Informacja dotycząca polityki plików cookies: Informujemy, iż w naszych serwisach internetowych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Dalsze korzystanie z naszych serwisów, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności. Zamknij.
Wiki:                 baza noclegowa   dla dzieci  

Repertuar kina Kryterium

2 Marca 2013 godz. 10:44
Repertuar Kina Kryterium, Koszalin, ul. Zwycięstwa 105, tel. 94 347 57 41/41

 

 

Repertuar znajduje się tutaj.

Zobacz popularne artykuły:
 

Tajemnica otwarcia Parku Wodnego Koszalin

20 Lipca 2015 godz. 11:01 Artur Rutkowski / fot. Park Wodny Koszalin
Wiemy czym ratusz będzie chciał nas zaskoczyć na otwarcie Paku Wodnego Koszalin. Ostatnio najsilniej strzeżoną tajemnicą koszalińskich urzędników zdaje się być organizacja i imprezy towarzyszącej otwarciu Parku Wodnego Koszalin. Od trzech, bez mała tygodni, wiadomo kiedy ruszy Aquapark , jednak jeśli chodzi o imprezę inauguracyjną – tu wszyscy nabierają wody w usta. Monika Tkaczyk, szefowa koszalińskiego ZOS odsyła nas z kwitkiem mówiąc – W czwartek, najdalej w piątek wszystko powiem.   Szkoda, bo dni do otwarcia zostało raptem kilkanaście – przypomnijmy, że inauguracje zaplanowano na piątek 31 lipca. W Internecie, dywagacjom na temat owego otwarcia nie ma końca. Internauci żartobliwie pytają czy wzorem zwyczajów minionego systemy politycznego mają szykować czepki i białe kąpielówki, czy będzie bardziej po europejsku. Tego nie wiemy, wiemy za to – prawie na pewno - czym ratusz będzie chciał nas zaskoczyć na otwarcie Paku Wodnego. Oto kilka „zasłyszanych” informacji.   Inauguracja ma być przede wszystkim reklamą samego Parku. Tego dnia wszystkie atrakcje mają być darmowe, a samo zwiedzanie będzie się odbywać w dwóch grupach – zwiedzającej i kąpiącej. Każda tura ma trwać po godzinie. Biorąc pod uwagę że jednorazowo do aquaparku może wejść ok 250 osób - razy minimum 6 godzin - daje imponujący wynik 1500 odwiedzających. Sporo… i fajnie, ale to nie wszystko.   Na terenie aquaparku planowany jest koncert, którego jedną z gwiazd ma być pochodząca z Koszalina – Kasia Cerekwicka. Natomiast basenowe szaleństwo ma uświetnić zaproszenie Otyli Jędrzejczak. Czy nasza olimpijka będzie pływać, czy jedynie „uświetniać” tego nie wiemy. Całą uroczystość ma poprowadzić Dariusz Ślęzak znany jako DJ UCHO - dj, konferansjer, prowadzący największe imprezy sportowe w kraju i na świecie. Nie boi się wyzwań i z wielką pasją potrafi prowadzić każdą, nawet największą imprezę. Ciekawą propozycją mają być pokazy saunowania w wykonaniu saunomistrza Dawida Bochena, aqua fitness i maraton zumby.   Owiany tajemnicą jest na chwilę obecną koszt imprezy i reszta szczegółów. Nie wiadomo też w jaki sposób prezydent Koszalina „ochrzci” nowy basen. Tradycją jest znane z podobnych wydarzeń pływanie w garniturze lub… innym stroju sportowym. Internauci piszą, że garnitur jest już oklepany i proponują prezydentowi trykot kąpielowy w stylu „Borad” (lub Borat jak poprawia nasza czytelniczka). Jak będzie naprawdę dowiemy się już za niespełna dwa tygodnie.    ...
 

Zalew powstrzymał kataklizm

27 Lipca 2015 godz. 16:25 Robert Kuliński
Dzięki sprawnemu działaniu służb udało się uratować Koszalin przed niszczycielską siłą wody. Przy walce z nieokiełznanym żywiołem kluczową rolę odegrał zalew w Wodnej Dolinie, który posłużył - wedle swojego założenia - jako doskonały zbiornik retencyjny. W związku z sobotnią ulewą, co skutkowało podniesieniem się poziomu Dzierżęcinki o cały metr i podtopieniem kilku koszalińskich ulic, Eugeniusz Rybakowski, kierownik Biura Bezpieczeństwa Urzędu Miasta oraz Mirosław Pender, Komendant Miejski Państwowej Straży Pożarnej, spotkali się z dziennikarzami w Wodnej Dolinie.- Od czerwca bieżącego roku gwałtowne opady deszczu wyrządziły wiele szkód – przypomina Rybakowski. - Sobotnie obfite deszcze we wczesnych godzinach rannych, spowodowały, że został uruchomiony Zespół Zarządzania Kryzysowego. Podjęto działania mające na celu obniżenie poziomu wody w rzece i usuwanie szkód, których było dość sporo. Na podstawie decyzji prezydenta podniesiono poziom wody w zbiorniku retencyjnym, który doskonale spełnił swoje zadanie. Udało się dzięki temu zmniejszyć ilość wody w Dierżęcince. Trzeba jednak nadmienić, że Koszalin jest w dużej mierze miastem zabetonowanym. Woda z parkingów i skwerów spływała przez kanalizację deszczową do rzeki. Nie udało się uratować wszystkich miejsc przed zalaniem. Dzięki zbiornikowi retencyjnemu w minioną sobotę,  możliwym było znaczne zmniejszenie możliwych strat i utrudnień związanych z rzeką Dzierżęcinką.Jak wyjaśniał kierownik Biura Kryzysowego  woda zalała aż cztery miejsca. Do działania ruszyli  pracownicy Miejskich Wodociągów, którzy wszelkimi dostępnymi środkami walczyli za falami żywiołu. Z pomocą ruszyła także straż pożarna. - Pogorszenie pogody, które  nastąpiło w piątek, sobotę, a także niedzielę, spowodowało, że na terenie miasta i powiatu koszalińskiego wystąpiło więcej zdarzeń niż normalnie – mówi Pender. -  Strażacy w samym Koszalinie zostali wezwani do czterech zdarzeń związanych z załamaniem pogody i wypompowywaniem wody. Te cztery interwencje dotyczyły tradycyjnych miejsc, które określane są mianem tzw. „zlewni”, czyli tam gdzie jest zabetonowana część miasta i kanalizacja nie radzi sobie z odbiorem wody. Mówię tu o ul. Przemysłowej, Drzymały, czy Jana z Kolna. Nie było żadnego bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców – kwituje komendant straży pożarnej. Na pytanie co mogłoby się stać, gdyby nie zbiornik retencyjny w wodnej Dolinie, Rybakowski odparł bez wahania, że mogło by dojść do poważnego zalania czterech miejsc w Koszalinie, co już dawniej się zdarzało. Niejednokrotnie  spiętrzone fale doprowadzały do katastrofy w Parku Książąt Pomorskich, kiedy to rzeka wdzierała się na trawnik w okolicach mostku przy stadionie „Bałtyku”. Obfite nawałnice nie raz zagrażały całemu  terenowi parku oraz ulicy Batalionów Chłopskich. Nie można zapomnieć o zniszczeniach jakie zdarzały się na terenie dawnego „Manhattanu”.Koszalin dzięki zbiornikowi retencyjnemu został jednak uchroniony przed niszczycielską siłą natury. Jakie to szczęście, że Sztab Zarządzania Kryzysowego nie zawahał się i podjął właściwe decyzje, spiętrzając wody w Wodnej Dolinie. Koszalin poddany nieokiełznanej sile Dzierżęcinki mógłby nie być tym samym miastem jakie znamy....
 

Sekundniki w Budżecie Obywatelskim

19 Lipca 2015 godz. 22:53 Robert Kuliński
Dyskusja dotycząca wprowadzenia na koszalińskich skrzyżowaniach sekundników trwa. Opinia Miejskiego Inżyniera Ruchu nie jest entuzjastyczna, ale obywatele wzięli sprawy w swoje ręce. Jakub Kowalik, Bartosz Lisaj i Paweł Mondroń złożyli projekt zgłaszający potrzebę zamontowania urządzeń na sześciu skrzyżowaniach w naszym mieście. Został on zarejestrowany i przyjęty do pierwszego etapu weryfikacji Budżetu Obywatelskiego. Inwestycja nie przekroczy kwoty 50 tys. zł. Zapraszamy do lektury rozmowy z dwoma reprezentantami nieformalnej grupy obywatelskiej na rzecz sekundników. Rozmawia Robert Kuliński.  Jak doszło do waszego spotkania? Ponoć wasza znajomość rozpoczęła się dopiero dzięki Budżetowi Obywatelskiemu. Bartosz Lisaj: Nie znaliśmy się wcześniej. Można powiedzieć, że to ratusz nas połączył. Każdy z nas, zupełnie niezależnie złożył swój osobny projekt, dotyczący właśnie czasomierzy na koszalińskich skrzyżowaniach. Bardzo szybko odezwał się do nas sekretarz miasta z propozycją, abyśmy przedstawili jeden wspólny projekt. Po spotkaniu uznaliśmy, że co trzy głowy, to nie jedna i projekt obecnie jest złożony, jako inicjatywa nas trzech.     Paweł Mondroń: Nasze projekty nie różniły się znacznie. Zebraliśmy wszystkie elementy w jedną całość.Dlaczego waszym zdaniem sekundniki są potrzebne? PM: Głównym powodem, dla którego chcemy, aby czasomierze pojawiły się w Koszalinie, to poprawa bezpieczeństwa na skrzyżowaniach. Żeby nie było sytuacji, że ktoś wjeżdża  na czerwonym świetle. Usprawni to także płynność ruchu.BL: Chodzi po prostu o rzetelną informację dla kierowców  o tym, kiedy zmieni się światło. Pozwoli to na bezpieczniejsze poruszanie się, gdyż kierujący pojazdem będzie wiedział kiedy zwolnić, a kiedy przyśpieszyć. Zmniejszy to ryzyko na drodze. To ważna wiedza, bo kierowca powinien wiedzieć, czy zdąży, czy nie zdąży przejechać przez skrzyżowanie. Osobiście uważam, że będzie to też element dyscyplinujący kierowców, który wymusi kulturę jazdy. Nie obawiacie się, że sekundniki odliczające czas do zmiany światła, mogą mieć skutek odwrotny? Na przykład pirat drogowy, może potraktować trzy sekundy do czerwonego, jako wyzwanie i będzie chciał za wszelką cenę zdążyć? PM: Kto będzie chciał to i tak będzie się ścigał. Jak ktoś będzie chciał przejechać na czerwonym, to nic go nie zatrzyma. BL: To nam jedynie wyodrębni tych, którzy mają tendencje do przyśpieszania na skrzyżowaniach. Teraz de facto wszyscy jesteśmy zmuszeni do takiej jazdy. Patrząc obiektywnie, brak informacji o tym ile czasu zostało do zmiany światła, powoduje to, że w każdym budzi się myśl „a może jeszcze zdążę”.  PM: Są dwa niebezpieczne typy kierowców. Pierwszy to takie osoby, które kiedy widzą zielone światło, mając świadomość, że zaraz się zmieni - przyśpieszają. Natomiast drugi, to osoby, które zwalniają. Oba te przypadki są w równej mierze niebezpieczne. Montaż czasomierzy wykluczy wszelkie wątpliwości u kierujących pojazdami. Jednym z argumentów Miejskiego Inżyniera Ruchu przeciw sekundnikom, jest niekompatybilność urządzeń z systemem sygnalizacji ITS.  Was to nie przekonuje? PM: Rozmawiałem z przedstawicielami firm PKP Informatyka oraz Apco, czyli fachowcami w dziedzinie oprogramowania komunikacji drogowej. Według ich opinii, nie ma żadnych problemów z dostosowaniem czasomierzy do ITS. To jest tylko kwestia odpowiedniego interfejsu. Uwzględniliśmy to w naszym projekcie. BL: Tak naprawdę to czasomierze wspomagałyby jedynie system ITS. Rzetelnie informowałyby kierowców o tym, kiedy zmieni się światło. System ITS monitoruje ilość przejeżdżających samochodów. Potem oblicza dane i przystosowuje sygnalizację świetlną. Sekundniki  pokazywałyby tylko wynik działania. PM: Zastanawiam się, co może być niedobrego w urządzeniu, które poprawia poziom bezpieczeństwa na drodze? Rozumiem argumenty, że ktoś może przyśpieszać, czy nagle hamować, ale teraz też tak jest. Czyli waszym zdaniem sekundniki przyczynią się do zmniejszenia ilości wypadków. PM: Przede wszystkim chodzi o zmniejszenie kolizji, stłuczek i poważnych wypadków. To ma także drugą stronę medalu, czyli zmniejszenie tzw. kosztów społecznych. Pozwolę sobie przytoczyć słowa urzędnika, którego pan wspomniał. Koszt osoby rannej dla budżetu to 1,9 mln zł, a koszt śmiertelnej ofiary to 2,2 mln zł. To jest w istocie kolejny argument za tym, aby wprowadzić sekundniki, bo zmniejszą one ryzyko na drodze, czyli też wydatki państwa. BL: Pamiętajmy, że stres jest pierwszym elementem wypadków na drodze. Kierowca, który czuje się komfortowo, jeździ bezpieczniej. Pan Żuber stwierdził także, że sekundniki są nielegalne. Czyżby inne miasta w Polsce łamały prawo?PM: Pytałem urzędników, którzy stwierdzili, że nie są nielegalne, jedynie są nieujęte w ustawie. Znaczy to, że nie są zakazane, jednak Ministerstwo Infrastruktury pozostawiło decyzję marszałkom wojewódzkim. W naszym projekcie wymieniliśmy miasta, w których działają sekundniki, są to: Wrocław, Opole, Rzeszów, Zielona Góra, Wałbrzych, Szczecin, Olsztyn i Płock. Mieliście okazję jeździć po skrzyżowaniach z sekundnikami?PM: Tak, właśnie w Płocku, w którym jeździ się znakomicie. Trzeba zaznaczyć, że jest to miasto tak, jak Koszalin - tranzytowe. Sekundniki są zamontowane na skrzyżowaniach newralgicznych. Jeździłem tam przez okrągły rok i nigdy nie widziałem kierowcy, który by nagle przyśpieszył przed zmianą światła. Poza tym rozmawiałem z Komendantem Policji w Płocku, który potwierdził, że policjanci mają dużo mniej wezwań na skrzyżowania do kolizji, czy wypadku.  Przejdźmy do szczegółów. Gdzie według waszego projektu powinny pojawić się czasomierze?BL: Wybraliśmy największe skrzyżowania, czyli: Franciszkańskiej, Niepodległości i Al. Monte Cassino. Rondo u zbiegu Monte Cassiono i Armii Krajowej. Także skrzyżowania: Morskiej i Bohaterów Warszawy, Zwycięstwa - Armii Krajowej - Krakusa i Wandy,  Zwycięstwa  - Młyńska – 1 Maja. Przydało by się także przy ul. Gnieźnieńskiej, gdzie jest wylotówka na Poznań. Tam w sezonie korek jest sytuacją normalną. Budżet obywatelski to 1,5 mln zł na inwestycje wskazane przez mieszkańców. Ile będzie kosztować realizacja waszego projektu? PM: Jest to projekt nieprzekraczający 50 tys. zł. Uznaliśmy, że w pierwszej kolejności zasygnalizujemy potrzebę sekundników w Koszalinie. Jeżeli sprawdzą się na tych skrzyżowaniach, to będzie to znak dla władz, aby projekt rozwijać. Wyliczyliśmy koszt osiemnastu sekundników  na sumę 45 tys. zł. Po konsultacjach z firmami, które produkują tego typu urządzenia, uwzględniliśmy w tym  cenę samego czasomierza wraz z okablowaniem i oprogramowaniem oraz kosztami montażu. 50 tys. zł w odniesieniu do 1,5 mln, to nie jest duża suma, a podniesie poziomu bezpieczeństwa na naszych ulicach, nie powinno podlegać dyskusji. BL: Poza tym 50 tys. zł, to nie jest nawet koszt jednego wypadku z osobą ranną.   Jeśli projekt zostanie pozytywnie rozpatrzony przez Radę Budżetu, to planujecie jakąś akcję informacyjną?  A może już działacie na facebooku?PM: W pierwszej kolejności czekamy na weryfikację naszego projektu przez . Na posiedzeniu Rady przedstawimy naszą prezentację i mam nadzieję, że przekonamy wszystkich. Potem rozpoczniemy kampanię ulotową, czy plakatową.BL: Jakub Kowalik założył na Facebooku fanpage „Sekundniki na skrzyżowaniach w Koszalinie” (link - red.) , który cieszy się dużym zainteresowaniem. W ciągu jednego dnia zaliczył ponad tysiąc polubień. To dobrze rokuje. Życzę powodzenia i dziękuję za rozmowę. ...
 

Ogień jest narkotykiem

21 Lipca 2015 godz. 8:48 Robert Kuliński/ fot. arch. Dragon Breath (fb)
Działająca od dwóch lat, koszalińska grupa Dragon Breath, specjalizuje się w pokazach Fire Show, czyli występach kuglarskich, gdzie spotyka się taniec, akrobatyka i... ogień. Sześć osób daje bardzo widowiskowe występy, które koszalinianie mogli nie raz podziwiać. Zespół tworzą prawdziwi zapaleńcy, co w przypadku obranej przez nich drogi artystycznej nie jest jedynie metaforą. Zapraszamy do lektury rozmowy z liderką  Dragon Breath, Agnieszką „Muchą” Kułagą. Rozmawia Robert KulińskiWydaje się jakby moda na sztukę uliczną minęła. Mam tu na myśli także kuglarzy, zajmujących się mniej ryzykownymi dziedzinami niż wasza grupa. Jak oceniasz zainteresowanie  ludzi  tą dziedziną działalności artystycznej?   - Nie zgodzę się z twierdzeniem, że moda na sztuki kuglarskie minęła, wręcz przeciwnie. Jak zaczynałam swoją działalność ogniową, to  w Koszalinie istniała tylko jedna grupa. Teraz są trzy bądź cztery. Co skłoniło Ciebie do zaangażowania się w tego typu działalność? Pamiętasz kiedy pierwszy raz pojawiło się pragnienie tańca z ogniem?  - Moja fascynacja kuglarstwem rozpoczęła się  około 5 lat temu, kiedy pierwszy raz w życiu zobaczyłam grupkę ludzi, którzy się tym zajmowali w Dolinie Sportowej. Bardzo mi się to spodobało i chciałam się tego nauczyć. Dołączyłam do nich. Po krótkim czasie uczęszczania na treningi moja rodzina wyprowadziła się za Koszalin, co niestety wiązało się z przerwaniem nauki kuglarstwa.  Jednak bardzo zależało mi na rozwijaniu się w czymś, co nie jest typowe, więc trenowałam na własną rękę. Po 3 latach wróciłam do Koszalina i razem z Robertem Osenkowskim, który niedługi czas wcześniej również zainteresował się sztuką manipulacji sprzętem ogniowym, postanowiliśmy założyć własną grupę - Dragon Breath.Dlaczego właśnie ogień, a nie np. Yo Yo?  - Dlaczego ogień? Manipulacja ogniem, który przelatuje ode mnie w odległości jednego centymetra, a czasem jest z nim kontakt, wyzwala adrenalinę. Ogień zarówno we mnie jak i w pozostałych członkach grupy, wywołuje uczucia, których nie można opisać. Ogień jest swoistego rodzaju narkotykiem, który płynie w żyłach razem z krwią. Po odpaleniu sprzętu kuglarz przenosi się w inną rzeczywistość. Nie ma dla niego tak naprawdę nic na około, jest tylko on i ogień. Trzeba to poczuć. Żadne słowa nie wystarczą, by wyjaśnić „dlaczego ogień”.Są osoby, dla których tego typu twórczość, to co najwyżej ciekawostka. Niewielu zdaje sobie sprawę z tego ile pracy kosztuje przygotowanie dobrego pokazu Fire Show. Co składa się na opracowanie programu i ile czasu wam to zajmuje? To przecież choreografia, rozplanowanie dramaturgii, czyli de facto scenariusz -  jak na scenie. - Na przygotowanie jednego układu choreograficznego do pokazu trwającego 20 minut, musimy poświęcić około miesiąca. To dużo czasu i bardzo intensywna praca. Tak jak mówisz, ludzie nie doceniają tego i sądzą, że to jest bardzo  proste. Jednak to nie jest zwykłe machanie płonącym kijkiem, jak czasem przy ognisku. Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy, że pokaz, który jest bezpieczny dla publiczności, jak i dla nas samych, to lata treningów w bólu i pocie czoła.Nie ma w Polsce szkół  przygotowujących do pracy jako artysta uliczny. Wszystkiego uczycie się sami? - Naszym podstawowym nauczycielem jest YouTube. Wygląda to tak, że jeżeli jedna osoba z nas nauczy się czegoś nowego, to przekazuje to dalej, by wyrównać ogólny poziom grupy.Jest to zajęcie ryzykowne. Czy jesteście przygotowani na ewentualność wypadku?- Najwięcej wypadków było na samym początku, kiedy każdy z nas był jeszcze laikiem i nie wiedział co z czym się je. (śmiech) Wiadomo że zdarzają się lekkie poparzenia, ale jesteśmy na to zawsze przygotowani, jak choćby każdy z nas ma ukończony kurs pierwszej pomocy. Niestety podczas zabaw z ogniem, nie da się uniknąć przykrych zdarzeń, ale jeśli ktoś ma odpowiednie umiejętności, to potrafi wyjść z każdej kłopotliwej sytuacji. Publiczność mogła podziwiać występy Dragon Breath przy okazji koncertów. Czy można zamówić u was pokaz? - W Koszalinie przeważnie występowaliśmy podczas koncertów pod klubem Kawałek Podłogi. Wspieraliśmy też imprezy charytatywne m.in. Moto Serce, Moto Mikołaje oraz dzień dziecka w hospicjum. Pokaz można u nas zamówić na każdą okazję: wesele, dożynki itp. Wygląda to tak, że wysyłam zleceniodawcy krótkie nagrania z pokazami, tak by mógł zaznajomić się z formą występu. Kiedy kontaktuje się ze mną, ustalamy dokładne wytyczne dotyczące pokazu np. jaki rodzaj muzyki, czy życzy sobie jakąś określoną choreografię. Następnie wyliczamy koszty i sporządzamy umowę.Oferta jest rozbudowana, wyjaśnisz parę  enigmatycznych nazw, jak poi, czy parzydła?- Poi jest  jednym z najczęściej używanych  rekwizytów przez każdą grupę ogniową. To płonące głowice na łańcuchu, którymi poikarz manipuluje tworząc symetryczne koła ognia. Popularne są także kije. Każdy kij ma dwa płonące końce. Kuglarz manipuluje nim naokoło siebie, podrzuca oraz toczy po swoim ciele. Bardzo widowiskowo prezentuje się taniec z wachlarzami. Prawie zawsze jest to domena kobiet. W naszej "Mucha" w akcji. grupie specem od tego rekwizytu jest Cassie. Do układu dołącza elementy baletu i hip - hopu. Po za tym jej skromna i pełna wdzięku sylwetka, idealnie kontrastuje z żywiołem ognia. Żaden pokaz nie może obyć się bez parzydła. Jest to płonąca głowica między dłoniami, tworząca iluzję świetlika złapanego w słoik. U nas Shanti razem z Cassie wymyślają układy taneczne z parzydłem na bazie hip-hopu, baletu i dancehall. Dziewczyny zachwycają doskonałą synchronizacją.Swoistym „patronem” grupy jest smok. Potraficie ziać ogniem?- Oczywiście, wszak jest to nieodłączny atrybut smoków. (śmiech) Na tę chwilę plujemy ogniem tylko ja i Osa. Nie każdemu pozwalamy uczyć się tej sztuki, bo jest bardzo niebezpieczna. Nie chodzi tu tylko o płomienie, ale o to, że nawet jeden łyk paliwa, którego używamy, może być tragiczny w skutkach.Czy w najbliższym czasie będzie można zobaczyć Ciebie i  pozostałych artystów - bo tak powinno się moim zdaniem was określać - w Koszalinie? Czy w sezonie to miejscowości nadmorskie są  lepszym miejscem na występy?- Koszalinianie będą mogli nas zobaczyć dopiero w październiku na  Nocnej  Ściemie. Często wyjeżdżamy dając pokazy w Polsce. Oczywiście, jak dostajemy zlecenie z Koszalina i okolic, jest to dla nas priorytetem, choć uważam, że Koszalin jest już dość opatrzony z Fire Show, dlatego chętnie korzystamy z okazji wyjazdów.Dziękuję za rozmowęDragon Breath tworzą: Agnieszka „Mucha” Kułaga - lider (poi, kij), Robert „Osa” Osenkowski – lider (kij), „Cassie” (Wachlarze, poi, parzydła), „Shanti” (parzydła), „Sobi” (poi) i „Joker” (kij i dwa kije). Z Grupą można się skontaktować za pośrednictwem facebooka (link) , mailowo: dragon-breath@o2.pl lub telefonicznie: 725 – 369 -325  i 500 – 402 – 391....
 

Debiut Korsarzy Koszalin

23 Lipca 2015 godz. 6:08 Jakub Świerczyński
Po tygodniach ciężkich treningów i wiadrach wylanego potu, zawodnicy Korsarzy Koszalin zagrali swój pierwszy mecz. Zespół gościł na pięknym stadionie Stali Gorzów, gdzie zmierzył się z gospodarzami obiektu.   W poprzednim sezonie Stal sprawiła jedną z największych sensacji w polskiej lidze futbolu amerykańskiego zdobywając srebrny medal mistrzostw Polski w wydaniu 8 osobowym.   W pierwszych minutach gry, ku zaskoczeniu dość licznie zebranej publiczności, nieznaczną przewagę uzyskali goście z Koszalina. Ofensywa prowadzona przez Wojciecha Sobko grą biegową dość szybko zbliżyła się do pola punktowego Stali. Niestety, kiedy wydawało się, że pierwsze punkty są tylko kwestią czasu, dwa proste błędy przy rozpoczęciu akcji nie pozwoliły Korsarzom otworzyć wyniku meczu.   Podrażnieni takim początkiem gospodarze niezwłocznie wzięli się do roboty. A na efekty ich wysiłków nie trzeba było długo czekać. Stal zaprezentowała wszystkie atuty jakich można oczekiwać po klasowym zespole. Duża różnorodność rozwiązań ofensywnych, świetna gra zawodników na pozycji running back i mądre prowadzenie gry przez rozgrywającego. Niedoświadczeni Korsarze nie byli w stanie znaleźć recepty na tak wybuchową mieszankę i I kwarta zakończyła się wynikiem 24 do 0 dla Stali.   Jednak nieudana I kwarta nie osłabiła ducha Korsarzy. Dokonali kilku korekt w ustawieniu, pozbyli się tremy debiutanta i parokrotnie udało im się efektownie zatrzymać zawodników Stali. Szczególnie wyróżniał się lider defensywy Korsarzy Alan Sokołowski, który w całym meczu zaliczył 3 i ½ tackle (powalenia przeciwnika). Niestety wola walki i poświęcenie nie wystarczą żeby odnosić sukcesy w tak wymagającej dyscyplinie jaką jest futbol amerykański.   Stal konsekwentnie realizowała swój plan taktyczny i na koniec III kwarty prowadziła już 42 do 0. Kiedy wydawało się, że koszaliński zespół czeka smutna podróż do domu sygnał do ataku dał zawodnik z numerem 99 popisując się fantastycznym przechwytem i blisko 35 yardowym (ok. 32 metrów) biegiem powrotnym. W tym momencie trener Korsarzy Dariusz Ankiewicz zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę i nakazał swoim zawodnikom grać podaniami w celu zdobycia choć jednego przyłożenia. Na efekty tej decyzji nie trzeba było długo czekać. W zasadzie w pierwszej akcji IV kwarty nowy rozgrywający Korsarzy Mateusz Świerczyński popisał się skutecznym 18 yardowym (ok. 17 metrów) podaniem a Michał Zuziak pokazał, ze byłby w stanie zgubić obrońców nawet w budce telefonicznej i po fantastycznym 13 yardowym biegu zdobył pierwsze punkty w historii koszalińskiego futbolu amerykańskiego.   Oczywiście, ta jakże udana akcja nie była w stanie przekreślić wyższości Stali w przebiegu całego meczu. Stal wygrała wysoko i w pełni zasłużenie, jednak udana końcówka Korsarzy niewątpliwie wzmocniła morale koszalińskich zawodników i była dowodem, że ich praca na treningach przynosi efekty. Miejmy nadzieję, że była też dobrym prognostykiem na nadchodzący sezon ligowy, który Korsarze rozpoczną już 22 sierpnia w Gdańsku.   Na osobne słowa uznania i podziękowania zasługuje organizacja Stali Gorzów, która wzorowo wywiązała się z obowiązków gospodarza meczu. Miejmy nadzieję, iż Korsarze Koszalin będą co najmniej jeszcze raz gościć na gorzowskich obiektach, gdzie w tym roku zostanie rozegrany finałowy turniej futbolu amerykańskiego w wydaniu 8 osobowym.   Gorzów, 19 lipca 2015 r. godz. 14.00, Stadion Stali Gorzów, Mecz towarzyski. Stal Gorzów – Korsarze Koszalin 54 : 6 (24:0, 6:0, 12:0, 12:6) Widzów: ok. 100 osób...
 

Ruszył nabór do Domu Pomocy Społecznej

23 Lipca 2015 godz. 14:32 Robert Kuliński
W nowym budynku DPS przy ul. Morskiej zamieszka 88 osób. Właśnie rozpoczęła się procedura naboru. Złożone zostały 103 wnioski dotyczące umieszczenia w DPS w Koszalinie, w tym: 65 „nowych" wniosków o umieszczenie w DPS, dwa wnioski zostały złożone do Sądu Rejonowego o umieszczenie bez zgody (osoby bez kontaktu logicznego, leżące), 36 wniosków o przeniesienie z innych DPS. Przyjmowanie do DPS będzie następować etapami. Do końca lipca przyjętych zostanie pierwszych 18 osób (13 nowych osób z Koszalina i pięć z Rodzinnego Domu Pomocy „Ostoja"). Od 1 sierpnia sukcesywnie przyjmowane będą kolejne „nowe" osoby, zaś od 20 sierpnia przyjmowane będą podopieczni z innych Domów Pomocy Społecznej. W 2015 r. wydatki samorządu na utrzymanie mieszkańców Koszalina w miejscowym DPS oraz DPS-ach poza miastem wyniosą około 4,06 mln zł.Koszt pobytu mieszkańców w DPS Koszalin do końca roku wyniesie 1,42 mln zł, z czego gmina dopłaci 973 tys. zł. Średni koszt pobytu jednego mieszkańca w DPS Koszalin to 3,2 tys. zł miesięcznie.Ponadto prezydent miasta zdecydował także o kupnie samochodu dostosowanego do przewozu osób niepełnosprawnych. Dzięki temu osoby korzystające z DPS, będą mogły  się bez problemu do niego dostać i korzystać z jego usług w trakcie pobytu w placówce.Na podstawie umowy  Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, a Gminą Miasto Koszalin w sprawie realizacji projektu pt. „Przyjazny transport", po przeprowadzeniu przetargu został zakupiony samochód Peugeot Boxer Combi w Mojsiuk Motor Sp. J. Autoryzowany Dealer Peugeot, Stare Bielice. Koszt to 155 tys. zł. z czego 80 tys. zł zapłacił  PFRON, a 75 tys. zł – gmina Koszalin. Od 24 lipca pojazd będzie woził osoby starsze i przewlekle somatycznie chorych, a od września będą także przewożeni podopieczni Dziennego Domu Wsparcia „Pogodna Jesień".Miasto posiada cztery samochody do przewozu osób niepełnosprawnych, przewozi dzieci i młodzieży z placówek oświatowych oraz korzysta z transportu zewnętrznego przewoźnika. Do tej pory w Koszalinie nie prowadzono usługi przewozu osób starszych i chorych.Oficjalne przekazanie kluczyków do samochodu nastąpi jutro, godz. 12:00 w Domu Pomocy Społecznej....
 

Pendolino jednak w Koszalinie?

23 Lipca 2015 godz. 11:34 ArtRut, fot. print screen intercity.pl
PKP Intercity w Kołobrzegu szuka firmy ochroniarskiej, która zapewni jej najnowszym pociągom ED250 bezpieczeństwo. W ogłoszeniu o zamówieniu publicznym PKP Intercity S.A. czytamy m.in. : "  Świadczenie usługi ochrony fizycznej osób i mienia stacji postojowych nowego taboru w następujących lokalizacjach: 1. Łódź Kaliska (składy Flirt, składy Dart); 8 godzin 2. Białystok (składy Dart); 18 godzin 3. Lublin (składy Dart );16 godzin 4. Bydgoszcz Główna (składy Flirt); 13 godzin 5. Olsztyn Główny (składy Flirt); 7 godzin 6. Ostrów Wielkopolski (składy Dart); 6 godzin 7. Kielce (składy Flirt); 6 godzin 8. Szczecin (składy Flirt); 13 godzin 9. Częstochowa (składy Dart); 6 godzin 10. Bielsko- Biała (składy Dart); 10 godzin 11. Chełm (składy Dart); 9 godzin 12. Kraków Prokocim (składy Flirt); 15 godzin 13. Zakopane (składy Flirt- tylko soboty i niedziele); 15 godzin 14. Kołobrzeg (składy ED250); 8 godzin. Czas trwania zamówienia to: rozpoczęcie 1.11.2015, a  zakończenie 15.7.2016   Nas oczywiście zainteresowała ta ostatnia pozycja tj. Kołobrzeg. Symbol ED250 oznacza ni mniej ni więcej tylko Pendolino. Od razu pojawiły sie spekulacje, że po grudniowej korekcie rozkładu jazdy Pendolina wydłuży swój bieg i jechać będzie z Warszawy nie tylko do Gdyni, ale dalej przez Słupsk, Koszalin aż do Kołobrzegu!  - – Bierzemy pod uwagę różne warianty. Jednak dziś jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o ostatecznym kształcie nowej siatki połączeń. Z informacją wrócimy już niedługo, około września – wyjaśnia Beata Czemerajda, rzecznik PKP Intercity. ...