwietnia wykryto w Polsce 245 ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków, podczas gdy w ubiegłym roku było ich kilkadziesiąt. Nie jest ona groźna dla ludzi, zarówno hodowców, jak i konsumentów, choć może być przenoszona przez człowieka. Najgorsza sytuacja jest w województwach wielkopolskim i mazowieckim, ale ogniska grypy ptaków stwierdzono już na obszarze wszystkich województw z wyjątkiem podlaskiego. Na Mazowszu na 19 kwietnia wykryto 64 ogniska obejmujące ponad 3,7 mln sztuk drobiu, a od tej pory wykryto kolejnych 16. W Wielkopolsce było to wówczas 69 ognisk (ponad 1,5 mln sztuk drobiu), w ciągu kilku dni pojawiło się sześć nowych ognisk. Problem dotyczy nie tylko ferm produkujących na ubój, ale i specjalizujących się w produkcji jaj, których eksport też został wstrzymany np. przez Arabię Saudyjską czy Białoruś. W produkcji jaj liderem jest właśnie Wielkopolska. – Apelowałbym do naszych władz o starania, żeby rynki trzecie stosowały te same zasady, które są stosowane w Unii Europejskiej, a mianowicie o wyłączanie tylko tych obszarów, które są w strefach zagrożonych grypą ptaków, powiaty, ewentualnie województwa, ale nie cały kraj. Kiedy cały kraj jest wyeliminowany z eksportu, to wszystko musi zostać na rynku krajowym, a to są niewyobrażalne straty. Najczęściej te straty ponosi rolnik – mówi Andrzej Danielak. Ognisko grypy ptaków oznacza nie tylko konieczność utylizacji setek milionów sztuk drobiu na fermach dotkniętych wirusem, ale i dodatkowe koszty dla okolicznych gospodarstw. Zdaniem ekspertów przyczynami rozprzestrzeniania się grypy ptaków są m.in. ogromna liczba dzikich ptaków z wirusem grypy i nadmierna koncentracja ferm na zbliżonych obszarach. – Jest wiele obszarów, które nie są doregulowane prawnie i narażają hodowców na kolejne straty. W epidemii grypy ptaków, gdy wystąpi ognisko, jest wyznaczana strefa zapowietrzona w promieniu 3 km i zagrożona do 10 km. I tu obowiązują różne zakazy, nakazy, ograniczanie przemieszczania się. W sytuacji, gdy okoliczna ferma drobiu ma dorosłe stado, które należałoby już przekazać do zakładów przetwórczych, decyzją administracyjną powiatowego lekarza weterynarii nie może przez kilka tygodni tego stada przemieścić, musi te ptaki przetrzymywać, w tym czasie trzeba przecież je karmić i utrzymywać – tłumaczy prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu. Minister rolnictwa apelował niedawno o przestrzeganie zasad bioasekuracji w zagrożonych strefach, czyli zamykanie stad wolno biegających w odpowiednich pomieszczeniach, ograniczając ich kontakt z dzikim ptactwem. Konieczne jest także stosowanie mat dezynfekcyjnych przed wejściami do budynków inwentarskich. Z uwagi na warunki meteorologiczne tegoroczny sezon „grypowy” trwa dłużej, co pogłębia straty w branży. Ministerstwo jednak zapowiada wsparcie dla hodowców i rolników. Z grypą ptaków borykają się także inne państwa UE. Szczególnie trudna sytuacja jest we Francji, gdzie zanotowano dwa razy więcej ognisk u drobiu hodowlanego. ...