Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Akt oskarżenia przeciwko członkom zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym

2019-05-24 15:12:00 Ala za Prokuratura Krajowa, fot. archiwum
Prokurator Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku, skierował do Sądu Okręgowego w Olsztynie akt oskarżenia, przeciwko 14 osobom oskarżonym m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. W toku śledztwa prokuratorzy ustalili, że członków grupy cechowała brutalność i bezwzględność w popełnianiu licznych rozbojów.

Łącznie prokurator przedstawił oskarżonym zarzuty popełnienia sześćdziesięciu trzech różnego rodzaju przestępstw popełnionych w okresie od września 2007 roku do września 2017 roku. Oskarżeni są mieszkańcami powiatów: ostrołęckiego, ciechanowskiego, suwalskiego, łomżyńskiego oraz miejscowości w pobliżu Warszawy. Siedem osób zostało oskarżonych o popełnienie przestępstw w ramach zorganizowanej grupy przestępczej.

Oskarżeni dopuszczali się najczęściej napadów rabunkowych, tzw. „metodą na policjanta”. Podając się za funkcjonariuszy CBŚP używali ubiorów kamizelek taktycznych imitujących umundurowanie Policji, poruszali się samochodami z zamontowanymi światłami błyskowymi oraz z wyświetlaczem o treści: „Policja”. Ponadto posługiwali się bronią palną, kajdankami, a zatrzymania realizowali pod pozorem kontroli drogowej.

Uprowadzili adwokata podając się za funkcjonariuszy CBŚP

Postępowanie rozpoczęło się po ujawnieniu, że 29 czerwca 2015 roku, na terenie Gdańska, został uprowadzony adwokat Krzysztof K, prowadzący Kancelarię Adwokacką w Gdańsku. Oskarżeni: Jakub K, Maciej B., Arkadiusz R., Bogdan B., Marcin Sz. i Jacek F., poruszali się samochodem marki Skoda Superb, ze światłami błyskowymi typowymi dla pojazdu uprzywilejowanego oraz z zamontowanym na tylnej szybie wyświetlaczem sygnalizacyjnym o treści: „Policja”. Podawali się za funkcjonariuszy CBŚP, używali policyjnego umundurowania oraz kamizelek taktycznych, a także posiadali broń palną. Pod pozorem kontroli drogowej zatrzymali samochód kierowany przez adwokata Krzysztofa K, po czym używając młota z długą rękojeścią wybili szybę w drzwiach kierowcy. Następnie uprowadzili pokrzywdzonego, wyciągając go na zewnątrz pojazdu i wykręcając mu ręce do tyłu. W dalszej kolejności zakuli Krzysztofa K. w kajdanki, przez co doprowadzili go do stanu bezbronności i pozbawili wolności, po czym wepchnęli go do pojazdu m-ki Skoda Superb, gdzie zabrali mu w celu przywłaszczenia mienie, o łącznej wartości około 10 tysięcy złotych, a nadto uszkodzili pojazd pokrzywdzonego, na kwotę szkody przewyższającą 30 tysięcy złotych. Następnie grożąc Krzysztofowi K. obcięciem palca u ręki i pozbawieniem życia, usiłowali zmusić go do przekazania im miliona złotych, w zamian za uwolnienie. Nie odstępując od żądania okupu, uwolnili pokrzywdzonego w dniu 30 czerwca 2015 r., na drodze w pobliżu miejscowości Grabin, k. Ostródy, żądając zapłaty miliona złotych, w ciągu najbliższych 7 dni.

Prowadzone śledztwo doprowadziło do ustalenia osób podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa, a nadto do zebrania dowodów pozwalających na przedstawienie zarzutów popełnienia przez oskarżonych, w różnych składach osobowych i w różnych miejscowościach na terenie Polski, licznych najpoważniejszych przestępstw kryminalnych, najczęściej przeciwko życiu i przeciwko mieniu.

Skrupulatnie wybierali ofiary

W toku prowadzonego postępowania prokuratorzy ustalili, że oskarżeni, przygotowując się do przestępstw, prowadzili bardzo skrupulatne rozpoznanie dotyczące pokrzywdzonych. Zbierali informacje nie tylko o tym, kto i kiedy będzie przewoził większe kwoty pieniędzy, lecz również w samochodach wytypowanych osób instalowali urządzenia GPS, aby kontrolować ich aktualne położenie i móc dokonać rozboju w najbardziej dogodnym miejscu.

Rozbój na 700 tysięcy złotych

W toku postępowania prokuratorzy ustalili, że w lipcu 2015 r., na trasie S7 w odległości ok. 10 km od Elbląga oskarżeni Jakub K, Maciej B. i dwaj inni mężczyźni, poruszali się samochodem nieustalonej marki, ze światłami błyskowymi typowymi dla pojazdu uprzywilejowanego oraz z zamontowanym na tylnej szybie wyświetlaczem sygnalizacyjnym o treści: „Policja”. Podawali się za funkcjonariuszy CBŚP, używali policyjnego umundurowania oraz kamizelek taktycznych, a także posiadali broń palną. Pod pozorem kontroli drogowej zatrzymali samochód marki Mercedes ML, po czym zagrozili użyciem broni palnej trzem pokrzywdzonym jadącym tym pojazdem. Zmusili ich do opuszczenia auta, po czym zakuli w kajdanki, przez co doprowadzili ich do stanu bezbronności i pozbawili wolności. Następnie zabrali w celu przywłaszczenia pieniądze pokrzywdzonych, w łącznej kwocie ponad 700 tysięcy złotych.

Napad przed bankiem

W trakcie śledztwa prokuratorzy ustalili, że do kolejnego rozboju doszło 11 maja 2015 roku w Łodzi. Oskarżeni Maciej B., Arkadiusz R., Paweł P. i Daniel K., podając się za funkcjonariuszy Policji, podbiegli do zaparkowanego przed bankiem samochodu i używając gazu łzawiącego doprowadzili pokrzywdzonego do stanu bezbronności, zmusili do opuszczenia pojazdu, a następnie zabrali w celu przywłaszczenia pieniądze w kwocie 530 tysięcy złotych, na szkodę jednej ze spółek zarejestrowanych na terenie Warszawy.

Grozili bronią

Do kolejnego rozboju doszło w lipcu 2014 roku w Wolsztynie, w pobliżu Poznania. Wówczas oskarżeni Maciej B., Arkadiusz R., Bogdan B., Jacek F. i Arkadiusz K., również i w tym wypadku podawali się za funkcjonariuszy CBŚP. Poruszali się samochodem marki Opel Vectra, ze światłami błyskowymi typowymi dla pojazdu uprzywilejowanego oraz z zamontowanym na tylnej szybie wyświetlaczem sygnalizacyjnym o treści: „Policja”. Używali policyjnego umundurowania oraz kamizelek taktycznych, a także posiadali broń palną. Pod pozorem kontroli drogowej oskarżeni zatrzymali samochód marki Audi A-8, po czym, zagrozili pokrzywdzonemu użyciem broni palnej i wykręcili mu ręce, czym doprowadzili go do stanu bezbronności, a następnie zabrali w celu przywłaszczenia pieniądze w łącznej kwocie 300 tysięcy złotych na jego szkodę. Po dokonaniu rabunku, oskarżeni pozostawili pokrzywdzonego w lesie, skuwając mu ręce w kajdanki wokół pnia drzewa.

Napad na TIRa

Kolejnym rozbojem, było zdarzenie z grudnia 2014 r., do którego doszło w pow. oleckim. Oskarżeni Maciej B., Arkadiusz R., Bogdan B., Jacek F. i Arkadiusz K, ponownie podawali się za funkcjonariuszy CBŚP. Poruszali się samochodem marki Opel Vectra, ze światłami błyskowymi typowymi dla pojazdu uprzywilejowanego oraz z zamontowanym na tylnej szybie wyświetlaczem sygnalizacyjnym o treści: „Policja”. Używali policyjnego umundurowania oraz kamizelek taktycznych, a także posiadali broń palną. Pod pozorem kontroli drogowej zatrzymali samochód ciężarowy marki Iveco. Po zatrzymaniu, zagrozili dwóm pokrzywdzonym użyciem broni palnej, a także wykręcili im ręce i zakuli w kajdanki, czym doprowadzili ich do stanu bezbronności. Następnie zabrali w celu przywłaszczenia pieniądze w łącznej kwocie 210 tysięcy złotych, na szkodę dwóch pokrzywdzonych osób fizycznych oraz na szkodę dwóch spółek zarejestrowanych na terenie Warszawy. Po dokonaniu rabunku pozbawili pokrzywdzonych wolności, pozostawiając ich w zamkniętej skrzyni ładunkowej wymienionego pojazdu ciężarowego.

Podawali się za funkcjonariuszy Straży Granicznej i Służby Celnej

Innym rozbojem zarzucanym oskarżonym, było przestępstwo popełnione w lutym 2014 roku w pow. mławskim. Oskarżeni Maciej B., Arkadiusz R., Bogdan B. i Paweł P., tym razem podawali się za funkcjonariuszy Straży Granicznej i Służby Celnej. Pod pozorem kontroli drogowej zatrzymali samochód marki Peugeot Expert. Po zatrzymaniu, skierowali w kierunku pokrzywdzonego strumień gazu łzawiącego, po czym założyli mu kajdanki na ręce i worek foliowy na głowę, przez co doprowadzili go do stanu bezbronności. Następnie zabrali w celu przywłaszczenia 25 tysięcy paczek papierów, bez polskich znaków akcyzy o wartości rynkowej nie mniejszej niż 36 tysięcy złotych, wywieźli pokrzywdzonego w odległe, odludne miejsce i pozostawili w nieznanym mu kompleksie leśnym.

Wyposażenie policyjne

W czasie przeszukania miejsca zamieszkania jednego z oskarżonych, funkcjonariusze Zarządu CBŚP w Gdańsku odnaleźli część nielegalnie używanych tego typu akcesoriów, a podczas zatrzymania Jakuba K., funkcjonariusze Policji zabezpieczyli używany przez niego samochód marki KIA Ceed, stylizowany na cywilny radiowóz policyjny. Samochód był wyposażony w używane przez Policję sygnały świetlne, modulator sygnałów dźwiękowych oraz w radiostację umożliwiającą prowadzenie nasłuchu na policyjnej częstotliwości. W bagażniku auta ujawniono ponad 800 sztuk amunicji, karabinek automatyczny wz. 58 V (łudząco przypominający karabinek AK-47, tzw. kałasznikow), maczetę, 18 różnych tablic rejestracyjnych, policyjną lampę sygnałową koloru niebieskiego, podrobioną odznakę policyjną, granat dymny, paralizator, i inne przedmioty.

Ponadto funkcjonariusze Policji, w różnych miejscach na terenie kraju, zabezpieczyli od oskarżonych w niniejszej sprawie łącznie sześć sztuk nielegalnie posiadanej broni palnej, w tym również broń maszynową.

Na poczet grożących kar finansowych, prokurator zabezpieczył mienie o łącznej wartości 490 tysięcy złotych.

Usiłowanie zabójstwa

Poza rozbojami i przestępstwami przeciwko mieniu, oskarżonym zarzucono również usiłowanie zabójstwa znanego sportowca, do którego doszło w sierpniu 2015 roku w Koszalinie. Przestępstwo zostało popełnione przy użyciu broni palnej. Z ustaleń śledztwa wynika, że Jakub K. i Maciej B. pojechali do Koszalina, i tam kilkakrotnie postrzelili pokrzywdzonego, przed jego domem. W wyniku postrzelenia, pokrzywdzony doznał licznych rozległych obrażeń bezpośrednio zagrażających życiu. Przeżył, tylko i wyłącznie dzięki szybkiej interwencji lekarskiej, jednak doznał ciężkiego, trwałego kalectwa.

Pomagali sprawcy śmiertelnego pobicia

W toku postępowania prokuratorzy ustalili również, że oskarżeni Maciej B. i Arkadiusz R., w czerwcu 2015 roku w Mławie, po dokonaniu przez Bartosza N. (niebędącego oskarżonym w niniejszej sprawie, obecnie skazanego już prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Płocku), śmiertelnego pobicia Łukasza M., dziennikarza lokalnej prasy i lokalnego portalu internetowego, pomogli sprawcy pobicia w ucieczce za granicę i w zatarciu dowodów przestępstwa. Działania te miały na celu uchronienie Bartosza N. przed grożącą mu wówczas odpowiedzialnością karną.

Strzelał do policjantów

Oskarżeni w tej sprawie byli sukcesywnie zatrzymywani na terenie całego kraju. Jako ostatni, 26 września 2017 r., w Inowrocławiu, został zatrzymany Jakub K. W chwili zatrzymania, oskarżony posiadał dokumenty ze swoją fotografią, w tym również zagraniczne (bułgarskie i litewskie), stwierdzające cztery różne tożsamości.

Jakub K. w okresie ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości, podczas dwóch prób jego zatrzymania, strzelał do interweniujących funkcjonariuszy Policji.

W dniu 23 lutego 2017 r., w Warszawie, podczas próby zatrzymania, ośmiokrotnie wystrzelił w kierunku próbującego go zatrzymać funkcjonariusza Policji, a dwóm innym policjantom zagroził użyciem broni palnej.

W dniu 26 września 2017 roku w Inowrocławiu, podczas kolejnej, tym razem skutecznej, próby zatrzymania przez Policję, Jakub K. kilkakrotnie wystrzelił w kierunku interweniującego policjanta, przy czym jeden ze strzałów był celny. Funkcjonariusz Policji doznał rany postrzałowej i odniósł obrażenia skutkujące naruszeniem czynności narządu ciała, na okres powyżej siedmiu dni.

Obszerny materiał dowodowy

W toku postępowania prokuratorzy zgromadzili obszerny materiał dowodowy w postaci m.in. ponad 150 specjalistycznych opinii biegłych oraz przesłuchań niemalże 300 świadków.

Oskarżonym grożą zróżnicowane kary w zależności od rodzaju zarzucanych przestępstw z dożywotnim pozbawieniem wolności włącznie. Ponadto oskarżonym grożą kary grzywny, a także przepadek przedmiotów służących do popełnienia przestępstw oraz przepadek równowartości korzyści majątkowych uzyskanych z popełnionych przestępstw.

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Mielno: Historia drogowskazu na S6. Powód do dumy, czy wstydu?

29 Lipca 2020 godz. 11:15 Ala, fot. FB/Stanisław Gawłowski
Choć historia tego znaku znalazła szczęśliwe zakończenie, to bulwersuje. Zaangażowali się w nią niezależny senator, poseł partii rządzącej i samorządowcy. W tej historii, jak w soczewce skupia się istniejący w Polsce podział władzy. Mieszkańcy Mielna oraz turyści wreszcie doczekali się odpowiedniego oznakowania zjazdu z drogi S6 do nadmorskiego Mielna. O ten znak zabiegała od dawna burmistrz Mielna, Olga Roszak-Pezała. Już w lutym tego roku ekoszalin.pl informował o 'Sukcesie Gminy Mielno w sprawie drogi S6 ". Niestety, radość była przedwczesna... W połowie czerwca br. do walki o drogowskaz włączył się senator Stanisław Gawłowski. Niezależny członek Izby Wyższej Parlamentu złożył 18.06.2020 r.  oświadczenie senatorskie skierowane do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka dotyczące właśnie oznakowania na nowo wybudowanych drogach krajowych, na drogach ekspresowych i na autostradach:     "Tylko w naszym regionie Pomorza Zachodniego jest cały szereg miejscowości nadmorskich, do których każdego roku dojeżdżają tysiące turystów, jest tam kilka węzłów, a nie ma informacji o tym, że na właściwym węźle można zjechać i dojechać do Mielna, Sarbinowa czy do innych miejscowości nadmorskich" - wytykał rządzącym senator Gawłowski. Trudno ocenić, co wskórał opozycyjny senator. Faktem jest, że do akcji wkroczył poseł partii rządzącej (PiS) Paweł Szeferneker, która na swoim fanpage zadowolony poinformował: W zeszłym tygodniu, po publikacji "Głosu Koszalińskiego", wystąpiłem z interwencją poselską do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o pilne oznakowanie na drodze S6 dojazdu do nadmorskich kurortów. Dziś znaki się pojawiły". Od redakcji: To żenujące, by w tak banalną -  jak umieszczenie znaku ułatwiającego komunikację - sprawę angażowali się senatorowie, posłowie i samorządowcy. Ten znak pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy podzieleni. A przecież można prościej i zwyczajniej: zrozumieć i zaakceptować wypowiadane przez samorządowców potrzeby lokalnej ludności. I nie odtrąbiać sukcesu, który w ogóle nim nie jest. To raczej powód do wstydu. ...
 

Otwarcie "Linii covidowej"

27 Lipca 2020 godz. 12:41 Ala za Specjalistyczny Zespół Gruźlicy i Chorób Płuc
Pracownicy ochrony zdrowia odgrywają na całym świecie kluczową rolę w walce z pandemią koronawirusa. Jednocześnie stanowią grupę podwyższonego ryzyka zachorowania na Covid-19, równorzędną grupę pod względem ryzyka zachorowania stanowią pacjenci hospitalizowani w szpitalach; szczególnie pacjenci z chorobami układu oddechowego oraz osoby starsze. Mimo, iż od początku wystąpienia epidemii wdrożyliśmy wszelkie możliwe rozwiązania organizacyjno - materialne, problematyka bezpieczeństwa epidemiologicznego stanowiła wciąż imperatyw do poszukiwania efektywnych rozwiązań prowadzących do minimalizacji ryzyka wystąpienia zachorowania.   Dziś możemy odetchnąć z pewną ulgą, gdyż 30 lipca br., godz.11.00 w laboratorium Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc zostanie uruchomiona pracownia z linią wykonującą testy genetyczne wykrywające obecność SARS COVID-19 w badanym materiale. Dotąd placówka ta korzystała z innych laboratoriów innych, czego dużym minusem była kwestia m.in. transportu, odległości i czasu z wiązanego z badaniem. Pracownia służyć będzie pacjentom Szpitala, poradni specjalistycznych oraz personelowi całego Zespołu. Szpital posiada przeszkolony do tego rodzaju badań personel, infrastruktura pracowni dostosowana jest do standardów europejskich, a sama pracownia wyposażona w nowoczesny sprzęt diagnostyczny. Testy genetyczne wykrywające obecność wirusa SARS COVID-19 przeprowadzane są z materiału pobranego bezboleśnie i nieinwazyjnie z noso-gardzieli. Praca personelu została zorganizowana w sposób wysoce bezpieczny, minimalizujący ryzyko zakażenia zachorowania na COVID-19. Badania wykonywane są w systemie zamkniętym, automatycznym. Próbkę materiału umieszcza się w kartridżu i wkłada do aparatu, gdzie dalszy ciąg czyli przebieg reakcji następuje samoczynnie, w sposób automatyczny. Czas samej reakcji wynosi ok. 45 min, natomiast wraz z całym procesem obejmującym całość badania z pobraniem, dokumentacją, weryfikacją zamyka się w czasie do 2 godzin - stąd popularna nazwa „szybkie testy genetyczne na obecność SARS COVID-19”. Jednoczasowo można w tym systemie opracowywać 5 próbek z materiałem badawczym. Metodyka wykonywania tych badań jest zgodna z rekomendacjami WHO. Pracownia do przeprowadzania testów genetycznych na obecność SARS COVID-19 w Laboratorium Specjalistycznego Zespołu Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie powstała dzięki środkom finansowym pochodzącym z: - Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, - Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego oraz - Budżetu Państwa....
 

Convid-19: Przypadek zakażenia w Urzędzie Marszałkowskim

28 Lipca 2020 godz. 18:34 Ala za Urząd Marszałkowski Szczecin
Przypadek zakażenia wirusem COVID-19 stwierdzono w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Zachodniopomorskiego w Szczecinie. Jedna z pracownic Wydziału Wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego, mieszczącego się przy ul. Wyszyńskiego, ma pozytywny wynik testu. Osoba ta nie miała kontaktu z interesantami, a wąskie grono pracowników (ok. 15 osób), które miały taki kontakt, nie przyszły dzisiaj do pracy. Urząd czeka obecnie na wskazania służb sanitarnych co do podjęcia dalszych kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa. Precyzyjna lista osób, które miały bezpośredni i pośredni kontakt z zakażoną, została już przekazana sanepidowi, który podejmie decyzję o  zastosowaniu kwarantanny bądź nadzoru epidemiologicznego. Cały budynek będący siedzibą tzw. wydziałów funduszowych oraz Wydziału Informatyki i Społeczeństwa Informacyjnego  zostanie dzisiaj poddany dezynfekcji. Obecnie do środka nie są wpuszczane żadne osoby z zewnątrz.  Od początku obowiązywania obostrzeń związanych ze stanem zagrożenia epidemiologicznego Urząd Marszałkowski stosował wszelkie zasady bezpieczeństwa przewidziane przepisami prawa i zalecane przez służby sanitarne. Do końca czerwca urzędnicy pracowali zdalnie, a większość spraw była i nadal jest procedowana przy zachowaniu kontaktów telefonicznych lub mailowych. Przy wejściu do wszystkich siedzib urzędu są dostępne środki dezynfekcyjne, pracownicy zostali wyposażeni w przyłbice i maseczki, a stanowiska pracy tak przeorganizowane, by zachować bezpieczny dystans.  Osoba, u której potwierdzono zakażenie koronawirusem, sama poddała się testowi po powrocie z urlopu na terenie Polski i zaobserwowaniu niepokojących objawów. Obecnie czuje się dobrze.   ...