Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Biało-czerwoni: Remis z Rosjanami

2021-06-02 06:45:00 Art za PZPN
Reprezentacja Polski w pierwszym meczu kontrolnym przed mistrzostwami Europy zremisowała 1:1 z Rosją. Bramkę dla biało-czerwonych już w czwartej minucie zdobył Jakub Świerczok. Dla napastnika Piasta Gliwice było to premierowe trafienie w narodowych barwach. Jeszcze w pierwszej połowie wynik wyrównał Wiaczesław Karawajew. Spotkanie we Wrocławiu obejrzało z trybun ponad 19 tysięcy kibiców.

– Ten mecz, podobnie jak ten z Islandią, ma nam pokazać, czy to, nad czym pracowaliśmy dotąd w Opalenicy, idzie we właściwym kierunku. Chcemy przekonać się, czy… będzie mieszanka zawodników z marca i tych, którzy jeszcze nie zagrali w moim zespole. Co do Roberta Lewandowskiego, ze względu na jego niedawną kontuzję i prośbę samego zawodnika, raczej nie zobaczymy go na murawie w podstawowej jedenastce. Zdradzę też, że od pierwszej minuty zagra Łukasz Fabiański. Oczekuję od zespołu tego, że przełoży na warunki meczowe wszystkie założenia, które trenowaliśmy podczas zajęć – powiedział na oficjalnej konferencji prasowej przed spotkaniem z Rosją Paulo Sousa.

Biało-czerwoni chcieli posiadać piłkę na połowie rywala, odbierać ją jak najszybciej, by stwarzać sobie sytuacje bramkowe. Nie zapominając przy tym o przeciwniku – jak zachowywać się w obronie, jak grać odpowiedzialnie, by potrafić się obronić. Podopieczni Sousy prezentowali się obiecująco od samego początku. Już w czwartej minucie Mateusz Klich zagrał fantastyczną prostopadłą piłkę z głębi pola w pole karne do Przemysława Frankowskiego, ten dobrze opanował futbolówkę i obracając się zdołał dograć do Jakuba Świerczoka, który pewnie sfinalizował akcję. Dla napastnika Piasta Gliwice było to premierowe trafienie w czwartym występie w narodowych barwach.

Po bramce Świerczok prezentował się jeszcze lepiej, był bardzo aktywny, często wychodził do piłki, zastawiał się i szukał kolejnych szans. Obiecująco współpracował również z Karolem Świderskim, który tego dnia był jego partnerem w ataku. Z trybun poczynaniom młodszych kolegów przyglądał się Robert Lewandowski. Z powodu kontuzji w spotkaniu nie mógł również wystąpić Arkadiusz Milik. Świerczok i Świderski chcieli to wykorzystać i pokazać, że zasłużyli na miejsca w kadrze na mistrzostwa Europy.

Biało-czerwoni cały czas starali się podchodzić do rywala pressingiem, aby wymusić jego błąd. Dobry przechwyt i kolejną szybką akcję udało się przeprowadzić w ósmej minucie, lecz tym razem Frankowskiemu zabrakło precyzji przy podaniu do Świerczoka.

Bardzo dobrze w środku pola wyglądał Mateusz Klich, który – pod nieobecność Piotra Zielińskiego – wcielił się w rolę reżysera gry Polaków. Tak jakby chciał odpłacić Paulo Sousie za ostatnie komplementy pod jego adresem w trakcie pierwszej audycji w „Radio Polska Europa” na kanale Łączy nas Piłka. Selekcjoner, poproszony o podpisanie się na plakacie drużyny, od razu zaznaczył, że zrobi to z przyjemnością, ale chciałby złożyć autograf przy zdjęciu Mateusza Klicha, bowiem uwielbia go oglądać. – Mamy wielu takich zawodników, ale „Clichy” ma energię, dynamikę i wszystko robi z uśmiechem na twarzy. Sprawia mu to radość – podkreślił Sousa. I w meczu z Rosją gra ewidentnie sprawiała Klichowi radość.

Pierwszy kwadrans w wykonaniu biało-czerwonych był bardzo solidny, ale później niepotrzebnie się cofnęli. Błyskawicznie wykorzystali to Rosjanie, którzy w 21. minucie doprowadzili do remisu. Aleksandr Gołowin posłał wysoką prostopadłą piłkę w pole karne Polaków, a Wiaczesław Karawajew zgubił debiutującego w kadrze Tymoteusza Puchacza i wpakował piłkę do siatki między nogami Łukasza Fabiańskiego.

Polacy próbowali odpowiedzieć pięć minut później. Lewym skrzydłem ruszył Dawid Kownacki i dośrodkował w pole karne, lecz piłkę za szesnastkę wybili obrońcy. Do futbolówki dopadł jednak błyskawicznie Klich i mocnym strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Antona Szunina. Uderzenie powędrowało jednak nad bramką. Bliżej celu, i swojego drugiego trafienia w meczu, był z kolei po chwili Świerczok. 28-letni napastnik chciał co prawda dośrodkować w pole karne, ale wyszedł z tego strzał, który wylądował na poprzeczce.

Później inicjatywę przejęli Rosjanie. W ich grze brakowało jednak konkretów, długo nie potrafili zagrozić polskiej bramce. Biało-czerwoni skupili się zaś na kontratakach i  jeden z nich mógł przynieść prowadzenie. Z lewej strony dośrodkował bardzo aktywny Klich, a głową strzelał Świderski, lecz w środek bramki, co nie sprawiło kłopotów Szuninowi.

Druga połowa spotkania nie dostarczyła już tak wielu emocji. Częściej przy piłce znowu utrzymywali się Rosjanie, a Polacy szukali swoich szans w akcjach zaczepnych. Widać było, że zarówno Paulo Sousa, jak i Stanisław Czerczesow traktują ten mecz testowo, jako sprawdzian, bowiem obaj po przerwie dokonali po sześć zmian w swoich zespołach. Sporo ożywienia do gry biało-czerwonych wniósł Kamil Jóźwiak, który zastąpił Dawida Kownackiego.

Pomocnik Derby County ma za sobą bardzo dobry sezon w Championship, był również jednym ze zwycięzców marcowego zgrupowania reprezentacji Polski, pierwszego za rządów Sousy. „Józiu” w meczu z Węgrami strzelił gola i miał duży udział przy trafieniu Krzysztofa Piątka na 2:2. W spotkaniu z Andorą zaliczył zaś asystę przy drugiej bramce Roberta Lewandowskiego. Teraz znów wniósł wiele dobrego do gry, ale wynik nie uległ już zmianie i Polacy zremisowali we Wrocławiu z Rosją 1:1.

Przed biało-czerwonymi druga, mocniejsza część przygotowań do mistrzostw Europy w Opalenicy. Za tydzień kadra zmierzy się zaś w Poznaniu z Islandią w ostatniej grze przed UEFA EURO 2020.

 

1 czerwca 2021, Wrocław

Polska – Rosja 1:1 (1:1)

Bramki: Jakub Świerczok 4 – Wiaczesław Karawajew 21

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 4. Tomasz Kędziora (56, 18. Bartosz Bereszyński), 25. Michał Helik, 2. Kamil Piątkowski (57, 5. Jan Bednarek), 26. Tymoteusz Puchacz – 19. Przemysław Frankowski (80, 8. Karol Linetty), 10. Grzegorz Krychowiak, 14. Mateusz Klich (70, 6. Kacper Kozłowski), 11. Karol Świderski (67, 16. Jakub Moder), 23. Dawid Kownacki (56, 21. Kamil Jóźwiak) – 24. Jakub Świerczok.

Rosja: 1. Anton Szunin (63, 39. Matwiej Safonow) – 4. Wiaczesław Karawajew, 5. Andriej Siemionow (46, 3. Igor Diwiejew), 14. Gieorgij Dżykija, 13. Fiodor Kudriaszow, 23. Daler Kuziajew (67, 18. Jurij Żyrkow) – 15. Aleksiej Miranczuk (63, 19. Rifat Żemaletdinow), 11. Roman Zobnin, 7. Magomied Ozdojew (57, 29. Maksim Muchin), 17. Aleksandr Gołowin – 22. Artiom Dziuba (67, 10. Anton Zabołotnyj).

Żółte kartki: Siemionow, Kudriaszow.

Sędziował: Marco Guida (Włochy).

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Igrzyska Olimpijskie: 45 lat koszalinianie czekali na olimpijski medal

1 Sierpnia 2021 godz. 13:04 eWok, fot. PKOL, FB/Małgorzata Hołub-Kowalik
Koszalinianie doczekali się drugiego medalu olimpijskiego. Złoty krążek i to w imponującym stylu wywalczyła w Tokio polska sztafeta mieszana 4 x 400 metrów. W składzie eliminacyjnej sztafety wystąpiła koszalinianka Małgorzat Hołub-Kowalik. Dzięki temu otrzymała także zloty medal! 45 lat wcześniej, podczas igrzysk w Montrealu po brązowy medal sięgnął judoka Gwardii Koszalin, Marian Tałaj. Dziś mało kto pamięta, że dla Mariana Tałaja , koszalińskiego judoki był to już drugi występ olimpijski. Wcześniej, w Monachium (1972) ze względu na jego rywalizację z Anotnim Zajkowskim musiał zmienić kategorię wagową. To spowodowała, że Tałaj w Monachium medalu nie zdołał zdobyć. Znacznie lepiej zaprezentował się cztery lata później w Montréalu. Gwardzistą w pierwszej rundzie przegrał w 1.55 min. z nie byle kim, bo aktualnym wówczas mistrzem świata Władimirem Niewzorowem (ZSRR). Niewzorow  wygrywał kolejne walki i to dało Tałajowi prawo walki w repasażu. W pierwszym repasażowym starciu pokonał na pkt. kolejno T. Hagmanna (Szwajcaria), w drugim wyeliminował J. van Hoeka (Australia) i w końcu pokonał Chang Su Lee (Korea Płd.). Ostatecznie zajął trzecie miejsce. Mistrzem został oczywiście  Niewzorow. Później mieliśmy sporą liczbę olimpijczyków. Żadnemu jednak nie udało się stanąć na podium. Blisko byli judocy Ewa Larysa Krause (Atlantą), Marian Standowicz (Montreal) i zapaśnik Andrzej Radomski (Barcelona), którzy zajęli 5. miejsca. Siódmą lokatę podczas igrzysk w Moskwie zajęli nasi koszykarze z Leszkiem Dolińskim i Dariuszem Zeligiem w składzie. na wyróżnienie zasługuje także Paweł Spisak, który w olimpijskim konkursie WKKW wziął udział czterokrotnie. do Tokio także pojechał, ale jego koń nabawił się kontuzji i nasz jeździec nie został dopuszczony do zawodów.  Pamiętamy także o naszym medalistach paraolimpijskich . Tu absolutnym rekordzistą jest Ryszard Fornalczyk, który uczestniczył w sześciu paraolimpiadach, w których zdobył cztery złote medale. Pozostali medaliści paraolimpijscy to: Aleksander Popławski, Tomasz Rębisz, Maciej Sochal, Robert Jachimowicz. Zatem do soboty jedynym mieszkańcem naszego miasta, który mógł chwalić się z posiadania medalu olimpijskiego igrzysk olimpijskich organizowanych przez MKOl był Marian Tałaj. W sobotę wszystko się zmieniło! A to za sprawą polskiego miksta sztafety 4x400 m. W eliminacjach tej sztafety mieszanej 4 x 400 metrów polski zespół ustanowił czasem 3:10.44 rekord Europy. Polacy pobiegli w składzie Dariusz Kowaluk, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik (wychowanka Kl Bałtyk Koszalin, obecnie reprezentuje klub AZS UMCS Lublin, ale nadal jest mieszkanką Koszalina), Kajetan Duszyński. Świetnie zmieniły panie. Baumgart przekazała pałeczkę Hołub-Kowalik, która wyraźnie wysunęła nasz zespół na prowadzenie, którego nie oddał do mety. Na niej biało-czerwonym zmierzono czas 3:10.44. To nie tylko rekord Europy, ale także drugi najlepszy wynik w historii światowej lekkoatletyki. Szybciej od Polaków w historii pobiegli tylko Amerykanie (3:09.34 w 2019 roku). Przed finałem Aleksander Matusiński mocno zamieszał w składzie. W finale nie zobaczyliśmy Dariusza Kowaluka, Igi Baumgart-Witan oraz Małgorzaty Hołub-Kowalik, którzy pobiegli w piątkowych kwalifikacjach. W finale Polacy mocno otworzyli i od początku trzymali się w czołówce razem z ekipami Holandii, USA oraz Dominikany. Zespół z tego ostatniego kraju długo utrzymywał się na czele, momentami z dość wyraźną przewagą nad rywalami. Na dystansie nie brakowało jednak zwrotów akcji, wyprzedzania i emocji. Świetnie pobiegli jednak wszyscy nasi zawodnicy, a na koniec zaimponował Kajetan Duszyński. Sprinter AZS-u Łódź zaatakował przeciwników na ostatnim wirażu, a na finiszowej prostej wyprowadził polską sztafetę na pozycję lidera. Zbudowanej przewagi nie oddał do końca i na mecie to biało-czerwoni mogli cieszyć się z historycznego sukcesu! Polska zdobyła pierwszy w historii złoty medal olimpijski w sztafecie mieszanej 4 x 400 metrów, poprawiła własny rekord Europy i czasem 3:09.87 wyśrubowała rekord olimpijski! To także pierwszy lekkoatletyczny medal w konkurencjach biegowych dla Polski od igrzysk w Moskwie przed 41 laty! Zgodnie z regulaminem, mimo że na podium mogła stanąć tylko finałowa czwórka Polaków to złote medale trzymała cała siódemka. PKOL wycenił ten sukces - zatwierdzając przed igrzyskami regulamin premiowania - na 90 tysięcy złotych...   ...
 

Mielno walczy o dobre imię wybrzeża

21 Lipca 2021 godz. 5:17 Ala za UM Mielno
Gmina Mielno to pierwszy samorząd, który oficjalnie sprzeciwił się przekazom medialnym bezpośrednio atakującym wypoczynek nad polskim Bałtykiem. W tym celu w 2020 r. powstała akcja #OdkłamujemyBałtyk, a jej drugą, tegoroczną edycję możemy obserwować m.in. w mediach społecznościowych. Każdego roku tuż przed wakacjami, jak i w trakcie lata, w mediach pojawia się mnóstwo informacji, które w opinii przedstawicieli mieleńskiego magistratu są krzywdzące dla wybrzeża.   Rekiny i mięsożerne bakterie – Niektóre media chyba prześcigają się w konkursie na najgłupszego newsa roku – mówi jeden z mieleńskich restauratorów. Czytając nagłówki o tym, że na nadbałtycki urlop stać tylko krezusów, a w morzu grasują rekiny i mięsożerne bakterie gotowe wręcz zjeść człowieka, można się zastanowić, czy autor na pewno jest dziennikarzem, a nie przypadkiem twórcą science fiction? – W ubiegłym roku nawet największe media powielały przekaz o rzekomo występujących w Bałtyku bakteriach przecinkowca, specjalnie nazywanych „mięsożernymi bakteriami”. Ostrzegano turystów przed kąpielami w morzu, gdyż miało to być niebezpieczne dla życia. Oczywiście nie miało to absolutnie nic wspólnego z prawdą, lecz zasiało ziarno niepewności wśród niektórych turystów, którzy zaczęli nas pytać: Jak to jest naprawdę? W tym roku temat ucichł, za to straszenia przyjezdnych sinicami nie ma końca. Pojawiło się też kilka artykułów przestrzegających przed rekinami, jakie mają czyhać w Bałtyku. Udowadniamy w mediach społecznościowych, że ostatni raz sinice wystąpiły u nas kilkanaście lat temu i zasadniczo nie są dla Gminy Mielno zagrożeniem, na co mamy twarde dowody z Inspekcji Sanitarnej. Z kolei temat rekinów ciężko w ogóle skomentować na poważnie – wyjaśnia Radosław Sobko, koordynator akcji.  Polskie wybrzeże Dubajem Europy? Przedstawiciele Gminy Mielno przytaczają nagłówki artykułów, według których ceny nad Bałtykiem są tak wysokie, że na spędzanie tam urlopu stać wyłącznie najbogatszych. Dowodem na drożyznę mają być tzw. paragony grozy. – Nie możemy biernie przyglądać się wprowadzaniu ludzi w błąd. Publikowanie zdjęć paragonów, z których nawet nie wynika, dla ilu osób zakupiono obiad, jest – mówiąc delikatnie – drobną manipulacją. Dobrze wiemy, że podejmując decyzje zakupowe, kierujemy się m.in. cenami, które przecież znamy przed wyborem danej usługi. Idziemy do takiego lokalu, w którym ceny nam odpowiadają, a zapewniam, że w Gminie Mielno mamy dużą rozpiętość w sferze wyżywienia: możemy wybrać ekskluzywną i drogą restaurację, ale w tym samym czasie możemy zjeść tani i pyszny posiłek. Gmina Mielno charakteryzuje się bardzo rozbudowanym sektorem gastronomii, który każdego roku stara się walczyć o klienta jakością, ale także i relatywnie najniższą ceną – mówi Olga Roszak-Pezała, burmistrz Mielna. Turyści bronią wybrzeże Odzew turystów na akcję odkłamywania Bałtyku nie zmienił się od ubiegłego roku. Zdecydowana większość komentarzy w mediach społecznościowych potwierdza słuszność inicjatywy. Niektórzy umieszczają wpisy z konkretnymi kwotami, za jakie przyszło im zjeść posiłek i trzeba przyznać, że tzw. paragony grozy wydają się przy tym całkowitą abstrakcją. Gmina Mielno wspólnie z Ekowspólnotą Lokalną Organizacją Turystyczną umieściła ostatnio w mediach społecznościowych sporo zdjęć ukazujących ceny konkretnych dań w mieleńskich restauracjach. Władze gminy twierdzą, że prawda zawsze się obroni, ale trzeba ją po prostu pokazywać. Większość mieleńskich przedsiębiorców zapytanych o ten temat potwierdza, że to nie może być przypadek, aby tuż przed wakacjami, jak i w ich trakcie pojawiało się tyle newsów uderzających w nadbałtyckie gminy. – Robią nagonkę na wybrzeże, bo chcą turystów zabrać poza granicę Polski. To oczywiste, że chodzi o pieniądze – przekonuje hotelarz z Sarbinowa.  ...
 

Nielegalne wyścigi samochodowe - działania zachodniopomorskiej drogówki

26 Lipca 2021 godz. 13:42 Ala za KWP, fot. youtube,com
Policjanci zachodniopomorskiej drogówki podczas weekendu prowadzili działania zapobiegające organizacji nielegalnych wyścigów samochodowych. Pojazdy, które pojawiły się na spotkaniach w kilku miejscach naszego województwa, poddane zostały kontroli. Niestety, wiele z nich w ogóle nie powinno poruszać się po drogach publicznych. Policyjne kontrole pojazdów miały przede wszystkim działanie prewencyjne i zapobiegające przeprowadzeniu nielegalnych wyścigów. Doświadczenia nie tylko z naszego regionu, ale także z kraju pokazują, że tego rodzaju wydarzenia stwarzają niestety nawet śmiertelne zagrożenie dla ich uczestników jak i tych którzy je obserwują. Podczas weekendowych działań policjanci ujawnili 427 wykroczeń, w tym 220 polegających na przekraczaniu dozwolonej prędkości. Skontrolowali 700 pojazdów i wylegitymowali 813 osób. Mundurowi  zatrzymali 17 praw jazdy oraz 44 dowody rejestracyjne.  Równolegle funkcjonariusze prowadzili przesiewowe badania trzeźwości. Wykonali ponad 1749 badań na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu  i ujawnili 16  kierowców, którzy prowadzili  pojazdy pod wpływem alkoholu. Ponadto jeden z kierujących znajdował się pod wpływem środka odurzającego. Po raz kolejny ostrzegamy i przypominamy, że możliwy jest  jedynie udział  w legalnych rajdach tylko na oficjalnych imprezach, które są  organizowane po spełnieniu określonych wymagań. Przestrzegamy  zatem młode osoby, aby nie zamieniały jezdni w tor wyścigowy, bo może  to skończyć się  tragedią....
 

Koszalin wśród 10 najlepszych miast do życia w Polsce

21 Lipca 2021 godz. 3:31 eWok, fot. Piotr Walendziak
Nasza publikacja informująca o tym, że Koszalin został sklasyfikowany na 9 miejscu wśród 50 miast na prawach powiatu w Rankingu Polskich Miast Zrównoważonych 2021 wywołała u naszych Czytelników... śmiech, niedowierzanie i falę krytyki. Słusznie? Naszą informację oparliśmy o raport przygotowany przez firmę Arcadis sporządzony we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jego pełna treść znajduje się  tu. Zamiast podziwu i uznania wzbudził on u naszych Czytelników falę krytyki. Jedni śmiali się: inni niedowierzali: a jeszcze inni krytykowali:      Zastanawiałem się dlaczego praca prezydenta Koszalina i jego urzędników jest w ten sposób spostrzegana? Przecież dopiero co, na otwarcie przebudowanego amfiteatru  mieliśmy maraton koncertów. Przed nami kabareton , trwa akcja Bezpieczne wakacje  i mamy na rynku Kamerynki.  Na dodatek prezydent po ulewie zadeklarował mieszkańcom pomoc w usuwaniu  skutków podtopień. Dopiero co wyremontowano ulicę Kościuszki, a już trwają długo wyczekiwane roboty budowlane na ul. Piłsudskiego.  Wreszcie podpisano umowę na rozbiórkę i budowę wiaduktów na Al. Monte Cassino. W końcu mamy także nowiutką i nowoczesną remizę strażacką . Dlaczego zatem, skoro jest tak dobrze jest tak źle? Być może dlatego, że jednych mieszkańców rażą walające się tu i ówdzie   śmieci . Inni wskazują na słabo zadbane  tereny zielone. Jeszcze inni mają pretensje do prezydenta za opieszałość. Widać ją było podczas problemu z betonowymi płytami na ul. Hallera . Widać ją także patrząc gołym okiem na panujący w mieście reklamowy chaos. Od 2015 roku obowiązuje tzw. ustawa krajobrazowa na mocy której  w 2019 roku koszaliński ratusz przygotował uchwałę intencyjną  i przeprowadził konsultacje społeczne z mieszkańcami i przedsiębiorcami dotyczące wyglądu plansz i banerów reklamowych na terenie miasta. I co? I nic! W komentarzach pojawiają się także krytyczne głosy dotyczące pustych lokali w centrum miasta.  Są też i tacy, którym nie podoba się fakt modernizacji amfiteatru. Uważają, że prezydent powinien wreszcie ująć w strategicznych planach sprawę budowy w mieście spalarni śmieci. Sprawa ta ciągnie się od 2009 roku (a od 2010 roku prezydentem Koszalina jest Piotr Jedliński ). W 2010 przeprowadzono nawet konsultacje w tej sprawie. Niestety przez 7 lat nie zdołano  opracować projektu, a prawo w tym zakresie uległo zmianie.  Dlatego teraz płacimy za wywóz śmieci   coraz więcej.  Mieszkańcy mają także żal do prezydenta i radnych za sposób wnoszenia opłaty  za śmieci. Duża grupa mieszkańców jest zdania, że ta obecna - liczona od lokalu - jest wygodna dla urzędników, a krzywdząca społecznie. Na dodatek ta argumentacja urzędników, że "gdyby przyjęto system opłat za śmieci od osoby, to nagle miasto wyludniłoby się"' jest po prostu obrażająca. Mieszkańcy Koszalina wyrażają też pretensje do prezydenta i władz miasta o drożyznę. Szczególnie widoczną na stacjach paliw. Ostatnio swoje krytyczne spojrzenie wyrazili także sportowcy zamieszczając na FB zdjęcia ilustrujące stan techniczny obu naszych stadionów.  Pojawiły się także kontrowersje dotyczące obecnej edycji Budżetu Obywatelskiego. grupa mieszkańców złożyła kolejny projekt tzw. 'Punktów Życia" czyli umieszczenia defibrylatorów AED. Arbitralną decyzją urzędników projekt ten został odrzucony. "Z niedowierzaniem czytamy stanowisko otrzymane od Pana.   Prezydencie Piotr Jedliński jednym słowem WSTYD, że podpisał się Pan pod niniejszym pismem. Myśleliśmy, że możemy na Pana liczyć w sprawie bezpieczeństwa zdrowia Koszalinianek i Koszalinian. Niestety, myliliśmy się. ZABIŁ Pan właśnie w nas i w osobach nas popierających postawę pro obywatelską i zniechęcił do uczestnictwa w koszalińskim Budżecie Obywatelskim w tej i w przyszłych edycjach!!! Pana ostateczna NEGATYWNA decyzja jest ABSURDALNA, NIEDORZECZNA i KRZYWDZĄCA!" Jeszcze inni mają pretensje do prezydenta Koszalina za sposób w jaki rozstał się z Wiktorem Kamieniarzem , długoletnim dyrektorem II LO. I na koniec jeszcze świeża sprawa: Julka i Koszałka. Jak poinformował jeden z radnych nowy Julek pływa, a stary Koszałek rdzewieje.  Oczywiście nie za wszystkie te sprawy odpowiada prezydent, i jak sprawdziliśmy wczoraj miasto wcale nie wygląda tak źle. Sami zobaczcie, a jeżeli nie zgadzacie się, to prosimy przysyłajcie nam swoje zdjęcia. Z chęcią je opublikujemy!     .         ...