Koszalin, Poland

Światło pod Pałacem. Konstytucja ponad prezydentem

2026-11-04 03:07:00 Wojciech Kukliński, film: FB i X
Najbardziej niewygodnym światłem dla władzy bywa światło zwykłej świecy. Nie daje się nim sterować z mównicy. Pokazuje za to coś, o czym politycy chętnie zapominają: obywatele nadal patrzą.

3 listopada przed Pałacem Prezydenckim stanęli uczestnicy „Światełka dla Trybunału”. Przynieśli znicze i lampki. Pokojowe zgromadzenia odbyły się również m.in. w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Katowicach,  Poznaniu i wielu innych polskich miastach. Akcję organizował Komitet Obrony Demokracji.

 

Ta obecność miała polityczne znaczenie. Obywatelski protest przeciwko decyzjom prezydenta nie musi udawać, że polityka go nie dotyczy. Ludzie mają prawo oceniać władzę, sprzeciwiać się jej i przypominać, że mandat wyborczy nie oznacza przekazania państwa na własność.

Tego samego dnia Karol Nawrocki podczas otwarcia Rady Bezpieczeństwa Narodowego zarzucał rządowi bezprawne przejmowanie Trybunału Konstytucyjnego. Zapowiadał wykorzystanie swoich uprawnień przeciwko działaniom, które uważa za naruszenie porządku konstytucyjnego. Mówił także o konieczności ograniczania każdej władzy.

Z tą ostatnią zasadą trudno się spierać. Obejmuje również rząd Donalda Tuska. Każde jego działanie wobec Trybunału wymaga podstawy prawnej, a hasło naprawy państwa nie zastępuje przepisów. Obywatele powinni wymagać od rządzących przedstawienia tych podstaw, zamiast przyjmować deklaracje na wiarę.

Ale dokładnie ten sam obowiązek ciąży na prezydencie. W kwietniu Nawrocki przyjął ślubowanie od dwojga osób wybranych do TK. Wobec pozostałych czterech jego kancelaria powoływała się na wątpliwości dotyczące wyboru i potrzebę dalszych analiz, a zarazem kwestionowała możliwość skutecznego ślubowania w Sejmie.

W mojej ocenie takie postępowanie pogłębiało kryzys. Trudno występować jako bezstronny strażnik sprawności instytucji, kiedy własne decyzje stają się jednym z przedmiotów sporu o jej funkcjonowanie. Podniosłe przemówienie nie usuwa tej sprzeczności. Prezydent powinien odpowiadać na pytania o swoje działania równie konkretnie, jak formułuje oskarżenia wobec premiera.

Do tego doszły nocne sceny w siedzibie Trybunału. Nawrocki pojawił się tam po powrocie do kraju, a przebieg zajścia strony opisują odmiennie. 3 listopada Prokuratura Krajowa poinformowała o wszczęciu śledztwa dotyczącego napaści na Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza oraz próby wywarcia przemocą wpływu na czynności TK.

To śledztwo ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia i odpowiedzialność konkretnych osób. Żądanie rozliczenia powinno oznaczać rzetelne postępowanie, dowody i właściwe procedury. Właśnie tego wymaga praworządność, której bronili protestujący.

Polityczna ocena nie musi jednak czekać na zakończenie postępowań. Uważam, że głowa państwa powinna obniżać temperaturę takiego konfliktu i szukać drogi do sprawnego działania instytucji. Nocna obecność prezydenta w centrum tak ostrego sporu jest w mojej ocenie świadectwem porażki tej roli. Autorytet urzędu buduje się konsekwencją, spokojem i gotowością do respektowania ograniczeń własnej władzy.

Światełko pod Pałacem samo tego kryzysu nie rozwiąże. Przypomina jednak, że obywatele mają prawo domagać się czegoś więcej niż kolejnej konferencji i kolejnego oskarżenia. Mają prawo oczekiwać instytucji, które działają według reguł także wtedy, gdy ich decyzje są dla polityków niewygodne.

Demokracja wymaga obecności między wyborami. Wymaga pytania o podstawy decyzji, pilnowania standardów i odmawiania swoim ulubionym politykom wyjątkowego traktowania. Bez tego Konstytucja rzeczywiście staje się dekoracją — efektowną na mównicy, bezradną wobec interesu silniejszych.

Dlatego światło zapalone przed Pałacem warto potraktować jako zobowiązanie. Konstytucja ma wiązać wszystkich. Udowodnione naruszenia prawa mają prowadzić do odpowiedzialności w przewidzianym prawem trybie. Partyjna przynależność i wysokość urzędu nie mogą tworzyć taryfy ulgowej.

Świeca pod Pałacem może zgasnąć. Granice prezydenckiej władzy muszą pozostać.