Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Ranking Systemów Rowerów Miejskich 2019

2019-06-12 04:17:00 Ala dadela
W każdym dużym polskim mieście i w niektórych małych można wypożyczyć jednoślad. Liczba systemów rowerów miejskich przekroczyła już 60. Który z nich jest najtańszy, a który najlepszy? Dlaczego warto korzystać z systemów rowerów miejskich?

Rowery publiczne są niemal wszędzie. Zarówno w olbrzymiej Warszawie (prawie 1,77 miliona mieszkańców i aż dwa systemy!), jak i w Tychowie (niespełna 2,5 tys. mieszkańców). W naszym rankingu wzięliśmy pod uwagę 39 systemów i 38 miast, w których mieszka łącznie niemal 10,7 mln ludzi, a po ich ulicach jeździ 17733 rowerów publicznych.

Pierwszy ranking opracowaliśmy w zeszłym roku. Ocenialiśmy systemy w następujących kategoriach:

  • Ilu mieszkańców przypada na jeden rower? 
  • Zagęszczenie stacji rowerowych na 1 kilometr kwadratowy 
  • Ile zapłacimy za rower miejski? 
  • Jaki odsetek mieszkańców zapisanych jest do systemu? 
  • Średnia liczba wypożyczeń przypadająca na jedną osobę zapisaną w systemie 
  • Długość sezonu 
  • Dodatkowe udogodnienia

W tym roku powiększyliśmy nasz ranking nie tylko o kolejne systemy, ale także o dwie następne kategorie:

  • Długość dróg dla rowerów 
  • Stacje napraw rowerów 

W 2018 roku aż sześć systemów umożliwiało wypożyczanie rowerów miejskich 4. generacji. Co to oznacza? Między innymi to, że rower można wypożyczyć i oddać nie korzystając ze stacji. To bardzo praktyczna funkcja – nie musimy szukać konkretnych miejsc. Taka opcja jest możliwa dzięki zamontowanemu w każdym jednośladzie odbiornikowi GPS. To z kolei umożliwia zlokalizowanie roweru. Niektóre systemy – na przykład Acrobike z Warszawy – wykorzystuje odczyt pozycji z telefonu użytkownika, który jako ostatni korzystał z roweru. 

Zobacz, w jakich kategoriach najlepiej poradziły sobie następujące miasta:

Warszawa 

Białystok

Kraków 

Veturilo znów bezkonkurencyjne!

Warszawski system Veturilo już po raz drugi okazał się najlepszy. Zdobył 301 na 320 możliwych punktów. Veturilo okazało się najlepsze, jeśli chodzi o stosunek osób zapisanych do systemu do ogólnej liczby mieszkańców. 44 procenty to imponujący odsetek! Oznacza to 785 000 osób, które widnieją w systemie! 

Warszawa imponuje też pod innymi względami. Veturilo oferowało w zeszłym roku 5 337 rowerów, które można było wypożyczać na 377 stacjach. System działał przez 9 miesięcy w roku. Pierwsza godzina wypożyczenia kosztowała zaledwie 1 zł, a opłata początkowa – 10 zł. Infrastruktura w mieście również sprzyja rowerzystom. Łączna długość ścieżek rowerowych w mieście to 583 km. Poza zwykłymi rowerami można wypożyczać rowerki dziecięce, tandemy, „elektryki”, a karty Multisport są honorowane. Warszawianie mogą naprawiać swoje rowery na 85 stacjach. 

W tym roku na końcu naszego zestawienia uplasował się Zabrzański Rower Miejski. 32 miejsce daje spore możliwości poprawy. 

Ile rowerów na głowę?

Jazda na rowerze to najbardziej popularny sport w Polsce. Aż trzech na czterech Polaków deklaruje jego uprawianie. Według badań opinii publicznej, co czwarty rowerzysta jeździ na dwóch kółkach do pracy. Najbardziej praktyczne jest oczywiście posiadanie własnego roweru miejskiego, jednak nie zawsze jest to możliwe. Dlatego powstały systemy rowerów publicznych. Najlepsze – jeśli chodzi o dostępność – są te, w których przypada jak najmniej osób na rower. 

W najkorzystniejszej sytuacji są mieszkańcy Tychowa. Przynajmniej statystycznie. W tej miejscowości mieszka 2498 osób, które mają do dyspozycji 20 jednośladów. To 125 osób na jeden rower. Z dużych miast na 3. miejscu jest Warszawa. Z aż 5 337 rowerów systemu Veturilo może korzystać 1 769 529 mieszkańców. To średnio 332 osób na jeden rower. Do tego warszawiacy mają do dyspozycji drugi system – Acrobike – który oferuje dodatkowe 700 rowerów. 

W najgorszej sytuacji są mieszkańcy Zabrza. Na 173 784 mieszkańców czeka zaledwie 50 rowerów. To dokładnie 3476 osób na jednoślad. Warto tu jednak wziąć pod uwagę fakt, że jest to system młody i na pewno z roku na rok będzie się rozwijał. 

Wszystkie dane potrzebne do przygotowania zestawienia pochodzą z 2018 roku. 

Liczba stacji to nie wszystko 

Mogłoby się wydawać, że liczba stacji jest bardzo ważna. Tak, jeśli mówimy o rowerach, które ich potrzebują. Natomiast coraz więcej miast decyduje się na rowery 4. generacji, a wiec bezstacyjne. Są to:

  • Warszawa (Acrobike) 
  • Rzeszów (Rzeszowski Rower Miejski) 
  • Chodzież (Chromek) 
  • Giżycko (Giżycki Rower Miejski) 
  • Krotoszyn (Krotower) 
  • Olsztyn (Olsztyński Rower Miejski) 

Ideę roweru 4. generacji opisaliśmy powyżej. To zdecydowanie najlepszy system w naszych warunkach. Co ciekawe, te rowery nie do końca sprawdzają się w Amsterdamie. Powodem jest… przestrzeń parkingowa. W holenderskim mieście jest z nią wyjątkowy problem, a rowery bezstacyjne blokują miejsca, z których mogliby korzystać mieszkańcy. Obecnie z parkingami na rowery jest tak duży problem, że tworzy się je pod ziemią lub w kanałach. 

W przypadku wszystkich pozostałych rowerów liczba stacji i ich rozmieszczenie są istotne. Im więcej, tym lepiej. W naszym rankingu wzięliśmy pod uwagę stosunek liczby stacji do powierzchni miasta, wyrażonej w kilometrach kwadratowych. W tej konkurencji najlepiej poradził sobie Grodzisk Mazowiecki – 12 stacji na 13,2 km kw. dają 0,91 stacji/km2. Z dużych miast Warszawa z Veturilo pozostawia konkurencję daleko w tyle. 377 stacji na 517 km kw. dają 0,73 stacji/km2. Na dalszych miejscach są Rower Miejski Lublin 0,66 stacji/km2, BiKeR Białystok 0,62 stacji/km2 i Łódzki Rower Publiczny 0,53 stacji/km2.

Kiedy nowe stacje rowerowe mogą powstać? Plany osób decyzyjnych ciągle się zmieniają. Wpływ na nie mają na przykład starania firm, aby w ich pobliżu powstały nowe stacje. Niektóre z nich sponsorują powstanie nowych miejsc, gdzie można wypożyczać rowery. W liczbach bezwzględnych najwięcej stacji ma oczywiście Warszawa – 377. W porównaniu z poprzednim rankingiem to wzrost o 11 stacji. W Krakowie w 2018 roku było 165 stacji, rok wcześniej – 150. Poniżej pozostałe miasta z największą liczbą city bike: 

  • Łódzki Rower Miejski – 2018 rok: 156, 2017 rok: 154 
  • Rower miejski Poznań – 2018 rok: 113, 2017 rok: 112 
  • Rower miejski Lublin – 2018 rok: 97, 2017 rok: 96 
  • Rower miejski Szczecin – 2018 rok: 87, 2017 rok: 87 
  • Rower miejski Wrocław – 2018 rok: 82, 2017 rok: 77

Ile to kosztuje? 

Cena za wypożyczenie roweru to dla wielu jedna z najistotniejszych kategorii. Pod uwagę wzięliśmy trzy składowe: opłatę wstępną, cenę za 20 minut (pierwsze) i pierwszą godzinę. 

  • Opłata wstępna. Jedynie Rzeszów nie pobiera żadnych pieniędzy. Pozostałe miasta „kasują” od 10 złotych (zdecydowana większość), przez 15 zł (Częstochowski Rower Miejski, Kędzierzyn-Koźle Ok bike) i 20 zł (Łódzki Rower Publiczny i Szczeciński Rower Miejski ) do 99 zł (Acrobike Warszawa). 
  • Opłata za 20 minut. Znaczna większość miast nie pobiera jej w ogóle. 25 groszy liczy sobie Krotoszyn, a złotówkę: Acrobike Warszawa, City by Bike Katowice, Rzeszowski Rower Miejski, Gliwicki Rower Miejski, Legnicki Rower Miejski, Kajteroz Chorzów, Tyski Rower, Zabrzański Rower Miejski. 3,20 zł to z kolei opłata w Wavelo Kraków . 
  • Pierwsza godzina. Za nią trzeba zapłacić od 0 zł (Ostrowski Rower Miejski) do 9,60 (Wavelo Kraków ). 3 zł woła Rzeszowski Rower Miejski, 2,25 zł Krotower Krotoszyn, 2 zł Tarnowski Rower Miejski, Kędzierzyn-Koźle Ok bike, Częstochowski Rower Miejski, Opole Bike, Kołobrzeski Rower Miejski, Poznański Rower Miejski , Wrocławski Rower Miejski , Warszawa Acrobike, 1,5 zł Giżycki Rower Miejski i Chodzież Chromek, pozostałe – 1 zł. 

Mieszkańcy kontra system

Sprawa jest prosta. W tej kategorii podzieliliśmy liczbę osób, zapisanych do systemu, przez liczbę mieszkańców danego miasta. Im większy odsetek, tym lepiej. 

W tym roku bezapelacyjnie wygrała Warszawa. Choć to zdecydowanie największe miasto (1 769 529 mieszkańców) z Veturilo korzysta aż 44 procent osób, czyli 785 000. W praktyce większość mieszkańców, wyłączając dzieci i osoby starsze, jest zapisanych do systemu. Na drugim miejscu są Kołobrzeski Rower Miejski (32 procent) i Wrocławski Rower Miejski (31 procent). Zestawienie zamykają Giżycki Rower Miejski i warszawski Acrobike – 1 procent. 

Co ciekawe, odsetek mieszkańców Warszawy, którzy korzystają z Veturilo w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrósł o 9 procent. To naprawdę bardzo dużo, choć Polakom nadal daleko do Holendrów. W kraju wiatraków jest więcej rowerów niż mieszkańców – statystycznie na głowę przypada 1,33 roweru. Ponad ¼ wszystkich „przemieszczań” odbywa się właśnie na jednośladach. Przeciętny Holender przez swoje całe życie przekręca na rowerze 900 km rocznie, czyli 2,5 km dziennie. Dystans do 20 km pokonywany jest zazwyczaj właśnie na dwóch kółkach. 

W tych miastach jeździ się najczęściej

Przy opracowaniu tej kategorii łączną liczbę wypożyczeń podzieliliśmy przez liczbę osób, zapisanych w systemie. W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, Wavelo Kraków okazało się najlepsze, choć pierwszym miejscem musiało się podzielić z Łódzkim Rowerem Publiczny m. Średnia nie jest już tak spektakularna jak w zeszłym roku (wówczas były to aż 23 wypożyczenia na osobę). W tegorocznym rankingu w Krakowie i Łodzi odnotowano 14 wypożyczeń na osobę zarejestrowaną w systemie. Na drugim i trzecim miejscu są odpowiednio Kaliski Rower Miejski (13) i Częstochowski Rower Miejski (12). 

Oczywiście w liczbach bezwzględnych zwyciężyła Warszawa. 6 440 000 wypożyczeń robi olbrzymie wrażenie. To statystycznie 17,5 tys. każdego dnia, choć oczywiście liczby się tak idealnie nie rozkładają. System działa 9 miesięcy w roku. 

Na drugim biegunie znalazły się Wrocławski Rower Miejski , Rzeszowski Rower Miejski, Tarnowski Rower Miejski, Tychowski Rower Miejski, Opole Bike i Giżycki Rower Miejski. 

Kiedy można pokręcić? 

Coraz więcej Polaków jeździ na rowerze przez cały rok. Nie ukrywajmy, zimą jest to sport dla zapaleńców. Zimno, wiatr, śnieg sprawiają, że chętnych do kręcenia jest znacznie mniej niż w miesiącach letnich. Dlatego nie każdy operator umożliwia jazdę na rowerze publicznym przez cały rok. 

W najlepszej sytuacji są klienci Acrobike Warszawa i Wavelo Kraków . W 2018 roku mogli jeździć na rowerze publicznym przez cały rok. Przez 9 miesięcy mogli się cieszyć jazdą mieszkańcy Warszawy (Veturilo), Łodzi, Wrocławia, Poznania, Szczecina, Gliwic, Grodziska Mazowieckiego, Kołobrzegu, Ostrowa, Opola i Piaseczna, a przez 8 – Bydgoszczy, Katowic i Białegostoku. 

W jakich miesiącach można korzystać z systemów rowerów miejskich? Wypożyczalnia rowerów Warszawa (Veturilo) działa od marca do listopada. Podobnie jest w przypadku rowerów miejskich Łódź, rowerów miejskich Wrocław, rowerów miejskich Poznań, rowerów miejskich Szczecin. W tych samych miesiącach działają wypożyczalnie rowerów w: Gliwicach, Grodzisku Mazowieckim, Kołobrzegu, Ostrowie, Opolu i Piasecznie. Bydgoski Rower Aglomeracyjny działa od marca do października. 

Rowery publiczne są przystosowane do jazdy podczas każdych warunków atmosferycznych. Błotniki i osłona łańcucha sprawiają, że woda spod kół nam niestraszna. Jesienią i zimą (o ile wówczas jeździmy) musimy pamiętać o cieplejszym ubraniu. Powinniśmy chronić przede wszystkim dłonie i głowę. Podczas jazdy w deszczu warto mieć odzież, która ochroni nas przed opadem. Jak się przygotować do jazdy zimą? O czym należy pamiętać? 

Zwykły rower to nie wszystko

W kategorii Dodatkowe udogodnienia premiowaliśmy operatorów za oferowanie ponadstandardowych rowerów i akceptowanie kart Multisport . Posiadanie tej karty umożliwia jej posiadaczowi bezpłatne korzystanie z rowerów miejskich. Extrapunkty można było zdobyć za możliwość wypożyczenia roweru:

  • dziecięcego 
  • tandemu (na którym mogą jechać dwie osoby) 
  • elektrycznego (wspomaganego silnikiem elektrycznym) 
  • cargo/familijnego (umożliwiającego przewiezienie dziecka lub towaru) 
  • handbike (napędzanego rękami) 
  • składanego (który można złożyć i przewieźć np. w tramwaju) 
  • trójkołowego

Jak to wyszło w praktyce? Najlepiej wypadł Wrocławski Rower Miejski , zdobył 7 punktów. Ma wszystkie udogodnienia poza rowerem trójkołowym. Po 4 punkty zdobyły Warszawa Veturilo (rower dziecięcy, tandem, rower elektryczny i honorowanie karty Multisport), Stalowa Wola – Miasto Rowerów (rower dziecięcy, tandem, cargo/family bike i honorowanie karty Multisport), Legnicki Rower Miejski (rower dziecięcy, tandem, cargo/family bike i honorowanie karty Multisport) i Tyski Rower (rower dziecięcy, tandem, cargo/family bike i rower trójkołowy).

Ciekawostką są rowery cargo. Mają one zwykle z przodu skrzynię, która umożliwia przewiezienie nawet sporego ładunku. Niektóre pozwalają na transport nawet 100 kilogramów. Alternatywnie można w ten sposób przewozić dzieci (skrzynie rowerów cargo mają przeważnie specjalne szelki). 

Kilka systemów nie zdobyło żadnego punktu w kategorii Dodatkowe udogodnienia. Są to między innymi Bydgoski Rower Aglomeracyjny , Pruszkowski Rower Miejski i Zabrzański Rower Miejski. 

Ścieżki rowerowe – które miasto ma ich najwięcej? 

To nowa kategoria, której przed rokiem nie było. Najlepiej wypadły miasta, które mają największy stosunek ścieżek rowerowych w porównaniu do dróg publicznych w mieście. Obie wartości zaokrągliliśmy do całych liczb . Dane otrzymaliśmy z urzędów miejskich oraz zarządów dróg. Pod uwagę braliśmy wszystkie rodzaje dróg rowerowych:

  • pasy rowerowe
  • kontrapasy 
  • śluzy rowerowe 
  • ulice rowerowe
  • przejazdy rowerowe 
  • drogi dla rowerów 
  • ciągi pieszo-rowerowe 

Pierwsze miejsce zajął Kołobrzeg, w którym proporcje wynoszą 48 procent – 39 km ścieżek rowerowych przypada na 82 km dróg publicznych. Jednak w mieście tym mieszka nieco ponad 46 tys. ludzi. Co ciekawe, na drugim miejscu znalazła się Warszawa. 46 procent to znakomity wynik. Na 583 km dróg rowerowych przypada 1267 km dróg publicznych. Dokładnie taki sam odsetek jest w Rzeszowie (46 procent). Tam dróg rowerowych jest 156 km, a „klasycznych” – 342 km. 

Na szarym końcu – z bardzo słabym wynikiem 1 procent – znalazły się Krotoszyn i Pszczyna. W tym pierwszym mieście jest zaledwie 1 km ścieżek rowerowych, w drugim – 2 km. Grodzisk Mazowiecki także nie ma się czym chwalić – 2 km nie zwalają z nóg. 

Wbrew pozorom, ścieżki rowerowe to nie taki znowu nowy wynalazek. Pierwsze udogodnienia tego typu budowano w Polsce już przed II wojną światową. Takie trasy można było zobaczyć na zdjęciach Warszawy, Poznania, Wrocławia i Szczecina. Co ciekawe, przed wojną do budowy wykorzystywano głównie asfalt, który jest najbardziej pożądanym przez współczesnych rowerzystów materiałem, z którego robi się ścieżki. 

W Polsce Ludowej również nie zapomniano o rowerzystach. Niestety, to były raczej wyjątkowe sytuacje. W latach rządów Edwarda Gierka budowano szerokie arterie. Przykładem jest ulica Modlińska w Warszawie i ścieżka, która jej towarzyszyła. W tamtych czasach zapominano o ciągłości drogi rowerowej, a przejazdy były naszpikowane wysokimi krawężnikami. 

Obecnie ścieżek rowerowych jest mnóstwo. Nikt nie jest w stanie podać ich łącznej długości. Co ciekawe, Polacy stworzyli nawet nawierzchnię dla rowerów, która świeci w ciemności. To fragment trasy, przebiegającej nad Jeziorem Wielochowskim w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego. Podczas budowy zastosowano tzw. luminofory. To substancja syntetyczna, która ładuje się podczas dnia, a nocą „oddaje” zgromadzoną energię. Systemu nie trzeba wspomagać energią z zewnątrz. 

Reguły korzystania z dróg przez rowerzystów 

Gwałtowny rozwój dróg rowerowych i coraz większa liczba osób z nich korzystających prowadzą do kolizji i wypadków. Policja przypomina, że na takich ścieżkach panują identyczne zasady jak na „tradycyjnych” drogach.

  • Ruch odbywa się prawą stroną 
  • Pieszy ma pierwszeństwo na pasach, które przebiegają przez ścieżkę 
  • Na skrzyżowaniach tras rowerowych zawsze obowiązuje reguła prawej ręki 

Rowerzysta musi korzystać z drogi lub pasa ruchu, jeśli są one wyznaczone w kierunku, w którym jedzie. Jeśli droga ma pobocze, rowerzysta powinien jechać właśnie po nim (gdy nie ma ścieżki). Kierowca samochodu, przecinający ścieżkę, zawsze powinien ustąpić pierwszeństwa rowerzyście. Jeśli w ciągu drogi rowerowej jest przejście dla pieszych, kierowca powinien ustąpić pierwszeństwa rowerzyście. Ten jednak ma obowiązek przeprowadzić rower przez pasy, a nie przejechać „na pełnym gazie”. 

Po chodniku można jechać wtedy, gdy ma się pod opieką rowerzystę młodszego niż 10 lat. Podobne prawo obowiązuje, jeśli na drodze, która biegnie obok, obowiązuje prędkość większa niż 50 km/h. Z chodnika można też korzystać podczas złej pogody (np. ulewa czy mgła). 

Szczególną uwagę należy zachować na drodze dla pieszych i rowerów (C13-16). Jeśli zaznaczony jest podział pionowy, rowerzysta powinien jechać tylko pdo tej stronie, która jest zaznaczona na znaku. Jeśli na znaku jest podział poziomy, rowerzysta może jechać dowolną stroną, ale musi uważać na pieszych. Nie można oczywiście jeździć ze zbyt dużą prędkością. Najlepiej, jeśli trzymamy się prawej strony. 

Czy piesi mogą korzystać z drogi dla rowerów? Tak, w sytuacji gdy nie ma chodnika lub pobocza albo są, ale nie można z nich korzystać. W takiej sytuacji powinni ustąpić miejsca rowerowi. Wyjątkiem są osoby niepełnosprawne – one mają zawsze pierwszeństwo. 

Masz awarię? To ją zlikwiduj!

W tym roku wprowadziliśmy także drugą nową kategorię – stacje napraw. Najwięcej punktów otrzymało miasto, które ma najmniejszą ilość kilometrów kwadratowych, na które przypada jedna stacja napraw. W naszym zestawieniu zostały ujęte tylko te stacje, które należą do samorządu i są przez niego finansowane.

Tę kategorię wygrał Pruszków, na drugim miejscu znalazło się Piaseczno. W obu tych miastach jedna stacja przypada na 4 km kw. (w przybliżeniu). W liczbach bezwzględnych wygląda to tak, że w Pruszkowie jest 5 stacji, a w Piasecznie 4 stacje. Dla przykładu w Warszawie stacji jest 85, ale oczywiście powierzchnia miasta jest znacznie większa. 

W Lublinie, Kaliszu, Olsztynie, Tychowie, Zabrzu i Pszczynie nie ma żadnej stacji. 

Stacje napraw mogą się przydać każdemu rowerzyście. Można na nich przeprowadzić proste naprawy. Wśród narzędzi powinny się znaleźć:

  • Wkrętak krzyżowy może się przydać np. do regulacji przerzutek czy dokręcenia błotników 
  • Wkrętak płaski to sprzęt, którym można nim przykręcić niektóre śrubki w rowerze, np. mocowanie bagażnika 
  • TORX T25 służy do śrub, mocujących tarcze rowerowe 
  • Klucz nastawny ma wiele zastosowań 
  • Klucze płaskie 8 mm, 10 mm, 13 mm i 15 mm mogą się przydać np. do przykręcenia pedałów 
  • Zestaw imbusów – najczęściej stosowane klucze przez rowerzystów; poradzą sobie z mocowaniem linek przerzutek, dokręceniem obejmy klamki hamulca, przykręceniem koszyka na bidon 
  • Łyżki do opon są niezbędne do wymiany ogumienia 
  • Pompka z adapterem do wszystkich zaworów służy do pompowania dętek i opon bezdętkowych 

Korzystanie z tych narzędzi nie wymaga jakiejś wiedzy tajemnej. Jeśli nie wiesz, jak się zabrać za naprawę, skorzystaj z naszego poradnika.

Rower publiczny – jak to działa? 

Wiele osób, które chcą się zapisać do systemu roweru publicznego, przeraża wizja biurokratycznych przeszkód. Niesłusznie. Pierwszym krokiem do skorzystania z roweru miejskiego jest rejestracja na stronie operatora. Następnie należy zazwyczaj zasilić wirtualną skarbonkę. Informację na ten temat możesz znaleźć w części „Ile zapłacimy za wypożyczenie?”.

Nie pozostaje nic innego, jak skorzystać z roweru. W tym celu musimy udać się do najbliższej stacji (w przypadku rowerów 3. generacji) i postępować zgodnie z zasadami, które wyświetlają się na terminalu. Następnie należy wpisać numer zamka i wyciągnąć rower. Zazwyczaj do ramy przymocowane jest dodatkowe zapięcie, które możemy wykorzystać, gdy wszystkie stanowiska na stacji są zamknięte. Gotowe, czas wyruszyć w drogę! Połamania szprych! 

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszaliński grupa „SPEED” w akcji

8 Sierpnia 2019 godz. 15:07 Ala za KMP Koszalin
Od 19 lipca 2019 roku na terenie garnizonu zachodniopomorskiego rozpoczął swoją działalność zespół o nazwie „SPEED”, którego trzon stanowią policjanci ruchu drogowego z największym doświadczeniem. Zespół powstał, aby przeciwdziałać niebezpiecznym i agresywnym zachowaniom na drodze oraz w celu ograniczenia liczby wypadków drogowych. Decyzją Komendanta Głównego Policji, na terenie całego kraju we wszystkich województwach powstały zespoły „SPEED” mające na celu przeciwdziałanie niebezpiecznym i agresywnym zachowaniom na drodze. W Komendzie Miejskiej Policji w Koszalinie zespół "SPEED" tworzy czterech policjantów ruchu drogowego z największym doświadczeniem, którzy do służby wyjeżdżają radiowozami nieoznakowanymi z videorejestratorami, ale także oznakowanymi z laserowymi miernikami prędkości. Wczoraj mundurowi z koszalińskiego zespołu „SPEED” podczas działań kontrolno-pomiarowych na terenie naszego miasta wyeliminowali z ruchu dwóch nieodpowiedzialnych kierowców, którzy przekroczyli dozwoloną prędkość w obszarze zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Pierwszy z nich, 28-latek jechał oplem z prędkością 104 km/h, natomiast drugi z mężczyzn, 64-latek jechał seatem z prędkością 105 km/h. W związku z popełnionym wykroczeniem policjanci zatrzymali mężczyznom prawo jazdy na trzy miesiące, wdrożyli postępowanie mandatowe oraz nałożyli punkty karne. Pamiętajmy! Na drodze nie ma miejsca na brawurę i nieodpowiedzialność, dlatego policjanci z całą stanowczością będą karać piratów drogowych....
 

"Jedynki" naszego okręgu wyborczego już znane

13 Sierpnia 2019 godz. 11:06 Ala, fot. FB/PKW
13 października, czyli za 60 dni wybierać będziemy nowych posłów i senatorów. W koszalińskim "40" okręgu będzie do objęcia osiem mandatów poselskich. Do wczoraj do Państwowej Komisji Wyborczej wpłynęło 12 zawiadomień o utworzeniu komitetu wyborczego. 7 spośród nich to komitety wyborcze partii politycznych. Pozostałe 4 komitety to komitety wyborcze wyborców, a 1 to koalicyjny komitet wyborczy. Znamy już "jedynki" najważniejszych ugrupowań politycznych. Niektórych zaskoczyła decyzja szefa Platformy Obywatelskiej, Grzegorza Schetyny, który na "jedynkę" listy Koalicji Obywatelskiej desygnował nie swojego kolegę Stanisława Gawłowskiego, a byłego asystenta ostatniego wojewody koszalińskiego, byłego europosła, a obecnie posła Sławomira Nitrasa. - Prowadzimy wojnę z PiS-em - wyjaśnia poseł Gawłowski. - I jak to na wojnie czasami zostaje się rannym. Ja jestem ranny, a na pierwszą linię walki wyszli nowi członkowie Platformy - dodaje Gawłowski. I rzeczywiście "dwójkę" otrzymał zupełny nowicjusz w walce o parlamentarny mandat, obecny sekretarz miasta Tomasz Czuczak. Kolejni na liście to: Elżbieta Karlińska, Paweł Suski, Barbara Grygorcewicz, Marek Hok, Tomasz Strząbała. Listę partii rządzącej, czyli PiS miał otwierać szef partii w regionie Paweł  Szefernaker. Miał, ale od czasu wizyty szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego na Pikniku Rodzinnym w Dygowie liderem listy został wyborczy weteran Czesław Hoc. Hoc, kołobrzeski lekarz w wyborach z 2015 roku uzyskał najlepszy wśród wszystkich kandydatów w okręgu koszalińskim wynik - 25 072 głosy. Jednak po powołaniu Marka Gróbarczyka w skład rządu, został w jego miejsce eurodeputowanym. Teraz wraca na "krajowe podwórko". Trzecia na liście będzie Małgorzata Golińska, czwarty Stefan Strzałkowski z Białogardu, a piąty wicewojewoda Marek Subocz. Ciekawie zapowiada się także walka na liście wyborczej PSL. Na jej czele znalazła się dwóch polityków, którzy nigdy nie należeli do tej partii. "Jedynką" został szczecinecki poseł Radosław Lubczyk, który 4 lata temu wchodził do Sejmu z list Nowoczesnej. Drugie miejsce zajął Stefan Romecki, który przed czterema laty do sejmu dostał się z listy Kukiz'15. Romecki w poprzednich wyborach uzyskał 7740 głosy, a Lubczyk 6236.  Dość zaskakująca dla koszalinian będzie także "jedynka" Lewicy. Po tym jak SLD, Wiosna i Razem porozumiały się "jedynką" w okręgu "40" będzie była dziennikarka TVP 3, współorganizatorka protestów na rzecz świeckiego państwa, praw kobiet, w obronie sądów i edukacji Małgorzata Prokop-Paczkowska z Wiosny. Wielu stawiało na doświadczonego (byłego wojewodę, który już trzykrotnie był wybierany na posła), obecnego członka zarządu Województwa Zachodniopomorskiego, Stanisława Wziątka.  13 października br. do "wzięcia" będzie w naszym okręgu osiem mandatów. W 2015 roku podział był następujący: PO - 3, PiS - 3, Kukiz'15 - 1, .Nowoczesna - 1.  ...
 

Podczele: Czworo spadochroniarzy spadło do Bałtyku. Dwie kobiety nie żyją. Prokuratura wszczęła śledztwo.

6 Sierpnia 2019 godz. 6:44 Ala, fot. pixabay
Do morza na wysokości Podczela wpadło czworo spadochroniarzy. Przez kilkadziesiąt minut trwała reanimacja dwóch osób. Niestety, nie udało się ich uratować. Do zdarzenia doszło po godz. 20 w poniedziałek na wysokości osiedla Podczele w Kołobrzegu. Na miejscu były cztery zastępy straży pożarnej, policja, pogotowie i ratownicy WOPR.  - Dwóm osobom udało się wydostać samodzielnie na brzeg - informuje Tomasz Kubiak z zachodniopomorskiej straży pożarnej. - Kolejne dwie wydobyto - dodaje. - Pilot obrał kurs nad morze, gdzie grupa czterech skoczków - dwie kobiety i dwóch mężczyzn - po wyskoczeniu miała utworzyć w powietrzu figurę akrobatyczną - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.  - Mieli stworzyć coś w rodzaju kręgu łapiąc się za ręce, a potem, już po rozdzieleniu, każdy miał samodzielnie wylądować na plaży. Niestety z jakiegoś powodu plan się nie powiódł. Skoczkowie wylądowali w morzu. Jeden z mężczyzn kilka metrów od brzegu. Drugi wprawdzie ok. 20 m za końcówką falochronu, ale miał szczęście trafić na mieliznę. Gdy tylko wyplątał się z lin spadochronu, ruszył na pomoc koleżance, która wpadła do morza ok. 100 metrów dalej. W jeszcze większej odległości od brzegu do wody dostała się druga z kobiet. - Panie, które zginęły miały za sobą około 100 skoków. Mężczyźni wylądowali bliżej brzegu, w płytkiej wodzie, więc mogli stanąć i wypiąć się z uprzęży. Kobiety wylądowały w głębszej wodzie i przypuszczam, że mogły zachłysnąć się wodą i stracić przytomność - wyjaśnia Tadeusz Królikowski, przedstawiciel zarządcy lotniska w Bagiczu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jedna z kobiet, by oddać właściwie skok, miała być dociążona specjalnym, kilkukilogramowym balastem. Jej szanse na utrzymanie się na powierzchni były więc jeszcze mniejsze. - Zabezpieczono ekwipunek spadochroniarski, w tym dwie mikrokamery. Być może odtworzenie nagrania pozwoli bliżej określić okoliczności tego zdarzenia - twierdzi z kolei Gąsiorowski.     ...
 

Darłówko: Sinice przyczyną zamknięcia kąpielisk

8 Sierpnia 2019 godz. 11:55 Ala za GIS, fot. FB/Gmina Darłowo
Główny Inspektorat Sanitarny dziś poinformował, że powodu zakwitu sinic w Darłówku zamknął sześć nadmorskich kąpielisk. Z powodu zakwitu sinic zamknięto następujące nadmorskie kąpieliska: Darłówko Zachodnie kąpielisko nr 6, Darłówko Zachodnie kąpielisko nr 5, Darłówko Zachodnie kąpielisko nr 4, Darłówko Zachodnie kąpielisko nr 3, Darłówko Zachodnie kąpielisko nr 2 i Darłówko Zachodnie kąpielisko nr 1 - podał na stronie internetowej GIS.  W województwie zachodniopomorskim kąpiel jest zabroniona też na 3 kąpieliskach śródlądowych: kąpielisku miejskim Stawek w Gryficach (ze względu na zakwit sinic), w kąpielisku przy plaży miejskiej w Choszcznie (z powodu skażenia wody nieznanym środkiem chemicznym) oraz w kąpielisku Wodna Dolina w Koszalinie (z powodu wykrycia enterokoków). Sinice (cyjanobakterie) taksonomicznie należą do bakterii i zaliczane są do najstarszych organizmów występujących na Ziemi. Większość sinic wykazuje dużą zdolność przystosowania się do warunków środowiska. Mogą osiedlać się w najbardziej niegościnnych ekosystemach. Występują w glebie, na skałach, na korze drzew, na lodowcach, a nawet w gorących źródłach, gdzie temperatura może dochodzić do 90°C. Występują zarówno w wodach słonych jak i śródlądowych, unosząc się swobodnie w toni wodnej pośród innych grup fitoplanktonu lub tworząc maty bentosowe na dnie zbiorników. Mogą wykorzystywać szerokie spektrum światła, są odporne na złe warunki tlenowe, tolerują wysokie wartości pH. Gdy zagęszczenie sinic w wodzie nie jest zbyt duże, są one - obok innych grup organizmów - ważnym składnikiem ekosystemów wód naturalnych. Ponadto produkują życiodajny tlen. Cyjanobakterie mogą być jednokomórkowe (np. Synechococcus), kolonijne (np. Microcystis, Woronichinia) lub wielokomórkowe w postaci trychomów i nici (np. Aphanizomenon, Nodularia) (Zdj. 1 A-B). Cechą specyficzną niektórych cyjanobakterii jest obecność w komórkach wakuol gazowych (aerotopów) - czyli pęcherzyków wypełnionych gazem o składzie podobnym do powietrza....
 

Chełmska Trails

12 Sierpnia 2019 godz. 5:54 Ala, fot. FB/Robert Grabowski
Dopiero co odbył się odbiór inwestorski singletracka na Górze Chełmskiej, a już ktoś ukradł kilka tabliczek informacyjnych! Pamiętajmy że to nasze wspólne dobro i dbajmy o nie razem,. Dzisiaj ktoś niestety ukradł już część tabliczek informacyjnych !! Chełmska Trails już jest! Zanim jednak wyruszymy na trasę tej malowniczej drogi rowerowej, której poziom trudności zwiększa się wraz z przejechanym dystansem musimy wiedzieć, że:  1. Oryginalne podłoże jest wzmocnione wapiennym kruszywem. 2. Kruszywo potrzebuje jeszcze 2-3 tygodnie, najlepiej z lekkimi opadami, żeby sie odpowiednio związać i żeby mogło zapewnić odpowiednią nośność. 3. Rozjeżdżanie trasy, oranie ostrym hamowaniem nie pomaga procesowi wiązania. 4. Z czasem kolor nawierzchni zmieni się na taki jak otoczenie i pobocze, ale potrzeba troszkę czasu. 5. Miejsca gdzie zbiera się woda będą poprawione ale musi popadać żeby można było to dobrze rozwiązać. 6. Oznakowanie będzie poprawione i uzupełnione. 7. Na wiosnę, wykonawca będzie dokonywał zagęszczenia nawierzchni w miejscach które tego będą wymagały. 8. Jak już będzie po jeżdżone i trasa będzie ujeżdżona będzie można dokonać potrzebnych korekcji. 9. Nawierzchnia na początku trasy jest najświeższa i dlatego jest najmniej stabilna. 10. Singiel jest jednokierunkowy i przeznaczony tylko dla rowerów. 11. Przy przecięciach singla z innymi drogami , przed "skrzyżowaniem" są zrobione szykany z kamieni mających zmusić do zwolnienia i zachowania ostrożności . 12. Do stojaka który stoi na początku trasy spokojnie wchodzą opony 2.6 - sprawdzone  Przy starcie singla stoi duża tablica z regulaminem, zachęcamy do zapoznania się z nim. Początkujący rowerzyści oraz Ci, którzy nie jeździli nigdy po singlach niech poświęcą troszkę czasu na doskonalenie techniki.  ...
 

Sprzedaż mieszkań hamuje

6 Sierpnia 2019 godz. 8:13 Newseria
Kupowanie nieruchomości w celach inwestycyjnych, szybki rozwój segmentu premium i ekopremium oraz wzrost marż deweloperów, którzy wprowadzają do sprzedaży mniej mieszkań – to główne trendy, które dominują obecnie na rynku mieszkaniowym. Jak podkreśla Marcin Gomoła, prezes Polnordu, to właśnie segment nieruchomości o wyższym standardzie i bardziej ekologicznych może być receptą deweloperów na spodziewane spowolnienie na rynku. Na razie jednak – mimo spadku sprzedaży – sytuacja pozostaje stabilna. – Po rekordowym 2017 roku nastąpiło pewne ochłodzenie i korekta, natomiast rynek wciąż jest na bardzo wysokich poziomach. Deweloperzy wprowadzają do sprzedaży mniej mieszkań, często windują marże na projektach. Natomiast w kolejnych latach na pewno segment premium i ekopremium będzie rozwijać się dużo bardziej dynamicznie niż ten podstawowy. My chcemy zostać w tym podstawowym segmencie, ale też bardzo intensywnie patrzymy w kierunku projektów lifestyle’owych, ekopremium i rewitalizacji – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Gomoła, prezes firmy deweloperskiej Polnord.   Jak podkreśla, ten segment jest odporny na ochłodzenie na rynku, a z tym liczą się wszyscy gracze. – Chcemy budować w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach i nietanio, ale pod bardzo zamożnego klienta, który nie podlega wahaniom rynkowym w takim stopniu jak klient, który kupuje mieszkanie na kredyt bądź jest to jego pierwsze lokum – mówi Marcin Gomoła. – Obserwujemy tendencje rozwoju rynku premium i ekopremium, czyli domów i mieszkań pasywnych, budowanych z ekologicznych materiałów w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach. Polnord ma bardzo dużo atrakcyjnie położonych działek, na których chcemy budować lifestyle’owe osiedla, takie jak Sopot czy Stogi, jako mieszkania wakacyjne, jako drugie mieszkania dla bardzo zamożnych klientów.   Jak ocenia, obok Warszawy najbardziej perspektywicznymi rynkami regionalnymi są obecnie Trójmiasto, które notuje wysoką dynamikę zwłaszcza w projektach premium zlokalizowanych blisko morza, Wrocław, Kraków, który jest postrzegany jako bardzo atrakcyjny przez potencjalnych inwestorów, oraz Poznań. Prezes Polnordu zwraca też uwagę na fakt, że na zakup nieruchomości w Polsce coraz częściej decydują się cudzoziemcy. – Wpływa na to wciąż bardzo atrakcyjna cena versus ceny nieruchomości w innych państwach Unii Europejskiej. Na to nakłada się bardzo dobre postrzeganie Polski na rynkach międzynarodowych. Bezpieczeństwo, stabilne perspektywy rozwoju, wysoki wzrost gospodarczy, możliwość robienia biznesu – to są czynniki, które decydują o osiedleniu się w Polsce bądź o inwestowaniu w nieruchomości na polskim rynku – mówi Marcin Gomoła. – Liczymy, że nasze trójmiejskie inwestycje będą sprzedawane również na rynkach zagranicznych. Kiedy już ogłosimy sprzedaż, będziemy testować rynek niemiecki i sprawdzać, czy inwestorzy z Niemiec będą zainteresowani zakupem wakacyjnych nieruchomości w Sopocie czy Gdańsku.   Jak podkreśla, jednym z najbardziej wyraźnych trendów na rynku jest w tej chwili kupowanie nieruchomości nie w celu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych, lecz w celach inwestycyjnych. Ze względu na niskie stopy procentowe i niewielką opłacalność lokat Polacy coraz chętniej lokują kapitał na rynku mieszkaniowym. – Sektor wynajmu odgrywa coraz większą rolę, a więc poszukiwane są mieszkania, które łatwo wynająć bądź sprzedać, jedno- bądź dwu-, góra trzypokojowe w tym podstawowym segmencie mieszkań – mówi Marcin Gomoła.   Plany Polnordu na ten rok zakładają dalszą restrukturyzację kosztową spółki, spłatę zadłużenia oraz wprowadzenie do sprzedaży nowych projektów, w szczególności Heffnera w Sopocie, Żabi Kruk w Gdańsku oraz Smart na warszawskim Wilanowie.  – Liczymy się z możliwością wystąpienia ochłodzenia, ale również firmy budowlane, które z nami współpracują, wyhamowały swoje apetyty na zarobek i ich oferty w tej chwili są coraz bardziej rynkowe. Nie ma już takich galopujących cen wykonawstwa jak jeszcze ponad rok temu. Dlatego chcemy wykorzystać tę sytuację i kontraktować prace bliżej 2020 roku, żeby uzyskać lepsze ceny ­­– mówi prezes Polnordu.   Polnord planuje rozwój głównie w miastach takich jak Poznań czy Kraków – w tym ostatnim analizuje rynek pod kątem pozyskania możliwych do zakupu nieruchomości i budowy projektów w segmencie premium. Natomiast w Dopiewcu pod Poznaniem spółka ma w portfolio działkę, na której planuje większy, „miastotwórczy” projekt do realizacji po 2020 roku. – Popyt wciąż jest bardzo duży. Takich wzrostów jak w 2017 roku nie oczekujemy, ponieważ rynek już trochę się nasyca, ale wciąż jednak podaż jest jeszcze niedostosowana do popytu. Ludzie dalej kupują przysłowiową dziurę w ziemi, po pierwsze dlatego, że jest to dla nich możliwość zainwestowania wolnych środków, ale i z uwagi na kredyty. Niewielki koszt tych kredytów jest w tej chwili bardzo atrakcyjny – mówi Marcin Gomoła.   Jak wynika z raportu JLL, w drugim kwartale tego roku deweloperzy działający na 6 największych rynkach w Polsce sprzedali 15,1 tys. mieszkań, czyli o 8 proc. mniej niż w pierwszym kwartale. Odnotowano również wzrost cen, ale zdecydowanie wolniejszy, co pozwala utrzymywać marże na zadowalającym poziomie....