Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

NIK: Wąskiej drogi!

2019-04-15 10:43:00 Ala za NIK, fot. sławno.pl
Źle zorganizowane prace drogowe, brak skoordynowanego systemu zarządzania ruchem i informowania kierowców o utrudnieniach na drogach ekspresowych i autostradach - to najważniejsze, choć nie jedyne przyczyny tego, że Polska stoi w korkach również poza miastem. Główną winę ponosi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA).

Zatory to nie tylko uciążliwość, ale też koszty - straconego czasu, zużytego paliwa, a w związku z tym także zanieczyszczenia środowiska. Niekiedy tylko przez złą organizację prac drogowych podróż wydłuża się nawet o kilkadziesiąt minut. A liczba pojazdów na polskich drogach rośnie: według danych Policji na koniec 2016 r. było ich ponad 28,6 mln, a półtora roku później - blisko 29,7 mln. 

W ocenie NIK, podejmowane przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad działania na rzecz ograniczenia zatorów na drogach krajowych były niewystarczające.

Generalny Dyrektor DKiA opracował dla oddziałów terenowych zasady i wytyczne nt. zmniejszania uciążliwości drogowych prac utrzymaniowych oraz remontowych, jednak nie stworzył tu mechanizmów monitorowania i kontroli wewnętrznej. Co więcej, pozostawił daleko idącą swobodę w ich stosowaniu, ograniczając się do regularnego ponawiania zaleceń bez weryfikacji ich wykonania. Dlatego nie zmniejszyło się znacząco natężenie utrudnień na drogach krajowych.

Prace drogowe organizowano nie zawsze zgodnie z ww. zasadami, i to już na etapie zawierania umów z wykonawcami bieżącego utrzymania dróg. Na 39 analizowanych umów utrzymaniowych (w tym kompleksowych) aż w niemal 77% nie uwzględniono wytycznych Generalnego Dyrektora DKiA, zawierających zalecenia takiej organizacji wykonywania prac utrzymaniowych, by minimalizować utrudnienia w ruchu (w tym prace w nocy). Nie określano czasu ich realizacji, od wykonawców nie wymagano informowania oddziałów GDDKiA o przewidywanym terminie i godzinach prowadzenia prac drogowych. Zobowiązania wykonawców co do uciążliwości robót były sformułowane w umowach nader ogólnikowo. Wskutek tego GDDKiA nie mogła należycie egzekwować wymagań w zakresie niskiej uciążliwości robót.

Oddziały GDDKiA w Poznaniu, Krakowie i Łodzi nie respektowały wytycznych Generalnego Dyrektora DKiA co do pory zlecanych prac drogowych, tj.  koszenia trawy, montażu barier energochłonnych i naprawy betonowych elementów odwodnienia. W skrajnym przypadku - 29 maja 2018 r. - zator spowodowany koszeniem trawy w pasie rozdziału na A2 w kierunku z Warszawy do Łodzi w szczytowym momencie, tj. w godz. 16.00-17.00, wyniósł ponad 14 km. Pokonywanie tego odcinka trwało ponad 29 minut, a więc czterokrotnie dłużej niż w warunkach normalnych. Prace gwarancyjne przeprowadzane 7 czerwca 2018 r. na autostradzie A2 niedaleko węzła Skierniewice spowodowały utrudnienia - zator 4 km - dla kierowców jadących w kierunku Poznania.

 

W sytuacji tworzenia się zatorów drogowych zarządca dróg krajowych woj. łódzkiego nie zwracał się do wykonawców o natychmiastowe zaprzestanie prac jednostki kontrolowanej, choć był zobligowany do bieżącego monitorowania sytuacji drogowej, szczególnie w momencie wykonywania prac w pasie drogowym. Pracownicy GDDKiA dopiero w trakcie oględzin NIK, w których uczestniczyli, wydali wykonawcom telefoniczne polecenie o konieczności natychmiastowego zakończenia prac i przełożenia ich na inną porę - w tym na porę nocną. Wcześniej ten problem zdawał się być niedostrzegany i bagatelizowany. Działania te były więc spóźnione, a nadzór niewystarczający.

Dobrym przykładem zachowania bezpieczeństwa na drogach ekspresowych i autostradach są Niemcy. Zamiast typowej w Polsce trawy, w Niemczech w pasie rozdziału dróg przeważnie nasadza się krzewy, które w razie wypadku amortyzują zderzenie, ponadto chronią przed światłami pojazdów jadących z naprzeciwka, nie wymagają cyklicznego przycinania oraz ograniczają wegetację traw. Oczywiście ogranicza to zdecydowanie konieczność wykonywania prac związanych z utrzymaniem zieleni w tych miejscach.

W Polsce nie funkcjonuje sprawny system zarządzania ruchem, którego działanie mogłoby przyczyniać się do zwiększenia przepustowości i przejezdności newralgicznych odcinków dróg, zwiększania bezpieczeństwa ruchu drogowego, zapobiegania powstawaniu zatorów drogowych, czy kierowania na trasy alternatywne. Pojedyncze elementy systemu (detektory ruchu, kamery monitorujące, tablice zmiennej treści i stacje pogodowe), zainstalowane na 9 odcinkach dróg krajowych, nie pomagają skutecznie monitorować ruchu drogowego.

 

Tablice zmiennej treści w założeniach miały służyć do przekazywania kierowcom bieżących informacji. Kontrolerzy stwierdzili, że były one słabo powiązane z sytuacją na drodze i nie były wykorzystywane zgodnie z ich zakładanym przeznaczeniem. Najczęściej wyświetlano komunikat o warunkach pogodowych i o numerze telefonu do Punktu Informacji Drogowej. Sporadycznie zarządca informował o robotach drogowych i o zatorach drogowych. Na wielu tablicach nie wyświetlano żadnych komunikatów. W skrajnym przypadku - na drodze ekspresowej S8 woj. łódzkiego 55 tablic zmiennej treści przez blisko 6 lat nie wyświetlało żadnych komunikatów, gdyż zarządca drogi nie włączył ich do eksploatacji pomimo dokonania odbioru od wykonawcy.

 

Zarządca dróg krajowych nie miał precyzyjnych informacji o sytuacji na drogach nawet w miejscach wyposażonych w system zarządzania ruchem, zatem nie zawsze ostrzegał na czas przed utrudnieniami. Nie analizował miejsca zdarzenia ani przyczyny powstania „korka”.

Przykłady:

Na odcinku autostrady A4 (wyposażonym w elementy systemu zarządzania ruchem) w dniu 25 lipca 2018 r. zarządca drogi przy pomocy tablic zmiennej treści błędnie podał odległość od wypadku drogowego pomiędzy Legnicą a Wrocławiem, nie poinformował o skali utrudnień, nie wprowadził ograniczenia prędkości pojazdów, by uniknąć ryzyka najeżdżania z tyłu na pojazdy stojące w „korku” oraz by spowolnić budowanie się „korka”. A utworzony „korek” miał ponad 20 km.

Na drodze ekspresowej S8 w Warszawie w dniu 23 października 2018 r. tablice nie informowały kierowców o zatorze drogowym, który rozciągał się od węzła z Wisłostradą za węzeł Bemowo, a który to zator spowodował wystąpienie „korka” również na Al. Prymasa Tysiąclecia. Na tablicach - mimo utrudnień - wyświetlany był jedynie komunikat o numerze telefonu do informacji drogowej.

Dyrektorzy oddziałów GDDKiA w Krakowie, Łodzi i w Warszawie nie wykorzystywali wielu tablic zmiennej treści, z uwagi m.in. na ich uszkodzenia, awarie czy niewłączenie do eksploatacji, pomimo dokonania odbioru od wykonawcy. Na terenie woj. małopolskiego od 2015 r. nie funkcjonowało prawidłowo 11 tablic, na terenie woj. łódzkiego od 2012 r. - 55 tablic, a na terenie woj. mazowieckiego od marca 2018 r. - 14 tablic.

Dlatego nie można było należycie monitorować ruchu drogowego i warunków pogodowych ani na bieżąco informować kierowców o ewentualnych utrudnieniach na drodze.

Kierownicy tych jednostek nie podejmowali na czas nowych, planowanych do wdrożenia rozwiązań jako przyczynę podając wysoki koszt naprawy i konserwacji tablic zmiennej treści oraz inne priorytetowe naprawy. Ponadto, część tablic na drodze S8 pomimo braku możliwości ich użytkowania uległa uszkodzeniu. Należy szczególnie podkreślić, że na wszystkie urządzenia minął okres gwarancji, a obecny koszt ich naprawy oszacowano na 580.191 zł. Zaniechanie przez kierownictwo Oddziału GDDKiA w Łodzi czynności związanych z uruchomieniem i prawidłowym funkcjonowaniem tablic, NIK ocenia jako niegospodarne.

System zarządzania ruchem w Polsce jest mało efektywny zarówno dla zarządcy dróg krajowych, jak i dla samych kierowców.

Dla zaplanowania podróży najistotniejsze są informacje o warunkach ruchu i o ew. utrudnieniach. Zastrzeżenia NIK budzi kompletność podawanych przez GDDKiA informacji na stronie internetowej, forma i jakość przekazywanych treści o planowanych lub realizowanych pracach remontowo-utrzymaniowych na drogach krajowych. Serwis GDDKiA jest mało przydatnym narzędziem dla kierowców. W jednej czwartej analizowanych przypadków zarządca drogi nie informował na bieżąco kierowców o pracach drogowych, zamieszczone na stronie internetowej komunikaty nie wskazywały na faktyczne utrudnienia. Brakowało również informacji o miejscach utrudnień i o ich wpływie na warunki ruchu. GDDKiA na stronie internetowej prezentowała czasy przejazdów tylko na trasie Kraków-Zakopane, ale dotyczyły one jedynie dwóch jej fragmentów (łącznie 55 km). Czasy przejazdu środkowym 40-km odcinkiem pomiędzy Lubniem  i Nowym Targiem nie były podawane.

Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła dobre praktyki w zakresie stosowanych narzędzi, za pomocą których GDDKiA przekazywała użytkownikom dróg informacje o warunkach drogowych:

  • Oddział GDDKiA w Gdańsku, informując użytkowników dróg o zaistniałych sytuacjach na drogach na terenie województwa pomorskiego, wykorzystywał dodatkowo znaki drogowe, które umieszczał przy drogach krajowych A1, S6 i S7, informujące o częstotliwości nadawania publicznego Radia Gdańsk, w celu zwiększenia dostępności dla kierowców informacji o sytuacji na drogach.
  • Oddział GDDKiA w Krakowie korzystał z możliwości przekazania podróżnym głosowych komunikatów o warunkach ruchu za pośrednictwem siedmiu urządzeń CB. Nadajniki zamontowane były wzdłuż autostrady A4 (4 szt.) oraz „zakopianki” (3 szt.). Komunikaty - przekazywane co 5-8 min. - informowały o wypadkach i kolizjach drogowych, podając w treści komunikatu m.in. nr drogi, miejsce zdarzenia, pikietaż, długość zatoru, sugerowany objazd i ewentualne zwężenie drogi.

NIK negatywnie oceniła stan prac nad Krajowym System Zarządzania Ruchem Drogowym (KSZRD). Do najważniejszych usług Systemu należą m.in.: informacje o warunkach ruchu i czasach podróży, o sieci drogowej, o zdarzeniach, zarządzanie ruchem, dynamiczne wyznaczanie objazdów.

Jednak zaplanowane przedsięwzięcia systemu nie zostały w ogóle podjęte bądź realizowano je z ponadrocznym opóźnieniem. Z zaplanowanych działań zawarto jedynie (z ponadrocznym opóźnieniem) umowy z: konsultantem prawnym, inżynierem kontraktu i partnerem technicznym. NIK zwraca uwagę, że terminy poszczególnych prac były parokrotnie zmieniane, przez co termin uruchomienia KSZRD zamiast już w IV kw. 2016 r. przewidziany jest na 31 grudnia 2020 r.

 

 

 

Na wdrożenie i uruchomienie do końca 2020 r. Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem Drogowym, Generalna Dyrekcja ma do wydatkowania ponad 645.541 tys. zł. Na koniec grudnia 2018 r. GDDKiA wydała jedynie 3.019,1 tys. zł (tj. 0,47%) , pomimo że był on budowany od 2012 r.

We wrześniu 2018 r. projekt był nadal na etapie opracowania wymagań techniczno-organizacyjnych. Opóźnienie w realizacji harmonogramu przedsięwzięć i bardzo niewielkie wykorzystanie środków finansowych stwarza ryzyko niedotrzymania ostatecznego terminu wykonania, uruchomienia i wdrożenia KSZRD, a w konsekwencji niewykorzystania środków unijnych. Znacznie niższy od zakładanego postęp prac grozi, zdaniem NIK, nadmierną ich koncentracją pod koniec 2020 r., a w konsekwencji dużymi utrudnieniami dla kierowców.

Negatywny wpływ na warunki ruchu na drogach mają tzw. „wąskie gardła”, do których należą m.in. punkty poboru opłat (PPO) na płatnych odcinkach autostrad. Przy wzmożonym ruchu (nawet w dni powszednie) szybko tworzą się tam zatory (w dni powszednie czas podróży na odcinkach z PPO może być średnio trzykrotnie dłuższy, zaś w weekendy - nawet dziewięciokrotnie).

 

 

Problem jest nienowy, ale GDDKiA nie pracowała w tym okresie nad bardziej efektywnymi rozwiązaniami zbierania opłat, dzięki którym kierowcy mogliby łatwiej zapłacić za przejazd i uniknąć kolejek na bramkach. Stosowany system poboru opłat nie był nawet przedmiotem analiz jego wpływu na przejezdność i przepustowość dróg szybkiego ruchu.

Swoistym „wąskim gardłem” jest nieczynny od 2012 r. (tj. od otwarcia autostrady A2) PPO w Pruszkowie. Od ponad 6 lat kierowcy przejeżdżający przez PPO - z ograniczeniem prędkości do 40 km/h - naprowadzani są żółtymi tymczasowymi pasami i plastikowymi barierkami ochronnymi. Ruch wyjazdowy samochodów z Warszawy w kierunku Poznania ma tu bardzo duże natężenie. Nieczynny PPO powodował załamanie warunków ruchu i znaczny spadek prędkości jazdy samochodów o prawie 100 km/h. W ciągu godziny przejeżdżało o blisko 1000 samochodów mniej niż w warunkach ruchu bez zaburzeń. Negatywnie wpływał również na odcinki wcześniejsze. W krytycznym okresie, tj. w godz. 15.15-17.00, tysiące samochodów stało w 20-km „korku”, który rozpoczynał się już na węźle Bemowo. Nie bez znaczenia pozostają tu również koszty społeczne (tj. koszty czasu stania w korku): ekspert oszacował, że jedna godzina „korka” to koszt na poziomie ok. 100 tys. zł, natomiast rocznie - od kilku do kilkunastu milionów zł.

W trakcie kontroli NIK Minister Infrastruktury zapowiedział likwidację nieczynnego PPO Pruszków do 2019 r., tj. demontaż wysp, odtworzenie nawierzchni, wykonanie oznakowania poziomego, co ma zwiększyć przepustowość i płynność ruchu.

 

Dobry przykład wobec powyższego stanowi stworzenie przez koncesjonariusza autostrady A1 nowej formy płatności „AmberGo” (na odcinku Rusocin-Nowa Wieś) z wykorzystaniem technologii automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych pojazdów. Planowane wprowadzenie w lipcu 2019 r. pełnej funkcjonalności tego systemu w założeniach ma przyczynić się do zwiększenia przepustowości PPO o 280 pojazdów/godz. na bramce wjazdowej i aż o 420 pojazdów/godz. na bramce zjazdowej. Obecnie system AmberGo powinien obsłużyć po ok. 400 aut/godz. przy założeniu obsługi systemu na bramkach wjazdowych i zjazdowych. Wdrożenie systemu usprawni przejazd pojazdów przez bramki i zmniejszy zatory w czasie największego natężenia ruchu. Może też zostać wykorzystany do wprowadzenia odcinkowej kontroli prędkości.

 

Duży wpływ na płynny ruch na autostradach i drogach ekspresowych ma sposób organizacji i zarządzania ruchem ciężarowym. Najczęstszymi obostrzeniami w ruchu ciężarowym na autostradach i drogach ekspresowych w Polsce są zakazy wyprzedzania i nakazy ograniczenia prędkości. Obecnie brak jest jednak powszechnie obowiązujących zakazów wyprzedzania przez samochody ciężarowe, bo te istniejące odnoszą się do określonych w ustawie Prawo o ruchu drogowym sytuacji (uprd) i do wszystkich pojazdów. Wiadomo, że manewry wyprzedzania przez pojazdy ciężarowe trwają bardzo długo (od 1 nawet do 5 min.) z uwagi na niewielką różnicę prędkości pomiędzy pojazdami. To powoduje spowolnienie jazdy pozostałych użytkowników dróg i stanowi bardzo duże zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Dlatego należałoby wprowadzić zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe, czego może dokonać organ zarządzający ruchem (w tym wypadku GDDKiA) poprzez umieszczenie pionowego znaku drogowego B-26 „zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe" - ale nie tylko w formie stałego oznakowania, ale przede wszystkim jego funkcjonowania podczas określonych warunków ruchu na danym odcinku drogi.

Ekspert w dziedzinie drogownictwa wskazał, że wiele rozwiązań - stosowanych w Niemczech dla przeciwdziałania zatorom drogowym - w Polsce nie funkcjonuje. System niemiecki służy jak najszybszemu reagowaniu na zagęszczanie się ruchu. W tym celu stosuje się m.in. dozowanie ruchu na wjazdach na autostradę, przydzielanie pasów ruchu przy pomocy tablic zmiennej treści czy przekształcanie pasa awaryjnego w pas ruchu. Ekspert wskazał, że takie rozwiązania skutkują wymiernie, np. zmniejszeniem liczby wypadków.

Współpraca pomiędzy służbami drogowymi a ratowniczym co do zasady układała się poprawnie, za wyjątkiem występujących jeszcze rozbieżności interpretacyjnych w zakresie ustalania, kto powinien usuwać elementy powypadkowe (w tym płyny eksploatacyjne) powstałe wskutek zdarzeń drogowych. Porozumienia zawarte na przełomie lat 2017-2018 uregulowały obowiązki służb drogowych i Państwowej Straży Pożarnej podczas zdarzeń drogowych, co ograniczyło spory między zarządcą dróg krajowych a PSP, co do tego, kto ma usuwać wycieki środków chemicznych z powierzchni drogi powstałe w wyniku zdarzeń komunikacyjnych.

W związku ze zdarzeniami na drodze w latach 2016-2018 (I półrocze) wystąpiły przypadki: braku kontaktu z zarządcą drogi, braku zarządcy drogi lub jego przedstawiciela na miejscu zdarzenia oraz odmowy zarządcy drogi przyjęcia miejsca zdarzenia. Służby ratownicze wskazały ponadto na niewłaściwe utrzymanie infrastruktury drogowej: uszkodzone bariery energochłonne, słupki przydrożne, włazy studzienek i oznakowanie drogowe; zanieczyszczone pasy jezdni i pobocza; oblodzoną nawierzchnię.

Wnioski

Najwyższa Izba Kontroli, mając na uwadze rozwiązania przeciwdziałające zatorom drogowym, w tym w ramach prowadzonych prac remontowo-utrzymaniowych, wnioskuje:

do Ministra Infrastruktury o:

  1. przeprowadzenie analiz organizacji ruchu na autostradach i drogach ekspresowych dla pojazdów ciężarowych w celu jej optymalizacji i poprawy bezpieczeństwa i warunków ruchu oraz doprecyzowanie przepisów regulujących warunki wyprzedzania przez samochody ciężarowe;
  2. prowadzenie edukacji, wspólnie z Generalnym Dyrektorem DKiA i z wojewódzkimi radami bezpieczeństwa ruchu drogowego, w zakresie prawidłowych zachowań kierowców dla zwiększenia bezpieczeństwa i poprawy przejezdności na drogach, zgodnie z art. 140c uprd;
  3. rozważenie zmiany systemu płatności na punktach poboru opłat dla usprawnienia przejazdu autostradami;
  4. objęcie nadzorem realizacji projektu „Krajowy System Zarządzania Ruchem Drogowym”, wdrażanego przez Generalnego Dyrektora DKiA w związku z ryzkiem niedotrzymania terminu jego wdrożenia i uruchomienia oraz utraty środków pochodzących z UE;

do Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad o:

  1. bieżące weryfikowanie i monitorowanie wykonywania przez oddziały GDDKiA zaleceń oraz wytycznych dotyczących minimalizowania utrudnień na drogach krajowych;
  2. doprecyzowanie standardów prowadzenia prac remontowych i utrzymaniowych na drogach szybkiego ruchu w celu minimalizowania utrudnień w ruchu i zapobiegania zatorom drogowym;
  3. rozważenie potrzeby opracowania projektu zasad oznakowania i zabezpieczenia miejsc prowadzenia prac remontowych i utrzymaniowych na drogach szybkiego ruchu w porze nocnej oraz przedstawienia go ministrowi właściwemu ds. transportu;
  4. podjęcie starań o terminowe wdrożenie i uruchomienie Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem Drogowym, zgodnie z założeniami umowy o dofinansowanie z dnia 9 listopada 2016 r.;
  5. zapewnienie racjonalnego wykorzystania urządzeń wchodzących w skład systemu zarządzania ruchem w celu zapobiegania zatorom drogowym i ostrzegania przed nimi;
  6. zapewnienie - w umowach zawieranych z wykonawcami bieżącego/kompleksowego utrzymania dróg - precyzyjnych zapisów o minimalizowaniu utrudnień w ruchu;
  7. rzetelne informowanie użytkowników dróg krajowych o sytuacji na drogach, w tym realizowanych pracach remontowo-utrzymaniowych oraz o zdarzeniach powodujących utrudnienia w ruchu;
  8. wprowadzenie innych niż obecne rozwiązań nasadzenia roślinności w pasach drogowych, szczególnie w pasach rozdziału, które nie będą wymagały koszenia lub będzie to robione stosunkowo rzadko, w celu ograniczenia kosztów utrzymania tej zieleni, minimalizowania zatorów drogowych oraz podniesienia bezpieczeństwa ruchu drogowego (o czym Najwyższa Izba Kontroli wskazywała w kontroli I/15/005 oraz P/15/086).

 

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

GDDKiA: Pracowita „przerwa zimowa"

20 Stycznia 2020 godz. 5:52 Ala za GDDKiA
Wykonawcy pomimo kalendarzowej zimy wykorzystują obecne dość korzystne warunki pogodowe do wykonywania robót na inwestycjach drogowych. Na drodze S3 obecnie panujące temperatury umożliwiły nawet wznowienie robót bitumicznych. Okres od 15 grudnia do 15 marca nie jest wliczany do czasu trwania kontraktów, także prowadzenie robót w tym okresie daje wykonawcom większy margines bezpieczeństwa w dotrzymaniu harmonogramów robót. Roboty obecnie prowadzone na kontraktach: ·         Budowa S3 Brzozowo-Miękowo: wykonywane są podbudowy bitumiczne, podbudowy z kruszywa, roboty ziemne oraz roboty mostowe. ·         Budowa S3 Miękowo-Rzęśnica: wykonywana jest warstw wiążąca nawierzchni bitumicznej, powstaje najazd na nowy wiadukt węzła Kliniska, prowadzone są roboty mostowe, w tym przygotowania do montażu kładki dla pieszych w miejscowości Kliniska Wielkie. ·         Budowa II jezdni obwodnicy Kobylanki, Morzyczyna i Zieleniewa w ciągu S10: trwają roboty związane z wykonywaniem elementów odwodnienia – drenażu pasa rozdziału, ścieków przy krawężnikowych. Wykonywane jest również skarpowanie rowów. ·         Budowa obwodnicy Myśliborza w ciągu DK26: obecnie wykonywana jest kanalizacja i usuwane kolizje z sieciami. Wykonawca realizuje również możliwe do wykonania prace ziemne. ·         Budowa obwodnicy Węgorzyna w ciągu DK20: wykonywane są prace przy rondach obwodnicy, w szczególności roboty brukarskie.   Zakres prowadzonych robót jest przez wykonawców dostosowywany do panujących warunków atmosferycznych, przy pogorszeniu pogody możliwości realizacji robót będą mniejsze....
 

Sukces młodego, koszalińskiego altowiolisty

16 Stycznia 2020 godz. 13:32 Ekoszalin z mat. informacyjnych
 

Od dziś z McDonald’s znikają plastikowe słomki

23 Stycznia 2020 godz. 14:18 Newseria
Każdego roku ok. 8 mln ton odpadów z tworzyw sztucznych trafia do mórz i oceanów. W walce ze skażeniem dużą rolę ma do odegrania globalny biznes. Ze względu na skalę oddziaływania wprowadzane przez niego zmiany przyczyniają się do ograniczenia zanieczyszczeń i wpływają na nawyki klientów. Sieć restauracji McDonald’s walkę z plastikiem rozpoczęła od wymiany sztućców na 100-proc. recyklingowane. Teraz przyszedł czas na plastikowe słomki, kubeczki do lodów McFlurry i patyczki do balonów, które zostaną wymienione na papierowe odpowiedniki. Takich zmian będzie więcej. Sieć pracuje nad nowymi rozwiązaniami i podkreśla, że nie będą one zauważalne dla klientów, ale odczuwalne dla środowiska. – Obecny stan planety sprawia, że firmy muszą angażować się w działania na rzecz środowiska i podejmować wyzwania ekologiczne, a nie czekać  na obowiązek, który zostanie nałożony na nie w wyniku działań ustawodawczych. Muszą podchodzić do tego kreatywnie, wykorzystując wszelkie możliwości, które wiążą się z ograniczeniem zużycia zasobów, zmniejszeniem emisji gazów cieplarnianych, wspieraniem różnorodności biologicznej, a przede wszystkim ze zmniejszaniem zanieczyszczania, również zanieczyszczania plastikiem – mówi agencji Newseria Biznes Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum UNEP/GRID-Warszawa.   Według Ellen MacArthur Foundation na całym świecie tylko około 14 proc. opakowań z tworzyw sztucznych jest zbieranych i poddawanych recyklingowi. Na poziomie legislacyjnym UE podejmuje coraz więcej działań, które mają podnieść ten wskaźnik. Przykładem jest przyjęta przez Parlament Europejski dyrektywa SUP, która wprowadza zakaz sprzedaży wyrobów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych od roku 2021. Ten obejmie m.in. sztućce, talerze, kubki i mieszadła do napojów, pojemniki na żywność, patyczki higieniczne, uchwyty do balonów i plastikowe słomki. Od 2025 roku również nakrętki do butelek i kartonów na napoje będą musiały być do nich na stałe przytwierdzone, co ułatwi recykling. Część firm już w tej chwili – jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów – zaczęła wprowadzać takie zmiany.   Jak podkreśla dyrektor Centrum UNEP/GRID, globalny biznes ma do odegrania dużą rolę w walce  ze skażeniem plastikiem. Koncerny i duże firmy – ze względu na swoją skalę oddziaływania – mogą z jednej strony wprowadzać zmiany, które przyczyniają się do ograniczenia zanieczyszczeń. Z drugiej – kreują trendy konsumenckie, mają wpływ na decyzje podejmowane przez swoich klientów i przecierają szlaki dla kolejnych przedsiębiorstw. – Działania firm mają ogromny wpływ na edukację ekologiczną konsumentów. Pokazują rozwiązania, które klienci przyjmują i zaczynają traktować jako standard. Ten z czasem staje się standardem dla kolejnych firm, które też muszą wprowadzać zmiany. One rozszerzają się na kolejne grona odbiorców, partnerów, podwykonawców i podmioty, które funkcjonują w całym łańcuchu wartości – mówi Maria Andrzejewska. – Takie działania mają szczególne znaczenie w przypadku tych firm, które mają bezpośredni kontakt z konsumentem. Wtedy firma może pokazać, w jaki sposób segregować śmieci czy jak zastąpić pewne produkty innymi, które są bardziej przyjazne dla środowiska.   Biznes dostrzegł już potrzebę zaangażowania w akcje prośrodowiskowe i zrównoważony rozwój. Jak podaje ONZ, 93 proc. z 250 największych firm na świecie udostępnia sprawozdania na temat swoich działań w zakresie zrównoważonego rozwoju. Jest wśród nich globalna sieć restauracji McDonald’s, która od 2018 roku wdraża strategię Scale for Good – jako odpowiedź na globalne problemy dotyczące środowiska i zmian klimatycznych. Jej cele to między innymi znacząca redukcja gazów cieplarnianych z restauracji, biur i w łańcuchu dostaw, recykling wszystkich odpadów z sal jadalnych oraz wprowadzenie opakowań wykonanych ze źródeł odnawialnych, certyfikowanych bądź z odzysku. – Bieżący rok rozpoczął się od zmian środowiskowych dla McDonald’s. Od 23 stycznia we wszystkich restauracjach w Polsce dostępne będą już wyłącznie papierowe słomki, papierowe kubeczki do lodów McFlurry oraz papierowe patyczki do balonów. Wymieniamy nasze opakowania, a przy ich projektowaniu uwzględniliśmy aspekt ekologiczny – mówi Tomasz Kurpiewski, menadżer ds. zrównoważonego rozwoju w McDonald’s Polska.   Restauracyjna sieć działa na ponad 120 rynkach i w ponad 37 tys. restauracji obsługuje dziennie ok. 69 mln gości. W przypadku takiej skali działania każda zmiana ma duże przełożenie na ochronę środowiska, choć konsumenci nie odczują przy tym żadnej różnicy. – Sama wymiana słomek to 160 mln sztuk w ciągu roku. Do tego 23 mln papierowych kubków do lodów McFlurry i 3,5 mln patyczków do balonów, które zamieniliśmy na papierowe odpowiedniki. Patrząc przez pryzmat skali, ta jedna słomka to naprawdę dużo dla redukcji plastiku. Ten system cały czas się doskonali i będziemy go stale ulepszać, żeby osiągać kolejne wyznaczone cele – mówi Tomasz Kurpiewski.   Polska będzie pierwszym krajem w systemie McDonald’s, gdzie zostaną wprowadzone papierowe słomki najnowszej generacji. Firma do zmian podchodzi całościowo – od projektowania opakowań i kreowania nowych technologii z dostawcami, aż po recykling. – Przy projektowaniu słomek przeprowadzono liczne testy dotyczące ich funkcjonalności i wytrzymałości. Mają wszystkie certyfikaty związane z dostępem do żywności, w 100 proc. nadają się do recyklingu. Są przyjazne dla planety i nie obniżają komfortu konsumpcji dla gości naszych restauracji. Słomki mogą bowiem wytrzymać w wodzie 5,5 godziny bez namakania – to dwukrotnie dłużej niż ich poprzednia wersja – mówi Tomasz Kurpiewski.   McDonald’s przykłada dużą wagę również do segregacji i odzysku odpadów. W większości restauracji dostępne są kosze do segregacji. Trwają również prace nad technologią recyklingu dostosowaną bezpośrednio do potrzeb McDonald’s. Zużyte papierowe opakowania w przyszłości zostaną ponownie wykorzystane w formie ręczników papierowych. Strategia sieci zakłada, że do 2025 roku już 100 proc. opakowań we wszystkich restauracjach McDonald’s na świecie będzie poddawanych recyklingowi. – Zaczęliśmy traktować nasze posegregowane opakowania nie jako odpady, ale jako surowce nadające się do recyklingu. Rozpoczęliśmy współpracę z recyklerami, którzy dysponują specjalistyczną technologią dla naszych opakowań.  To bardzo dobry przykład gospodarki obiegu zamkniętego – podkreśla menadżer ds. zrównoważonego rozwoju sieci.   W ramach strategii Scale for Good w 2018 roku jednorazowe sztućce – łyżeczki, noże i widelce z trudnego do recyklingu polistyrenu – zostały wymienione w polskich restauracjach na czarne odpowiedniki z polipropylenu, który jest w 100 proc. przetwarzalny. Klienci mogą wrzucić je do odpowiedniego pojemnika na odpady. Do 2030 roku McDonald’s obniży też emisję gazów cieplarnianych z biur i restauracji o 36 proc., a w odniesieniu do całego łańcucha dostaw – o 31 proc. W efekcie do atmosfery nie trafi 150 mln ton dwutlenku węgla, co odpowiada rocznej emisji gazów cieplarnianych emitowanych przez 32 mln samochodów osobowych....
 

ZRID na odcinek Bożepole Wielkie - Luzino

15 Stycznia 2020 godz. 10:29 Ala za GDDKiA
Została wydana kolejna, czwarta decyzja - zezwolenie na realizację inwestycji drogowej (ZRID) dla drogi ekspresowej S6 pomiędzy Bożympolem Wielkim a Gdynią. Decyzja dotyczy odcinka Bożepole Wielkie - Luzino i ma rygor natychmiastowej wykonalności. Odcinek pierwszy   S6 między Bożympolem Wielkim a Luzinem będzie mieć długość 10,4 km i jest zlokalizowana w powiecie wejherowskim na terenie gmin Łęczyce i Luzino. Droga ekspresowa będzie miała po dwa pasy ruchu w każdym kierunku i pas awaryjnego postoju. W ramach tej inwestycji zostaną także wybudowane węzły: Bożepole Wielkie, Strzebielino, Luzino. Ponadto na potrzeby przyszłego zarządzania trasą powstanie obwód utrzymania drogi ekspresowej „Luzino” z budynkiem administracyjno-socjalnym i budynkami towarzyszącymi.   Koszt prac budowlano-montażowych na tym odcinku wyniesie ok. 338 mln zł. Otrzymana decyzja obejmuje środkową część odcinka Bożepole Wielkie - Luzino i umożliwia rozpoczęcie prac budowlanych. W najbliższym czasie spodziewamy się wydania przez Wojewodę Pomorskiego kolejnej, ostatniej na pozostałe fragmenty odcinka. Tym samym mielibyśmy komplet pięciu decyzji ZRID dla trasy S6 od Bożegopola Wielkiego do Gdyni o długości ok. 42 km.   Komfort i bezpieczeństwo  Budowa drogi ekspresowej S6 przyczyni się do: zwiększenia bezpieczeństwa ruchu, skrócenia czasu przejazdu, podniesienia komfortu podróżowania i dojazdu do nadmorskich kurortów, poprawy lokalnych połączeń, zmniejszenia uciążliwości komunikacyjnych (m.in. hałasu, zanieczyszczeń powietrza). Dofinansowanie UE  Inwestycja jest współfinansowana ze Środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2014-2020.  ...
 

Koszalińskie Orły rozdane

14 Stycznia 2020 godz. 4:42 Ala za UM Koszalin
W Filharmonii Koszalińskiej odbyło się Spotkanie Noworoczne Prezydenta Koszalina, podczas którego wręczono Koszalińskie Orły. v Koszaliński Orzeł w dziedzinie „INNOWACJA": Przedsiębiorstwo Inżynierii Środowiska  EkoWodrol Sp. z o.o. za promowanie działań proekologicznych i trud włożony w poprawę jakości życia mieszkańców naszej miasta.   Dewizą firmy EkoWodrol Sp. z o.o., istniejącej w obecnym kształcie od 1992 roku, są innowacje           i rozwój nowych technologii. W styczniu 2007 roku w strukturach firmy powstał Zespół Badawczo-Rozwojowy, który w swojej działalności badawczej aktywnie pozyskuje środki europejskie z programów regionalnych i grantów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.  W ramach działalności Zespołu wybudowano nowoczesne, unikalne w skali europejskiej laboratorium do badań armatury i zaworów oraz wielokrotnie nagradzanych innowacyjnych produktów SZUSTER system. Wysoki stopień innowacyjności produktów potwierdzany jest poprzez licznie zdobywane nagrody i wyróżnienia. Ostatnim projektem realizowanym przez przedsiębiorstwo jest „Opracowanie innowacyjnego urządzenia do płukania i napowietrzania rurociągu tłocznego ścieków sprężonym powietrzem, ograniczającego procesy zagniwania ścieków”. Realizacja projektu trwała 3 lata, przebiegała w czterech etapach i wymagała zaangażowania 35 osobowej kadry.   Bezemisyjny Transport Ścieków - BTS, zgłoszony w 2019 r.  do konkursu Polski Produkt Przyszłości, to skuteczne i przyjazne dla środowiska, pierwsze polskie innowacyjne urządzenie do płukania i napowietrzania rurociągu tłocznego ścieków sprężonym powietrzem w celu zapobiegania zjawisku zagniwania ścieków i likwidacji odorów. Przyjazny dla środowiska produkt BTS, zostanie wprowadzony na rynek krajowy i zagraniczny, zaś zdobyte doświadczenia badawcze posłużą do generowania nowych projektów, związanych z zanieczyszczeniem środowiska i zmian klimatycznych.   Firma otrzymała szereg wyróżnień za opracowane i wdrożone innowacje m.in. „Medal Brukselski” za pneumatyczną przepompownię ścieków, GreenEvo Akcelerator Zielonych Technologii czy „Polski Produkt Przyszłości”. Najnowszym wyróżnieniem jest przyznanie EkoWodrol Sp. z o. o. tytułu „Ambasador Polskiej Gospodarki” w 2019 r. w kategorii „Firma globalna” w konkursie organizowanym przez Business Centre Club pod honorowym patronatem Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego w Brukseli.   v Koszaliński Orzeł w dziedzinie „GOSPODARKA": PHU ROMEX Roman Wasilewski   Ponad 25-letnia historia firmy związana była na początku z rozwiązaniami wspomagającymi proces odbioru mleka od dostawców, włączając w to produkcję oraz serwis kompletnych aplikacji takich jak cysterny mleczarskie, wyposażone w dedykowany system kontrolno-pomiarowy. Obecnie, Romex jest producentem cystern, zabudów samochodowych, przyczep i naczep do transportu różnorodnych płynnych środków spożywczych oraz innych wrażliwych substancji wymagających wysokich standardów higienicznych: wody, ryb, AdBlue oraz środków chemicznych. Oferta firmy zawiera projektowanie i produkcję dedykowanych zbiorników ze stali nierdzewnej, silosów oraz konstrukcji. Firma silnie rozwija możliwości produkcyjne certyfikowanych zbiorników ciśnieniowych oraz urządzeń procesowych dla różnych gałęzi przemysłu. Bogate doświadczenie i wiedza zdobyte podczas rozwijania zautomatyzowanych systemów pomiarowych i poboru mleka, pozwoliło działowi inżynierskiemu firmy Romex na ciągłe badania i rozwój w zakresie zagadnień  związanych z kontrolą i pomiarem przepływu, projektowaniem aplikacji stacjonarnych i przewoźnych, dostarczając potrzebną technologię i know-how, potrzebne do budowy zautomatyzowanych urządzeń procesowych i pomiarowych dla przemysłu spożywczego oraz innych branż. Obecnie Romex tworzy 130 pracowników, w 3 zakładach produkcyjnych, w tym w 2 w SSE w Koszalinie.   v Koszaliński Orzeł w dziedzinie „SPORT": Arkadiusz Demidowicz za wybitne osiągnięcia sportowe i promowanie naszego miasta na arenie międzynarodowej.    Zawodnik federacji WBBF WFF Polska  (World Body Building Federation - World Fitness Federation), to najbardziej utytułowany koszaliński zawodnik w kulturystyce. 12 października 2019 r. Arkadiusz Demidowicz wystartował w Międzynarodowym Pucharze Polski WBBF WFF w kategoriach: Body Building Men do 90 kg, Mixed Pairs oraz Masters powyżej 40 roku życia, gdzie wywalczył pierwsze miejsca w wymienionych  kategoriach.   Jako złoty medalista w kategoriach, stanął do rywalizacji w kategorii „open”, gdzie spotkali się mistrzowie wszystkich kategorii męskich. Demidowicz również w tym pojedynku pokonał rywali, zdobywając tytuł najlepszego zawodnika i absolutnego Międzynarodowego Mistrza Pucharu Polski WBBF-WFF. Dzięki zwycięstwu w Polsce, tym samym zakwalifikował się do udziału w Mistrzostwach Świata WBBF WFF, które odbyły się 16 listopada 2019 r. w Kownie na Litwie. W mistrzostwach wystartował w 3 kategoriach: 90 kg Amator, Pary i Masters powyżej 40 lat. W trakcie tych mistrzostw wygrał wszystkie kategorie i zakwalifikował się do rywalizacji w kategorii „over all”, gdzie stanęli wszyscy mistrzowie z różnych kategorii. Demidowicz wygrał również tą kategorię, zostając najlepszym zawodnikiem całych Mistrzostw Świata w Kownie, jednocześnie otrzymując kartę PRO, upoważniającą go do startu w profesjonalnej kulturystyce.   v Koszaliński Orzeł w dziedzinie „SPOŁECZNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ": Środkowopomorskie Centrum Zdrowia Psychicznego MEDISON w Koszalinie za zaangażowanie i  nieustające dążenie do poprawy jakości i efektywności usług świadczonych na rzecz osób z problemami psychicznymi.   Centrum  Zdrowia Psychicznego jest jedyną taką placówką w województwie  zachodniopomorskim. Jako jedno z 27 Centrów  w kraju rozpoczęło realizację trzyletniego (od 2018 do 2021 roku) pilotażowego programu Ministerstwa Zdrowia psychiatrycznej opieki środowiskowej dla dorosłych mieszkańców miasta w miejscu jego zamieszkania i aktywności. Celem głównym pilotażu jest zbudowanie systemu opieki psychiatrycznej, opartego o opiekę środowiskową, a nie zamknięte lecznictwo szpitalne. Celem pośrednim jest zmniejszenie liczby hospitalizacji i stopniowe zastępowanie izolacyjnych form opieki innymi rozwiązaniami. W Centrum Zdrowia Psychicznego funkcjonują 2 punkty koordynacyjno-informacyjne (docelowo jeden na 80 tysięcy), do których mogą trafiać osoby w kryzysie psychicznym. W punktach są zatrudnieni pracownicy medyczni (psychologowie, pielęgniarki), udzielający pomoc adekwatną do potrzeb osoby zgłaszającej się do punktu. Pomoc może oznaczać tylko informację, informację połączoną ze wsparciem w formie rozmowy, ale również ułożenie wstępnego planu leczenia, które – w pilnych przypadkach – będzie musiało się rozpocząć najpóźniej 72 godziny od zgłoszenia do punktu.                             W Centrum Zdrowia Psychicznego ważną rolę odgrywają asystenci zdrowienia byli pacjenci, którzy przeszli kryzys psychiczny i terapię. Punkty koordynacyjne są czynne w dni powszednie w godz. 8:00-20:00. W nocy w Centrum jest czynna Izba Przyjęć. Podobne projekty bardzo dobrze funkcjonują  w Skandynawii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii.  Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego „ MEDiSON” od 1.03.2018r. do 28.02.2021r. realizuje projekt pod nazwą „Deinstytucjonalizacja szansą na dobrą zmianę” - w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020 współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.  Celem projektu jest przetestowanie opracowanego modelu zdeinstytucjonalizowanych usług medycznych i społecznych na rzecz osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego na terenie m. Koszalina i pow. koszalińskiego.  Głównymi założeniami modelu są: odzyskiwanie samosterowności w różnych obszarach życia oraz odbudowa sieci relacji interpersonalnych i osiągnięcie satysfakcjonującego poziomu życia  przez osoby z doświadczeniem zaburzeń psychicznych.   v Koszalińskie Orły w dziedzinie „ KULTURA":  Muzeum w Koszalinie za działania na rzecz promocji kultury jamneńskiej  oraz  proboszcz parafii pw. św. Matki Teresy z Kalkuty w Koszalinie ks. Jarosław Krylik za zaangażowanie w utrzymanie dziedzictwa narodowego   Dzięki współpracy Gminy Miasto Koszalin i Muzeum w Koszalinie nasze miasto  może pochwalić się nową atrakcją turystyczną. 7 kwietnia 2019 roku oficjalnie otwarto zrekonstruowaną Zagrodę Jamneńską z XIX wieku.  W chałupie kmiecej, która jest wierną rekonstrukcją budynku z XIX wieku znajduje sie wystawa etnograficzna. W tym wyjątkowym obiekcie można obejrzeć  udostępnione przez Muzeum w Koszalinie obiekty historyczne z dawnej wsi  Jamno, specjalnie wykonane repliki wybranych urządzeń gospodarczych oraz elementów wyposażenia. Ekspozycja przybliża codzienne życie rodziny w XIX w., pokazując niepowtarzalną kulturę jamneńską oraz talenty artystyczne. Dopełnieniem wystawy są dwie aplikacje multimedialne: „Z julkami po chacie jamneńskiej” i „Z julkami po Jamnie”, pełniące rolę wirtualnego przewodnika po ekspozycji muzealnej w chacie i po Jamnie. Obok chałupy znajduje się stodoła przystosowana do zajęć edukacyjnych, organizowania konferencji, prelekcji czy projekcji filmowych. W Zagrodzie odbywają się ponadto warsztaty rękodzielnicze, które propagują sztukę ludową oraz rzemiosło. Stałymi punktami w  kalendarzu wydarzeń są warsztaty ceramiczne rozszerzane każdego miesiąca o dodatkową technikę  Na dziedzińcu Zagrody organizowane są z kolei Jarmarki Jamneńskie , które cieszą się coraz większym zainteresowaniem i powodzeniem, o czym świadczy choćby fakt, że wystawcami są artyści  z województw ościennych: pomorskiego i wielkopolskiego, a wśród odwiedzających są nie tylko mieszkańcy Koszalina.     Renowacja XIV-wiecznej gotyckiej świątyni Matki Boskiej Różańcowej w Jamnie to efekt zaangażowania ks. Krylika i wszystkich parafian. Inwestycja, która trwała rok i kosztowała ponad 3 mln złotych, z czego 2,5 mln złotych pochodziło ze środków unijnych a 450 tys. z budżetu miasta. Gruntowny remont przewidywał konserwację fundamentów, zmianę elewacji, renowację ścian i wieży, impregnację stropów, wymianę dachu, naprawę posadzek oraz okien, wykonanie nowych ławek oraz usunięcie barier dla osób niepełnosprawnych.  Warto przypomnieć, że pochodzący z XIV wieku kościół w Jamnie to najstarszy obiekt w Koszalinie. Ten położony w najmłodszej dzielnicy miasta budynek wpisano do rejestru zabytków w 1955 roku. Najbardziej charakterystycznymi elementami gotyckiej świątyni są wieża, XVIII-wieczna ambona oraz chrzcielnica. Uwagę przykuwa także strop z polichromią z motywami jamneńskimi. v Koszaliński Orzeł w dziedzinie „ EDUKACJA": koszalińskie przedszkola, dla których organem prowadzącym jest gmina miasto Koszalin za poświęcenie i zaangażowanie w wychowanie najmłodszego pokolenia     Koszalińskie Przedszkola są placówkami wyróżniającymi się na mapie edukacyjnej różnorodnością oferty, nowatorstwem działań oraz promocją wychowania przedszkolnego w środowisku. Osiągają wysokie wyniki w pracy opiekuńczej, wychowawczej i dydaktycznej. Opracowują i wdrażają autorskie i innowacyjne programy, a także twórcze metody kształcenia, wychowania i opieki. Włączają sięw realizację ogólnopolskich i międzynarodowych projektów i programów, takich jak: Plan Daltoński, Pedagogika Froebla, Partnerskie Przedszkole, Optymistyczne Przedszkole, Kreatywne Przedszkole, Edukacja Globalna, Edukacja Przeciwpożarowa, Kubusiowi Przyjaciele Natury. Współpracują z instytucjami i organizacjami działającymi na rzecz edukacji, w celu tworzenia optymalnych warunków rozwoju każdego dziecka. Organizują imprezy i uroczystości, które na stałe wpisują się w kalendarz kulturalnych wydarzeń Koszalina. Są to między innymi: Festiwal Piosenki Mikrofon dla Przedszkolaka, Przegląd Piosenki Żołnierskiej i Patriotycznej we współpracy z Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie i Wojskową Komendą Uzupełnień oraz Przegląd Folklorystyczny Przedszkolaczek Ci ja!we współpracy z Muzeum w Koszalinie.    Koszalińskie Przedszkola propagują wysokie standardy oświatowe, dbają o rozwój edukacji przedszkolnej, promują innowacyjne rozwiązania pedagogiczne. Twórcza i aktywna postawa dyrektorów i pracowników przedszkoli, skutkuje nowoczesnością oraz wysoką jakością świadczonych usług edukacyjnych, co wpływa na powszechność wychowania przedszkolnego w Koszalinie.    ...