Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Ranking Systemów Rowerów Miejskich 2019

2019-06-12 04:17:00 Ala dadela
W każdym dużym polskim mieście i w niektórych małych można wypożyczyć jednoślad. Liczba systemów rowerów miejskich przekroczyła już 60. Który z nich jest najtańszy, a który najlepszy? Dlaczego warto korzystać z systemów rowerów miejskich?

Rowery publiczne są niemal wszędzie. Zarówno w olbrzymiej Warszawie (prawie 1,77 miliona mieszkańców i aż dwa systemy!), jak i w Tychowie (niespełna 2,5 tys. mieszkańców). W naszym rankingu wzięliśmy pod uwagę 39 systemów i 38 miast, w których mieszka łącznie niemal 10,7 mln ludzi, a po ich ulicach jeździ 17733 rowerów publicznych.

Pierwszy ranking opracowaliśmy w zeszłym roku. Ocenialiśmy systemy w następujących kategoriach:

  • Ilu mieszkańców przypada na jeden rower? 
  • Zagęszczenie stacji rowerowych na 1 kilometr kwadratowy 
  • Ile zapłacimy za rower miejski? 
  • Jaki odsetek mieszkańców zapisanych jest do systemu? 
  • Średnia liczba wypożyczeń przypadająca na jedną osobę zapisaną w systemie 
  • Długość sezonu 
  • Dodatkowe udogodnienia

W tym roku powiększyliśmy nasz ranking nie tylko o kolejne systemy, ale także o dwie następne kategorie:

  • Długość dróg dla rowerów 
  • Stacje napraw rowerów 

W 2018 roku aż sześć systemów umożliwiało wypożyczanie rowerów miejskich 4. generacji. Co to oznacza? Między innymi to, że rower można wypożyczyć i oddać nie korzystając ze stacji. To bardzo praktyczna funkcja – nie musimy szukać konkretnych miejsc. Taka opcja jest możliwa dzięki zamontowanemu w każdym jednośladzie odbiornikowi GPS. To z kolei umożliwia zlokalizowanie roweru. Niektóre systemy – na przykład Acrobike z Warszawy – wykorzystuje odczyt pozycji z telefonu użytkownika, który jako ostatni korzystał z roweru. 

Zobacz, w jakich kategoriach najlepiej poradziły sobie następujące miasta:

Warszawa 

Białystok

Kraków 

Veturilo znów bezkonkurencyjne!

Warszawski system Veturilo już po raz drugi okazał się najlepszy. Zdobył 301 na 320 możliwych punktów. Veturilo okazało się najlepsze, jeśli chodzi o stosunek osób zapisanych do systemu do ogólnej liczby mieszkańców. 44 procenty to imponujący odsetek! Oznacza to 785 000 osób, które widnieją w systemie! 

Warszawa imponuje też pod innymi względami. Veturilo oferowało w zeszłym roku 5 337 rowerów, które można było wypożyczać na 377 stacjach. System działał przez 9 miesięcy w roku. Pierwsza godzina wypożyczenia kosztowała zaledwie 1 zł, a opłata początkowa – 10 zł. Infrastruktura w mieście również sprzyja rowerzystom. Łączna długość ścieżek rowerowych w mieście to 583 km. Poza zwykłymi rowerami można wypożyczać rowerki dziecięce, tandemy, „elektryki”, a karty Multisport są honorowane. Warszawianie mogą naprawiać swoje rowery na 85 stacjach. 

W tym roku na końcu naszego zestawienia uplasował się Zabrzański Rower Miejski. 32 miejsce daje spore możliwości poprawy. 

Ile rowerów na głowę?

Jazda na rowerze to najbardziej popularny sport w Polsce. Aż trzech na czterech Polaków deklaruje jego uprawianie. Według badań opinii publicznej, co czwarty rowerzysta jeździ na dwóch kółkach do pracy. Najbardziej praktyczne jest oczywiście posiadanie własnego roweru miejskiego, jednak nie zawsze jest to możliwe. Dlatego powstały systemy rowerów publicznych. Najlepsze – jeśli chodzi o dostępność – są te, w których przypada jak najmniej osób na rower. 

W najkorzystniejszej sytuacji są mieszkańcy Tychowa. Przynajmniej statystycznie. W tej miejscowości mieszka 2498 osób, które mają do dyspozycji 20 jednośladów. To 125 osób na jeden rower. Z dużych miast na 3. miejscu jest Warszawa. Z aż 5 337 rowerów systemu Veturilo może korzystać 1 769 529 mieszkańców. To średnio 332 osób na jeden rower. Do tego warszawiacy mają do dyspozycji drugi system – Acrobike – który oferuje dodatkowe 700 rowerów. 

W najgorszej sytuacji są mieszkańcy Zabrza. Na 173 784 mieszkańców czeka zaledwie 50 rowerów. To dokładnie 3476 osób na jednoślad. Warto tu jednak wziąć pod uwagę fakt, że jest to system młody i na pewno z roku na rok będzie się rozwijał. 

Wszystkie dane potrzebne do przygotowania zestawienia pochodzą z 2018 roku. 

Liczba stacji to nie wszystko 

Mogłoby się wydawać, że liczba stacji jest bardzo ważna. Tak, jeśli mówimy o rowerach, które ich potrzebują. Natomiast coraz więcej miast decyduje się na rowery 4. generacji, a wiec bezstacyjne. Są to:

  • Warszawa (Acrobike) 
  • Rzeszów (Rzeszowski Rower Miejski) 
  • Chodzież (Chromek) 
  • Giżycko (Giżycki Rower Miejski) 
  • Krotoszyn (Krotower) 
  • Olsztyn (Olsztyński Rower Miejski) 

Ideę roweru 4. generacji opisaliśmy powyżej. To zdecydowanie najlepszy system w naszych warunkach. Co ciekawe, te rowery nie do końca sprawdzają się w Amsterdamie. Powodem jest… przestrzeń parkingowa. W holenderskim mieście jest z nią wyjątkowy problem, a rowery bezstacyjne blokują miejsca, z których mogliby korzystać mieszkańcy. Obecnie z parkingami na rowery jest tak duży problem, że tworzy się je pod ziemią lub w kanałach. 

W przypadku wszystkich pozostałych rowerów liczba stacji i ich rozmieszczenie są istotne. Im więcej, tym lepiej. W naszym rankingu wzięliśmy pod uwagę stosunek liczby stacji do powierzchni miasta, wyrażonej w kilometrach kwadratowych. W tej konkurencji najlepiej poradził sobie Grodzisk Mazowiecki – 12 stacji na 13,2 km kw. dają 0,91 stacji/km2. Z dużych miast Warszawa z Veturilo pozostawia konkurencję daleko w tyle. 377 stacji na 517 km kw. dają 0,73 stacji/km2. Na dalszych miejscach są Rower Miejski Lublin 0,66 stacji/km2, BiKeR Białystok 0,62 stacji/km2 i Łódzki Rower Publiczny 0,53 stacji/km2.

Kiedy nowe stacje rowerowe mogą powstać? Plany osób decyzyjnych ciągle się zmieniają. Wpływ na nie mają na przykład starania firm, aby w ich pobliżu powstały nowe stacje. Niektóre z nich sponsorują powstanie nowych miejsc, gdzie można wypożyczać rowery. W liczbach bezwzględnych najwięcej stacji ma oczywiście Warszawa – 377. W porównaniu z poprzednim rankingiem to wzrost o 11 stacji. W Krakowie w 2018 roku było 165 stacji, rok wcześniej – 150. Poniżej pozostałe miasta z największą liczbą city bike: 

  • Łódzki Rower Miejski – 2018 rok: 156, 2017 rok: 154 
  • Rower miejski Poznań – 2018 rok: 113, 2017 rok: 112 
  • Rower miejski Lublin – 2018 rok: 97, 2017 rok: 96 
  • Rower miejski Szczecin – 2018 rok: 87, 2017 rok: 87 
  • Rower miejski Wrocław – 2018 rok: 82, 2017 rok: 77

Ile to kosztuje? 

Cena za wypożyczenie roweru to dla wielu jedna z najistotniejszych kategorii. Pod uwagę wzięliśmy trzy składowe: opłatę wstępną, cenę za 20 minut (pierwsze) i pierwszą godzinę. 

  • Opłata wstępna. Jedynie Rzeszów nie pobiera żadnych pieniędzy. Pozostałe miasta „kasują” od 10 złotych (zdecydowana większość), przez 15 zł (Częstochowski Rower Miejski, Kędzierzyn-Koźle Ok bike) i 20 zł (Łódzki Rower Publiczny i Szczeciński Rower Miejski ) do 99 zł (Acrobike Warszawa). 
  • Opłata za 20 minut. Znaczna większość miast nie pobiera jej w ogóle. 25 groszy liczy sobie Krotoszyn, a złotówkę: Acrobike Warszawa, City by Bike Katowice, Rzeszowski Rower Miejski, Gliwicki Rower Miejski, Legnicki Rower Miejski, Kajteroz Chorzów, Tyski Rower, Zabrzański Rower Miejski. 3,20 zł to z kolei opłata w Wavelo Kraków . 
  • Pierwsza godzina. Za nią trzeba zapłacić od 0 zł (Ostrowski Rower Miejski) do 9,60 (Wavelo Kraków ). 3 zł woła Rzeszowski Rower Miejski, 2,25 zł Krotower Krotoszyn, 2 zł Tarnowski Rower Miejski, Kędzierzyn-Koźle Ok bike, Częstochowski Rower Miejski, Opole Bike, Kołobrzeski Rower Miejski, Poznański Rower Miejski , Wrocławski Rower Miejski , Warszawa Acrobike, 1,5 zł Giżycki Rower Miejski i Chodzież Chromek, pozostałe – 1 zł. 

Mieszkańcy kontra system

Sprawa jest prosta. W tej kategorii podzieliliśmy liczbę osób, zapisanych do systemu, przez liczbę mieszkańców danego miasta. Im większy odsetek, tym lepiej. 

W tym roku bezapelacyjnie wygrała Warszawa. Choć to zdecydowanie największe miasto (1 769 529 mieszkańców) z Veturilo korzysta aż 44 procent osób, czyli 785 000. W praktyce większość mieszkańców, wyłączając dzieci i osoby starsze, jest zapisanych do systemu. Na drugim miejscu są Kołobrzeski Rower Miejski (32 procent) i Wrocławski Rower Miejski (31 procent). Zestawienie zamykają Giżycki Rower Miejski i warszawski Acrobike – 1 procent. 

Co ciekawe, odsetek mieszkańców Warszawy, którzy korzystają z Veturilo w porównaniu z rokiem poprzednim, wzrósł o 9 procent. To naprawdę bardzo dużo, choć Polakom nadal daleko do Holendrów. W kraju wiatraków jest więcej rowerów niż mieszkańców – statystycznie na głowę przypada 1,33 roweru. Ponad ¼ wszystkich „przemieszczań” odbywa się właśnie na jednośladach. Przeciętny Holender przez swoje całe życie przekręca na rowerze 900 km rocznie, czyli 2,5 km dziennie. Dystans do 20 km pokonywany jest zazwyczaj właśnie na dwóch kółkach. 

W tych miastach jeździ się najczęściej

Przy opracowaniu tej kategorii łączną liczbę wypożyczeń podzieliliśmy przez liczbę osób, zapisanych w systemie. W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, Wavelo Kraków okazało się najlepsze, choć pierwszym miejscem musiało się podzielić z Łódzkim Rowerem Publiczny m. Średnia nie jest już tak spektakularna jak w zeszłym roku (wówczas były to aż 23 wypożyczenia na osobę). W tegorocznym rankingu w Krakowie i Łodzi odnotowano 14 wypożyczeń na osobę zarejestrowaną w systemie. Na drugim i trzecim miejscu są odpowiednio Kaliski Rower Miejski (13) i Częstochowski Rower Miejski (12). 

Oczywiście w liczbach bezwzględnych zwyciężyła Warszawa. 6 440 000 wypożyczeń robi olbrzymie wrażenie. To statystycznie 17,5 tys. każdego dnia, choć oczywiście liczby się tak idealnie nie rozkładają. System działa 9 miesięcy w roku. 

Na drugim biegunie znalazły się Wrocławski Rower Miejski , Rzeszowski Rower Miejski, Tarnowski Rower Miejski, Tychowski Rower Miejski, Opole Bike i Giżycki Rower Miejski. 

Kiedy można pokręcić? 

Coraz więcej Polaków jeździ na rowerze przez cały rok. Nie ukrywajmy, zimą jest to sport dla zapaleńców. Zimno, wiatr, śnieg sprawiają, że chętnych do kręcenia jest znacznie mniej niż w miesiącach letnich. Dlatego nie każdy operator umożliwia jazdę na rowerze publicznym przez cały rok. 

W najlepszej sytuacji są klienci Acrobike Warszawa i Wavelo Kraków . W 2018 roku mogli jeździć na rowerze publicznym przez cały rok. Przez 9 miesięcy mogli się cieszyć jazdą mieszkańcy Warszawy (Veturilo), Łodzi, Wrocławia, Poznania, Szczecina, Gliwic, Grodziska Mazowieckiego, Kołobrzegu, Ostrowa, Opola i Piaseczna, a przez 8 – Bydgoszczy, Katowic i Białegostoku. 

W jakich miesiącach można korzystać z systemów rowerów miejskich? Wypożyczalnia rowerów Warszawa (Veturilo) działa od marca do listopada. Podobnie jest w przypadku rowerów miejskich Łódź, rowerów miejskich Wrocław, rowerów miejskich Poznań, rowerów miejskich Szczecin. W tych samych miesiącach działają wypożyczalnie rowerów w: Gliwicach, Grodzisku Mazowieckim, Kołobrzegu, Ostrowie, Opolu i Piasecznie. Bydgoski Rower Aglomeracyjny działa od marca do października. 

Rowery publiczne są przystosowane do jazdy podczas każdych warunków atmosferycznych. Błotniki i osłona łańcucha sprawiają, że woda spod kół nam niestraszna. Jesienią i zimą (o ile wówczas jeździmy) musimy pamiętać o cieplejszym ubraniu. Powinniśmy chronić przede wszystkim dłonie i głowę. Podczas jazdy w deszczu warto mieć odzież, która ochroni nas przed opadem. Jak się przygotować do jazdy zimą? O czym należy pamiętać? 

Zwykły rower to nie wszystko

W kategorii Dodatkowe udogodnienia premiowaliśmy operatorów za oferowanie ponadstandardowych rowerów i akceptowanie kart Multisport . Posiadanie tej karty umożliwia jej posiadaczowi bezpłatne korzystanie z rowerów miejskich. Extrapunkty można było zdobyć za możliwość wypożyczenia roweru:

  • dziecięcego 
  • tandemu (na którym mogą jechać dwie osoby) 
  • elektrycznego (wspomaganego silnikiem elektrycznym) 
  • cargo/familijnego (umożliwiającego przewiezienie dziecka lub towaru) 
  • handbike (napędzanego rękami) 
  • składanego (który można złożyć i przewieźć np. w tramwaju) 
  • trójkołowego

Jak to wyszło w praktyce? Najlepiej wypadł Wrocławski Rower Miejski , zdobył 7 punktów. Ma wszystkie udogodnienia poza rowerem trójkołowym. Po 4 punkty zdobyły Warszawa Veturilo (rower dziecięcy, tandem, rower elektryczny i honorowanie karty Multisport), Stalowa Wola – Miasto Rowerów (rower dziecięcy, tandem, cargo/family bike i honorowanie karty Multisport), Legnicki Rower Miejski (rower dziecięcy, tandem, cargo/family bike i honorowanie karty Multisport) i Tyski Rower (rower dziecięcy, tandem, cargo/family bike i rower trójkołowy).

Ciekawostką są rowery cargo. Mają one zwykle z przodu skrzynię, która umożliwia przewiezienie nawet sporego ładunku. Niektóre pozwalają na transport nawet 100 kilogramów. Alternatywnie można w ten sposób przewozić dzieci (skrzynie rowerów cargo mają przeważnie specjalne szelki). 

Kilka systemów nie zdobyło żadnego punktu w kategorii Dodatkowe udogodnienia. Są to między innymi Bydgoski Rower Aglomeracyjny , Pruszkowski Rower Miejski i Zabrzański Rower Miejski. 

Ścieżki rowerowe – które miasto ma ich najwięcej? 

To nowa kategoria, której przed rokiem nie było. Najlepiej wypadły miasta, które mają największy stosunek ścieżek rowerowych w porównaniu do dróg publicznych w mieście. Obie wartości zaokrągliliśmy do całych liczb . Dane otrzymaliśmy z urzędów miejskich oraz zarządów dróg. Pod uwagę braliśmy wszystkie rodzaje dróg rowerowych:

  • pasy rowerowe
  • kontrapasy 
  • śluzy rowerowe 
  • ulice rowerowe
  • przejazdy rowerowe 
  • drogi dla rowerów 
  • ciągi pieszo-rowerowe 

Pierwsze miejsce zajął Kołobrzeg, w którym proporcje wynoszą 48 procent – 39 km ścieżek rowerowych przypada na 82 km dróg publicznych. Jednak w mieście tym mieszka nieco ponad 46 tys. ludzi. Co ciekawe, na drugim miejscu znalazła się Warszawa. 46 procent to znakomity wynik. Na 583 km dróg rowerowych przypada 1267 km dróg publicznych. Dokładnie taki sam odsetek jest w Rzeszowie (46 procent). Tam dróg rowerowych jest 156 km, a „klasycznych” – 342 km. 

Na szarym końcu – z bardzo słabym wynikiem 1 procent – znalazły się Krotoszyn i Pszczyna. W tym pierwszym mieście jest zaledwie 1 km ścieżek rowerowych, w drugim – 2 km. Grodzisk Mazowiecki także nie ma się czym chwalić – 2 km nie zwalają z nóg. 

Wbrew pozorom, ścieżki rowerowe to nie taki znowu nowy wynalazek. Pierwsze udogodnienia tego typu budowano w Polsce już przed II wojną światową. Takie trasy można było zobaczyć na zdjęciach Warszawy, Poznania, Wrocławia i Szczecina. Co ciekawe, przed wojną do budowy wykorzystywano głównie asfalt, który jest najbardziej pożądanym przez współczesnych rowerzystów materiałem, z którego robi się ścieżki. 

W Polsce Ludowej również nie zapomniano o rowerzystach. Niestety, to były raczej wyjątkowe sytuacje. W latach rządów Edwarda Gierka budowano szerokie arterie. Przykładem jest ulica Modlińska w Warszawie i ścieżka, która jej towarzyszyła. W tamtych czasach zapominano o ciągłości drogi rowerowej, a przejazdy były naszpikowane wysokimi krawężnikami. 

Obecnie ścieżek rowerowych jest mnóstwo. Nikt nie jest w stanie podać ich łącznej długości. Co ciekawe, Polacy stworzyli nawet nawierzchnię dla rowerów, która świeci w ciemności. To fragment trasy, przebiegającej nad Jeziorem Wielochowskim w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego. Podczas budowy zastosowano tzw. luminofory. To substancja syntetyczna, która ładuje się podczas dnia, a nocą „oddaje” zgromadzoną energię. Systemu nie trzeba wspomagać energią z zewnątrz. 

Reguły korzystania z dróg przez rowerzystów 

Gwałtowny rozwój dróg rowerowych i coraz większa liczba osób z nich korzystających prowadzą do kolizji i wypadków. Policja przypomina, że na takich ścieżkach panują identyczne zasady jak na „tradycyjnych” drogach.

  • Ruch odbywa się prawą stroną 
  • Pieszy ma pierwszeństwo na pasach, które przebiegają przez ścieżkę 
  • Na skrzyżowaniach tras rowerowych zawsze obowiązuje reguła prawej ręki 

Rowerzysta musi korzystać z drogi lub pasa ruchu, jeśli są one wyznaczone w kierunku, w którym jedzie. Jeśli droga ma pobocze, rowerzysta powinien jechać właśnie po nim (gdy nie ma ścieżki). Kierowca samochodu, przecinający ścieżkę, zawsze powinien ustąpić pierwszeństwa rowerzyście. Jeśli w ciągu drogi rowerowej jest przejście dla pieszych, kierowca powinien ustąpić pierwszeństwa rowerzyście. Ten jednak ma obowiązek przeprowadzić rower przez pasy, a nie przejechać „na pełnym gazie”. 

Po chodniku można jechać wtedy, gdy ma się pod opieką rowerzystę młodszego niż 10 lat. Podobne prawo obowiązuje, jeśli na drodze, która biegnie obok, obowiązuje prędkość większa niż 50 km/h. Z chodnika można też korzystać podczas złej pogody (np. ulewa czy mgła). 

Szczególną uwagę należy zachować na drodze dla pieszych i rowerów (C13-16). Jeśli zaznaczony jest podział pionowy, rowerzysta powinien jechać tylko pdo tej stronie, która jest zaznaczona na znaku. Jeśli na znaku jest podział poziomy, rowerzysta może jechać dowolną stroną, ale musi uważać na pieszych. Nie można oczywiście jeździć ze zbyt dużą prędkością. Najlepiej, jeśli trzymamy się prawej strony. 

Czy piesi mogą korzystać z drogi dla rowerów? Tak, w sytuacji gdy nie ma chodnika lub pobocza albo są, ale nie można z nich korzystać. W takiej sytuacji powinni ustąpić miejsca rowerowi. Wyjątkiem są osoby niepełnosprawne – one mają zawsze pierwszeństwo. 

Masz awarię? To ją zlikwiduj!

W tym roku wprowadziliśmy także drugą nową kategorię – stacje napraw. Najwięcej punktów otrzymało miasto, które ma najmniejszą ilość kilometrów kwadratowych, na które przypada jedna stacja napraw. W naszym zestawieniu zostały ujęte tylko te stacje, które należą do samorządu i są przez niego finansowane.

Tę kategorię wygrał Pruszków, na drugim miejscu znalazło się Piaseczno. W obu tych miastach jedna stacja przypada na 4 km kw. (w przybliżeniu). W liczbach bezwzględnych wygląda to tak, że w Pruszkowie jest 5 stacji, a w Piasecznie 4 stacje. Dla przykładu w Warszawie stacji jest 85, ale oczywiście powierzchnia miasta jest znacznie większa. 

W Lublinie, Kaliszu, Olsztynie, Tychowie, Zabrzu i Pszczynie nie ma żadnej stacji. 

Stacje napraw mogą się przydać każdemu rowerzyście. Można na nich przeprowadzić proste naprawy. Wśród narzędzi powinny się znaleźć:

  • Wkrętak krzyżowy może się przydać np. do regulacji przerzutek czy dokręcenia błotników 
  • Wkrętak płaski to sprzęt, którym można nim przykręcić niektóre śrubki w rowerze, np. mocowanie bagażnika 
  • TORX T25 służy do śrub, mocujących tarcze rowerowe 
  • Klucz nastawny ma wiele zastosowań 
  • Klucze płaskie 8 mm, 10 mm, 13 mm i 15 mm mogą się przydać np. do przykręcenia pedałów 
  • Zestaw imbusów – najczęściej stosowane klucze przez rowerzystów; poradzą sobie z mocowaniem linek przerzutek, dokręceniem obejmy klamki hamulca, przykręceniem koszyka na bidon 
  • Łyżki do opon są niezbędne do wymiany ogumienia 
  • Pompka z adapterem do wszystkich zaworów służy do pompowania dętek i opon bezdętkowych 

Korzystanie z tych narzędzi nie wymaga jakiejś wiedzy tajemnej. Jeśli nie wiesz, jak się zabrać za naprawę, skorzystaj z naszego poradnika.

Rower publiczny – jak to działa? 

Wiele osób, które chcą się zapisać do systemu roweru publicznego, przeraża wizja biurokratycznych przeszkód. Niesłusznie. Pierwszym krokiem do skorzystania z roweru miejskiego jest rejestracja na stronie operatora. Następnie należy zazwyczaj zasilić wirtualną skarbonkę. Informację na ten temat możesz znaleźć w części „Ile zapłacimy za wypożyczenie?”.

Nie pozostaje nic innego, jak skorzystać z roweru. W tym celu musimy udać się do najbliższej stacji (w przypadku rowerów 3. generacji) i postępować zgodnie z zasadami, które wyświetlają się na terminalu. Następnie należy wpisać numer zamka i wyciągnąć rower. Zazwyczaj do ramy przymocowane jest dodatkowe zapięcie, które możemy wykorzystać, gdy wszystkie stanowiska na stacji są zamknięte. Gotowe, czas wyruszyć w drogę! Połamania szprych! 

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

III liga: Kasa zamiast walkowerów

13 Czerwca 2019 godz. 5:47 Art
Na boisku ograli rywala. Oba koszalińskie kluby: Bałtyk i Gwardia pokonały Chemika Bydgoszcz po 2:1. Zwycięstwa koszalińskich zespołów znacznie przyczyniły się do tego, że drużyna Chemika znajduje się w trzecioligowej tabeli na spadkowej pozycji. Działacze Chemika znaleźli jednak sposób na uratowanie klubu: żądają ukarania walkowerami Bałtyku i Gwardii. Działacze klubu z Bydgoszczy wnieśli  do Wydziału Dyscypliny Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej  oficjalne pismo, w którym poinformowali organ prowadzący rozgrywki o swoich zastrzeżeniach. Dziś Wydział Dyscypliny Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej w Szczecinie podjął w tej sprawie decyzję. Gwardia ukarana została karą 20 tys. zł w zawieszeniu na 2 lata, a Bałtyk karą 30 tys. zł w zawieszeniu na 2 lata. Skąd te kary? Bydgoszczanie uważają, że trener Wojciech Polakowski, który w Gwardii zastąpił Tadeusza Żakietę i prowadził zespół w meczach od 28. do 32.kolejki nie miał do tego prawa.  Polakowski wcześniej - w końcówce rundy jesiennej i na początku wiosennej (do 10 kwietnia) - pracował w Świcie Skolwin. Chemik powoływał się na art. 9 Uchwały nr X II/189 z dnia 12.12.2014 Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej, dotyczący zasad regulujących stosunki pomiędzy klubem sportowym a trenerem piłki nożnej. Mówi on, że „trener może w trakcie jednej rundy sezonu piłkarskiego świadczyć usługi trenerskie lub z nimi związane tylko w jednym klubie występującym w tej samej klasie  rozgrywkowej” uważa, że doszło do rażącego naruszenia prawa związkowego, co podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej, a także skutkuje wstrzymaniem licencji trenerskiej (na okres 1 roku). Chemik był przekonany, że tym samym Gwardia w meczach z Pogonią II (0:5), Chemikiem (2:1), Górnikiem Konin (1:0), Wierzycą Pelplin (1:0) i Świtem (0:5) złamała przepisy PZPN w sprawie licencji trenerskich i powołując się na regulamin rozgrywek III ligi, wnioskował o nałożenie kar finansowych 10 i 20 tys. zł za dwa pierwsze mecze oraz o zweryfikowanie jako walkowery na niekorzyść Gwardii trzech pozostałych spotkań.   Chemik miał także uwagi do "papierów" trenera Bałtyku Mariusza Lenartowicza, który w pięciu wiosennych meczów nie miał ważnej licencji trenerskiej. Działacze Bałtyku wyjaśniają, że co prawda Lenartowicz w tym okresie nie posiadał wymaganej licencji, ale podczas tych spotkań na ławce przebywali klubowi szkoleniowcy z wymaganą licencją UEFA A. Później Lenartowicz uzyskał już ważną licencję.    ...
 

Unieście wśród topowych wakacyjnych kierunków na Travelist.pl

14 Czerwca 2019 godz. 1:44 Ala za Biuro Prasowe Travelist
Marzysz o wakacjach z dala od tłumu turystów? Szukasz miejsc, w których poczujesz błogi spokój i oderwiesz się od codzienności? Travelist przekonuje, że Polska to idealna lokalizacja na beztroski urlop. Jak wynika z danych serwisu, Polacy coraz chętniej wybierają zaciszne miejscowości zgodne z trendem slow travel. Portal przedstawia listę ukrytych perełek na turystycznej mapie kraju, które zdobywają coraz większe zainteresowanie wyjeżdżających. W zeszłoroczne lato aż 73 proc. Polaków spędziło wakacje w kraju, w ponad połowie przypadków wybierając miejscowości nadbałtyckie[1]. Oznacza to, że w ścisłym sezonie na polskim wybrzeżu mogło wypoczywać nawet do 15 milionów turystów. Przy takiej liczbie urlopowiczów  trudno uciec od tłumów. Podczas szukania skrawka miejsca na plaży lub stania w długiej kolejce do baru często zamiast odpoczynku pojawiają się nerwy i frustracja. W efekcie coraz bardziej popularny staje się trend slow travel - spokojny i kontemplacyjny styl podróżowania odrzucający zdobycze masowej turystyki. Tak zwany slow travelpreferuje miejsca z dala od utartych szlaków, zachęca do częstszego bycia ‘offline’, łączności z naturą i zanurzenia się w lokalną kulturę miejsca, w którym wypoczywamy.   Wakacje w Polsce to nie tylko Sopot, Mikołajki, Zakopane i inne popularne kurorty. Na mapie kraju znajdziemy wiele nieodkrytych, mało oczywistych miejsc, które oferują znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Co ciekawe, w dobie wiecznego zabiegania, Polacy coraz częściej doceniają spokój, które gwarantują ustronne miejscowości. Trend ten potwierdzają dane serwisu rezerwacyjnego Travelist. Portal przedstawia listę nietypowych destynacji wakacyjnych w Polsce, które pod względem liczby rezerwacji na sezon wakacyjny powoli zaczynają wygrywać z popularnymi kurortami.      1.Przechlewo na Kaszubach   Kaszuby to jeden z najbardziej zacisznych regionów Polski, choć często niedoceniany. Urokliwa miejscowość Przechlewo, łączy zaś w sobie wszystko co w Kaszubach najlepsze: malownicze jeziora, bujne lasy inajpiękniejsze szlaki kajakowe. Oprócz bogatej warstwy przyrodniczej okolica tchnie też najdawniejszą historią. Zwiedzający odnajdą tu pozostałości wczesnośredniowiecznej osady rycerskiej, starą siedzibę kasztelani szczycieńskiej na wyspie Jeziora Szczytno czy prehistoryczne cmentarzysko kurhanowe ludności kultury wielbarskiej. Urok Przechlewa dostrzegli również użytkownicy Travelist, którzy dokonali w tym miejscu ponad 40 proc. rezerwacji więcej w porównaniu do ubiegłego sezonu.   2. Jarnołtówek w Górach Opawskich   U podnóża gór Opawskich, w dolinie Złotego Potoku leży niewielka miejscowość o nazwie Jarnołtówek. To kolejny unikat w ofercie Travelist, który zanotował o 1/4 więcej wykupień wyjazdów niż w ubiegłe wakacje. Górzyste krajobrazy, liczne szlaki turystyczne i leśne kąpielisko to wymarzona sceneria dla amatorów ciszy i bliskiego kontaktu z naturą. Jednak i zwolennicy aktywnego wypoczynku nie będą tu zawiedzeni. Serwis poleca szczególnie wycieczkę na najwyższy masyw Gór Opawskich - Biskupią Kopę, na której szczycie znajduje się 18-metrowa kamienna wieża, skąd podziwiać można wspaniałe górskie panoramy.   3. Kowary w Karkonoszach   Fenomenalny, bo niemal 90 procentowy wzrost rezerwacji serwis Travelist zanotował również w malowniczym miasteczku Kowary na Dolnym Śląsku. Miejscowość położona jest w Kotlinie Jeleniogórskiej u podnóża Karkonoszy i Rudaw Janowickich. Oprócz klimatycznej starówki i bliskości górskich szlaków oferuje wiele nietypowych atrakcji. Jedną z nich jest Park Miniatur Zabytków Dolnego Śląska, w którym obejrzeć można miniaturowe konstrukcje najpiękniejszych budowli architektonicznych z obszaru całego województwa. Ciekawą propozycją są również Sztolnie Kowary z robiącą wrażenie podziemną trasą turystyczną o długości 1200 m. W Kowarach spragnieni relaksu urlopowicze mogą zregenerować się także w rekreacyjnym kompleksie Jelenia Struga, od którego odchodzi podziemne przejście do jedynego w Polsce Inhalatorium Radonowego (w dawnej Kopalni Uranu). Kowary to zdecydowanie miejsce z kategorii ‘must see’ na liście Travelistowych perełek.   4. Romantyczne Turzno pod Toruniem   Kolejna przepiękna miejscowość, zainteresowanie którą wzrosło niemal dwukrotnie, to Turznopołożone w województwie kujawsko-pomorskim pod Toruniem. Zachwyca dziewiętnastowiecznym pałacem zbudowanym w stylu eklektycznym, według projektu cenionego architekta Henryka Marconiego. Co ciekawe, przed laty w tym miejscu przebywał i tworzył sam Fryderyk Chopin. Sielankową atmosferę XIX-wiecznej rezydencji dopełnia zabytkowy park w angielskim stylu rozciągający się na przestrzeni aż 16 hektarów. Na terenie kompleksu znajdują się rozległe stawy oraz liczne alejki spacerowe o łącznej długości 6 km. Uroku temu niezwykłemu miejscu dodaje niewielki zameczek ukryty wśród drzew oraz prowadząca do pałacu klimatyczna Aleja Kasztanowa. Turzno to oaza spokoju idealna dla miłośników romantycznych scenerii  i długich spacerów na łonie natury.   5. Unieście koło Mielna   Największym tegorocznym hitem Travelista jest Unieście, w którym serwis zanotował aż 30-krotny wzrost liczby rezerwacji na okres wakacyjny. Położone w sąsiedztwie rozrywkowego Mielna ma zupełnie inny charakter. Mimo bliskości kurortowych atrakcji jest tu cicho i spokojnie. Jedna z najstarszych plaż w Polsce, szeroka i otoczona wydmami to idealna lokalizacja na wypoczynek dla rodzin z dziećmi i zwolenników pieszych wędrówek. Oprócz nadmorskich spacerów wypoczywający tutaj mogą również skorzystać z wód jeziora Jamno, po którym kursuje wodny tramwaj. W okolicach akwenu skorzystać można z wyciszającej, pełnej pięknych krajobrazów trasy uwielbianej przez spacerowiczów i rowerzystów. Prawdziwie morski klimat miejsca da się poczuć w znajdującej się tu przystani morskiej, gdzie można podziwiać tradycyjne rybackie łodzie i przyglądać się pracy rybaków. W pobliskich knajpkach warto zaś skosztować świeżych ryb. Historię lokalnych rybaków można też poznać bliżej w tutejszym skansenie – Muzeum Rybactwa Morskiego.   Lista naszych wakacyjnych bestsellerów od lat jest niemal niezmienna. W czołówce znajdują się najpopularniejsze kurorty takie jak Gdańsk, Kołobrzeg, Ustka czy Zakopane. Obserwujemy jednak stopniowy wzrost zainteresowania mniej oczywistymi destynacjami, oferującymi bardziej zaciszne możliwości wypoczynku. Użytkownicy Travelist coraz bardziej cenią sobie również alternatywne formy zakwaterowania jak odrestaurowane pałace czy zamki.- mówi Agata Prosińska, Director of Sales & Planning w Travelist- Cieszymy się, że nasi klienci sięgają po niestandardowe oferty, co motywuje nas do jeszcze większego różnicowania propozycji miejsc i obiektów prezentowanych w naszym serwisie- dodaje.   Travelist udowadnia, że wakacje w Polsce nie muszą się ograniczać do Gdańska czy Zakopanego. Urlop w nietypowych miejscach to szansa na poznanie kraju z zupełnie innej strony, zdobycie nowych doświadczeń, a także... zaoszczędzenie pieniędzy. Zaciszne miejscówki bywają bowiem bardziej korzystne cenowo, niż najbardziej rozchwytywane kurorty, w których ceny w ścisłym sezonie potrafią być wygórowane. Serwis inspiruje swoich klientów do podróży po Polsce tworząc zestawienia najpiękniejszych i najbardziej ciekawych zakątków, które publikuje w autorskim magazynie Travelist, jak również przesyła swoim użytkownikom specjalne,  spersonalizowane  oferty zachęcające do odkrywania nowych miejsc.   [1]Badanie SW Research Agencji Badania Rynku i Opinii, sierpień 2018 ...
 

Nowości w Parku Wodnym Koszalin

18 Czerwca 2019 godz. 13:32 Ekoszalin z mat. informacyjnych
Już od środy 19 czerwca na wszystkich klientów koszalińskiego aquaparku wraz z rozpoczęciem wakacji czekać będą dwie niespodzianki! Pierwsza to otwarcie strefy dmuchanych zjeżdżalni, na którą   z niecierpliwością czekają najmłodsi użytkownicy aquaparku. Kolorowe atrakcje wodne, ślizg o kształcie imitującym rekina, atrakcja z dwoma zjeżdżalniami i basenem z imitacją dachu skośnego, wyposażona dodatkowo w szczeble do wspinaczki i wysoka 4 metrowa zjeżdżalnia wodna,  również wyposażona w szczeble do wspinaczki i basen już czekają na dzieci w zewnętrznej strefie rekreacji.   Zarządzający zapewniają, że zabawki są wysokiej jakości, bezpieczne i  posiadające certyfikat zgodności z normą bezpieczeństwa EN 14960 wydany przez akredytowaną instytucję badawczą.   Druga niespodzianka to strefa wypoczynku dla klientów w sezonie letnim. ,,Zależy nam, aby nasi klienci mogli w komfortowy i bezpieczny sposób korzystać z naszego obiektu. Dlatego zdecydowaliśmy o wyposażeniu plaży aquaparku w dwa przestronne namioty, rattanowy komplet wypoczynkowy plus leżaki. Strefa wypoczynku będzie miejscem gdzie nasi klienci będą mogli odpocząć i schronić się przed promieniami słonecznymi. Strefę podzieliliśmy na dwie części, pierwsza jest przeznaczona dla matek z dziećmi, natomiast druga to strefa ogólnodostępna. Otwarcie obu atrakcji zaplanowaliśmy na ostatni dzień roku szkolnego. Dodatkowo dla dzieci które rozpoczynają w środę wakacje i odwiedzą nasz obiekt będą czekać w jeszcze inne niespodzianki, min. balony i słodkości. " – informuje Monika Tkaczyk prezes ZOS.    ...
 

Miasta opanowują elektryczne hulajnogi, współdzielone samochody i skutery

21 Czerwca 2019 godz. 13:29 Newseria
W dobie narastającego problemu zakorkowania ulic polskich miast współdzielony transport może się okazać przydatnym narzędziem do usprawnienia systemów komunikacyjnych. Po samochodach, skuterach i rowerach wynajmowanych na minuty przyszedł czas na popularyzację elektrycznych hulajnóg. Polskie miasta zapełniają się tymi pojazdami, co rodzi problemy – pozostawiane są często w nieodpowiednich miejscach, nierzadko także dochodzi do wypadków z udziałem jadących po chodnikach. Nowe przepisy mają zrewolucjonizować sposób poruszania się elektrycznymi pojazdami miejskimi. – Jeśli mieszkańcy zaczynają się masowo przemieszczać w jakiś nowy sposób, dotychczas nieznany, to musi się wiązać to z wyzwaniami. W przypadku elektrycznych hulajnóg to w tej chwili dwie płaszczyzny. Jedna jest bardziej regulacyjna: czy ta hulajnoga jest postrzegana jako pieszy czy jako pojazd, czy może się w związku z tym poruszać chodnikiem czy ścieżką. Drugą płaszczyzną jest pytanie o prędkość, którą użytkownicy elektrycznych hulajnóg rozwijają, czy to na chodniku, czy to na ścieżce, czy w miejscach, w których te hulajnogi są pozostawiane przez użytkowników – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Adam Jędrzejewski, prezes Stowarzyszenia Mobilne Miasto.     Na ulicach polskich miast pojawiły się tysiące małych pojazdów elektrycznych, które ułatwiają mieszkańcom przemieszczanie się na krótkich dystansach. Po boomie na rowery miejskie przyszedł czas popularyzacji udostępnianych przez niezależne firmy elektrycznych hulajnóg, których największą zaletą ma być możliwość zostawienia ich w dowolnym, dogodnym miejscu. Prekursorem w tej branży była firma Lime, która udostępniła swoje pojazdy na terenie Warszawy i Wrocławia. W jej ślady poszły inne start-upy, które zaczynają zastawiać miasta własnymi hulajnogami.   Ciekawym przykładem rozwoju transportu multimodalnego są zmiany, jakie zachodzą na trójmiejskim rynku. Do walki o uwagę gdańskich podróżnych włączyła się firma Blinkee, znana dotychczas z udostępniania skuterów na minuty. W ramach testów terenowych wystawiła na ulice śródmieścia 70 pojazdów, które w przyszłości mają trafić także do Gdyni i Sopotu. Hulajnogi tej firmy wyróżniają się na tle konkurencji wymiennymi bateriami, które mają usprawnić proces ładowania. Dzięki nim operatorzy nie będą musieli zabierać rozładowanych pojazdów z ulicy, a każda bateria będzie przechodziła codzienny nocny przegląd.   Na tym samym rynku zadebiutowała także firma Quick, która od razu planuje działać w Gdańsku na szeroką skalę. 250 hulajnóg tej firmy zostanie rozstawionych na terenie całego miasta w kluczowych węzłach komunikacyjnych, m.in. na przystankach komunikacji miejskiej, przy ścieżkach rowerowych oraz na uczelniach. Quick zadbał o to, aby hulajnogi nie stanowiły zagrożenia dla innych uczestników ruchu drogowego – osoby zdające pojazd będą musiały zrobić jego zdjęcie, aby udowodnić, że zostały prawidłowo zaparkowane. Ma to zapobiec porzucaniu hulajnóg w nieodpowiednich miejscach. – Hulajnogi nie są odpowiedzią na wszystkie potrzeby mobilności mieszkańców miasta, natomiast są znakomitym uzupełnieniem na krótkich dystansach w podróżach multimodalnych, czyli takich, które wykorzystują pomiędzy punktem A a B różne formy transportu. Często mówi się o hulajnogach elektrycznych jako uzupełnieniu pierwszej i ostatniej mili, czyli początku i końcu naszej podróży – wskazuje prezes Stowarzyszenia Mobilne Miasto.   Multimodalność komunikacji może w przyszłości być jedynym remedium na rosnący problem zakorkowania miast. Zauważył to m.in. litwiński operator CityBee, który na terenie Wilna świadczy kompleksowe usługi z branży ekonomii współdzielenia. W tym mieście funkcjonują rowery, hulajnogi elektryczne, a także samochody osobowe i dostawcze od tego operatora. CityBee planuje także zrewolucjonizować polski rynek microsharingu. Po udostępnieniu w naszym kraju usługi wynajmu pojazdów dostawczych za pośrednictwem aplikacji mobilnej zainwestuje w systemy elektrycznych hulajnóg. W pierwszej fazie wdrożeniowej firma wprowadziła na ulice Warszawy 400 pojazdów, a w najbliższej przyszłości planuje podwoić ich liczbę.   Również wielkie korporacje motoryzacyjne włączają się w promocję idei transportu współdzielonego. Renault opracował EZ-GO, prototyp samochodu-usługi, który ma zastąpić pojazdy komunikacji prywatnej. Będzie to autonomiczny pojazd elektryczny przystosowany do transportu niewielkich grup pasażerów. Samochód będzie można wynająć na specjalnej stacji bądź bezpośrednio z ulicy, geolokalizując go za pośrednictwem aplikacji mobilnej. W zamyśle twórców ma być rozwiązaniem pośrednim pomiędzy prywatnym samochodem a systemem masowej komunikacji miejskiej. – Istotne jest patrzenie na mobilność miejską w szerokim kontekście. Współdzielona mobilność, czy to będzie rower, hulajnoga, skuter elektryczny czy samochód współdzielony, to jest jeden obszar. Natomiast drugi obszar to jest dotarcie z tego rodzaju usługami do szerokiego grona użytkowników, a także połączenie ich, najczęściej w cyfrowy sposób, na platformach mobilnościowych. Różnego rodzaju plannery podróży, koncepty usługi mobilności, pozwalają użytkownikom mieć de facto w swoim smartfonie i rower, i hulajnogę, i samochód, i transport publiczny – zauważa Adam Jędrzejewski.   Pojawienie i upowszechnienie się pojazdów z branży współdzielonego transportu spowodowało pojawienie się problemów, z którymi jeszcze do niedawna miasta nie miały do czynienia. Nieprawidłowo zaparkowane hulajnogi stwarzają zagrożenie, podobnie jak użytkownicy, którzy poruszają się na nich w nieostrożny sposób. Stowarzyszenia Mobilne Miasto zaangażowało się w walkę o usystematyzowanie funkcjonowania tej gałęzi transportu, promując ideę współpracy sektora publiczno-prywatnego. Postuluje opracowanie wspólnych rozwiązań, które pozwolą bezkolizyjnie wkomponować rozwiązania z branży współdzielonej mobilności w tkankę miejską.   Dotychczas w polskim prawie o ruchu drogowym nie funkcjonowały żadne zapisy regulujące korzystanie z małych pojazdów elektrycznych takich jak hulajnogi, co wywoływało wiele kontrowersji i wątpliwości. Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało, że rozwiąże ten problem i wprowadzi zapisy o UTO, czyli urządzeniach transportu publicznego. W tej kategorii mieszczą się wszystkie pojazdy elektryczne rozpędzające się do 25 km/h o masie mniejszej niż 20 kg, szerokości mniejszej niż 90 cm i długości poniżej 1,25 m.   Według nowych regulacji osoby poruszające się na hulajnogach będą traktowane na równi z rowerami, tzn. będą musiały korzystać z infrastruktury rowerowej takiej jak drogi, przejazdy i pasy dla rowerów. Ponadto dozwolone będzie przemieszczanie się po jezdni, ale tylko w miejscach, w których obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. Z kolei poruszanie się po chodniku będzie możliwe wyłącznie tam, gdzie nie istnieje infrastruktura rowerowa, a dozwolona prędkość poruszania się po jezdni przekracza wspomniane 30 km/h. Ustawodawca planuje wprowadzić także ograniczenie wiekowe dla użytkowników hulajnóg – osoby poniżej 10 roku życia nie będą mogły korzystać z nich nawet pod opieką osób dorosłych. Według analityków z firmy Brookings Institution India Center wartość globalnego rynku rozwiązań z branży sharing economy do 2025 roku wzrośnie do 335 mld dol.  ...
 

Znamy oferty na realizację S11 Koszalin - Bobolice

19 Czerwca 2019 godz. 5:30 Ala za GDDKiA
Otwarto oferty cenowe w przetargach na realizację drogi ekspresowej S11 Koszalin-Bobolice o długości 47,7 km. Poznaliśmy oferty wykonawców na wszystkie 3 odcinki. Dla odcinka Koszalin-Zegrze Pomorskie o długości 16,8 km wpłynęło 10 ofert, najtańszą na kwotę ok. 481,38 mln złotych złożyło konsorcjum NDI Sp. z o.o., Dla odcinka Zegrze Pomorskie-Kłanino (węzeł Koszalin Południe) o długości 19,28 km wpłynęło 14 ofert, najtańszą na kwotę ok. 478,3 mln złotych złożyła firma Mostostal Warszawa, Dla odcinka Kłanino (węzeł Koszalin Południe)-Bobolice o długości 11,6 km wpłynęło 12 ofert, najtańszą na kwotę ok. 393,21 mln złotych złożyło konsorcjum NDI Sp. z o.o.   Duże zainteresowanie branży Liczba złożonych ofert świadczy o dużym zainteresowaniu wykonawców realizacją tych kontraktów. Oferty złożyło zarówno firmy polskie, jak i zagraniczne. Teraz złożone oferty będą sprawdzane, po czym powinny zostać wybrane oferty najkorzystniejsze. Kryteria wyboru ofert w przetargach to w 60 % cena, w 30 % przedłużenie gwarancji na wybrane elementy i w 10 % skrócenie terminu realizacji kontraktu (o 3 miesiące). Termin realizacji inwestycji to 36-39 miesięcy. Zgodnie z obecnymi założeniami roboty budowlane powinny ruszyć w 2021 roku, a zakończenie planowane jest na 2023 rok.   Sprawniej nad Morze Bałtyckie Inwestycja polegać będzie na budowie dwujezdniowej drogi ekspresowej na odcinku Koszalin - Bobolice o długości 47,7 km. W ramach zadania powstaną 4 nowe węzły drogowe, a węzeł Koszalin Zachód, budowany w ramach obwodnicy Koszalina i Sianowa, zostanie rozbudowany. Nowa trasa w większości będzie poprowadzona nowym przebiegiem, w oddaleniu od obecnej DK11. Ten odcinek umożliwi całkowite ominięcie Koszalina, włączając się w budowaną obwodnicę Koszalina i Sianowa na węźle Koszalin Zachód. Droga wyprowadzi ruch tranzytowy z szeregu miejscowości przy obecnej DK11. Nowa S11 znacząco usprawni dojazd nad Morze Bałtyckie i skomunikowanie Pomorza Środkowego z resztą Polski....