Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Repertuar kina Kryterium

2 Marca 2013 godz. 10:44
Repertuar Kina Kryterium, Koszalin, ul. Zwycięstwa 105, tel. 94 347 57 41/41

Bilety na filmy 2D: 17 zł – normalny; 15 zł – ulgowy; 12 zł – grupowy,

Kino Małego Widza – 10 zł; DKF – 8 zł; Ferie w Kinie: dzieci – 1 zł, dorośli – 7 zł

 

14 marca (piątek)                  

 

16:00, 18:00, 20:00 Kamienie na szaniec

 

 

 

15 marca (sobota)                                         

 

12:00 Kino Małego Widza: LEGO Przygoda (+popcorn za 1 zł)

 

15:00 Kamienie na szaniec

 

 

 

16-17 marca (niedziela, poniedziałek)                          

 

16:00, 18:00, 20:00 Kamienie na szaniec

 

 

 

18 marca (wtorek)

 

16:00 Kamienie na szaniec

 

18:00                                            DKF: Sekretne życie Waltera Mitty

 

20:00 Kamienie na szaniec

 

 

 

19 marca (środa)                  

 

16:00, 18:00, 20:00 Kamienie na szaniec

 

 

 

20 marca (czwartek)                  

 

16:45, 18:45, 20:45 Kamienie na szaniec

 

 

 

Kamienie na szaniec”

 

Reż.: Robert Gliński, obsada: Tomasz Ziętek, Marcel Sabat, gat.: dramat/wojenny, Polska, 2014, 105 min.

 

"Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo". Oto dewiza, jaką w życiu kieruje się trzech młodych przyjaciół: Alek, Zośka i Rudy. Harcerze, maturzyści warszawskiego liceum snujący ambitne plany na przyszłość przerwane przez wrzesień 1939 roku. Wkraczają w dorosłość w niezwykle dramatycznych czasach, które stawiają ich przed wyborem – przetrwać za wszelką cenę czy przyłączyć się do walczących o wolną Ojczyznę, ryzykując wszystko. Chłopcy, wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, postanawiają walczyć. Stają się żołnierzami i choć codziennie ocierają się o śmierć, potrafią żyć pełnią życia. Walczą ofiarnie i z honorem. Odchodzą "jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec", zostawiając po sobie wielką lekcję przyjaźni, honoru i miłości do Ojczyzny.

 

 

 

DKF: „Sekretne życie Waltera Mitty”

 

Reż.: Ben Stiller, scen.: Steve Conrad, wyst.: Ben Stiller, Kristen Wiig, ShirleyMacLaine, gat,:Dramat/Fantasy/Komedia, 2014, USA, 114 min 
Bohaterem tej komedii jest Walter Mitty, pracownik magazynu "Life", zajmujący się wywoływaniem zdjęć, mieszkający razem z nadopiekuńczą matką, który lubi wyobrażać siebie jako herosa, doświadczającego mnóstwa niebezpiecznych przygód. Wyśmiewany przez kolegów często odlatuje w krainę wyobraźni, gdzie wszystko idzie po jego myśli. Kiedy zdjęcie na okładkę ostatniego wydania czasopisma znika, jego dalsza kariera staje pod znakiem zapytania. Gdy Walter wyrusza w podróż na koniec świata, aby znaleźć kompletnie nieuchwytnego fotografa i odzyskać owo zdjęcie, nie wie, że wyrusza w podróż, by odnaleźć samego siebie. 

 

 

 

Kino Małego Widza: „LEGO Przygoda”, do każdego biletu popcorn za 1 zł

 

Reż.: Phil Lord, Christopher Miller, gat.: animacja/komedia, Australia, 2014, 100 min., w polskiej wersji językowej.

 

Pierwszy pełnometrażowy film kinowy w wersji 3D, przedstawiający przygody postaci ze świata klocków LEGO. Opowiada historię Emmeta, zwyczajnej, niewychylającej się i zupełnie przeciętnej minifigurki LEGO, którą przypadkowo wzięto za bardzo niezwykłą postać, stanowiącą klucz do ocalenia całego świata. W ten sposób Emmet dołącza do niesamowitej drużyny, która ma do wykonania pełną przygód i niebezpieczeństw misję powstrzymania złowrogiego tyrana – misję, do której Emmet jest kompletnie i przezabawnie nieprzygotowany.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

     

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

Zobacz popularne artykuły:
 

Miejska majówka na „podożynkach”

14 Kwietnia 2014 godz. 11:50 Robert Kuliński/ fot. koszalindailyphoto.blogspot.com/
Poznaliśmy już plan długiego, majowego weekendu. W dniach 1 – 4 maja na terenach podożynkowych odbędą się trzy duże koncerty oraz szereg imprez towarzyszących skierowanych do całych rodzin. Oferta koncertowa jest bardzo różnorodna. Na scenie głównej zaprezentują się wykonawcy dla publiczności w każdym wieku. W czwartek, 1 maja wystąpi wielka gwiazda polskiej estrady- Trubadurzy. W dniu kolejnym zaprezentuje się popularny wśród młodzieży muzyk Mesajah, natomiast 3 maja publiczność zabawi koszalińska formacja DeRzuki, oddająca hołd legendarnej „czwórce z Liverpoolu”. fot. vivo.net.pl Zespół Trubadurzy powstał w 1963 roku w Łodzi z inicjatywy Krzysztofa Krawczyka, Mariana  Lichtmana, Sławomira Kowalewskiego, Jerzego Krzemińskiego i Bogdana Borkowskiego. W pierwszych latach działalności grupa zdobyła wielkie uznanie stając się jedną z większych gwiazd big beatu. Zespół święcił trumfy na największych festiwalach w opolu, Sopocie, Kołobrzegu i Zielonej Górze. Historia grupy jest dość burzliwa, przez lata działalności skład zespołu ulegał zmianom. Krzysztof Krawczyk opuścił Trubadurów po wydaniu swojej pierwszej solowej płyty w 1973 roku. Ryszard Poznakowski odchodził i wracał kilkakrotnie, ostatecznie opuszczając grupę po tym, jak zaangażowała się w działalność polityczną, nagrywając piosenkę „Polskę trzeba zlepperować” promującą stronnictwo Samoobrona.  W 2004 roku grupa została odznaczona przez prezydenta RP, Aleksandra Kwaśniewskiego Złotym Krzyżem Zasługi, a w 2011 muzycy otrzymali medale Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” nadanym przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Obecnie grupę tworzą: Sławomir Kowalewski (bas i wokal), Marian Lichtman (perkusja i wokal), Piotr Kuźniak ( gitara i wokal) i Jacek Malanowski (klawisze i wokal). fot. ferfun.co.uk Mesajah, to wokalista grupy Natural Dread Killaz. Z inicjatywy Mesajah i jego brata paXona w 2003 r. powstał reggaeowy kolektyw, w którym bracia pełnią role nawijaczy i producentów. Pomimo że reggae słuchają od wielu lat, pierwsze ich produkcje nie nawiązywały do muzyki wywodzącej się z Jamajki. Zaczynali od trip-hopu i dubu, a reggae, które zawsze było dla nich inspiracją, z czasem dopiero stało się głównym nurtem w ich produkcjach. Obecnie Mesajah zdobywa listy przebojów piosenką nagraną wspólnie z Kamilem Bednarkiem pt. „Szukając szczęcia”. Koszalińska supergrupa DeRzuki jest prowadzona przez Kubę Grabskiego (bass i wokal), który w 2012 roku postanowił uczcić 50- lecie legendarnej formacji The Beatles. Grupa wykonuje piosenki słynnej „czwórki z Liverpoolu” we własnych interpretacjach. Skład DeRzuków dopełniają: Maciej Sztyma (gitara), Daniel „Buli” Burzyński (perkusja i śpiew), Waldek Suchomski (gitara i śpiew) i Tomek Szewczyk (gitara). Koncerty główne poprzedzać będą występy zespołów związanych z Centrum Kultury 105. Na scenie zobaczymy  m.in. grupę Tarantella Underground, która zaprezentuje się 2 maja.Na dzień 4 maja zaplanowano dwie gry miejskie. Pierwsza dla rodzin w godzinach 10-12. Druga, bardziej zaawansowana, od 12 do 16. Start i meta zostaną ustawione przed amfiteatrem. Gry miejskie polegać będą na znajdowaniu punktów zaznaczonych na mapie. Każdy uczestnik otrzyma taką mapę. Punkty zostaną specjalnie przygotowane, będą przybliżać historię miasta oraz ciekawostki z nim związane. Dodatkowo na terenach podożynkowych pojawią się atrakcje dla dzieci, stoiska gastronomiczne oraz namiot piwny. Organizatorami majówki są: CK 105 oraz Zarząd Obiektów Sportowych. O szczegółach informować będziemy w naszym kalendarium....
 

Juwenaliowy harmonogram!

14 Kwietnia 2014 godz. 17:15 Paweł Kaczor / info. Parlament Studentów Politechniki Koszalińskiej
Kult, Piękni i Młodzi, Sobota, Sokół i Marysia Starosta – to tylko niektórzy wykonawcy, którzy zaprezentują się w ramach tegorocznych Juwenaliów Politechniki Koszalińskiej. W ramach XXXVI Tygodnia Kultury Studenckiej odbędzie się również m.in. Wielka Bitwa Wodna, Turniej Karciany, Miss Juwenaliów, Spływ na byle czym, Turniej w DSJ, a także wiele zabaw sportowych. Świętowanie rozpocznie poniedziałkowa (19 maja) sztuka w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym. Wtorek to „Dzień Rockowy”, środa – „Dzień Disco Polo”, czwartek – „Dzień Hip-Hopowy”, piątek – „Dzień Klubowy”, zaś sobota – „Wodna sobota”. Oficjalne zakończenie wraz z imprezą kończącą zaplanowano na niedziele (25 maja). Wydarzenie odbędzie się w KS „Kreślarnia”.   Planowany harmonogram XXXVI Tygodnia Kultury Studenckiej Koszalin 2014:   PONIEDZIAŁEK – 19 MAJA 19:00 - Sztuka w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym.   ROCKOWY WTOREK – 20 MAJA 9:30 - 13:00 - Konferencja Studentów i Młodych Pracowników Nauki. 13:00 - 14:00 - Korowód. 14:00 - 14:30 - Bitwa Rektor vs Prezydent. 14:30 - 14:45 - Otwarcie ul. Studenckiej. 14:45 - 16:00 - Guitar Hero. 16:00 - 20:00 - Występ supportów Rockowych: *T-34 *Parafraza *Bacteryazz *Pampeluna. 20:00 - 23:00 - Koncert Kult. 23:00 - Afterparty w Klubie Studenckim Kreślarnia.   POLO ŚRODA – 21 MAJA 9:00 - Pobudka na osiedlu akademickim. 9:30 - Śniadanie. 11:00 - Turniej Piłki Siatkowej (eliminacje). 12:00 - Zmagania Akademików [cz.1]. 12:30 - Turniej FIFA14. 14:00 - Dyktando Akademickie. 16:00 - Finał Studenckiego Karaoke. 17:00 - Sałatkożercy. 18:00 - Grillowanie. 20:00 - Koncerty: *Vegass *Basta *Piękni i Młodzi. 23:00 - Afterparty w Klubie Studenckim Kreślarnia.   HIP-HOPOWY CZWARTEK – 22 MAJA 9:00 - Pobudka na osiedlu akademickim. 9:30 - Śniadanie. 10:00 - Finał Turnieju Piłki Nożnej. 11:00 - Zmagania Akademików [cz.2]. 12:30 - Pizzożercy. 13:00 - Zmagania Wydziałów [cz.1]. 14:00 - Turniej Karciany. 15:30 - Eliminacje do finałów bitwy freestylowej. 16:00 - Pączkożercy. 16:30 - Akademicki Turniej we Flanki. 18:00 - Grillowanie. 20:00 - Koncerty: *Sobota *Finał Wielkiej Bitwy Freestylowej *Sokół i Marysia Starosta. 23:00 - Afterparty w Klubie Studenckim Kreślarnia.   KLUBOWY PIĄTEK – 23 MAJA 9:00 - Pobudka na osiedlu akademickim. 9:30 - Śniadanie. 11:00 - Zmagania wydziałów [cz.2]. 12:00 - Finał Turnieju Piłki Siatkowej. 12:30 - Kanapkożercy. 13:00 - Próba Prawdziwego Inżyniera. 14:30 - Kurczakożercy. 15:00 - Turniej DSJ. 16:00 - Miss Juwenaliów. 17:00 - Grillowanie. 17:30 - Pokaz Tańca. 18.00 - 20.00 - Koncert: Monika Brodka (amfiteatr - w ramach Dni Koszalina). 20:00 - Koncerty: *Dj Shog *4 Strings. 23:00 - Afterparty w Klubie Studenckim Kreślarnia.   WODNA SOBOTA – 24 MAJA 9:00 - Pobudka na osiedlu akademickim. 9:30 - Śniadanie. 10:30 - Spływ na byle czym. 13:00 - Wszystkożercy. 15:00 - Wielka Bitwa Wodna. 19:00 - Grillowanie. 20.00 - Koncert: „Kombii” (amfiteatr - w ramach Dni Koszalina). 20:30 - Finał Ligi Mistrzów. 23:00 - Wielkie Afterparty w Klubie Studenckim Kreślarnia.   Zdjęcia zawarte w artykule zostały wykonane podczas zeszłorocznych Juwenaliów. Warto dodać, że program tegorocznych TKS-ów może jeszcze ulec zmianie....
 

Warchoł znokautowany

13 Kwietnia 2014 godz. 1:27 Artur Rutkowski
W sobotę, 12 kwietnia podczas Gali PLMMA 31 Extra pojedynek z Łukaszem Borowskim stoczył Józef Warchoł. Koszalinianin niespodziewanie szybko został posłany na deski. Podczas zawodów odbyło się jeszcze osiem innych pojedynków, w jednej z najciekawszych walk Antoni Chmielewski pokonał Arkadiusza Żabę. Pierwsza walka zakończyła się zwycięstwem Roberta Rajewskiego przez jednogłośną decyzję sędziów. Niemal przez cały pojedynek Rajewski był lepszy od Dawida Gabary.  W drugim pojedynku, bardzo szybko, bo już w 40 sekundzie przez techniczny nokaut zwyciężył Lambert Akhiadov, nie dając żadnych szans Michałowi Krajewskiemu. Kolejne starcie podobnie jak poprzednie zakończyło się przez nokaut. Tym razem Paweł Hadaś w doskonałym stylu przerzucił swojego rywala, a duszeniem zza pleców odniósł zwycięstwo nad Łukaszem Witosem.   Czwarta walka, również zakończyła się w pierwszej rundzie, reprezentant Fight Club Koszalin - Wojciech Balejko nie dał rady Marcinowi Wójcikowi. Po niemal trzy minutowej walce zwyciężył przez nokaut Marcin Wójcik.    Niestety, swoją walkę przegrał również inny koszalinianin Mirosław Adamow. Adam Ochnicki, najpierw kopnął w twarz Adamowa, dopadł do niego chwilę po tym gdy ten runął na ring i sędzia musiał zakończyć pojedynek przed czasem.   Kolejny pojedynek to walka o pas mistrza w wadze koguciej. Decyzją sędziów nowym mistrzem Profesjonalnej Ligi MMA w wadze do 61 kg został Dawid Pasternak, który stosunkiem 30 do 29 pokonał Mateusza Rajewskiego. Starcie o pas PLMMA kategorii do 93 kg przez TKO wygrał Martin Zawada, który już w pierwszej rundzie na deski posłał Michała Gutowskiego.    W przed ostatnim starciem Antoni Chmielewski pokonał Arkadiusza Żabę przez założenie dźwigni na nogę w 1 rundzie. Galę zakończyła walka Józefa Warchoła z Łukaszem Borowskim. Początkowo reprezentant Koszalina miał stoczyć rewanżowe starcie z Januszem Dylewskim, ale niedługo przed walką kontuzji nabawił się Dylewski, a jego miejsce zajął Borowski. Przed starciem wydawać się mogło, że Józef Warchoł pokona swojego rywala. Jednak pojedynek potoczył się nie pomyśli zawodnika Fight Club Koszalin i już w pierwszej rundzie przez gilotynowe duszenie przegrał z Borowskim.     Wyniki gali:  66 kg: Robert Rajewski pokonał Dawida Gabarę przez decyzję 3:0 66 kg: Lambert Akhiadov pokonał Michała Krajewskiego przez KO w 1 rundzie (00:40 min)  84 kg: Paweł Hadaś pokonał Łukasza Witosa przez poddanie (duszenie zza pleców) w 1 rundzie (1:31 min) 93kg: Marcin Wójcik pokonał Wojciecha Balejko przez poddanie (trójkątne duszenie rękoma) w 1 rundzie (2:40 min)  93 kg: Adam Okniński pokonał Mirosława Adamowa przez KO w 1 rundzie (0:55 min)   Pojedynek o pas mistrza PLMMA w wadze koguciej 61 kg: Dawid Pasternak pokonał Mateusza Rajewskiego przez niejednogłośną decyzję (2:1)    Pojedynek o pas mistrza PLMMA w wadze półciężkiej 93 kg: Martin Zawada pokonał Michała Gutowskiego przez TKO (uderzenia w parterze) w 1 rundzie (3:56 min)  84 kg: Antoni Chmielewski pokonał Arkadiusza Żabę przez poddanie (dźwignia na nogę) w 1 rundzie    Walka wieczoru: 93 kg: Łukasz Borowski pokonał Józefa Warchoła przez poddanie (gilotynowe duszenie) w 1 rundzie  ...
 

Trzy punkty zostają na Fałata

12 Kwietnia 2014 godz. 18:24 Artur Rutkowski
W sobotnich Derbach Koszalin, lepsza okazała się Gwardia, która na własnym stadionie po emocjonującym meczu pokonała Bałtyk Koszalin 1:0. Jedyną bramkę w spotkaniu zdobył w 81 minucie Damian Miętek. Inicjatywę od pierwszych minut posiadali piłkarze prowadzeni przez Wojciecha Polakowskiego, ale to Gwardia stworzyła groźniejszą akcję. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Kozawa, który jednak uderzył bardzo mocno i niecelnie. Emocji nie brakowało pod obiema bramkai, kilka razy jeszcze w pierwszej połowie Sebastian Fabiański musiał wykazać się wysoką formą broniąc ataki Bałtyku.   Gwardia nastawiła się na grę z kontry i wydawało się, że to Bałtyk kontroluje przebieg boiskowych wydarzeń. Goście niestety już w pierwszej połowie musieli dokonać zmiany, na plac gry musiał wejść były gracz Gwardii, Uelder Barbosa. Parę minut później wprowadzony piłkarz zagroził bramce gospodarzy. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.   Po zmianie stron więcej z gry mieli gospodarze. Po jednym z rzutów rożnych wykonywanych przez Łukasza Szymańskiego, futbolówka w zamieszaniu podbramkowym wypadła na 19 metr, gdzie bez wahania na strzał zdecydował się Artur Wojach, a piłka minimalnie minęła bramkę Kolby.   W drugiej połowie na placu gry pojawił się Damian Miętek, znany z patentów na rywali zza miedzy. Wprowadzony przez Tadeusza Żakietę zawodnik pokazał, że warto na niego stawiać. W 81 minucie po zabawie w polu karnym z obrońcami Bałtyku wpakował futbolówkę do siatki bezradnego golkipera Bałtyku.   Goście za wszelką cenę starali się doprowadzić do wyrównania, ale do końcowego gwizdka wynik nie uległ zmianie. Niemal przez pełne dziewięćdziesiąt minut obie jedenastki walczyły o każdy centymetr boiska. ...
 

Dziekanowski: Rezultat adekwatny do umiejętności

15 Kwietnia 2014 godz. 17:58 Patryk Pietrzala
Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Sylwestrem Dziekanowskim, czyli człowiekiem, który przygotowywał Józefa Warchoła do ostatniej walki w PLMMA. Trener Ronin Gold Team opowiada także o swoich podopiecznych i planach dotyczących występów w KSW. Patryk Pietrzala: Jak doszło do tego, że na ostatniej gali PLMMA był Pan trenerem Józefa Warchoła?   Sylwester Dziekanowski: Wszystko zaczęło się od porażki z Januszem Dylewskim. Józef poprosił mnie o pomoc, ponieważ szykował się do walki rewanżowej. Uzgodniliśmy warunki współpracy i podjąłem się tego zadania.   Czy jest Pan zaskoczony rezultatem walki z Łukaszem Borowskim?   - Muszę powiedzieć, że nie jestem zaskoczony. Rezultat jest zawsze adekwatny do rozwoju i umiejętności zawodnika. Poza tym Warchoł przygotowywał się do walki rewanżowej z Dylewskim, który jest trochę innym zawodnikiem niż Łukasz Borowski. Tydzień przed galą dowiedzieliśmy się o kontuzji Dylewskiego. W tak krótkim czasie ciężko jest przestawić fightera na inną strategię i inne tory. Borowski był w zasięgu Józefa. Ten zawodnik niczego szczególnego nie pokazał, a Warchołowi zabrakło spokoju i doświadczenia. Józef trenował u mnie z kontuzją, miał problemy ze stawem skokowym i gdy dostał low kick'a na lewe kolano, to od razu się złożył.   Czy Wasza współpraca będzie kontynuowana?   - To zależy od decyzji Józefa. Zobaczymy czy Warchoł będzie chciał dalej walczyć i jakie będą dalsze plany. Mieliśmy treningi przed ostatnim pojedynkiem i na dzień dzisiejszy nie było rozmów o dalszej współpracy. Dlatego w tej chwili nie mogę konkretnie wypowiedzieć się na ten temat. Józef planuje jakieś walki to tu, to tam, jednak ze mną niczego nie konsultował.   Józef Warchoł ma 50 lat, czy uważa Pan, że zawodnicy w jego wieku powinni dalej startować na galach i bić się w formule MMA?   - Nie ujmując nikomu...uważam, że nie.   Dlaczego?   - Z prostej przyczyny, w pewnym wieku wydolność organizmu jest zupełnie inna niż u trzydziestolatka. Józef miał długą karierę sportową i teraz to wszystko odbija się na jego organizmie. To widać przy pracy i przy większym wysiłku. Gdybym ja miał trenować pięćdziesięciolatka, obojętnie jakiego, to najpierw musiałbym spokojnie usiąść i z nim porozmawiać. Chciałbym zobaczyć, jak on do tego podchodzi, wytłumaczyłbym takiemu śmiałkowi, z czym to się wiążę i jakie ryzyko podejmuje.   Zmieniając temat – ostatnio Pański zespół, Ronin Gold Team, dobrze spisał się na zawodach Baltic Cup. Czy któryś z Pańskich podopiecznych zaskoczył pozytywnie?   - Muszę przyznać, że z reguły jestem rzadko zaskakiwany przez swoich zawodników, ponieważ podczas walki widzimy efekty ciężkiej pracy. Wolę, gdy moi podopieczni zaskakują mnie na treningach. Na zawodach nie ma miejsca na niespodzianki. Fighter musi być przygotowany fizycznie, technicznie oraz mentalnie. Bez tych trzech założeń nie ma szans na odniesienie sukcesu.   Czy zobaczymy któregoś z pańskich podopiecznych w KSW?   - Szczerze powiedziawszy... pracujemy nad tym. Są zawodnicy, którzy ciężko trenują i się wyróżniają, jednak nie chcę na razie mówić o konkretnych nazwiskach. By dostać się do KSW, fighterzy muszą być na dobrym poziomie, a poza tym wiele zależy od managerów. Trzeba także dogadać warunki. Mogę się pochwalić, że jeden z moich zawodników – Rafał Błachuta, z którym prowadzę zajęcia w Kwidzynie, był przygotowywany przeze mnie do pierwszej walki w KSW, więc można powiedzieć, że ja również mam swój udział w tej gali (śmiech).  ...
 

Czy koszalinianie trenują w "szopach"?

8 Kwietnia 2014 godz. 14:08 Patryk Pietrzala / fot. zos.koszalin.pl / azs.koszalin.pl
Sławna konferencja Jerzego Janowicza trafiła do wszystkich sportowców. Postanowiliśmy nieco bliżej przyjrzeć się tej sprawie. Czy koszalińscy sportowcy również trenują w szopach? Takie pytanie zadaliśmy trenerom pracującym na co dzień w Koszalinie. Od paru dni cała sportowa Polska żyje konferencją prasową Jerzego Janowicza. Polski tenisista przyzwyczaił do tego, że nie przebiera w słowach, a jego wypowiedzi są niezwykle barwne i szczere. Tak było i tym razem, 23-letni zawodnik powiedział wprost, że w Polsce nie ma warunków do rozwoju i większość sportowców musi trenować w szopach, ponieważ nie ma specjalistycznych ośrodków treningowych, tak jak na zachodzie. Co więcej, wyszło na to, że najwięcej pretensji do polskich atletów mają...dziennikarze, którzy według Janowicza, nie powinni mieć żadnych oczekiwań, ponieważ nic nie osiągnęli na sportowej płaszczyźnie.   O zdanie na ten temat pytaliśmy trenerów, którzy pracują w Koszalinie.   Bogusław Krajewski, koszaliński trener tenisa: Myślę, że gdyby Jerzy powiedział to wszystko „na chłodno”, to można byłoby się go czepić. Jednak wszystko miało miejsce po przegranym meczu, gdy Jerzy był zdenerwowany – stwierdził trener Krajewski, który osobiście zna Janowicza.   - Jeżeli chodzi o warunki do trenowania, to na pewno są lepsze niż parę lat temu. Tenis jest trudną i wymagającą dyscypliną. Niewiele młodzieży jest zainteresowana treningami, bo teraz są inne, ciekawsze zajęcia, takie jak komputer czy telefony. To jest znacznie większy problem, a nie brak kortów lub boisk – stwierdził trener.   - Czy kibice mają prawo mieć jakieś oczekiwania wobec sportowców? Jasne, że tak. Kibice zawsze mieli do tego prawo, bo gdyby nie oni, to sportowcy graliby w zamkniętych pomieszczeniach, a przecież nie o to tutaj chodzi. Kibice płacą za bilety, więc mają prawo wymagać dobrej gry. Każdy chce zaprezentować się tak jak potrafi najlepiej. Jurkowi się nie udało i był rozżalony, to była chwila emocji. Dziennikarze również mają do tego prawo. Jeżeli Pan nie będzie niczego wymagał, to o czym będzie Pan pisał? - zapytał trener Krajewski. Po czym po chwili dodał. - Gdyby Jerzy popatrzył wstecz, to na pewno przypomniałby sobie jakieś zgrupowania lub obozy kadry.   Wojciech Polakowski, trener Bałyku Koszalin: Mamy dobre warunki do trenowania. Nigdy nie były one najlepsze, ale nie są też tragiczne. Nie ma się co oszukiwać, Jurka poniosły emocje. Jako sportowiec, całkowicie go rozumiem, jednak nie popieram takiego zachowania. Ja jestem z pokolenia, które od października do marca trenowało na lodzie, śniegu lub na czym się tylko dało. Dlatego muszę stwierdzić, że infrastruktura sportowa jest znacznie lepsza niż kiedyś. Musimy dążyć do tego, co jest w Niemczech, Holandii, Anglii, Hiszpanii itd. Daleko nam do nich, ale może kiedyś będziemy na tym samym poziomie – stwierdził trener Polakowski.   Drugie pytanie dotyczyło oczekiwań wobec sportowców. - W Polsce każdy zna się na sporcie, tak jak na zdrowiu. My sportowcy, trenerzy, piłkarze i działacze, wybraliśmy sobie taki zawód. Jesteśmy tak jak aktorzy – oceniani i obserwowani. Tak naprawdę musimy być przygotowani na to, że będziemy poddawani różnym opiniom. Kiedyś Mirosław Skórka zdał pytanie prezydentowi, który miał wymienić dziesięciu dyrektorów firm w Koszalinie. Nie był w stanie. Jednakże wymienił pięciu piłkarzy drugoligowej wówczas Gwardii Koszalin. Musimy być przygotowani na słowa pochwały i na nagany. Wielu ludzi w Polsce jest zawistnych i zazdrosnych - powiedział trener Polakowski.   Reidar Moistad, trener Energa AZS Koszalin: Jako trener piłkarek ręcznych muszę przyznać, że warunki w Koszalinie są bardzo dobre. Mogę to porównać z obiektami w Norwegii lub w Szwecji. Różnice się zatarły, mamy gdzie trenować i gdzie się doskonalić. Hale są też w bardzo dobrym stanie. Nie wiem jednak, jak wygląda sprawa z młodymi sportowcami, ponieważ nie jestem stąd. Być może problem tkwi w tym, że młodzież nie ma możliwości by trenować na najlepszych i najlepiej wyposażonych obiektach – mówił norweski trener Akademiczek.   - Wszyscy mają prawa do tego, by mieć swoją opinię odnośnie sportowców. To część naszej gry. Zarówno kibice, jak i dziennikarze mają prawo do tego, by pytać i wymagać, to naturalne, gdy jest się profesjonalistą i trzeba być na to przygotowanym – zaznaczył trener Moistad.   Igor Milicić, trener AZS Koszalin: Warunki do trenowania w Koszalinie są bardzo dobre. Całe zaplecze, czyli siłowania, odnowy biologiczne itd. stoją na bardzo wysokim poziomie. Nie ma się do czego przyczepić. W innych klubach może być inaczej, ja jednak nie chcę uogólniać i podtrzymuję to co mówiłem, w AZS panują bardzo dobre warunki. Mamy wysoki poziom organizacyjny dotyczący treningów – powiedział trener Milicić.   Trener Akademików również stwierdził, że kibice mogą mieć oczekiwania wobec zawodników. - Kibice mają takie prawo, nieco inaczej jest z dziennikarzami. Niektórzy nie znają się na dyscyplinach, o których piszą – zaznaczył szkoleniowiec AZS.  ...
 

Gorzki Prima Aprilis

5 Kwietnia 2014 godz. 6:40 Robert Kuliński
Pierwszy dzień kwietnia to zwyczajowy Prima Aprilis. Żarty przyjmują najróżniejsze formy i dotykają wielu tematów. W tym roku sypnęło absurdami. Mieliśmy zapowiedzi Pawła Strojka, dyrektora Centrum Kultury 105, że Woody Allen szykuje się do zdjęć w Koszalinie, a w czerwcu, w Hali Widowiskowo- Sportowej  wystąpić miała Shakira.Zgrabnie przygotowane fałszywe informacje, sprawiały wrażenie prawdziwych. Klub Studencki Kreślarnia poinformował na swoim facebookowym profilu, że po raz kolejny „Kreska” została wybrana najlepszym klubem studenckim w Polsce. Informacja o spotkaniu z popularnym brazylijskim pisarzem Paulo Coelho w Bibliotece Publicznej, została rozesłana mailem do wszystkich klientów placówki. Dodajmy do tego jeszcze zapowiadaną wizytę prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Oczywiście, kiedy te wszystkie informacje okazały się być dowcipem, nikt się nie oburzał. Przecież to tylko żarty i taka nasza tradycja. W mojej opinii był to bardzo ciekawy przykład zakompleksienia naszego miasta. Dałem się nabrać na niektóre z wyżej wymienionych ogłoszeń.  Nic w tym dziwnego, dla mnie 1 kwietnia to dzień jak każdy inny. Mnóstwo informacji do przejrzenia, sprawdzenia i nie ważne czy wyglądają na absurdalnie czy nie. Spójrzmy teraz na te zapowiedzi chłodnym okiem.Ogłoszenia zapewniały o wizycie osób w mniej lub większym stopniu z tzw. „wysokiej półki”. Persony ważne, znane,  darzone powszechną estymą lub, jak w przypadku Shakiry, po prostu popularne na światową skalę. Po zdementowaniu aprilisowego żartu tylko potwierdziło się powszechne przekonanie,  że nikt taki by nie fatygował się do naszego miasta. Niby po co? Być może jestem już zbyt zgorzkniały i brakuje mi poczucia humoru, ale to w miniony dzień 1 kwietnia ujrzałem Koszalin jeszcze bardziej marnym niż widzę go na co dzień. Jeszcze bardziej zakompleksionym. Koszalin  wyartykułował pragnienie bycia miastem bardziej znaczącym, właśnie w Prima Aprilis. Dla mnie ów dzień był niezmiernie gorzki. Choć zwykle marudzę i narzekam to znalazłem się w nielicznej grupie tych, którzy uwierzyli, że w moim mieście może zdarzyć się coś fajnego i nietypowego – ot tak – po prostu.    ...
 

Warchoł: Jestem zdolny do walki

14 Kwietnia 2014 godz. 22:33 Artur Rutkowski
W sobotę, drugą porażkę w formule MMA poniósł Józef Warchoł. Przed własną publicznością przegrał z Łukaszem Borowskim przez duszenie gilotynowe. O jego przegranej, planach na przyszłość, a także możliwości rewanżu z Dylewskim z J. Warchołem rozmawiał Artur Rutkowski.   Czy rywal Pana zaskoczył? - Nie, nie zaskoczył. Przegrałem bo był ode mnie lepszy.   Walka nie przyniosła zwycięstwa. Czego zabrakło? - Ponownie źle rozpocząłem walkę, byłem za mało agresywny i zdecydowany. Agresja we mnie gdzieś zniknęła i jej nie wykorzystałem. Niestety nie zrobiłem użytku z moich atutów, których przez ostatnie dwa miesiące uczył mnie znakomity koszaliński trener Sylwester Dziekanowski, wychowawca wielu mistrzów. Trenowanie z nim było dla mnie wielkim zaszczytem. Lekcje po przegranej z Dylewskim odrobiłem , ale nie w pełni. Faktem jest, że mało trenowałem obrony przed duszeniem gilotynowym. Całe szczęście, że nie zostałem uszkodzony i poturbowanym, a istniało takie ryzyko.   Co teraz? Jakie są Pańskie cele na najbliższe miesiące? - Trenuję MMA, bo sprawia mi to przyjemność . Bawię się tym na stare lata. W tej dyscyplinie mieszają się wszystkie sztuki walki, co dla mnie jest wyzwaniem i ogromną motywacją. Mam jeszcze chęci pokazania się w czynnym sporcie. Legenda moja nadal żyje - 31 lat "na topie". Trzy walki, 1 wygrana i 2 przegrane daje mi czytelny obraz tego co dalej.    Czyżby sobotnia walka była Pana ostatnią walką w karierze? - Jestem nadal zdolny na następne pojedynki. Mimo 50 lat, dałem świadectwo, że można w tym wieku stoczyć trzy walki w formule MMA. W dalszym ciągu brakuje mi jednak doświadczenia i większych umiejętności w tym sporcie.    Czy jest szansa na rewanż z Dylewskim? - Na rewanż z Dylewskim zapraszam już wkrótce, bo 24 maja do Iławy.  Zmierzę się z nim w walce wieczoru w jego rodzinnym mieście. Nie pękam - jestem samurajem. Na koniec chciałbym powiedzieć, że cieszę się bardzo, iż po dwóch walkach mogłem wystąpić w Koszalinie. Dziękuję Mirkowi Oknińskiemu za pomoc w przełamaniu trudności finansowe i przygotowaniu Gali PLMMA 31 na żywo z telewizją Orange Sport. ...
 

Jazz jest podstawą

8 Kwietnia 2014 godz. 16:40 Robert Kuliński/ fot. Marcin Golik
W najbliższy piątek, 11 kwietnia, w Centrum Kultury 105 wystąpi Kamil Piotrowicz Quintet. Pochodzącego z Koszalina lidera grupy, na spytki bierze Robert Kuliński. Rozpocząłeś naukę w gdańskiej Akademii Muzycznej w październiku zeszłego roku, a już udało ci się skompletować zespół i przygotować materiał koncertowy. Jak do tego doszło?- Poznałem chłopaków podczas RCK Pro jazz w Kołobrzegu. Piotr Chęcki, Emil Miszk i Sławek Koryzno współtworzą zespół Algorhythm, który wygrał główną nagrodę. Ja wystąpiłem z sextetem składającym się z koszalińskich muzyków, czyli Roberta Kwiatkowskiego, Krzysztofa Ostrowskiego, Artur Ostrowskiego, Wojtka Roszaka i Artura Kwiatkowskiego. Zdobyłem nagrodę indywidualną za kompozycje i aranżację. Z chłopakami z trójmiasta wymieniliśmy się kontaktami i kiedy przeniosłem się do Gdańska od razu złożyłem im propozycję współpracy. Później, o ile dobrze pamiętam, podczas jam session, poznałem kontrabasistę  Michała Bąka i tak uformował się quintet.     Czyja twórczość jest dla ciebie główną inspiracją? - Tego jest strasznie dużo. Słucham najróżniejszej muzyki nie tylko jazzowej. Oczywiście jazz jest podstawą i nie zaskoczę chyba nikogo, że Komeda, Stańko, czy Namysłowski to muzycy, którzy mieli na mnie ogromny wpływ. Oprócz polskiego jazzu fascynuje mnie skandynawskie brzmienie, Dania, Norwegia, czy Szwecja. Uogólniając jestem zdecydowanym wyznawcą jazzu europejskiego, pomimo że Stany są kolebką tej muzyki.  Uczestniczyłeś kilkakrotnie w festiwalu hanza, wspomniałeś wcześniej o nagrodzie RCK Pro Jazz   miałeś okazję poznać niektóre osoby z tzw. starej gwardii. Patrząc na historię sceny yassowej- która powstała m.in. ze względu na hermetyczność środowiska jazzowego, patrzącego karcącym okiem na pomysły młodych- jak oceniasz obecną sytuację w polskim jazzie? Czy owa hermetyczność „starej gwardii” jest odczuwalna, czy to tylko mit?- Osobiście spotykam życzliwość i osoby, które chętnie pomagają młodym. Mój nauczyciel w klasie fortepianu, Sławek Jaskułke, bardzo nas wspiera. Czasami przychodzi na próby zespołu. Zawsze doradzi jak rozwiązać jakieś problemy w aranżacji. Naprawdę nie spotkałem się z ostracyzmem ze strony starszych muzyków. Myślę, że jeśli ktoś ma swoje pomysły i coś robi, to zawsze może liczyć na pomocną dłoń. Przynajmniej tak to wygląda w Gdańsku.Nie tylko w Gdańsku. W zeszłym tygodniu miałeś możliwość skorzystania ze studia Koncertowo- Nagraniowego Radia Koszalin, jak to się udało?- Tu chciałbym przede wszystkim podziękować Adrianowi Adamowiczowi, który bez żadnego problemu umożliwił nam tę sesję. Poszedłem do Radia i poprosiłem o pomoc. Komponuję już od dłuższego czasu, a wciąż nie miałem konkretnego materiału. Chciałbym też podziękować CK 105, w szczególności Mateuszowi Prusowi, że mamy możliwość zagrania pełnowymiarowego koncertu.Jakbyś się ustosunkował do sytuacji, która niestety zdarza się w Koszalinie dość często np. przyjeżdżają twoi koledzy z zespołem Algorhythm, a na koncercie jest 7 osób. Z kolei, kiedy odbywa się Hanza  nagle w naszym mieście roi się od fanów jazzu?- Nie wiem co o tym myśleć, tak naprawdę. Jest to smutne, bo z tego co się orientuję, to do Koszalina przyjeżdżają świetni muzycy. Być może problem tkwi w reklamie, że nie jest ona na wystarczającym poziomie? Nie można na promocji oszczędzać, tym bardziej, jeśli chodzi o  muzykę bardziej niszową.  Przejdźmy do samego koncertu  w najbliższy weekend. Co będziemy mogli usłyszeć?- Zaprezentujemy niemal w pełni autorski repertuar. Oprócz moich kompozycji, zagramy też 1 lub 2 utwory naszego kontrabasisty, Michała Bąka. Przygotowaliśmy także jeden standard, ale w zupełnie nietypowej aranżacji, mam nadzieję, że uda nam się zaskoczyć publiczność. Tego życzę i dziękuję za rozmowę....
 

Podopieczni Bazylińskiego zagrają w finałach

13 Kwietnia 2014 godz. 22:46 Artur Rutkowski
W miniony weekendu Gwardia Koszalin była gospodarzem Półfinałów Pucharu Związku Piłki Ręcznej w Polsce w kategorii zawodników z rocznika 2001 i młodszych. Podopieczni Mieszka Bazyliańskiego zajęli drugie miejsce w turnieju i awansowali do finałów. Pierwszego dnia szczypiorniści Gwardii zmierzyli się z UKS Orlik PSP-2 Świebodzin, po wyrównanym meczu lepsi okazali się gwardziści wygrywając 24:22. Najskuteczniejszym graczem Gwardii okazał się zdobywca dziesięciu bramek - Adrian Wieczorek.   Kolejnym rywalem gospodarzy była najsłabsza w stawce Tęcza Kościan z którą wygrali 18:12, a najwięcej bramek rzucił dla koszalinian: 7 goli - Dominik Ciegielski.   Najtrudniejszy mecz Gwardyjka rozegrała na zakończenie rozgrywek z UKS SP 48 Bydgoszcz. Już po pierwszej połowie goście prowadzili 11:3, w drugiej części niedzielnej konfrontacji drużyna z Bydgoszczy nieco podwyższyła rezultat do 10:23. Ponownie najwięcej bramek rzucił Dominik Ciegielski - 5 bramek. UKS SP 48 w całym turnieju odnotował komplet zwycięstw.     Gwardia w turnieju wystąpiła w następującym zestawieniu: Bramkarze Jacek Słomowicz i Kacper Pawliszyn, Pozostali: Jakub Bujnowski, Dominik, CIegielski, Adrion Wieczorek, Mikołaj Pękała, Bartosz Skwarski, Paweł Rokicki, Jakub Słodkowskim, Jakub Grygorowicz, Hubert Lachowicz, Krzysztof Olszak, Konrad Ryczko,  trener Mieszko Bazyliński , II trener Mikołaj Kaniewski.   Finał zostanie rozegrany w dniach 23 - 26 kwietnia miejsce jest jeszcze nieznane....