Koszalin, Poland
wydarzenia

Ponad 50 samolotów NATO nad Polską i Bałtykiem. F-35, AWACS, Compass Call i szwedzkie Gripeny

Autor Art, fot. FB/Polish Military Radar / Polski Radar Wojskowy 54 minuty temu
W czwartek nad Pomorzem Środkowym pojawiły się kolejne samoloty NATO. Dwa szwedzkie myśliwce Saab JAS 39C Gripen skierowały się do strefy tankowania w powietrzu TSA 29 KATE.

W strefie operował Airbus A330-243 MRTT „T-055” należący do wielonarodowej floty MMF. Maszyna realizowała lot oznaczony jako MMF20 i odpowiadała za tankowanie samolotów podczas wykonywanej operacji.

 

Do latającej cysterny zmierzały dwa Gripeny Sił Powietrznych Królestwa Szwecji. Były to maszyny o numerach „39221” oraz „39224”, wykonujące loty pod oznaczeniami SVFQ47 i SVFQ48. Myśliwce wystartowały ze szwedzkiej bazy lotniczej Ronneby, oznaczonej kodem ESDF.

Wcześniej tankowanie w strefie TSA 29 zakończyły już dwa inne szwedzkie Gripeny, operujące jako SVFQ45 i SVFQ46. Po uzupełnieniu paliwa samoloty odleciały w kierunku północnym.

 

Czwartkowa aktywność oznaczała kolejną serię przelotów wojskowych maszyn nad Pomorzem Środkowym. Dla mieszkańców i miłośników lotnictwa była to okazja do zauważenia na niebie zarówno szwedzkich myśliwców, jak i wielozadaniowego samolotu transportowo-tankującego Airbus A330 MRTT.

Niezwykła koncentracja lotnictwa NATO

Na dużą liczbę wojskowych statków powietrznych jako pierwsi zwrócili uwagę obserwatorzy lotnictwa i analitycy OSINT. Publikowane dane pokazywały, że nad Polską i krajami bałtyckimi operowały jednocześnie myśliwce, latające stanowiska dowodzenia, tankowce, samoloty rozpoznawcze oraz maszyna walki elektronicznej.

Obserwator prowadzący profil DefenceGeek wskazywał między innymi na obecność amerykańskiego EA-37B Compass Call, dwóch samolotów E-3A Sentry, Airbusów A330 MRTT należących do wielonarodowej floty MMF, amerykańskich KC-135 oraz sześciu F-35A, które przyleciały z bazy RAF Lakenheath w Wielkiej Brytanii.

W ćwiczeniach brały udział amerykańskie i norweskie samoloty bojowe, polskie wojska lądowe oraz NATO-wski E-3A AWACS. Ruch maszyn był szczególnie intensywny nad północno-wschodnią, centralną i wschodnią Polską oraz w rejonie Morza Bałtyckiego.

Ponad 50 maszyn? To szacunki, nie oficjalne dane

Jarosław Wolski, analityk zajmujący się tematyką obronności, ocenił, że była to największa od lat demonstracja zdolności lotniczych NATO nad Polską i państwami bałtyckimi. Według jego szacunków jednocześnie w powietrzu mogło znajdować się ponad 50 maszyn.

Trzeba jednak zaznaczyć, że liczba ta nie została oficjalnie potwierdzona przez NATO. Publiczne systemy śledzenia pokazywały jedynie część uczestniczących samolotów. Wiele maszyn bojowych operuje z wyłączonymi transponderami i nie pojawia się na cywilnych mapach ruchu lotniczego. Inne źródła OSINT wskazywały na około 25 widocznych statków powietrznych.

Sojusz nie podał ani pełnej liczby uczestników, ani szczegółowego scenariusza działań, powołując się na bezpieczeństwo operacyjne. Stars and Stripes informował, że obserwatorzy szacowali skalę operacji na od 25 do ponad 50 samolotów.

Niemal wszystkie elementy dużej operacji powietrznej

Znaczenie wtorkowej aktywności wynikało nie tylko z liczby maszyn, ale przede wszystkim z połączenia wielu różnych zdolności.

Myśliwce F-35A tworzyły komponent bojowy, wyposażony także w rozbudowane systemy wykrywania, wymiany danych i budowania obrazu sytuacji. E-3A Sentry zapewniały wczesne ostrzeganie oraz powietrzne dowodzenie i kontrolę.

Tankowce KC-135 oraz Airbusy A330 MRTT umożliwiały uzupełnianie paliwa w powietrzu. Dzięki temu myśliwce i samoloty wsparcia mogły dłużej pozostawać w rejonie operacji bez konieczności powrotu do baz.

Obserwowano również samolot ARTEMIS II, przeznaczony do prowadzenia rozpoznania i zbierania informacji. Tak zbudowane ugrupowanie odpowiadało zestawowi zdolności potrzebnych do przeprowadzenia złożonej operacji powietrznej. Nie oznacza to jednak, że ćwiczono konkretny scenariusz uderzeniowy – szczegółowe zadania poszczególnych załóg nie zostały ujawnione.

EA-37B Compass Call – walka w niewidzialnej domenie

Szczególną uwagę zwróciła obecność amerykańskiego EA-37B Compass Call. To jeden z najnowszych samolotów walki elektronicznej Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych.

Maszyna, operująca jako SHOCK55, przyleciała z bazy Souda Bay na Krecie do Powidza. Następnie przez około dwie godziny wykonywała lot nad północną Polską, na zachód od obwodu królewieckiego.

EA-37B jest przeznaczony do oddziaływania w spektrum elektromagnetycznym. Może zakłócać łączność, radary, systemy nawigacyjne oraz sieci dowodzenia przeciwnika. W połączeniu z samolotami AWACS, maszynami rozpoznawczymi, tankowcami i myśliwcami tworzył jeden z najbardziej interesujących elementów całego ugrupowania. Nie ma jednak publicznych dowodów, że podczas ćwiczeń rzeczywiście zakłócane były rosyjskie systemy. Szczegółowy skład ugrupowania opisał serwis Großwald.

„Sygnał dla Rosjan”, ale ćwiczenia były zaplanowane

Zdaniem Jarosława Wolskiego koncentracja mogła stanowić czytelny „sygnał dla Rosjan” i pokaz gotowości Sojuszu do obrony przestrzeni powietrznej Polski oraz państw bałtyckich. Była to jednak opinia analityka, a nie oficjalne stanowisko NATO.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że zwiększona aktywność wynikała z wcześniej zaplanowanych ćwiczeń koordynowanych przez NATO. Podkreślono również, że działania nie były odpowiedzią na konkretną aktywność rosyjskiego lotnictwa.

Rzecznik SHAPE płk Martin O’Donnell poinformował, że w operacji uczestniczyły amerykańskie i norweskie samoloty bojowe, polskie wojska lądowe, E-3A AWACS oraz inne siły. Działania były nadzorowane przez Stany Zjednoczone i służyły doskonaleniu zdolności obronnych Sojuszu. Ćwiczenia miały być prowadzone przez kilka dni. O ich planowanym charakterze informował także Defence24.

Szwedzkie Gripeny nad Pomorzem Środkowym

W czwartek 20 sierpnia intensywna aktywność sojuszniczego lotnictwa była zauważalna również nad Pomorzem Środkowym. Do strefy tankowania TSA 29 KATE skierowały się kolejne myśliwce Saab JAS 39C Gripen należące do Sił Powietrznych Królestwa Szwecji.

Były to maszyny:

  • SVFQ47 – Gripen o numerze „39221”,
  • SVFQ48 – Gripen o numerze „39224”.

Samoloty wystartowały ze szwedzkiej bazy Ronneby, oznaczonej kodem ESDF. W strefie TSA 29 KATE operował Airbus A330-243 MRTT „T-055” należący do wielonarodowej floty MMF. Latająca cysterna wykonywała zadanie pod oznaczeniem MMF20.

Wcześniej tankowanie zakończyły Gripeny operujące jako SVFQ45 i SVFQ46. Po uzupełnieniu paliwa odleciały w kierunku północnym. Informacje o ich przelocie i tankowaniu publikował profil Polish Military Radar.

Nie ujawniono, czy operacje szwedzkich Gripenów w TSA 29 były bezpośrednią częścią tego samego scenariusza, który realizowano we wtorek. Wpisywały się jednak w utrzymującą się przez kilka dni intensywną aktywność wojskowego lotnictwa nad Polską i Bałtykiem.

Skala działań pokazała, że NATO jest zdolne połączyć w jednym czasie lotnictwo bojowe, tankowanie w powietrzu, rozpoznanie, dowodzenie oraz walkę elektroniczną. To właśnie różnorodność użytych maszyn – bardziej niż sama ich liczba – była najważniejszym elementem całej operacji