Kraje Morza Północnego i instytucje unijne od kilku lat wzmacniają współpracę wokół rozwoju morskiej energetyki wiatrowej i infrastruktury przesyłowej. W tle są ambitne cele: państwa skupione w North Seas Energy Cooperation zadeklarowały osiągnięcie co najmniej 300 GW mocy offshore do 2050 roku oraz 120 GW do 2030 roku. Równolegle Wielka Brytania poinformowała w styczniu o rekordowym wyniku aukcji AR7, w której zabezpieczono 8,4 GW nowych mocy offshore wind.
Na tym tle Polska wchodzi właśnie w decydującą fazę rozwoju własnego sektora offshore. Najbardziej zaawansowany projekt, Baltic Power, ma zostać uruchomiony w 2026 roku. Farma powstaje na obszarze około 130 km², ma obejmować 76 turbin o mocy 15 MW każda, a po uruchomieniu ma dostarczać około 3 proc. energii elektrycznej w Polsce. To oznacza, że morska energetyka wiatrowa przestaje być w naszym kraju planem na przyszłość, a staje się realnym elementem krajowego miksu energetycznego.
Eksperci podkreślają, że rozwój morskich farm wiatrowych może mieć znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa energetycznego, ale także dla cen energii. Tego typu źródła nie wymagają paliwa, więc są mniej podatne na wahania cen surowców i napięcia geopolityczne. W praktyce większy udział źródeł o niskich kosztach zmiennych może ograniczać rolę droższych jednostek węglowych i gazowych w ustalaniu ceny krańcowej na rynku hurtowym. To właśnie dlatego offshore wind coraz częściej wskazywany jest jako jeden z elementów mogących w dłuższym okresie stabilizować ceny energii dla przemysłu i gospodarstw domowych. Ta część oceny ma charakter analityczny, ale jest zgodna z szeroko opisywanym w energetyce efektem merit order.
Rok 2026 ma być dla Polski ważny także z innego powodu. Wraz z uruchamianiem pierwszych projektów coraz mocniej widoczny staje się wpływ offshore wind na krajowy przemysł. W polskim łańcuchu dostaw uczestniczą już firmy związane z produkcją konstrukcji stalowych, komponentów, kabli, transportem i logistyką. W Gdańsku działa już fabryka Baltic Towers, która ma produkować do 150 wież turbin rocznie i zatrudniać około 500 pracowników, a w Szczecinie firma Windar Renovables buduje fabrykę wież, która od 2026 roku ma stworzyć około 450 miejsc pracy.
Wokół sektora pojawia się jednak także coraz więcej emocji i sporów. W debacie publicznej regularnie wracają tezy podważające sens rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, jej opłacalność albo wpływ na gospodarkę i środowisko. Branża odpowiada na to kampaniami edukacyjnymi i podkreśla, że offshore wind to nie eksperyment, ale jedna z kluczowych technologii transformacji energetycznej, rozwijana dziś na szeroką skalę w całej Europie. W Polsce pierwsze działające farmy mają pokazać, że to nie odległa wizja, lecz realna infrastruktura o strategicznym znaczeniu dla kraju.
W praktyce rok 2026 może więc okazać się momentem symbolicznego przejścia od planów do działania. Tak jak wcześniej Dania, Niemcy czy Wielka Brytania, Polska wchodzi w etap, w którym pierwsze inwestycje mogą zapoczątkować szybki rozwój całego sektora. Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, morska energetyka wiatrowa stanie się nie tylko filarem transformacji energetycznej, ale też jednym z najważniejszych impulsów rozwojowych dla nowoczesnego przemysłu nad Bałtykiem.