Koszalin, Poland
sport

Koszalin w „mistrzowskiej” już na pewno. Biało-zielone potwierdziły klasę w Gnieźnie

Autor Art za Piłka Ręczna Koszalin godzinę temu
To już nie jest kwestia „czy”, tylko „jak wysoko” i „jaką historię dopiszą wiosną. Szczypiornistki Piłki Ręcznej Koszalin mają pewne miejsce w grupie mistrzowskiej ORLEN Superligi, a dzisiejszy wieczór dobitnie pokazał, że w pierwszej szóstce są nie z przypadku, lecz z jakości. W rozegranym awansem meczu 18. serii koszalinianki wygrały na wyjeździe z Enea MKS Gniezno 31:26.

To zwycięstwo ma podwójną wartość. Po pierwsze, kolejne trzy punkty. Po drugie – równie ważny sygnał w świat: Koszalin potrafi kontrolować mecz w trudnej hali, odbić się po chwili zawahania i domknąć spotkanie mocnym finiszem. A w kobiecym sporcie, jak przekonywał po meczu trener biało-zielonych, liczy się wszystko.

– Mamy dziś kolejne trzy punkty, ale nie tylko one są istotne. W kobiecym sporcie jest ważne jest po prostu wszystko: oprócz wyników, podbudowanie mentalne i poczucie zespołowości. (…) Myślę, że po dzisiejszym spotkaniu nikt już na pewno nam nie zarzuci, że znaleźliśmy się w pierwszej szóstce przypadkowo. Jesteśmy w niej w pełni zasłużenie – mówił Dmytro Hrebeniuk, trener Piłki Ręcznej Koszalin.

Wejście jak z rozpędu: 4:0 po czterech minutach

Koszalinianki przyjechały do Gniezna z komfortem, miejsce w „top 6” już pewne ale na parkiecie nie było widać rozluźnienia. Przeciwnie: początek przypominał mecz drużyny, która chce postawić stempel od pierwszego gwizdka. Po czterech minutach było 4:0 dla przyjezdnych.

Po drugiej stronie presja była większa. Gniezno, walczące o wysokie cele, wie, że w pościgu za medalami nie ma miejsca na potknięcia. „Pszczółki” są czwarte z dorobkiem 27 punktów, gonią trzecią Krasoń MKS Piotrcovię (31), a każdy ubytek punktów komplikuje układ sił. Tymczasem koszalińska defensywa i bramkarka Mai Gomaa skutecznie odbierały gospodyniom argumenty.

W pewnym momencie trener gnieźnianek Peter Kostka nie wytrzymał i przy ławce ostro mobilizował zespół – To wygląda okropnie, to wygląda tak jakbyśmy nie chcieli wygrać – grzmiał, próbując wstrząsnąć drużyną.

Z przewagi do nerwów: Gniezno złapało kontakt

Po powrocie na boisko gospodynie wreszcie odnalazły drogę do siatki (6. minuta, 1:5), ale Koszalin nadal wyglądał jak zespół prowadzący mecz „na swoich warunkach”. W 14. minucie biało-zielone były na 10:4 i wydawało się, że kontrola jest pełna.

Wtedy jednak w grę koszalinianek wkradły się nerwy i błędy. Nagle przewaga zaczęła topnieć szybciej, niż mogło się wydawać. MKS korzystał z pomyłek rywalek, a pięć minut przed przerwą z „solidnej przewagi” prawie nic nie zostało – 12:14. Do przerwy Koszalin prowadził już tylko 17:15.

Po przerwie remis i… powtórka z początku

Po zmianie stron gnieźnianki ruszyły do odrabiania strat, bo w ich sytuacji „nie ma na co czekać”. W 33. minucie na tablicy pojawił się remis 17:17, i mecz zaczął się jakby od nowa.

Tyle że scenariusz z pierwszych minut powrócił w najbardziej bolesny dla gospodarzy sposób. Gniezno tworzyło sytuacje rzutowe, ale znów trafiało na mur. Mai Gomaa przez długie fragmenty meczu była tym elementem, który odbierał „Pszczółkom” rytm, pewność i spokój.

Efekt? Jedenaście minut nieskutecznych prób gnieźnianek znalazło odbicie na wyniku: Koszalin ponownie odskoczył na bezpieczny dystans. W 51. minucie było 26:20 dla biało-zielonych. Końcówka należała do zespołu z Koszalina, który domknął spotkanie bez nerwów, wygrywając 31:26.

„Bramkarka to pozycja kluczowa”. Gomaa: wygrała drużyna

Po meczu bohaterka koszalińskiej bramki podkreślała, że jej świetny występ nie wziął się znikąd.

– Wiemy jak ważna jest pozycja bramkarki w drużynie. Dlatego staram się robić co w mojej mocy dla zespołu. Niemniej, pamiętajmy też o istotnej roli naszej obrony, która dziś wspierała mnie znakomicie – mówiła Mai Gomaa. – Właściwie prowadziliśmy od samego początku ten mecz i bardzo cieszymy się ze zwycięstwa. Oczywiście wyrazy szacunku za postawę należą się również drużynie z Gniezna, która walczyła do samego końca.

Koszalin w elicie – i z apetytem na więcej

Wnioski po tym meczu są dla Koszalina wyjątkowo budujące. Biało-zielone potrafiły: wejść w spotkanie z dużą intensywnością, przetrwać moment kryzysu i utraty przewagi, odpowiedzieć po remisie i przechylić szalę w kluczowych minutach i wygrać z rywalem z górnej części tabeli na jego terenie. To dokładnie te cechy, które decydują o punktach w grupie mistrzowskiej.

Składy i bramki

Piłka Ręczna Koszalin:

Mai Gomaa – Karina Bayrak, Patrycja Jura 1, Ivana Arsenievska 1, Hanna Rycharska 5, Beata Naumczyk, Nicola Żmijewska, Jagoda Lasek 3, Sara Kovarova 7, Jelena Knezevic 12, Oleksandra Furmanets 2, Elif Aydin.

Enea MKS Gniezno:

Aleksandra Hypka, Natalia Krupa – Lauani Rocha 1, Zofia Bartkowiak, Nikola Szczepanik, Oliwia Kuriata 1, Katarzyna Cygan 14, Nusa Fegic 1, Nikola Głębocka, Żaneta Lipok 3, Malwina Hartman 3, Monika Łęgowska 3.