Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.

Kowalska: Dzieci są nieziemsko wdzięczne

2015-07-07 07:32:00 Artur Rutkowski /fot. fb. Natalii Kowalskiej
Pochodząca z Koszalina, Natalia Kowalska, która jeszcze dwa lata temu ścigała się z najlepszymi kierowcami w Formule 2 obecnie jest trenerką w nowym teamie. Zawodniczka w dalszym ciągu marzy by się ścigać. O tym i kilku innych ciekawych rzeczach w wywiadzie z zawodniczką.

 

Czym obecnie zajmuje się Natalia Kowalska, która przed laty startowała w Formule 2?

  • Jestem współwłaścicielem, managerem i trenerem w zespole wyścigowym Elite Racing Development. Team powstał rok temu we współpracy z byłym Holenderskim kierowca, a teraz inżynierem, Frankiem van der Windt. Powstaliśmy z naszej potrzeby i obserwacji, sami chcieliśmy się jeszcze pościgać, ale w Polsce nie udało nam się znaleźć zespołu, który rzeczywiście był w stanie zapewnić kierowcy 100% wsparcia technicznego i merytorycznego na najwyższym poziomie. Jako, że oboje byliśmy kierowcami, którzy jeździli na najwyższym poziomie- ja na kartach, później w bolidach, zaś Frank na kartach, gdzie odnosił sukcesy w międzynarodowych zawodach- uznaliśmy, ze może czas I pora, aby nasze doświadczenie przenosić dalej. Tym bardziej, ze Frank po zakończeniu kariery kierowcy, pracował jako mechanik I inżynier we włoskich zespołach, które uznane są za najlepsze I na ten czas myślę, ze możemy powiedzieć, ze Frank jest jedynym w Polsce mechanikiem I inżynierem z takim doświadczeniem. Ja natomiast rozwinęłam w Warszawie jedna z tamtejszych szkółek, gdzie byłam głównym instruktorem I twórca program szkoleniowego, wiec przez ostatnie 3 lata tak naprawdę przeszło przez moje ręce ponad 100 dzieci. Zespół to oczywiście nie tylko ja czy Frank, osoby, które dobraliśmy do pracy to nie tylko byli kierowcy, ale przede wszystkim 100% profesjonaliści.

    A poza tym Natalia Kowalska jest również komentatorem wyścigowym, na co dzień można mnie usłyszeć w nSport czy Motowizja. A ponadto jestem doktorantka na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie

 

Czy jeszcze kiedyś zamierza się Pani sama ścigać?

- Cóż, miałam ciężki wypadek samochodowy ponad 2 lata temu, gdzie kierowca najechał z tylu na mój samochod, kiedy stałam w kolejce na robotach drogowych. Od tej pory stan mojego zdrowia jest niezadowalający, mam ogromne problemy z kręgosłupem. Ale nie ma co ukrywać, ze bycie za kierownica to moja największą miłość- cały czas wspominam czasy, kiedy na tor w Koszalinie przychodziły tysiące osób kibicować koszalińskim zawodnikom, I niesamowitym było zdobywać tytuły Mistrzowskie przy takiej publice. Jeżeli kiedyś tor w Koszalinie będzie się ponownie nadawal do jazdy gokartami, I będą organizowane na nim zawody kartingowe, to kto wie…

 

Co jest najtrudniejsze w pracy trenera?

-To jest trudne pytanie. Chyba znalezienie odpowiedniego podejścia I kontaktu z zawodnikiem. Każdy zawodnik jest inny, każdego motywuje co innego w innych momentach, każdy zmaga się z innymi problemami. Każdy jest też w innym wieku, wiec samo to wymusza innego podejścia. Jest niesamowicie dużo zmiennych. No I emocje- utrzymanie ich w ryzach jest nieziemsko trudne.

 

Co jest najfajniejsze w pracy z dziećmi?

- Wszystko! Dzieci są nieziemsko wdzięczne Po pierwsze, prowadzenie dzieci zawodników od samego początku, od zera, I obserwowanie ich progresu na Twoich własnych oczach. Potrafią zajść za skore czy się totalnie nie słuchać, ale takie jest ich prawo. Ale z drugiej strony zmotywowanie tego samego dziecka do pracy, I obserwowanie rezultatów naszej wspólnej pracy na torze napawa nas niesamowita duma I daje naprawdę dużo szczęścia. No I to, że są dziećmi- zawsze w przerwie jest trochę zabawy, trochę piłki nożnej, tak naprawdę wszystkim nam się przypomina bycie dzieckiem, Ale nie pracujemy tylko z dziećmi, bo zawodnik 13- czy 16-letni nie jest tak naprawdę już dzieckiem na torze. Praca z takimi zawodnikami jest naprawdę bardzo fajna, bo można już operować bardzo profesjonalnymi terminami I zwrotami, czy dyskutować na temat tego, co się dzieje z gokartem, czy na torze albo co należy zmienić. Każdy ma swoje zalety.

 

Jaki poziom prezentują Pani podopieczni?

- Nasi tegoroczni zawodnicy to debiutanci. Najstarszy, Stach, ma 11 lat I ściga się w Mini Rok. To chyba najtrudniejsza kategoria do debiutowania, dlatego Stach ma niesamowicie trudna przeprawę- ponad 25 zawodników na każdej rundzie w wieku 10-13. Stach jest nie tylko debiutantem, ale jest również bardzo młody w porównaniu do reszty zawodników, a mimo wszystko jest w stanie jechać w okolicy pierwszej 10- to cieszy I bardzo dobrze rokuje na najbliższe lata.

 

Mikołaj I Adam startują w Baby Rok. To kategoria dla dzieci od 8 do 10 roku życia, tam również na każdej kolejnej rundzie startuje ponad 23 zawodników! Mikołaj mieści się w tej dolnej granicy wieku, ma 8 lat, natomiast Adam ma 10 lat. Mikołaj spokojnie mieści się w pierwszej 10- mimo ze 90% zawodników w stawce jest starszych I bardziej doświadczonych wiec po dobrze przepracowanej zimie, w przyszłym sezonie będziemy walczyć o podia Natomiast Adam już teraz walczy o podium, mimo że jest debiutantem jako jedyny zawodnik ze ścisłej czołówki. Na ostatniej rundzie w Bydgoszczy zdobyliśmy pierwsze Pole Position, do tej pory zaliczyliśmy podium na 3 z 4 weekendów wyścigowych do tej pory.

 

Mamy tez Mattiego- młodszy brat Adama, 7 latek, który jeździ teraz w Pokazach Baby Rok. To taka fajna kategoria, super inicjatywa organizatora Rok Cup, gdzie dzieci od 5 roku życia, bez licencji, mogą zacząć się uczyć jeździć z innymi zawodnikami na torze, uczyć się zachowań. Wiec Matti jest właśnie w swoim ostatnim roku w Pokazach I przygotowuje się pod naszym okiem, aby dawać czasu w zawodach od przyszłego sezonu.

 

Jaki jest cel na trwający sezon?

  • Celem jest ciągły progres zawodników I wspólny rozwój. Jeśli to nastąpi, I wszystko po kolei będzie tak, jak należy to wyniki przyjdą same- to wiedza nasi zawodnicy I na tym się skupiamy.

 

O czym marzy obecnie Natalia Kowalska?

- Kiedyś bez chwili wahania odpowiedziałabym- Formula 1. Nie będę ukrywać, ze marze o tym, żeby wrócić za kierownice- Formula 1 będzie trudna do zrealizowania, ale jest wiele profesjonalnych serii wyścigowych, w których można się ścigać. Ale to na razie pozostaje w sferze tych ‘dalszych’ marzeń

 

Z tych bardziej przyziemnych marzeń to rozwinąć zespół. Mamy cele I założenia, które chcemy spełnić jako zespół I wiemy jakie kroki poczynić, także działamy No I obronić doktorat, aby skrót dr pojawił się przed moim imieniem I nazwiskiem.

 

Dziękuję za rozmowę

Skomentuj na Facebooku / Zobacz komentarze »
Zobacz popularne artykuły:
 

Koszalin wśród 10 najlepszych miast do życia w Polsce

19 Lipca 2021 godz. 17:52 Ala z mat. inf.
Koszalin został sklasyfikowany na 9 miejscu wśród 50 miast na prawach powiatu w Rankingu Polskich Miast Zrównoważonych 2021 przygotowanego przez firmę Arcadis we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zdaniem ekspertów "Miasto może poszczycić się wysokim udziałem terenów zieleni, w tym terenów leśnych, co sprawia, że postrzegane jest jako zielone i przyjemne miejsce do mieszkania. Szczególnie wyróżnia się las Góry Chełmskiej położony we wschodniej części miasta, w obrębie którego znajduje się wiele ścieżek spacerowych, park linowy oraz wieża widokowa. Kolejne cztery parki zlokalizowane są w centralnej części miasta. Niewątpliwym atutem miasta jest dobra, w porównaniu z innymi miastami z pierwszej dziesiątki, jakość powietrza, co przekłada się zarówno na korzystne warunki życia mieszkańców, jak również przyciąga turystów. Aktywnemu spędzaniu czasu w mieście służy rozbudowana sieć ścieżek rowerowych i liczne szlaki piesze, umożliwiające czynny wypoczynek w bliskości natury. Koszalin to również miasto, w którym można poczuć się bezpiecznie z uwagi na niski wskaźnik przestępczości i niewielką liczbę osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Duża liczba miejsc w żłobkach oraz przedszkolach plasuje miasto w gronie miast postrzeganych jako przyjazne dla rodzin z dziećmi." W stosunku do poprzedniej edycji Rankingu Koszalin awansował z 18 pozycji wyprzedzając takie ośrodki jak Szczecin, Gdynia czy Wrocław....
 

S11: We wtorek rozpoczęto budowę. S6: Podpisano umowy na na dokończenie obwodnicy Koszalina i Sianowa

20 Lipca 2021 godz. 3:23 Ala za GDDKiA
We wtorek odbyły się dwa wydarzenia drogowe. Rozpoczęto budowę S11 i to na aż trzech odcinkach oraz podpisano umowy na dokończenie realizacji obwodnicy Koszalina i Sianowa w ciągu drogi ekspresowej S6. O godz. 13:00 nastąpiła inauguracja budowy drogi ekspresowej S11 na odcinkach: Koszalin-Zegrze Pomorskie Zegrze Pomorske-Kłanino Kłanino-Bobolice W Delegatura Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie nastąpi podpisanie umowy na dokończenie realizacji obwodnicy Koszalina i Sianowa w ciągu drogi ekspresowej S6.   S11 Koszalin Bobolice - budowa 48 km nowej drogi  W lutym i marcu ubiegłego roku GDDKiA podpisała umowy na zaprojektowanie i budowę trzech odcinków S11 między Koszalinem i Bobolicami, o łącznej długości 48 km. Wykonawcy zrealizowali prace projektowe i zgodnie z terminami kontraktowymi złożyli wnioski o wydanie decyzji ZRID.  Inwestycje te przechodzą z fazy projektowania do etapu robót budowlanych. W drugiej połowie czerwca, dla wszystkich odcinków, Wojewoda Zachodniopomorski wydał decyzje ZRID. Dziś ruszą prace. W pierwszej kolejności zostanie przeprowadzone rozpoznanie saperskie terenu i niezbędne inwentaryzacje.  W zakresie inwestycji  budowa obejmie m.in. pięć węzłów drogowych i dwie pary Miejsc Obsługi Podróżnych Dargiń Północ i Południe oraz Niekłonice Zachód i Wschód oraz Obwód Utrzymania Drogi Bobolice. Zakończenie inwestycji planowane jest na drugą połowę 2023 r  Przeprojektowany odcinek S6 to 7,9 km pomiędzy węzłami Koszalin Wschód i Sianów Wschód.  Obwodnica Koszalina i Sianowa w ciągu drogi ekspresowej S6 ma łączną długość 21,1 km. Od jesieni ubiegłego roku funkcjonują odcinki o łącznej długości około 13 km, od węzła Bielice do węzła Koszalin Wschód, połączenie z ulicą Szczecińską (S11) oraz końcowy fragment obwodnicy od węzła Sianów Wschód. Rozprowadzają one ruch z nowej drogi S6, jednak nie dają możliwości ominięcia Koszalina i Sianowa przez ruch tranzytowy. Dlatego konieczne jest dokończenie całości obwodnicy.  Przypomnijmy, na odcinku obwodnicy Koszalina i Sianowa, między węzłami Koszalin Wschód i Sianów Wschód (km 6,4 – km 14,3), wystąpiły skomplikowane warunki gruntowe, odmienne od wcześniej stwierdzonych. Podłoże, ze względu na bardzo specyficzną i rzadko spotykaną budowę związaną z występowaniem drugiego poziomu wód gruntowych pod ciśnieniem, nie nadawało się do zastosowania pierwotnie przewidzianej technologii budowy. Jak wyjaśnia GDDKiA, problemem były również samowypływy (wypływy artezyjskie), w których zwierciadło wody stabilizowało się nawet 2 m powyżej poziomu terenu.Próby zastosowania nasypu przeciążeniowego i mikrowybuchów nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Wykonano również szereg ekspertyz i badań podłoża, które prowadził między innymi Państwowy Instytut Geologiczny. Wobec braku porozumienia z dotychczasowym wykonawcą, odcinek między węzłami Koszalin Wschód i Sianów Wschód został wyłączony z pierwotnego kontraktu na budowę obwodnicy.  W roku 2019 rozpoczęło się opracowywanie aktualizacji dokumentacji projektowej dla obwodnicy, gdzie wzięto pod uwagę wyniki poszerzonych badań podłoża. W toku opracowywania dokumentacji przeanalizowano szereg rozwiązań, w szczególności przy obszarze Góry Chełmskiej i przecięcia z linią kolejową Koszalin – Słupsk. Ostatecznie zadecydowano o całkowitej zmianie rozwiązań projektowych w tym miejscu. Zamiast przejścia drogi pod linią kolejową i co za tym idzie zagłębienia się w skomplikowany geologicznie obszar, została zaprojektowana estakada o długości niemal 800 metrów. Obiekt ten będzie przechodził nad linią kolejową i obszarem o skomplikowanej strukturze podłoża. W grudniu tego roku została uzyskana nowa decyzja o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID) i zmieniona wcześniejsza. Zakończenie dokumentacji i uzyskanie niezbędnych decyzji administracyjnych umożliwiło przeprowadzenie przetargu na dokończenie robót na tej inwestycji. W przetargu złożonych zostało pięć ofert. Najkorzystniejszą złożyło konsorcjum firm Polbud Pomorze (lider), Miejskie Przedsiębiorstwo Dróg i Mostów oraz Wibra Recycling (partnerzy). Oferta opiewa na 448,87 mln zł, a czas przewidziany na realizację to 19 miesięcy (z wyłączeniem okresów zimowych). Dziś nastąpi podpisanie umowy, a zakończenie prac na tym odcinku przewidywane jest natomiast na początek 2023 roku.     ...
 

Mielno walczy o dobre imię wybrzeża

21 Lipca 2021 godz. 5:17 Ala za UM Mielno
Gmina Mielno to pierwszy samorząd, który oficjalnie sprzeciwił się przekazom medialnym bezpośrednio atakującym wypoczynek nad polskim Bałtykiem. W tym celu w 2020 r. powstała akcja #OdkłamujemyBałtyk, a jej drugą, tegoroczną edycję możemy obserwować m.in. w mediach społecznościowych. Każdego roku tuż przed wakacjami, jak i w trakcie lata, w mediach pojawia się mnóstwo informacji, które w opinii przedstawicieli mieleńskiego magistratu są krzywdzące dla wybrzeża.   Rekiny i mięsożerne bakterie – Niektóre media chyba prześcigają się w konkursie na najgłupszego newsa roku – mówi jeden z mieleńskich restauratorów. Czytając nagłówki o tym, że na nadbałtycki urlop stać tylko krezusów, a w morzu grasują rekiny i mięsożerne bakterie gotowe wręcz zjeść człowieka, można się zastanowić, czy autor na pewno jest dziennikarzem, a nie przypadkiem twórcą science fiction? – W ubiegłym roku nawet największe media powielały przekaz o rzekomo występujących w Bałtyku bakteriach przecinkowca, specjalnie nazywanych „mięsożernymi bakteriami”. Ostrzegano turystów przed kąpielami w morzu, gdyż miało to być niebezpieczne dla życia. Oczywiście nie miało to absolutnie nic wspólnego z prawdą, lecz zasiało ziarno niepewności wśród niektórych turystów, którzy zaczęli nas pytać: Jak to jest naprawdę? W tym roku temat ucichł, za to straszenia przyjezdnych sinicami nie ma końca. Pojawiło się też kilka artykułów przestrzegających przed rekinami, jakie mają czyhać w Bałtyku. Udowadniamy w mediach społecznościowych, że ostatni raz sinice wystąpiły u nas kilkanaście lat temu i zasadniczo nie są dla Gminy Mielno zagrożeniem, na co mamy twarde dowody z Inspekcji Sanitarnej. Z kolei temat rekinów ciężko w ogóle skomentować na poważnie – wyjaśnia Radosław Sobko, koordynator akcji.  Polskie wybrzeże Dubajem Europy? Przedstawiciele Gminy Mielno przytaczają nagłówki artykułów, według których ceny nad Bałtykiem są tak wysokie, że na spędzanie tam urlopu stać wyłącznie najbogatszych. Dowodem na drożyznę mają być tzw. paragony grozy. – Nie możemy biernie przyglądać się wprowadzaniu ludzi w błąd. Publikowanie zdjęć paragonów, z których nawet nie wynika, dla ilu osób zakupiono obiad, jest – mówiąc delikatnie – drobną manipulacją. Dobrze wiemy, że podejmując decyzje zakupowe, kierujemy się m.in. cenami, które przecież znamy przed wyborem danej usługi. Idziemy do takiego lokalu, w którym ceny nam odpowiadają, a zapewniam, że w Gminie Mielno mamy dużą rozpiętość w sferze wyżywienia: możemy wybrać ekskluzywną i drogą restaurację, ale w tym samym czasie możemy zjeść tani i pyszny posiłek. Gmina Mielno charakteryzuje się bardzo rozbudowanym sektorem gastronomii, który każdego roku stara się walczyć o klienta jakością, ale także i relatywnie najniższą ceną – mówi Olga Roszak-Pezała, burmistrz Mielna. Turyści bronią wybrzeże Odzew turystów na akcję odkłamywania Bałtyku nie zmienił się od ubiegłego roku. Zdecydowana większość komentarzy w mediach społecznościowych potwierdza słuszność inicjatywy. Niektórzy umieszczają wpisy z konkretnymi kwotami, za jakie przyszło im zjeść posiłek i trzeba przyznać, że tzw. paragony grozy wydają się przy tym całkowitą abstrakcją. Gmina Mielno wspólnie z Ekowspólnotą Lokalną Organizacją Turystyczną umieściła ostatnio w mediach społecznościowych sporo zdjęć ukazujących ceny konkretnych dań w mieleńskich restauracjach. Władze gminy twierdzą, że prawda zawsze się obroni, ale trzeba ją po prostu pokazywać. Większość mieleńskich przedsiębiorców zapytanych o ten temat potwierdza, że to nie może być przypadek, aby tuż przed wakacjami, jak i w ich trakcie pojawiało się tyle newsów uderzających w nadbałtyckie gminy. – Robią nagonkę na wybrzeże, bo chcą turystów zabrać poza granicę Polski. To oczywiste, że chodzi o pieniądze – przekonuje hotelarz z Sarbinowa.  ...
 

Nielegalne wyścigi samochodowe - działania zachodniopomorskiej drogówki

26 Lipca 2021 godz. 13:42 Ala za KWP, fot. youtube,com
Policjanci zachodniopomorskiej drogówki podczas weekendu prowadzili działania zapobiegające organizacji nielegalnych wyścigów samochodowych. Pojazdy, które pojawiły się na spotkaniach w kilku miejscach naszego województwa, poddane zostały kontroli. Niestety, wiele z nich w ogóle nie powinno poruszać się po drogach publicznych. Policyjne kontrole pojazdów miały przede wszystkim działanie prewencyjne i zapobiegające przeprowadzeniu nielegalnych wyścigów. Doświadczenia nie tylko z naszego regionu, ale także z kraju pokazują, że tego rodzaju wydarzenia stwarzają niestety nawet śmiertelne zagrożenie dla ich uczestników jak i tych którzy je obserwują. Podczas weekendowych działań policjanci ujawnili 427 wykroczeń, w tym 220 polegających na przekraczaniu dozwolonej prędkości. Skontrolowali 700 pojazdów i wylegitymowali 813 osób. Mundurowi  zatrzymali 17 praw jazdy oraz 44 dowody rejestracyjne.  Równolegle funkcjonariusze prowadzili przesiewowe badania trzeźwości. Wykonali ponad 1749 badań na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu  i ujawnili 16  kierowców, którzy prowadzili  pojazdy pod wpływem alkoholu. Ponadto jeden z kierujących znajdował się pod wpływem środka odurzającego. Po raz kolejny ostrzegamy i przypominamy, że możliwy jest  jedynie udział  w legalnych rajdach tylko na oficjalnych imprezach, które są  organizowane po spełnieniu określonych wymagań. Przestrzegamy  zatem młode osoby, aby nie zamieniały jezdni w tor wyścigowy, bo może  to skończyć się  tragedią....
 

Igrzyska Olimpijskie: 45 lat koszalinianie czekali na olimpijski medal

wczoraj, 13:04 eWok, fot. PKOL, FB/Małgorzata Hołub-Kowalik
Koszalinianie doczekali się drugiego medalu olimpijskiego. Złoty krążek i to w imponującym stylu wywalczyła w Tokio polska sztafeta mieszana 4 x 400 metrów. W składzie eliminacyjnej sztafety wystąpiła koszalinianka Małgorzat Hołub-Kowalik. Dzięki temu otrzymała także zloty medal! 45 lat wcześniej, podczas igrzysk w Montrealu po brązowy medal sięgnął judoka Gwardii Koszalin, Marian Tałaj. Dziś mało kto pamięta, że dla Mariana Tałaja , koszalińskiego judoki był to już drugi występ olimpijski. Wcześniej, w Monachium (1972) ze względu na jego rywalizację z Anotnim Zajkowskim musiał zmienić kategorię wagową. To spowodowała, że Tałaj w Monachium medalu nie zdołał zdobyć. Znacznie lepiej zaprezentował się cztery lata później w Montréalu. Gwardzistą w pierwszej rundzie przegrał w 1.55 min. z nie byle kim, bo aktualnym wówczas mistrzem świata Władimirem Niewzorowem (ZSRR). Niewzorow  wygrywał kolejne walki i to dało Tałajowi prawo walki w repasażu. W pierwszym repasażowym starciu pokonał na pkt. kolejno T. Hagmanna (Szwajcaria), w drugim wyeliminował J. van Hoeka (Australia) i w końcu pokonał Chang Su Lee (Korea Płd.). Ostatecznie zajął trzecie miejsce. Mistrzem został oczywiście  Niewzorow. Później mieliśmy sporą liczbę olimpijczyków. Żadnemu jednak nie udało się stanąć na podium. Blisko byli judocy Ewa Larysa Krause (Atlantą), Marian Standowicz (Montreal) i zapaśnik Andrzej Radomski (Barcelona), którzy zajęli 5. miejsca. Siódmą lokatę podczas igrzysk w Moskwie zajęli nasi koszykarze z Leszkiem Dolińskim i Dariuszem Zeligiem w składzie. na wyróżnienie zasługuje także Paweł Spisak, który w olimpijskim konkursie WKKW wziął udział czterokrotnie. do Tokio także pojechał, ale jego koń nabawił się kontuzji i nasz jeździec nie został dopuszczony do zawodów.  Pamiętamy także o naszym medalistach paraolimpijskich . Tu absolutnym rekordzistą jest Ryszard Fornalczyk, który uczestniczył w sześciu paraolimpiadach, w których zdobył cztery złote medale. Pozostali medaliści paraolimpijscy to: Aleksander Popławski, Tomasz Rębisz, Maciej Sochal, Robert Jachimowicz. Zatem do soboty jedynym mieszkańcem naszego miasta, który mógł chwalić się z posiadania medalu olimpijskiego igrzysk olimpijskich organizowanych przez MKOl był Marian Tałaj. W sobotę wszystko się zmieniło! A to za sprawą polskiego miksta sztafety 4x400 m. W eliminacjach tej sztafety mieszanej 4 x 400 metrów polski zespół ustanowił czasem 3:10.44 rekord Europy. Polacy pobiegli w składzie Dariusz Kowaluk, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik (wychowanka Kl Bałtyk Koszalin, obecnie reprezentuje klub AZS UMCS Lublin, ale nadal jest mieszkanką Koszalina), Kajetan Duszyński. Świetnie zmieniły panie. Baumgart przekazała pałeczkę Hołub-Kowalik, która wyraźnie wysunęła nasz zespół na prowadzenie, którego nie oddał do mety. Na niej biało-czerwonym zmierzono czas 3:10.44. To nie tylko rekord Europy, ale także drugi najlepszy wynik w historii światowej lekkoatletyki. Szybciej od Polaków w historii pobiegli tylko Amerykanie (3:09.34 w 2019 roku). Przed finałem Aleksander Matusiński mocno zamieszał w składzie. W finale nie zobaczyliśmy Dariusza Kowaluka, Igi Baumgart-Witan oraz Małgorzaty Hołub-Kowalik, którzy pobiegli w piątkowych kwalifikacjach. W finale Polacy mocno otworzyli i od początku trzymali się w czołówce razem z ekipami Holandii, USA oraz Dominikany. Zespół z tego ostatniego kraju długo utrzymywał się na czele, momentami z dość wyraźną przewagą nad rywalami. Na dystansie nie brakowało jednak zwrotów akcji, wyprzedzania i emocji. Świetnie pobiegli jednak wszyscy nasi zawodnicy, a na koniec zaimponował Kajetan Duszyński. Sprinter AZS-u Łódź zaatakował przeciwników na ostatnim wirażu, a na finiszowej prostej wyprowadził polską sztafetę na pozycję lidera. Zbudowanej przewagi nie oddał do końca i na mecie to biało-czerwoni mogli cieszyć się z historycznego sukcesu! Polska zdobyła pierwszy w historii złoty medal olimpijski w sztafecie mieszanej 4 x 400 metrów, poprawiła własny rekord Europy i czasem 3:09.87 wyśrubowała rekord olimpijski! To także pierwszy lekkoatletyczny medal w konkurencjach biegowych dla Polski od igrzysk w Moskwie przed 41 laty! Zgodnie z regulaminem, mimo że na podium mogła stanąć tylko finałowa czwórka Polaków to złote medale trzymała cała siódemka. PKOL wycenił ten sukces - zatwierdzając przed igrzyskami regulamin premiowania - na 90 tysięcy złotych...   ...