Do zdarzenia doszło 3 września 2026 roku. Według przekazanych informacji rosyjski samolot nie miał włączonych urządzeń identyfikacyjnych.
Brak aktywnych urządzeń identyfikacyjnych utrudnia rozpoznanie maszyny i śledzenie jej lotu. Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że zachowanie rosyjskiego samolotu stwarzało zagrożenie dla lotnictwa cywilnego.
– Kolejny incydent nad Bałtykiem z udziałem rosyjskiego samolotu rozpoznawczego IŁ-20 – poinformował szef MON.
Polskie myśliwce przechwyciły maszynę około 40 kilometrów na północ od Ustki. Minister nie przekazał informacji o typie samolotów uczestniczących w interwencji ani o dalszym przebiegu operacji.
Najważniejszą informacją pozostaje fakt, że rosyjska maszyna nie wleciała w polską przestrzeń powietrzną. Działania polskich myśliwców miały charakter reakcji na obecność niezidentyfikowanego samolotu rozpoznawczego i potencjalne zagrożenie dla ruchu cywilnego nad Bałtykiem.
Szef MON określił zdarzenie jako kolejny incydent z udziałem rosyjskiego lotnictwa w tym rejonie.