Koszalin, Poland

Głos lektora miał zostać wykorzystany przez AI bez zgody. Wyroku w sprawie Jarosława Łukomskiego nadal nie ma

2026-08-21 12:51:00 Ala za Związek Artystów Scen Polskich ZASP
Podczas dzisiejszego posiedzenia sądu ine zapadł wyrok w sprawie dotyczącej wykorzystania w reklamie wygenerowanego przez sztuczną inteligencję głosu, który – zdaniem lektora Jarosława Łukomskiego – stanowi cyfrową kopię jego charakterystycznego brzmienia. Powodem odroczenia było między innymi niestawiennictwo jednego ze świadków. Kolejną rozprawę wyznaczono na 27 listopada 2026 roku.

Sąd nadal prowadzi postępowanie

Sprawa toczy się przed XXII Wydziałem Własności Intelektualnej Sądu Okręgowego w Warszawie pod sygnaturą XXII GW 724/2025. Dotyczy powództwa Jarosława Łukomskiego przeciwko spółce JFC Polska.

Podczas piątkowego posiedzenia wyrok nie zapadł. Sąd będzie kontynuował postępowanie dowodowe, a jednym z powodów wyznaczenia następnego terminu była nieobecność świadka.

Kolejna rozprawa ma się odbyć:

27 listopada 2026 roku o godz. 11:00
Sąd Okręgowy w Warszawie
ul. Czerniakowska 100, sala nr 44

 

Reklama, której lektor nie nagrywał

Spór dotyczy internetowych materiałów reklamujących produkty z branży wodno-kanalizacyjnej, w tym przydomowe oczyszczalnie ścieków i zbiorniki na szambo.

Jarosław Łukomski twierdzi, że nie nagrywał spornej reklamy, nie wyraził zgody na wykorzystanie swojego głosu i nie otrzymał wynagrodzenia. Według niego w materiale użyto cyfrowo wygenerowanego głosu na tyle podobnego, że odbiorcy mogli uznać reklamę za przeczytaną osobiście przez lektora.

Na wcześniejszym etapie procesu powołano biegłego z zakresu fonoskopii. Specjalista ocenił, że głos z reklamy był „łudząco podobny” do głosu Łukomskiego, jednocześnie zaznaczając, że nie był to jego naturalny głos. Sąd uznał, że opinia wymaga uzupełnienia, ponieważ kluczowe pozostaje ustalenie, czy przeciętny odbiorca mógł powiązać syntetyczne nagranie z konkretnym lektorem.

Pozwana spółka zaprzecza, aby jej celem było naruszenie praw Jarosława Łukomskiego. Jej przedstawiciel wskazywał wcześniej, że w reklamie nie wykorzystano nazwiska ani wizerunku lektora, a emisja materiałów została wstrzymana po otrzymaniu wezwania.

Ponieważ postępowanie nadal trwa, sąd nie rozstrzygnął jeszcze, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych lektora.

„Mój głos. Moja własność”

Sprawa Jarosława Łukomskiego wywołała reakcję środowiska osób zawodowo pracujących głosem. Związek Artystów Scen Polskich, Związek Zawodowy Twórców Dubbingu oraz Związek Zawodowy Aktorów Polskich powołały Koalicję twórców prowadzącą akcję „Mój głos. Moja własność”.

 

 

Organizacje podkreślają, że głos nie jest wyłącznie zbiorem danych, który można dowolnie kopiować i przetwarzać. Jest elementem tożsamości człowieka, jego dorobku zawodowego oraz podstawowym narzędziem pracy.

Koalicja domaga się między innymi:

  • pełnej jawności źródeł danych wykorzystywanych do trenowania modeli AI,
  • obowiązku udokumentowania zgody każdego twórcy, którego głos został użyty,
  • prawa do usunięcia danych głosowych z modeli sztucznej inteligencji,
  • przejrzystego systemu wynagradzania za trenowanie modeli i generowanie treści,
  • oznaczania produkcji wykonanych przy użyciu AI,
  • realnej odpowiedzialności firm za nadużycia technologiczne.

Twórcy zaznaczają, że nie sprzeciwiają się rozwojowi sztucznej inteligencji. Oczekują jednak, że będzie ona wykorzystywana z poszanowaniem prawa, godności oraz ekonomicznych interesów wykonawców. Pełne stanowisko opublikował Związek Artystów Scen Polskich.

Lektor i szef Mikrofoniki komentują sprawę

W materiale wideo publikujemy oświadczenie Tomasza Bartosa, szefa Mikrofoniki – banku głosów współpracującego z Jarosławem Łukomskim. Sam lektor odpowiada również na pytania dziennikarzy i przedstawia swoje stanowisko po piątkowym posiedzeniu.

Ostateczne rozstrzygnięcie może mieć znaczenie nie tylko dla stron tego procesu. Sprawa dotyczy granic komercyjnego wykorzystywania syntetycznych głosów oraz odpowiedzi na pytanie, czy charakterystyczne brzmienie człowieka powinno być chronione podobnie jak jego nazwisko i wizerunek.

Na odpowiedź sądu trzeba będzie poczekać co najmniej do kolejnej rozprawy.