Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

NIK: Wąskiej drogi!

2019-04-15 10:43:00 Ala za NIK, fot. sławno.pl
Źle zorganizowane prace drogowe, brak skoordynowanego systemu zarządzania ruchem i informowania kierowców o utrudnieniach na drogach ekspresowych i autostradach - to najważniejsze, choć nie jedyne przyczyny tego, że Polska stoi w korkach również poza miastem. Główną winę ponosi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Zatory to nie tylko uciążliwość, ale też koszty - straconego czasu, zużytego paliwa, a w związku z tym także zanieczyszczenia środowiska. Niekiedy tylko przez złą organizację prac drogowych podróż wydłuża się nawet o kilkadziesiąt minut. A liczba pojazdów na polskich drogach rośnie: według danych Policji na koniec 2016 r. było ich ponad 28,6 mln, a półtora roku później - blisko 29,7 mln. 

W ocenie NIK, podejmowane przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad działania na rzecz ograniczenia zatorów na drogach krajowych były niewystarczające.

Generalny Dyrektor DKiA opracował dla oddziałów terenowych zasady i wytyczne nt. zmniejszania uciążliwości drogowych prac utrzymaniowych oraz remontowych, jednak nie stworzył tu mechanizmów monitorowania i kontroli wewnętrznej. Co więcej, pozostawił daleko idącą swobodę w ich stosowaniu, ograniczając się do regularnego ponawiania zaleceń bez weryfikacji ich wykonania. Dlatego nie zmniejszyło się znacząco natężenie utrudnień na drogach krajowych.

Prace drogowe organizowano nie zawsze zgodnie z ww. zasadami, i to już na etapie zawierania umów z wykonawcami bieżącego utrzymania dróg. Na 39 analizowanych umów utrzymaniowych (w tym kompleksowych) aż w niemal 77% nie uwzględniono wytycznych Generalnego Dyrektora DKiA, zawierających zalecenia takiej organizacji wykonywania prac utrzymaniowych, by minimalizować utrudnienia w ruchu (w tym prace w nocy). Nie określano czasu ich realizacji, od wykonawców nie wymagano informowania oddziałów GDDKiA o przewidywanym terminie i godzinach prowadzenia prac drogowych. Zobowiązania wykonawców co do uciążliwości robót były sformułowane w umowach nader ogólnikowo. Wskutek tego GDDKiA nie mogła należycie egzekwować wymagań w zakresie niskiej uciążliwości robót.

Oddziały GDDKiA w Poznaniu, Krakowie i Łodzi nie respektowały wytycznych Generalnego Dyrektora DKiA co do pory zlecanych prac drogowych, tj.  koszenia trawy, montażu barier energochłonnych i naprawy betonowych elementów odwodnienia. W skrajnym przypadku - 29 maja 2018 r. - zator spowodowany koszeniem trawy w pasie rozdziału na A2 w kierunku z Warszawy do Łodzi w szczytowym momencie, tj. w godz. 16.00-17.00, wyniósł ponad 14 km. Pokonywanie tego odcinka trwało ponad 29 minut, a więc czterokrotnie dłużej niż w warunkach normalnych. Prace gwarancyjne przeprowadzane 7 czerwca 2018 r. na autostradzie A2 niedaleko węzła Skierniewice spowodowały utrudnienia - zator 4 km - dla kierowców jadących w kierunku Poznania.

 

W sytuacji tworzenia się zatorów drogowych zarządca dróg krajowych woj. łódzkiego nie zwracał się do wykonawców o natychmiastowe zaprzestanie prac jednostki kontrolowanej, choć był zobligowany do bieżącego monitorowania sytuacji drogowej, szczególnie w momencie wykonywania prac w pasie drogowym. Pracownicy GDDKiA dopiero w trakcie oględzin NIK, w których uczestniczyli, wydali wykonawcom telefoniczne polecenie o konieczności natychmiastowego zakończenia prac i przełożenia ich na inną porę - w tym na porę nocną. Wcześniej ten problem zdawał się być niedostrzegany i bagatelizowany. Działania te były więc spóźnione, a nadzór niewystarczający.

Dobrym przykładem zachowania bezpieczeństwa na drogach ekspresowych i autostradach są Niemcy. Zamiast typowej w Polsce trawy, w Niemczech w pasie rozdziału dróg przeważnie nasadza się krzewy, które w razie wypadku amortyzują zderzenie, ponadto chronią przed światłami pojazdów jadących z naprzeciwka, nie wymagają cyklicznego przycinania oraz ograniczają wegetację traw. Oczywiście ogranicza to zdecydowanie konieczność wykonywania prac związanych z utrzymaniem zieleni w tych miejscach.

W Polsce nie funkcjonuje sprawny system zarządzania ruchem, którego działanie mogłoby przyczyniać się do zwiększenia przepustowości i przejezdności newralgicznych odcinków dróg, zwiększania bezpieczeństwa ruchu drogowego, zapobiegania powstawaniu zatorów drogowych, czy kierowania na trasy alternatywne. Pojedyncze elementy systemu (detektory ruchu, kamery monitorujące, tablice zmiennej treści i stacje pogodowe), zainstalowane na 9 odcinkach dróg krajowych, nie pomagają skutecznie monitorować ruchu drogowego.

 

Tablice zmiennej treści w założeniach miały służyć do przekazywania kierowcom bieżących informacji. Kontrolerzy stwierdzili, że były one słabo powiązane z sytuacją na drodze i nie były wykorzystywane zgodnie z ich zakładanym przeznaczeniem. Najczęściej wyświetlano komunikat o warunkach pogodowych i o numerze telefonu do Punktu Informacji Drogowej. Sporadycznie zarządca informował o robotach drogowych i o zatorach drogowych. Na wielu tablicach nie wyświetlano żadnych komunikatów. W skrajnym przypadku - na drodze ekspresowej S8 woj. łódzkiego 55 tablic zmiennej treści przez blisko 6 lat nie wyświetlało żadnych komunikatów, gdyż zarządca drogi nie włączył ich do eksploatacji pomimo dokonania odbioru od wykonawcy.

 

Zarządca dróg krajowych nie miał precyzyjnych informacji o sytuacji na drogach nawet w miejscach wyposażonych w system zarządzania ruchem, zatem nie zawsze ostrzegał na czas przed utrudnieniami. Nie analizował miejsca zdarzenia ani przyczyny powstania „korka”.

Przykłady:

Na odcinku autostrady A4 (wyposażonym w elementy systemu zarządzania ruchem) w dniu 25 lipca 2018 r. zarządca drogi przy pomocy tablic zmiennej treści błędnie podał odległość od wypadku drogowego pomiędzy Legnicą a Wrocławiem, nie poinformował o skali utrudnień, nie wprowadził ograniczenia prędkości pojazdów, by uniknąć ryzyka najeżdżania z tyłu na pojazdy stojące w „korku” oraz by spowolnić budowanie się „korka”. A utworzony „korek” miał ponad 20 km.

Na drodze ekspresowej S8 w Warszawie w dniu 23 października 2018 r. tablice nie informowały kierowców o zatorze drogowym, który rozciągał się od węzła z Wisłostradą za węzeł Bemowo, a który to zator spowodował wystąpienie „korka” również na Al. Prymasa Tysiąclecia. Na tablicach - mimo utrudnień - wyświetlany był jedynie komunikat o numerze telefonu do informacji drogowej.

Dyrektorzy oddziałów GDDKiA w Krakowie, Łodzi i w Warszawie nie wykorzystywali wielu tablic zmiennej treści, z uwagi m.in. na ich uszkodzenia, awarie czy niewłączenie do eksploatacji, pomimo dokonania odbioru od wykonawcy. Na terenie woj. małopolskiego od 2015 r. nie funkcjonowało prawidłowo 11 tablic, na terenie woj. łódzkiego od 2012 r. - 55 tablic, a na terenie woj. mazowieckiego od marca 2018 r. - 14 tablic.

Dlatego nie można było należycie monitorować ruchu drogowego i warunków pogodowych ani na bieżąco informować kierowców o ewentualnych utrudnieniach na drodze.

Kierownicy tych jednostek nie podejmowali na czas nowych, planowanych do wdrożenia rozwiązań jako przyczynę podając wysoki koszt naprawy i konserwacji tablic zmiennej treści oraz inne priorytetowe naprawy. Ponadto, część tablic na drodze S8 pomimo braku możliwości ich użytkowania uległa uszkodzeniu. Należy szczególnie podkreślić, że na wszystkie urządzenia minął okres gwarancji, a obecny koszt ich naprawy oszacowano na 580.191 zł. Zaniechanie przez kierownictwo Oddziału GDDKiA w Łodzi czynności związanych z uruchomieniem i prawidłowym funkcjonowaniem tablic, NIK ocenia jako niegospodarne.

System zarządzania ruchem w Polsce jest mało efektywny zarówno dla zarządcy dróg krajowych, jak i dla samych kierowców.

Dla zaplanowania podróży najistotniejsze są informacje o warunkach ruchu i o ew. utrudnieniach. Zastrzeżenia NIK budzi kompletność podawanych przez GDDKiA informacji na stronie internetowej, forma i jakość przekazywanych treści o planowanych lub realizowanych pracach remontowo-utrzymaniowych na drogach krajowych. Serwis GDDKiA jest mało przydatnym narzędziem dla kierowców. W jednej czwartej analizowanych przypadków zarządca drogi nie informował na bieżąco kierowców o pracach drogowych, zamieszczone na stronie internetowej komunikaty nie wskazywały na faktyczne utrudnienia. Brakowało również informacji o miejscach utrudnień i o ich wpływie na warunki ruchu. GDDKiA na stronie internetowej prezentowała czasy przejazdów tylko na trasie Kraków-Zakopane, ale dotyczyły one jedynie dwóch jej fragmentów (łącznie 55 km). Czasy przejazdu środkowym 40-km odcinkiem pomiędzy Lubniem  i Nowym Targiem nie były podawane.

Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła dobre praktyki w zakresie stosowanych narzędzi, za pomocą których GDDKiA przekazywała użytkownikom dróg informacje o warunkach drogowych:

  • Oddział GDDKiA w Gdańsku, informując użytkowników dróg o zaistniałych sytuacjach na drogach na terenie województwa pomorskiego, wykorzystywał dodatkowo znaki drogowe, które umieszczał przy drogach krajowych A1, S6 i S7, informujące o częstotliwości nadawania publicznego Radia Gdańsk, w celu zwiększenia dostępności dla kierowców informacji o sytuacji na drogach.
  • Oddział GDDKiA w Krakowie korzystał z możliwości przekazania podróżnym głosowych komunikatów o warunkach ruchu za pośrednictwem siedmiu urządzeń CB. Nadajniki zamontowane były wzdłuż autostrady A4 (4 szt.) oraz „zakopianki” (3 szt.). Komunikaty - przekazywane co 5-8 min. - informowały o wypadkach i kolizjach drogowych, podając w treści komunikatu m.in. nr drogi, miejsce zdarzenia, pikietaż, długość zatoru, sugerowany objazd i ewentualne zwężenie drogi.

NIK negatywnie oceniła stan prac nad Krajowym System Zarządzania Ruchem Drogowym (KSZRD). Do najważniejszych usług Systemu należą m.in.: informacje o warunkach ruchu i czasach podróży, o sieci drogowej, o zdarzeniach, zarządzanie ruchem, dynamiczne wyznaczanie objazdów.

Jednak zaplanowane przedsięwzięcia systemu nie zostały w ogóle podjęte bądź realizowano je z ponadrocznym opóźnieniem. Z zaplanowanych działań zawarto jedynie (z ponadrocznym opóźnieniem) umowy z: konsultantem prawnym, inżynierem kontraktu i partnerem technicznym. NIK zwraca uwagę, że terminy poszczególnych prac były parokrotnie zmieniane, przez co termin uruchomienia KSZRD zamiast już w IV kw. 2016 r. przewidziany jest na 31 grudnia 2020 r.

 

 

 

Na wdrożenie i uruchomienie do końca 2020 r. Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem Drogowym, Generalna Dyrekcja ma do wydatkowania ponad 645.541 tys. zł. Na koniec grudnia 2018 r. GDDKiA wydała jedynie 3.019,1 tys. zł (tj. 0,47%) , pomimo że był on budowany od 2012 r.

We wrześniu 2018 r. projekt był nadal na etapie opracowania wymagań techniczno-organizacyjnych. Opóźnienie w realizacji harmonogramu przedsięwzięć i bardzo niewielkie wykorzystanie środków finansowych stwarza ryzyko niedotrzymania ostatecznego terminu wykonania, uruchomienia i wdrożenia KSZRD, a w konsekwencji niewykorzystania środków unijnych. Znacznie niższy od zakładanego postęp prac grozi, zdaniem NIK, nadmierną ich koncentracją pod koniec 2020 r., a w konsekwencji dużymi utrudnieniami dla kierowców.

Negatywny wpływ na warunki ruchu na drogach mają tzw. „wąskie gardła”, do których należą m.in. punkty poboru opłat (PPO) na płatnych odcinkach autostrad. Przy wzmożonym ruchu (nawet w dni powszednie) szybko tworzą się tam zatory (w dni powszednie czas podróży na odcinkach z PPO może być średnio trzykrotnie dłuższy, zaś w weekendy - nawet dziewięciokrotnie).

 

 

Problem jest nienowy, ale GDDKiA nie pracowała w tym okresie nad bardziej efektywnymi rozwiązaniami zbierania opłat, dzięki którym kierowcy mogliby łatwiej zapłacić za przejazd i uniknąć kolejek na bramkach. Stosowany system poboru opłat nie był nawet przedmiotem analiz jego wpływu na przejezdność i przepustowość dróg szybkiego ruchu.

Swoistym „wąskim gardłem” jest nieczynny od 2012 r. (tj. od otwarcia autostrady A2) PPO w Pruszkowie. Od ponad 6 lat kierowcy przejeżdżający przez PPO - z ograniczeniem prędkości do 40 km/h - naprowadzani są żółtymi tymczasowymi pasami i plastikowymi barierkami ochronnymi. Ruch wyjazdowy samochodów z Warszawy w kierunku Poznania ma tu bardzo duże natężenie. Nieczynny PPO powodował załamanie warunków ruchu i znaczny spadek prędkości jazdy samochodów o prawie 100 km/h. W ciągu godziny przejeżdżało o blisko 1000 samochodów mniej niż w warunkach ruchu bez zaburzeń. Negatywnie wpływał również na odcinki wcześniejsze. W krytycznym okresie, tj. w godz. 15.15-17.00, tysiące samochodów stało w 20-km „korku”, który rozpoczynał się już na węźle Bemowo. Nie bez znaczenia pozostają tu również koszty społeczne (tj. koszty czasu stania w korku): ekspert oszacował, że jedna godzina „korka” to koszt na poziomie ok. 100 tys. zł, natomiast rocznie - od kilku do kilkunastu milionów zł.

W trakcie kontroli NIK Minister Infrastruktury zapowiedział likwidację nieczynnego PPO Pruszków do 2019 r., tj. demontaż wysp, odtworzenie nawierzchni, wykonanie oznakowania poziomego, co ma zwiększyć przepustowość i płynność ruchu.

 

Dobry przykład wobec powyższego stanowi stworzenie przez koncesjonariusza autostrady A1 nowej formy płatności „AmberGo” (na odcinku Rusocin-Nowa Wieś) z wykorzystaniem technologii automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych pojazdów. Planowane wprowadzenie w lipcu 2019 r. pełnej funkcjonalności tego systemu w założeniach ma przyczynić się do zwiększenia przepustowości PPO o 280 pojazdów/godz. na bramce wjazdowej i aż o 420 pojazdów/godz. na bramce zjazdowej. Obecnie system AmberGo powinien obsłużyć po ok. 400 aut/godz. przy założeniu obsługi systemu na bramkach wjazdowych i zjazdowych. Wdrożenie systemu usprawni przejazd pojazdów przez bramki i zmniejszy zatory w czasie największego natężenia ruchu. Może też zostać wykorzystany do wprowadzenia odcinkowej kontroli prędkości.

 

Duży wpływ na płynny ruch na autostradach i drogach ekspresowych ma sposób organizacji i zarządzania ruchem ciężarowym. Najczęstszymi obostrzeniami w ruchu ciężarowym na autostradach i drogach ekspresowych w Polsce są zakazy wyprzedzania i nakazy ograniczenia prędkości. Obecnie brak jest jednak powszechnie obowiązujących zakazów wyprzedzania przez samochody ciężarowe, bo te istniejące odnoszą się do określonych w ustawie Prawo o ruchu drogowym sytuacji (uprd) i do wszystkich pojazdów. Wiadomo, że manewry wyprzedzania przez pojazdy ciężarowe trwają bardzo długo (od 1 nawet do 5 min.) z uwagi na niewielką różnicę prędkości pomiędzy pojazdami. To powoduje spowolnienie jazdy pozostałych użytkowników dróg i stanowi bardzo duże zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Dlatego należałoby wprowadzić zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe, czego może dokonać organ zarządzający ruchem (w tym wypadku GDDKiA) poprzez umieszczenie pionowego znaku drogowego B-26 „zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe" - ale nie tylko w formie stałego oznakowania, ale przede wszystkim jego funkcjonowania podczas określonych warunków ruchu na danym odcinku drogi.

Ekspert w dziedzinie drogownictwa wskazał, że wiele rozwiązań - stosowanych w Niemczech dla przeciwdziałania zatorom drogowym - w Polsce nie funkcjonuje. System niemiecki służy jak najszybszemu reagowaniu na zagęszczanie się ruchu. W tym celu stosuje się m.in. dozowanie ruchu na wjazdach na autostradę, przydzielanie pasów ruchu przy pomocy tablic zmiennej treści czy przekształcanie pasa awaryjnego w pas ruchu. Ekspert wskazał, że takie rozwiązania skutkują wymiernie, np. zmniejszeniem liczby wypadków.

Współpraca pomiędzy służbami drogowymi a ratowniczym co do zasady układała się poprawnie, za wyjątkiem występujących jeszcze rozbieżności interpretacyjnych w zakresie ustalania, kto powinien usuwać elementy powypadkowe (w tym płyny eksploatacyjne) powstałe wskutek zdarzeń drogowych. Porozumienia zawarte na przełomie lat 2017-2018 uregulowały obowiązki służb drogowych i Państwowej Straży Pożarnej podczas zdarzeń drogowych, co ograniczyło spory między zarządcą dróg krajowych a PSP, co do tego, kto ma usuwać wycieki środków chemicznych z powierzchni drogi powstałe w wyniku zdarzeń komunikacyjnych.

W związku ze zdarzeniami na drodze w latach 2016-2018 (I półrocze) wystąpiły przypadki: braku kontaktu z zarządcą drogi, braku zarządcy drogi lub jego przedstawiciela na miejscu zdarzenia oraz odmowy zarządcy drogi przyjęcia miejsca zdarzenia. Służby ratownicze wskazały ponadto na niewłaściwe utrzymanie infrastruktury drogowej: uszkodzone bariery energochłonne, słupki przydrożne, włazy studzienek i oznakowanie drogowe; zanieczyszczone pasy jezdni i pobocza; oblodzoną nawierzchnię.

Wnioski

Najwyższa Izba Kontroli, mając na uwadze rozwiązania przeciwdziałające zatorom drogowym, w tym w ramach prowadzonych prac remontowo-utrzymaniowych, wnioskuje:

do Ministra Infrastruktury o:

  1. przeprowadzenie analiz organizacji ruchu na autostradach i drogach ekspresowych dla pojazdów ciężarowych w celu jej optymalizacji i poprawy bezpieczeństwa i warunków ruchu oraz doprecyzowanie przepisów regulujących warunki wyprzedzania przez samochody ciężarowe;
  2. prowadzenie edukacji, wspólnie z Generalnym Dyrektorem DKiA i z wojewódzkimi radami bezpieczeństwa ruchu drogowego, w zakresie prawidłowych zachowań kierowców dla zwiększenia bezpieczeństwa i poprawy przejezdności na drogach, zgodnie z art. 140c uprd;
  3. rozważenie zmiany systemu płatności na punktach poboru opłat dla usprawnienia przejazdu autostradami;
  4. objęcie nadzorem realizacji projektu „Krajowy System Zarządzania Ruchem Drogowym”, wdrażanego przez Generalnego Dyrektora DKiA w związku z ryzkiem niedotrzymania terminu jego wdrożenia i uruchomienia oraz utraty środków pochodzących z UE;

do Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad o:

  1. bieżące weryfikowanie i monitorowanie wykonywania przez oddziały GDDKiA zaleceń oraz wytycznych dotyczących minimalizowania utrudnień na drogach krajowych;
  2. doprecyzowanie standardów prowadzenia prac remontowych i utrzymaniowych na drogach szybkiego ruchu w celu minimalizowania utrudnień w ruchu i zapobiegania zatorom drogowym;
  3. rozważenie potrzeby opracowania projektu zasad oznakowania i zabezpieczenia miejsc prowadzenia prac remontowych i utrzymaniowych na drogach szybkiego ruchu w porze nocnej oraz przedstawienia go ministrowi właściwemu ds. transportu;
  4. podjęcie starań o terminowe wdrożenie i uruchomienie Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem Drogowym, zgodnie z założeniami umowy o dofinansowanie z dnia 9 listopada 2016 r.;
  5. zapewnienie racjonalnego wykorzystania urządzeń wchodzących w skład systemu zarządzania ruchem w celu zapobiegania zatorom drogowym i ostrzegania przed nimi;
  6. zapewnienie - w umowach zawieranych z wykonawcami bieżącego/kompleksowego utrzymania dróg - precyzyjnych zapisów o minimalizowaniu utrudnień w ruchu;
  7. rzetelne informowanie użytkowników dróg krajowych o sytuacji na drogach, w tym realizowanych pracach remontowo-utrzymaniowych oraz o zdarzeniach powodujących utrudnienia w ruchu;
  8. wprowadzenie innych niż obecne rozwiązań nasadzenia roślinności w pasach drogowych, szczególnie w pasach rozdziału, które nie będą wymagały koszenia lub będzie to robione stosunkowo rzadko, w celu ograniczenia kosztów utrzymania tej zieleni, minimalizowania zatorów drogowych oraz podniesienia bezpieczeństwa ruchu drogowego (o czym Najwyższa Izba Kontroli wskazywała w kontroli I/15/005 oraz P/15/086).

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszalin Power Center – regionalne centrum handlowe wkracza w etap realizacji

15 Września 2020 godz. 5:33 Ala za Acteeum Group
Koszalińskie Power Center będzie nowoczesnym i funkcjonalnym obiektem handlowym, spełniającym oczekiwania zarówno zakupowe jak i lifestylowe klientów. Zaoferuje pełną gamę sklepów i lokali usługowych różnorodnych marek a także największy w regionie hipermarket budowlany Leroy Merlin oraz pełnowymiarowy i jedyny w regionie salon meblowy sieci Agata Meble. Acteeum Group, developer i inwestor obiektów handlowych na terenie całej Polski, po wiosennym otwarciu z sukcesem Galerii Chełm i wraz z rozpoczynającą się budową Galerii Andrychów, nie rezygnuje z realizacji projektów retailowych. Kolejny projekt Acteeum – tym razem w formule regionalnego parku handlowego w Koszalinie – wkracza w etap realizacji i skutecznie przyciąga znane marki. Koszalin Power Center, na łącznej powierzchni 38 tys. m² GLA zaoferuje supermarket o powierzchni ok. 2 tys. m² oraz 30 lokali handlowych w ramach Retail Parku, market budowlany Leroy Merlin o powierzchni 12 tys. m², salon meblowy Agata Meble o powierzchni 10 tys. m² a także ofertę gastronomiczną, włącznie z restauracją typu drive-thru. Obiekt zapewni klientom ok. 1 100 miejsc parkingowych. Działka, na której powstanie koszalińskie Power Center zlokalizowana jest obok przecięcia ulicy Władysława IV z budowaną właśnie trasą S6 (Szczecin-Gdańsk), w miejscu, które niebawem stanie się głównym węzłem komunikacyjnym Koszalina i regionu. Swym zasięgiem Power Center obejmie ponad 269 tys. mieszkańców regionu oraz ruch tranzytowy odbywający się trasą S6. Otwarcie obiektu zaplanowano na początek 2022 roku. Koszalin Power Center będzie największym i najnowocześniejszym tego typu kompleksem handlowym w regionie. Swoją formułą architektoniczną, doborem znanych i lubianych marek oraz doskonałemu skomunikowaniu koszaliński projekt Acteeum, realizowany we współpracy z Leroy Merlin oraz Agata Meble oraz firmą SGI zapewnia sobie wyjątkową rolę na mapie handlowej Koszalina oraz całego regionu. Wyjątkowe atuty projektu doceniają już teraz najemcy, którzy dołączając do niego wpisują obiekt do swoich strategii sprzedażowych na przyszłe lata. Koszaliński power center docenia także lokalna społeczność, która zyska nowoczesny a zarazem łatwo dostępny obiekt na miarę oczekiwań zakupowych oraz lifestylowych. Prace przy koszalińskim projekcie postępują niezwykle dynamicznie i dzięki pozyskanej decyzji środowiskowej zbliżają się do fazy realizacji. – Jesteśmy niezwykle zadowoleni z dynamicznych postępów prac przy projekcie w Koszalinie. Realizujemy tu obiekt, który swym zasięgiem oraz formułą Power Center stanowić będzie bardzo ważną inwestycję zarówno z perspektywy Koszalina jak i całego regionu. Jesteśmy też przekonani, że okaże się ona dużym sukcesem i zapewni wiele korzyści wszystkim jego uczestnikom – najemcom, klientom, lokalnej społeczności oraz inwestorom​ – mówi Tomasz Szewczyk, Managing Partner w Acteeum Central Europe. Koszalińskie Power Center będzie nowoczesnym i funkcjonalnym obiektem handlowym, spełniającym oczekiwania zarówno zakupowe jak i lifestylowe klientów. Zaoferuje pełną  gamę sklepów i lokali usługowych różnorodnych marek a także największy w regionie hipermarket budowlany Leroy Merlin oraz pełnowymiarowy i jedyny w regionie salon meblowy sieci Agata Meble.  Dodatkowo, dla wygody klientów obiekt obejmie rozległe, dogodne przestrzenie parkingowe, zapewniając przy tym płynne skomunikowanie zarówno w ramach Koszalina jak i regionu. Centrum powstanie bezpośrednio przy węźle drogowym drogi ekspresowej S6, łączącej Szczecin z Trójmiastem oraz ulicy Władysława IV – głównej drogi wylotowej nad morze. Obydwie drogi nie tylko stanowią główne krajowe trasy przelotowe, ale również wpisują się w infrastrukturę miejską jako popularne wśród mieszkańców arterie komunikacyjne. – Cieszymy się, że mimo trudnego okresu jaki przeżywa rynek detaliczny, nasze koszalińskie Power Center zyskuje tak duże zainteresowanie najemców. Obecność w koszalińskim projekcie tak znanych marek jak Leroy Merlin, Agata Meble, Lidl oraz uznanych najemców z branży odzieżowej, obuwniczej, sportowej oraz lokali usługowych sprawia, że oferta zakupowa naszego retail parku będzie naprawdę wyjątkowo atrakcyjna. – wyjaśnia Tomasz Jopkiewicz, Leasing Director w Acteeum Central Europe. Formuła Power Center koszalińskiego obiektu idealnie wpisuje się zarówno w funkcjonalne oczekiwania klientów, ale także okazuje się najlepiej wychodzić naprzeciw wymogom komfortu i bezpieczeństwa swoich gości. Otwarta przestrzeń kompleksu, wokół której w dogodny sposób ulokowane będą lokale najemców oraz duże sklepy wielkopowierzchniowe a także przestronny, łatwo dostępny parking sprawiają, że koszaliński projekt Acteeum będzie bezprecedensowym przykładem obiektu handlowego XXI wieku. Otwarcie koszalińskiego projektu zaplanowano na początek 2022 roku.  ...
 

Koszalin: Działka za 1% wartości dla kościoła

15 Września 2020 godz. 8:58 Ala, fot. Piotr Walendziak
Władze Koszalina zamierzają sprzedać Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej nieruchomość o powierzchni 0,2500 ha usytuowaną w rejonie ulic Ignacego Jana Paderewskiego i Generała Józefa Hallera za 1% jej wartości, czyli za kwotę 4.499 złotych! Projekt stosownej uchwały został już przygotowany, a głosowanie nad nim znalazło się w porządku obrad zaplanowanej na czwartek (17 bm.) sesji. W uzasadnieniu uchwały podniesione zostały w zasadzie dwa aspekty. Pierwszy, że gmina Koszalin 10 lat temu sprzedała już diecezji sąsiednią nieruchomość także za 1% wartości czyli za kwotę 14.443.00 zł. Drugi to przytoczenie odpowiednich przepisów przyznających radnym prawo ustalenia ceny tej nieruchomości. - Takie działanie uważam za marnotrawienie środków publicznych i działanie na szkodę mieszkańców - napisała w liście do Piotra Jedlińskiego, prezydenta Koszalina, posłanka na sejm Małgorzata Prokop-Paczkowska.  Prezydent Jedliński ze względu na pandemię zmuszony był podjąć wiele decyzji ograniczających miejskie wydatki. To z tego powodu m.in. są częściowo wyłączane w nocy niektóre lampy oświetlające ulice i chodniki. - Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczamy na dezynfekcję m. in. przystanków i ławek w mieście - argumentował prezydent. Na dodatek wpływy do kasy miejskiej tylko w marcu były  mniejsze o około milion złotych. To ze względu na koronawirus Koszalin musiał zrezygnować bądź zawiesić cele miejskich inwestycji takich jak choćby przetarg na remont ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego czy nowe Targowisko. Na dodatek Koszalin w sierpniu został umieszczony przez Ministerstwo Zdrowia na liście ostrzegawczej powiatów z najwyższym przyrostem zakażeń koronawirusem. Musimy o tym pamietać i odpowiednio przygotować się do zapowiadanej powszechnie drugiej fali zarazy. A na te przygotowania potrzebne są przede wszystkim pieniądze. - Czas skończyć z niechlubnym procederem przeznaczania środków publicznych na cele kultu religijnego - napisała koszalińska posłanka.  ...
 

Koszaliński sąd utrzymał w mocy wyrok za kradzież cukierka. 70-latek musi zapłacić 20 złotych

15 Września 2020 godz. 16:42 Ala, fot. Piotr Walendziak
We wtorek koszaliński Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok kołobrzeskiego sądu rejonowego z 6 lutego, w którym Roman W., 70-letni emeryt ze Szczecina został uznany za winnego kradzieży cukierka o wartości 40 gr z jednej z kołobrzeskich "Biedronek". Ma zapłacić 20 zł grzywny. Orzekający w postępowaniu odwoławczym sędzia Przemysław Żmuda podczas rozprawy we wtorek utrzymał w mocy zaskarżony wyrok, który wobec obwinionego Romana W. zapadł przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu 6 lutego. Obwiniony został wówczas skazany na 20 zł grzywny. Miał też pokryć zryczałtowane koszty sądowe w kwocie 100 zł. Sędzia Żmuda kosztami postępowania odwoławczego obciążył Skarb Państwa. Wyrok jest prawomocny. Sędzia uzasadniając wyrok wskazał, że oskarżyciel publiczny w zaskarżeniu nie kwestionował orzeczenia sądu pierwszej instancji w części, które dotyczyły i miały związek z samym zachowaniem obwinionego. Zakwestionowano natomiast "wymiar kary". - Stwierdzono, że kara ta nosi cechę rażącej surowości i wystarczającym będzie stwierdzenie samej winy obwinionego, bez konieczności wymierzania mu jakiejkolwiek kary - mówił sędzia Żmuda. Zaznaczył przy tym, że sąd odwoławczy tej rażącej surowości kary nie stwierdził, z uzasadnieniem wyroku pierwszej instancji, z jego argumentacją "w całości się godzi". Dodał, że wymierzona kara grzywny 20 zł jest najniższą przewidzianą prawem. Kosztami postępowania odwoławczego obciążył jednak skarb państwa. Sędzia podkreślił, że gdyby przyjął stanowisko oskarżyciela publicznego i odstąpił od wymierzenia kary, to "w świat poszłaby informacja, że można sobie bezkarnie wejść do jakiegokolwiek sklepu, spożyć określone artykuły spożywcze i za to nie zapłacić". W ocenie sądu wartość szkody jest bez znaczenia. - Istotą jest sama naganność tego typu zachowań - powiedział sędzia....
 

Ważne decyzje dla Koszalina

7 Września 2020 godz. 16:21 Ala za UM Koszalin
Podczas dzisiejszego posiedzenia kolegium prezydenckiego zapadło kilka istotnych dla mieszkańców Koszalina decyzji. 1. Most w ciągu al. Monte Cassino Do tegorocznego budżetu miasta będzie wpisana pierwsza transza z 30 mln zł, które przeznaczone zostaną na budowę nowego mostu w ciągu al. Monte Cassino. Wspomniane 30 mln zł znajdzie się w zaktualizowanej Wieloletniej Prognozie Finansowej Koszalina, uwzględniającej inwestycje miasta planowane na najbliższe lata. Pieniądze te przeznaczone będą na ekspertyzy, projekty oraz samą budowę mostu, która zakończyć się ma najpóźniej w 2023 roku.   O tym jak istotna jest budowa nowego mostu nie trzeba nikogo przekonywać, wystarczy zobaczyć, co dzieje się w tym rejonie miasta w godzinach szczytu. Do tego dochodzi nadmierne obciążenie i tym samym szybsza degradacja innych dróg w Koszalinie, a także utrudniające poruszanie się po centrum miasta ciężarówki. Decyzja o przeznaczeniu dużej kwoty na budowę nowego mostu nie oznacza, że planowane dotychczas miejskie inwestycje zostaną zaniechane. Oczywiście dojdą one do skutku. Będą musiały być nieco przesunięte w czasie.   - Decyzje, które zostały dzisiaj podjęte, trafią 17 września na najbliższą sesję Rady Miejskiej, w ramach zmian w budżecie miasta i Wieloletniej Prognozy Finansowej. To umożliwi prace projektowe i przygotowanie tak ważnej dla mieszkańców Koszalina inwestycji – podkreśla prezydent Piotr Jedliński.   2. Rządowe pieniądze dla Koszalina.  Do Koszalina dotarła także informacja, że w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, czyli rządowej pomocy mającej pomóc samorządom w przezwyciężeniu skutków COVID 19, do Koszalina wpłynęło 8.119.864 zł. Pieniądze te zostaną przeznaczone na dokończenie remontu amfiteatru. Prace zakończą się latem przyszłego roku. Dzięki przyspieszeniu przebudowy amfiteatru, zaoszczędzone środki przeznaczymy na remont wiadukt przy al. Monte Cassino.   3. Wsparcie lokalnych instytucji. Rozdysponowane zostały także inne fundusze – 540 tys. zł trafić ma do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie i pieniądze te przeznaczone zostaną na usługi opiekuńcze. Natomiast po 150 tys. zł przeznaczonych ma być na zakup szczepionek przeciw grypie, które trafić mają do pracowników oświaty oraz wsparcie i zakup dwóch samochodów dla Komendy Miejskiej Policji.  ...
 

Koszalin: Nowe parkomaty, ceny i... problemy

11 Września 2020 godz. 7:29 Ala, fot. Piotr Walendziak
Od 1 września koszalinianie pozostawiający swoje auta w strefie płatnego parkowania znów muszą płacić. Nie dość, że znacznie więcej, to na dodatek mają kłopoty z wydrukowaniem biletu. Nowe parkomaty to efekt zmiany administratora Strefy Płatnego Parkowania. W wyniku przetargu zostało nim konsorcjum firm Projekt Parking Sp. z o.o. i Mobile Traffic Data Sp. z o.o. z Poznania. Ich oferta wynosiła niewiele ponad 4,5 mln zł., a zadanie organizacji, administrowania i serwisu Strefy Płatnego Parkowania realizować będzie przez cztery lata. Sęk w tym, że koszalinianie byli przyzwyczajeni do prostego, łatwego korzystania z parkometrów. Teraz trzeba nie tylko wpisać numer rejestracyjny pojazdu to na dodatek każdą kolejną funkcję zatwierdzić "zielonym guziczkiem". Te czynności znacznie skomplikowały korzystanie z tych urządzeń oraz wydłużyły czas potrzebny na wydrukowanie biletu postojowego.  Czy wpisywanie numeru rejestracyjnego pojazdu jest potrzebne? Tak. W stolicy wprowadzono ten obowiązek ze względu na to, że zdarzało się parkowanie na ten sam bilet różnych aut. Po przyłapaniu na braku dowodu opłaty za szybą kierowcy bronili w postępowaniu reklamacyjnym, przedstawiając cudzy bilet. Można było np. powiedzieć, że bilet był wykupiony, tylko przez podmuch wiatru przy zamykaniu drzwi samochodu spadł w niewidoczne miejsce. W sprawie konieczności wpisywania numerów rejestracyjnych aut w parkometrach odbył się cały przewód sądowy. Mieszkaniec Warszawy uznał bowiem, że "nakaz ten narusza przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, a także ustawy o drogach publicznych. Te regulacje nie dają bowiem podstaw do żądania ujawniania takich danych w postaci numeru rejestracyjnego parkującego pojazdu ani uprawnienia czy obowiązku ich przetwarzania. Skarżący przekonywał, że przyjęte w stolicy rozwiązanie dotyczące parkometrów łamie również konstytucyjne prawo do prywatności". NSA w prawomocnym wyroku wydanym w ubr. roku uznał, że "numer rejestracyjny jest związany przede wszystkim z samochodem. A samo to, że rejestracja jest umieszczana na tablicy auta, powoduje, że jej numer jest znany iluś osobom, zwłaszcza gdy auto jest parkowane w jednym miejscu, np. pod domem. Ponadto, jak tłumaczył sąd, w parkomacie wpisuje go kierowca, który nie musi być właścicielem auta. To może być przecież użyczone, w leasingu czy na kredyt. NSA uznał więc, że numer rejestracyjny nie jest daną osobową".   Ceny parkowania w Koszalinie Opłaty jednorazowe: 1,00 zł za pierwsze pół godziny parkowania, 2,00 zł za pierwszą godzinę parkowania, 2,40 zł za drugą godzinę parkowania, 2,80 zł za trzecią godzinę parkowania, 2,00 zł za czwartą i każda następną godzinę parkowania 0,00 zł – osoby niepełnosprawne kierujące pojazdami samochodowymi oraz osoby przewożące osoby niepełnosprawne o ile posiadają kartę parkingową osoby niepełnosprawnej wydaną na podstawie odrębnych przepisów – jedynie w miejscach oznaczonych i przeznaczanych na postój pojazdów osób niepełnosprawnych lub pojazdów przewożących osoby niepełnosprawne. Opłaty dodatkowe, kary w Strefie Płatnego Parkowania w Koszalinie: 200,00 zł – opłata dodatkowa za nieuiszczenie opłaty parkingowej. 80,00 zł – opłata dodatkowa za nieuiszczenie opłaty parkingowej po upływie czasu określonego na wydruku z parkomatu lub po upływie czasu opłaconego aplikacją mobilną. Cena abonamentu w Strefie Płatnego Parkowania w Koszalinie: 200,00 zł – abonament miesięczny podstawowy uprawniający do parkowania pojazdów na wszystkich płatnych miejscach postojowych (bez możliwości zastrzeżenia miejsca na wyłączność). 50,00 zł – abonament roczny ECO dla pojazdów z napędem hybrydowym. Cena abonamentu w Strefie Płatnego Parkowania w Koszalinie: 200,00 zł – abonament miesięczny podstawowy uprawniający do parkowania pojazdów na wszystkich płatnych miejscach postojowych (bez możliwości zastrzeżenia miejsca na wyłączność). 50,00 zł – abonament roczny ECO dla pojazdów z napędem hybrydowym....